piątek, 30 stycznia 2015

Niespłacalny dług we franku

Stało się. Jak wnioskować można było po wywiadach premier Kopacz i członków rządu, władze dogadały się z bankami w kwestii utrzymania kredytobiorców "na kroplówce" a raczej czasowego ograniczeni upuszczania z klientów krwi. Widząc stan przedzawałowy, zalecały klientom odpoczynek, nie interesowanie się kursem franka ani medialnym zamieszaniem. Zamiast tego zalecały skupić się na - a jakże - zbieraniu na wyższą ratę.

Jednocześnie coraz czytelniej widać, jak silne lobby bankowe mamy w Polsce i jak blisko z lobby bankowym współpracuje rząd. Po trzecie - jak skuteczne jest w wyszukiwaniu i rozwijaniu antagonizmów między Polakami.

Największy brak w ogłoszonych deklaracjach to nie odniesienie się do problemu rosnącego kursu franka - gigantyczny wzrost zadłużenia kredytobiorców, nie pokryty wartością nieruchomości i nie dostosowany do zdolności kredytowej.

Począwszy od 2008 roku, średnioroczny wzrost kursu franka do złotówki, z poziomu 2 zł do 3,50 zł na koniec 2014 r. wynosił 8% rocznie. Przy kredycie 30-letnim z 2008 r. rocznie spłacane było ok. 3% kapitału. Jak łatwo wyliczyć, kwota kredytu do spłaty średniorocznie rosła o 5%, mimo spłacania kapitału i odsetek.

W rzeczywistości, zrealizowane i niezrealizowane koszty kredytu frankowego ukształtowały się na poziomie zbliżonym do 8% plus marża banku. Tak było do 15 stycznia 2015 r.

Jeśli uwzględnić obecny kurs CHFPLN = 4,04, okazuje się że średniorocznie kurs franka rósł w tempie 11% rocznie przez 7 lat. Oznacza to średnioroczny koszt razem z marżą banku na poziomie ponad 12% (marża ponad 1%). Co z tego, że oprocentowanie LIBOR kredytu było bardzo niskie, skoro faktyczne koszty kredytu są równoznaczne z dwucyfrowym oprocentowaniem?

Wkrótce będziemy świadkami fali bankructw kredytobiorców frankowych. Pozostali, przez kolejne lata  będą co miesiąc płacić raty kredytu, którego mogą nigdy nie spłacić, do końca życia. Kredyt może, tak jak teraz rosnąć szybciej niż wynoszą jego roczne spłaty.

Jak kredytobiorca nie będzie w stanie płacić rat, bank wydłuży kredyt o 2-5 lat i ten proces może co kilka lat się powtarzać. Po 30 latach spłacania okaże się, że nic nie zostawimy dzieciom, bo hipoteka nadal przekracza wartość nieruchomości.

CHFPLN za ostatnie 10 lat - czy tak stabilny jak opowiadały banki oferując "kredyty we franku"?
Brzmi jak finansowy science fiction? Oby. Niestety historia ostatnich 7 lat pokazuje, że science fiction staje się rzeczywistością. Nie jest to bajka z happy endem.

Na koniec wideo, które szczególnie polecam osobom przeciwnym jakimkolwiek interwencjom władz w problem kredytów walutowych. Zauważcie, że stroną której na takim obrocie sytuacji najbardziej zależy są banki. Spójrzcie na ostatnie dziesięciolecie polskiej gospodarki. Czyż nie można było rozstrzygnąć problemu kredytów frankowych w zarodku? Czyż lobby bankowe w środowiskach rządowych nie przyczyniło się do istnienia paradoksu udzielania kredytów walutowych osobom bez zdolności lub niską zdolnością kredytową w PLN? Czyż problemu lat 2006-2008 nie można było uniknąć, gdyby nie chciwość banków?

Wreszcie, czyż banki nie próbują szachować rządu problemami sektora bankowego jeśli ten wskaże je jako współodpowiedzialnymi za ryzyko umów walutowych?

Link do programu w TVP: Jan Pospieszalski: Bliżej 29.01.2015


19 komentarzy:

  1. zobacz wikipedię, 'sumy bajońskie'

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam nabrać dystansu. 3 lata temu za USD płacono 80 jenów, dzisiaj blisko 120, jen osłabił się o 50% w 3 lata. Wahania w dłuższym okresie były jeszcze większe i to nie było żadną tajemnicą. Nie wiem dlaczego zakładasz, że PLN już ZAWSZE bedzie osłabiał się w stosunku do PLN, skoro nie wiadomo nawet czy za 5 lat PLN nie zniknie, zamieniony na rzecz Euro... dzisiaj frank kosztuje już 4 PLN, zadziałają mechanizmy rynkowe (różnica stóp procentowych) i ten kurs może się ustabilizować jeszcze niżej i okaże się, że z dużej chmury mały deszcz. Ja rozumiem, że w niektórych domach mogą rozgrywać się prawdziwe tragedie, ale takie rozgrywają się codziennie na całym świecie. I naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby banki wzięły część kosztów na siebie, ale NIKT tego nie zrobi dobrowolnie, zostaje Wam przedstawiać swoje racje na drodze sądowej.

    http://stooq.pl/q/?s=usdjpy&c=5y&t=c&a=lg&b=0 - wspomniany, 5 letni wykres zmian kursu USDJPY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłabienie Jena jak wiemy jest wynikiem tzw. abenomiki, w Japonii walczącej ze stagnacją PKB i deflacją. Na tego typu ruchy nie zapowiada się w Szwajcarii, chyba że kompletnie by się zmieniła ich scena polityczna i zaczął kryzys, tak jak to było w Japonii.

      Droga sądowna jest wygodna dla banków i kosztowna dla wydrenowanych klientów. Jedynie spory zbiorowe mają sens, lecz też trwają latami. Chodzi o rozwiązanie by istniejącego ryzyka nie przeciągać w czasie.

      Usuń
    2. Jak na moje, to właśnie taka "abenomika" była przez SNB uprawiana do tej pory i bank się wreszcie poddał, co było do przewidzenia znając choćby historie Banku Anglii i Sorosa.

      Moje zdanie się nie zmienia, oczywiście, że można ten kredyt porównać do wciskania ryzykownego produktu finansowego, ale tak samo było jako fundusze akcyjne wciskano każdemu w 2007 roku mamiąc ogromnymi zyskami, jak to się dla ludzi skończyło wszyscy wiemy, ba sam straciłem w tamtym czasie ponad połowę swoich małych oszczędności.

      I wreszcie sam teraz też trochę manipulujesz danymi, jak wziąć CAGR CHFPLN za ostatnie 10 lat, to juz jest wzrost 4% rocznie. Ja bym raczej założył, że Szwajcaria zawsze będzie miała niższe stopy procentowe niż Polska, więc raczej będzie presja na umocnienie złotówki.

      Usuń
    3. Co do okresu ostatnich 7 lat, nie jest on wybrany przypadkowo, jako że to w latach 2007-2008 miało miejsce apogeum popularności kredytów we frankach i 2/3 wszystkich nowych kredytów hipotecznych było w tej walucie. Poniższe wyliczenia są zatem adekwatne do rzeczywistych strat poniesionych przez większość kredytobiorców.

      Wiemy jak poważne problemy ma strefa euro. Coraz głośniej mówi się o osiągnięciu kursu EURCHF = 0,8 w perspektywie kilku lat, co przekłada się obecnie na CHFPLN = 5 zł. Względem obecnego kursu, jest to osłabienie o kolejne 25%.

      W czasie 3 lat kredytobiorcy spłacą ok. 10% kredytu w CHF a więc jeśli w takim okresie zmaterializuje się frank po 5 zł, oznaczałoby to potwierdzenie ryzyka posiadania kredytu, który rośnie pomimo dokonywania regularnych spłat kapitału a więc niespłacalnego.

      Usuń
    4. Analitycy w 2008 roku mówili też, że PLN będzie się już tylko umacniał w stosunku do CHF. Kurs 0,8 EURCHF zabije eksport ze Szwajcarii, nie mogą sobie na to pozwolić. Aleeeee skoro uważasz, że tak będzie to masz 2 wyjścia, przewalutować kredyt (przecież będzie już tylko drożej) albo zacząć zarabiać w CHF. W sumie jest jeszcze 3. możliwość, czyli upadłość konsumencka, po nowelizacji podobno można się pozbyć strupa po 3 latach, ale to się chyba tylko opłaca gdy faktycznie sytuacja jest podbramkowa i nie ma z czego tego kredytu spłacać.

      Usuń
    5. Niestety przewalutowanie przy obecnym kursie 4 zł nie wchodzi w grę, sprawdzałem. Bank dowala marżę 2-3% i przy oprocentowaniu obecnie 4-5% rata rośnie dwukrotnie. Póki co też przewalutowanie jest po złodziejskim spreadzie czyli na starcie +5% do zadłużenia.

      Z upadłością też nie jest takie proste bo przecież przy tak niskim oprocentowaniu kredytu w CHF jaki wejdzie w ratę za kilka miesięcy to idzie go obsłużyć jak na razie. Też kto chce tracić mieszkanie czyli praktycznie wszystko, co ma. W takich sytuacjach przez stres często rodziny się rozpadają.

      Jedyna opcja na trwałe rozwiązanie dla tych 600 tys gospodarstw to podział ryzyka kursowego z bankiem i przewalutowanie po takim kursie, aby rata była do udźwignięcia, może być nawet trochę wyższa niż obecnie, byle by tylko dawała perspektywę że kiedyś kredyt się spłaci i nie będzie rósł.

      Co do zarabiania we frankach, ja czy ktoś inny może wyjedzie jak znajdzie pracę w Szwajcarii. Zostawi rodzinę, będzie gotów odstawić rozwój zawodowy w kraju. Jest jednak nierealne by wszyscy kredytobiorcy frankowi wyjechali i zarabiali we frankach.

      Usuń
  3. Rozumiem Zdzisławie, że masz kredyt w CHF?

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego filmu można uzyskać wyjaśnienie, dlaczego banki udzielały kredytów we frankach i dlaczego ich ofiarą padły głównie biedniejsze kraje, gdzie prawa obywateli są słabiej zabezpieczone:
    https://www.youtube.com/watch?v=-yKbIoUIZqU

    OdpowiedzUsuń
  5. Racja. Dla niektórych kredyt we frankach okazał się gwoździem do trumny. Moim zdaniem najlepszym sposobem jest przewalutowanie kredytu (co zrobiłbym już po ostatnim kryzysie). Wtedy sytuacja byłaby jaśniejsza, a to co się co kilka lat powtarza nie miałoby już miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  6. tylko przewalutowywanie się teraz to już w ogóle dobicie gwoździa do trumny, chyba że na jakichś dogodnych warunkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dług we franku to niekończąca się opowieść. Co z tego, że banki chcą pomóc. Wydłużą nam kredyt co przekłada się na większą spłatę, lecz mniejszą ratę. Tak czy inaczej. Wciąż jest z tym spore zamieszanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. No temat jest skomplikowany.
    Generalnie trudno jednoznacznie wskazać winnego całej sprawy, a tym samym podmiot który pokryje koszty całej operacji. Wśród frankowiczów są też pewnie osoby, które świadomie spekulowały - dlaczego one miały by mieć częściowo umorzony dług?
    Wina pewnie leży trochę po każdej stronie: banki (chciwość), nadzór bankowy (brak rekomendacji), Państwo (brak regulacji prawnych) i klient (chęć łatwego zysku).
    I w tym kontekście propozycja szefa KNF (każda strona partycypuje w kosztach) jest dość ciekawym punktem wyjścia.
    Jako nie-frankowiec nie chciałbym dopłacać do kredytów frankowych (zresztą podobnie do górników, rolników, lekarzy itp.), ale w tej sytuacji moim zdaniem Państwo i nadzór nie stanęli na wysokości zadania, dlatego powinien nastąpić podział kosztów (klient - bank - BFG?)...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo lamentu a w ciągu tygodnia frank spadł połowę tego co podskoczył i jeszcze spadnie a frankowicze i tak są na tym dalej do przodu w porównaniu do polskich kredytów. Nie wiem skąd to bronienie frankowiczów, zwykłe pompowanie tematu przez media

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz długu we franku to nie lamentujesz i to rozumiem. Co do mediów, jedne rozumieją kredytobiorców frankowych a inne piszą pod banki albo na zasadzie hejtu. Każdy coś dla siebie znajdzie.

      Jak powodzianie mieli straty bo im żywioł niezależny od nich zabrał znaczną część dorobku życia, to się media nie pastwiły na zasadzie "było trzeba się ubezpieczyć" albo "budowaliście się na terenach zalewowych to macie za swoje".

      W sprawie kredytów frankowych widzę niestety więcej "bezinteresownego" hejtu niż empatii.

      Usuń
    2. 1. Porównywanie frankowiczów do powodzian to grube nadużycie. W 1997r. 1/3 Polski była terenem zalewowym??
      2. Hejty nie są bezinteresowne. Ludzie, którzy nie mają zdolności kredytowej, oszczędności, pieniędzy na wkład własny NIE POWINNI brać kredytu. Tacy ludzie kupują mieszkania i czują się lepsi od naiwniaków, którzy wynajmują i ciułają oszczędności. Frankowicze działali zgodnie z zasadą "zastaw się a postaw się" - stąd nie ma dla nich społecznego współczucia

      Usuń
    3. @Anonimowy,

      wrzucanie wszystkich kredytobiorców frankowych do jednego worka i ich ocena moralna to grube nadużycie. Dla każdego coś innego może być tragedią i wywoływać równie tragiczne konsekwencje.

      To, czy ktoś biorąc kredyt bez wkładu własnego czuje się tak czy inaczej to indywidualna sprawa. Wrzucanie takich osób do jednego worka i ich ocena to też nadużycie.

      Jedni czują empatię do wszystkich w trudnej sytuacji, inni do nikogo.

      Usuń

  10. Ogłoszenie upadłości konsumenckiej to sprawa skomplikowana i trudna, daltego może się okazać, że sprawa bez fachowca możliwa nie będzie. Dlatego jeżeli ktoś chce mieć pewność, że wszystko będzie przeprowadzone profesjonalnie oraz fachowo, to zapraszam: http://upadlosckonsumencka.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  11. Moi znajomi maja kredyt w Frankach, współczuje im tej sytuacji

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL