poniedziałek, 26 stycznia 2015

PR-owe działania premier Kopacz z kredytami frankowymi w tle


Jak powiedziała premier Ewa Kopacz w I Programie Polskiego Radia, do końca tygodnia przedstawi propozycje rozwiązania problemu kredytów hipotecznych w CHF. Z jednej strony można się cieszyć, że rząd w tej sprawie cokolwiek robi. Z drugiej, obawiam się że są to kolejne działania tymczasowe a korzyści dla zadłużonych obywateli niewielkie albo żadne.

Premier Ewa Kopacz
Oto dlaczego tak sądzę. Dzisiaj opublikowany został artykuł w Pulsie Biznesu, wywiad z głównym ekonomistą Resortu Finansów Ludwikiem Koteckim. Główne punkty jego wypowiedzi:
  • podczas wcześniejszego spotkania tzw. Komitetu Stabilności Finansowej nie były dyskutowane ani zgłaszane rozwiązania problemu frankowego w sposób węgierski ani chorwacki (czytaj: brak dyskusji o przewalutowaniu przy kursie innym niż obecny i brak dyskusji o podziale ryzyka kursowego kredytobiorcy z bankiem)
  • wywiad powiela propozycje ulżenia kredytobiorcom jak zastosowanie rynkowej (obecnie ujemnej) stawki LIBOR, brak występowania przez banki o dodatkowe zabezpieczenia kredytów czy nie pytanie o dodatkowe ubezpieczenia kredytowe. Dodajmy, że jest to tylko zastosowanie się do już obowiązujących przepisów, bo poprzednie praktyki banków w tym zakresie były niezgodne z prawem (ale banki dotychczasowych zysków na tym nie zwrócą).
  • Kotecki mówi o przewalutowaniu atrakcyjnym kosztowo [a nie kursowo] (czytaj: nie będzie podziału ryzyka kursowego z bankiem a jedynie obniżenie/brak prowizji za przewalutowanie)
  • Kotecki mówi o zmniejszeniu spreadów - możliwość tego była dostępna od dawna bo od 2010 roku można było zmienić walutę spłaty kredytu na CHF i samodzielnie kupować CHF w kantorach internetowych, nawet bez spreadów.
  • Odcięcie się od propozycji szefa KNF, Andrzeja Jakubiaka - Kotecki ponownie mówi o propozycji atrakcyjnej kosztowo a nie o współdzieleniu ryzyka kursowego klienta z bankiem (czytaj: propozycja szefa KNF jest ignorowana przez rząd).
  • Kotecki mówi o wzroście średnich dochodów młodych osób, które w latach 2006-2008 brały kredyty w CHF (czytaj: chce pomniejszyć percepcję problemu bieżących kosztów rat kredytowych kredytów w CHF, jednocześnie nie odnosząc się ani do LTV często powyżej 150%, ani do gigantycznych kwot nominalnego zadłużenia. W Radzie Ministrów pensja od 2007 roku może i wzrosła dwukrotnie, natomiast w szerokim społeczeństwie taki sukces jest zarezerwowany dla mniejszości.)
główny ekonomista Ministerstwa Finansów, Ludwik Kotecki
Do tego dodajmy fragmenty dzisiejszej wypowiedzi premier Ewy Kopacz:
  • Jeśli będę miała do wyboru interes banków lub interes tych ludzi, którzy te kredyt pobrali, to stanę po stronie ludzi, ale kosztem polityki banków, a nie kosztem budżetu. Dlatego też te rozwiązania, o których będzie mówił pan Piechociński, łącznie pewnie z przewalutowaniem, będą pewnie znane pod koniec tygodnia. (czytaj: propozycje będą dotyczyły polityki banków, czyli zmian podejścia do klienta i być może nie pobieranie opłat za niektóre czynności, większą elastyczność. Kopacz nie odnosi się do zysków banków i realnych strat, które mogłyby ponieść na przewalutowaniu po kursie osiągalnym dla kredytobiorcy)
  • Będę się starała i prosiła(...), aby te rozwiązania nie weszły w życie za trzy, cztery miesiące, ale dosyć szybko, bo od tego zależy los tych ludzi (czytaj: Premier Kopacz poprosi banki, by skorzystały z szansy na zrobienie sobie dobrego PRu, częściowo rezygnując z zarabiania na kredytobiorcach frankowych póki są na świeczniku)
Kopacz prosi banki "co łaska"

Podsumowując, po dzisiejszych informacjach od rządowych oficjeli, nie ma co się spodziewać, że zajdzie jakakolwiek fundamentalna zmiana na rynku kredytów w CHF. Banki nie zrezygnują z ani grosza wcześniejszych zysków, nie zmniejszą marży kredytowej a jedynie odstąpią od dodatkowego zarabiania na tych, którzy w obecnej sytuacji chcą aneksować umowę i np. rozłożyć kredyt na więcej rat (i więcej odsetek dla banku) lub dostać odroczenie spłaty kilku rat.

De facto nie będzie specjalnej oferty przewalutowania na PLN a sam brak prowizji za przewalutowanie będzie niemożliwy do zastosowania, przez większość kredytobiorców. Zakładając scenariusz że najbardziej zagrożoną upadłością grupą są osoby, które brały kredyt na 80-100% nieruchomości i mają obecnie LTV 140-180%, kwota do spłaty jest kolosalna a rata była dotychczas płacona głównie dzięki spadkowi oprocentowania w CHF. Jeśli kredyt przeliczy się po obecnych horrendalnym kursie na kilkukrotnie wyżej oprocentowany PLN, rata skoczy o dalsze kilkadziesiąt procent i może przełożyć się na rychłą niewypłacalność.

Do kogo jest więc takie przewalutowanie? Może do osób z niskim LTV, które już większość spłaciły, które stać na raty tak czy siak a które chcą pozbyć się ryzyka kursowego. Taka propozycja ma się zatem nijak do ulżenia kredytobiorcom będącym w najcięższej sytuacji, zyskają na niej głównie ci nie będący w poważnych tarapatach.

Proponuję obserwować propozycje bankowo-rządowe premier Kopacz pod koniec tygodnia. Oby nie spełnił się zarysowany powyżej scenariusz. Wszystkim umoczonym we franki kredytobiorcom życzę determinacji w nagłaśnianiu problemu frankowego i potrzeby jego rozwiązania raz na zawsze a nie doraźne ruchy PR-owe.

10 komentarzy:

  1. Nie chcę się wszczynać dyskusji bo i tak za dużo agresji jest w tematach związanych z tymi frankami, ale imho dziwi mnie trochę, że potrafisz albo chociaż starasz się szacować ryzyko zakupu akcji i akceptujesz jakąś stratę, a w przypadku swojego kredytu w CHF, w przypadku którego musiałeś wiedzieć o ryzyku kursowym, stawiasz się w pozycji wykorzystanego przez banki.

    Nie mówię, że banki są bez winy, ale trochę to żałosne jak teraz wszyscy frankowicze płaczą nad wysokością raty, która i tak jest w najlepszym wypadku niewiele wyższa gdyby brali kredyt w PLN. To tylko oznacza, że na taki zakup tego konkretnego osobnika zwyczajnie nie było stać, nie ma sensu dobudowywać do tego jakiejś ideologii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kamil Pieczonka, niestety swoją wiedzę finansową zdobywałem począwszy od tego feralnego kredytu, który brałem jak miałem 23 lata w połowie 2007 roku. Ryzyko wahań kursowych było dla mnie wtedy zmianą +/- 10-15% w skali roku, przy czym po roku-dwóch osłabienia powinien przyjść okres proporcjonalnego umocnienia. Tak to wtedy rozumiałem. Taki też był konsensus osób z którymi na ten temat rozmawiałem, potwierdzały to też symulacje historycznej zmienności kursowej robione przez banki i doradców kredytowych a bazujące na niestety zbyt krótkim 12-miesięcznym okresie.

      To prawda, że nie powinienem wówczas w ogóle kupować mieszkania. Teraz podobna sytuacja byłaby zresztą niemożliwa przez bardziej restrykcyjną (i często słusznie) politykę banków.

      Bank powinien posiadać na ten temat znacznie większą wiedzę i stosować odpowiednią politykę kredytową, lecz jako że w Polsce długi hipoteczne nie ograniczają się do utraty nieruchomości, mogły sobie folgować z ryzykiem produktowym, przerzucając całość na klienta.

      Dlatego uważam, że bank powinien współdzielić z klientem ryzyka wynikłe z tych feralnych produktów.

      Usuń
    2. Tu wysokosc raty nie ma nic do tego, problemem jest to ze banki nie przestrzegaja prawa i podsuwaja klientom umowy niezgodne z prawem. Czemu państwo nie reaguje ? Bo banki stac na przekupienie polityków, firmy od PR, aby tworzyły komentarze pod artykułami itd itp kasa kasa kasa.

      Usuń
  2. Kamil jesteś w błędzie, zgodziłbym się z Toba gdyby banki rzeczywiście udzielając kredytu frankowego Kowalskiemu rzeczywiście zadłużały się we Franku. W rzeczywistości to wszytkie kredyty frankowe były denominowane w złych wiec fizycznie bank nie korzystał z franka. Ta cała sytuacji to spekulacja banków które mają jeden cel rznąć Kowalskiego ile się da bo nikt im nikt nie zrobi. Może pora aby KNF zaczął reprezentować Kowalskiego a nie lobby banków. Spójrz sobie na wyniki banków ile miliardów zysku netto generują kwartalnie i się domyśl jaki wpływ mają na swiat polityki.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy czasem ludzie, którzy zaciągali kredyty we frankach nie widzieli w co się pakują? Gdzie tu wykorzystanie przez banki? Ja tego nie widzę. Ok, niech państwo pomaga tym kredytobiorcom, ale nie kosztem naszych podatków, bo wyjdzie na to, że będziemy spłacali długi innych, a naszych nikt nie pomoże spłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt tu nie wspomina o pomocy z podatków i to pomimo, że osoby z kredytami frankowymi gdyby poczekały kilka lat, później skorzystałyby z dofinansowanych programów Rodzina na Swoim czy teraz Mieszkanie dla Młodych. Uważam, że jest to grono osób które płacą podatki a z pomocy państwa korzystają znacznie mniej niż do budżetu odprowadzają.

      Usuń
  4. wyraźnie jest napisane "Kopacz prosi banki "co łaska"" więc zobaczymy co wyprosi, a ja również myślę że całe zamieszanie wokół franka to mydlenie oczu, a tak naprawdę teraz mogą przechodzić takie ustawy o których nie mamy pojęcia bo cała uwaga mediów jest odciągnięta na franka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ryzyko, że rząd i kontrolowane przez niego stanowiska, teraz będą zmieniać różne umowy dotyczące ich zatrudnienia na tzw. stołkach, np. zwiększając sobie prawa do odpraw w przypadku zwolnienia przez nową ekipę. Dla PO mogą to być ostatnie zbory.

      Usuń
  5. Każdy niech odpowiada za swoje decyzje. Chcieli być cwani to mają. Polecam mój artykuł na ten temat http://www.finansemlodegopolaka.pl/o-pomocy-kredytobiorcom-we-frankach-raz-jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak niech bank odpowie za swoje decyzje - przeciez swiadomie tworzyli niezgodne z prawem umowy i dawali do podpisania klientom.

      Usuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL