niedziela, 29 marca 2015

Catalyst - dywersyfikacja to za mało

Około tygodnia temu na portalu obligacje.pl zapoznałem się z ciekawym artykułem o emitentach z rynku obligacji korporacyjnych Catalyst, którzy nie wykupili obligacji, lub zrobili to nieterminowo. Wniosek jest generalnie taki, że gdyby swój portfel zdywersyfikować idealnie po równo na wszystkich emitentów, to roczna stopa zwrotu byłaby ujemna.

Daje to do myślenia w środowisku coraz niższych stóp procentowych, kiedy coraz więcej osób narzeka na niskie oprocentowanie lokat i tzw. bezpiecznych obligacji korporacyjnych największych firm.

Może się bowiem okazać, że w poszukiwaniu rentowności, przekroczymy niewidzialną barierę optymalnego stosunku zysku do ryzyka.

Przypadki z ostatnich miesięcy, gdy niegdyś popularni emitenci obligacji jak windykacyjna e-Kancelaria i sprzedawca biletów promowych Uboat Line, teraz są podmiotami niewypłacalnymi, wiele daje do myślenia. Wysokie odsetki jak pokazuje historia rynku, zawsze oznaczają wysokie ryzyko. Nie działa to w odwrotną stronę, bo nieterminowa obsługa obligacji zdarzała się też emitentom oferującym marżę około 5%, która nie kojarzy się z wysokim ryzykiem.

Podsumowując, Catalyst nie daje darmowego lunchu. Wielu z tych, którzy na ten rynek weszło, doświadczyło niespłacenia obligacji w terminie lub w ogóle, faktycznie odnotowując zysk niższy niż oficjalne indeksy rynku, niższe niż oprocentowanie lokat bankowych a nawet notując straty na całości portfela w skali roku.

Jak widać po rentownościach najbardziej popularnych i największych emitentów, obecnie względnie bezpieczne papiery z niskim oprocentowaniem trzymają wysoką cenę. Te najbardziej ryzykowne i nietransparentne papiery pozostają tanie a ich ceny wahają się  mocno, zależnie od tego jaki raport finansowy lub inny komunikat wyda spółka.

Gdzieś w rejonie oprocentowania WIBOR + marża 3-5% wydaje się znajdować najlepsza relacja między ryzykiem a zyskiem. Dla tych, którzy obserwację ograniczają do czytania komentarzy analityków do raportów finansowych spółek, ten złoty środek może być bliżej marży 3%. Przekłada się to na roczne zyski około 5% brutto a więc na poziomie oprocentowania najlepszych lokat bankowych jakieś 2 lata temu.

Skoro obligacje dają rekordowe niskie odsetki, podobnie lokaty bankowe, czy nie nadejdzie wreszcie czas dłuższego trendu wzrostowego na polskich akcjach? Wiele temu sprzyja, lecz jak to powiedziano, historia się nie powtarza a się rymuje, zatem nie wiadomo jak ta ewentualna hossa będzie wyglądać.