czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczne refleksje finansowe i analiza SWOT

Święta to dla mnie czas rodzinnych spotkań, rozmów i refleksji nad kończącym się rokiem. Dobry moment by podsumować co działo się u nas i w naszym otoczeniu, rozliczenia z planów podjętych wcześniej.

Warto te okoliczności wykorzystać i nie spędzić tych kilku wolnych dni bezrefleksyjnie, na oglądaniu sitcomów i obżarstwie. Po latach szkoda czasu tak spędzonego - on nie wróci.

By zrobić coś dobrego dla nas i naszych bliskich teraz jest właściwy moment. Realizację złych nawyków przekładajmy a dobrych przyspieszajmy i w ten sposób będziemy każdego dnia na plusie :)

Od strony finansowej, koniec roku to dobry czas by podsumować wszystkie nasze aktywa i nasze zobowiązania oraz sprawdzić czy nie da się dokonać optymalizacji. To dobry moment na decyzje o zmianie samochodu na bezpieczniejszy lub o niższym koszcie utrzymania, mieszkania/domu na bardziej przyszłościowe.

Możemy spojrzeć co zdziałaliśmy w życiu zawodowym, zastanowić się nad planami na przyszłość. Czy je zrealizowaliśmy w oczekiwanym stopniu, biorąc pod uwagę sytuację losową w danym roku?

Poszukajmy miejsca na ulepszenia i przygotujmy realistyczny ale nie zanadto łatwy plan na rok kolejny. Ulepszanie wymaga wysiłku intelektualnego a robiąc rzeczy dla nas łatwe, do takiego wysiłku nie dojdzie. Będziemy tylko tkwić w strefie komfortu bez poczucia namacalnego rozwoju.

To czas przeglądu naszych nawyków. Które z nich pomagają w realizacji marzeń? Które tkwią w grafiku siłą inercji? Nie obawiajmy się zmian na lepsze. Zmiana nawyków nas wzmocni. Wśród znajomych dla jednych będzie to widziane jako zmiana na plus, dla innych na minus, zależnie czy brali udział w naszych dobrych czy złych nawykach :)

Jako ćwiczenie proponuję wykonać zestawienie typu SWOT odnośnie roku mijającego i nowego. Taką analizę można wykonać dla naszych finansów jak i naszego rozwoju zawodowego. Podajemy:

  • silne strony - które wykorzystaliśmy w minionym roku a które nie, jak w przyszłymm roku chcemy wykorzystać i rozwijac nasze silne strony
  • słabe strony - jak wpłynęły na ten rok, jak chcemy je neutralizować w pracy i w naszych finansach
  • szanse - te wykorzystane i zmarnowane w pracy i w inwestycjach/finansach
  • zagrożenia - te zmaterializowane w tym roku, te które mogą wystąpić w kolejnym, jak zamierzamy je eliminować
Przykładowo, jeśli jesteśmy silni z języków obcych, czy korzystaliśmy z tej umiejętności zawodowo? Czy powiększaliśmy dzięki temu nasze zarobki? Czy nauczyliśmy się czegoś nowego? Jeśli mamy duży bufor w postaci poduszki finansowej, czy jest optymalnie ulokowany?

Słabe strony - Jeśli mamy niską poduszkę finansową albo jej brak, co zrobiliśmy aby ją zwiększyć lub uniknąć zagrożeń z tego wynikających? Jeśli mieliśmy niższe kwalifikacje zawodowe niż nasi współpracownicy, czy poprawiliśmy naszą sytuację względem tej z poprzedniego roku?

Czy skorzystaliśmy z opcji dofinansowania szkoleń w pracy? Czy nawiązaliśmy relacje ze spotkanymi ciekawymi osobami, od których możemy się uczyć? Czy premię wykorzystaliśmy na zyskowną inwestycję, nadpłatę kredytu lub potrzebną edukację?

Jak odparliśmy zagrożenia spadku wartości inwestycji wskutek bessy na giełdzie? Czy nadgodziny w pracy wpłynęły negatywnie na nasze relacje rodzinne? Jeśli tak jak chcemy wrócić do równowagi?

Konstruknywne odpowiedzi na podobne pytania pomogą określić gdzie jest nasze obecne miejsce na trasie do długoterminowych celów oraz czy mamy dobre zabezpieczenia aby nie wypaść na zakręcie.

Tego nam wszystkim życzę w czasie Świąt Bożego Narodzenia i w nowym 2016 roku!


sobota, 19 grudnia 2015

Podatek bankowy a polityka prorodzinna

Rozumiem, że wielu z Was nie ma dobrego sentymentu do banków a niektórzy cieszą się z wszystkiego co banki boli. Coś na zasadzie, jak ktoś kradnie od złodzieja to sprawiedliwości staje się zadość. Nic bardziej mylnego - te pieniądze mogłyby wrócić do złupionych a trafią w ręce polityków.

Zastanówmy się przez chwilę czego dotyczy podatek bankowy. Banki będą płacić od aktywów podatek w wysokości 0,39% rocznie od sumy aktywów. W praktyce oznacza to, że bank odda w formie poodatku 0,39% od każdego już i w przyszłości udzielonego kredytu. W przypadku kredytów hipotecznych w złotych, które były udzielane z marżą 1-2% i frankowych, których oprocentowanie to ok. 0,5-1%, stawka 0,39% wpędzi wiele podmiotów pod kreskę. Jeśli chodzi o zyski ostanie się pierwsza piątka największych banków, później długo nic i na końcu małe podmioty typu banki spółdzielcze i SKOKi, które oprócz SKOK Stefczyka nie będą objęte podatkiem. Dotyczy on bowiem podmiotów z aktywami min. 4 mld zł.

Aby zobrazować co zrobią banki, weźmy jaskrawy przykład Getin Noble Banku. Bank ten o sumie aktywów ok. 70 mld zł, zapłaci podatek rzędu 250 mln zł rocznie, poodczas gdy zysk roczny wynosił rzędu 300 mln zł. Do tego dodajmy straty z racji zrzutki na upadające banki jak ostatnio SK Bank i zagrożenie kolejnych tego typu zdarzeń.

Getin Noble Bank- ostry spadek wartości wskutek kredytów CHF i podatku bankowego
Getin Noble Bank zapowiedział już, że podniesie marże kredytów hipotecznych do takiego stopnia, że akcja kredytowa praktycznie zatrzyma się. Niektóre banki marże już podniosły.

Co zatem zrobią banki i czego nie zrobią wskutek podatku bankowego? Jak to wpłynie na politykę prorodzinną?

  • podniosą marże i zmniejszą akcję kredytową zwłaszcza w zakresie kredytów hipotecznych przy których marże są najniższe. Co da wkład własny w programie Mieszkanie dla Młodych jak bank nie udzieli kredytu na resztę?
  • czy i kiedy pary bez mieszkania będą planowały dzieci, jak zakup mieszkania na kredyt będzie droższy a wymogi kredytowe ostrzejsze?
  • czy pary z małym mieszkaniem i pierwszym dzieckiem będą planowały kolejne, jeśli nie mają fizycznie miejsca na kolejne dziecko a kredyt na większe mieszkanie jest drogi i mało dostępny?
  • wyższe opłaty i prowizje od kont bankowych będą też  płacić rodziny z dziećmi
  • banki nie przewalutują kredytów frankowych na złote bo wskutek pogorszenia perspektyw ich biznesu, jest mało chętnych na ich dokapitalizowanie - przewalutowanie oznacza bowiem zasłużone straty dla banków - zafrankowione pary są odciięte od perspektyw na powiększenie rodziny
Podsumowując, podatek bankowy będzie destrukcyjny dla rodzin, które przed posiadaniem pierwszego lub kolejnego dziecka najpierw chciały zabezpieczyć sytuację mieszkaniową. Co więcej, wskutek słabej złotówki, młodzi będą chętniej wyjeżdżać do pracy na Zachód by tam zarobić na pierwsze lokum. Pytanie ilu z nich wróci do kraju i jak na gospodarkę wpłynie dalszy ubytek siły roboczej.

Wizja destrukcyjna? Może nie będzie aż tak żle? Odzwierciedla przekonanie, że podatek bankowy nie rozwiązuje starych problemów a wręcz je nasila. Jedyną sensowną metodą na pobudzanie wzrostu demograficznego jest zmniejszanie opodatkowania i zapewnianie przestrzeni do wzrostu zarobków. Dobrze widać że w polityce prorodzinnej więcej polityki niż rodziny.

środa, 16 grudnia 2015

Dokąd zmierza polska giełda? Atrakcyjne branże na najblizsze lata.

Ostatnie  zachowania nowego rządu w zakresie dodatkowego opodatkowania banków i ubezpieczycieli od aktywów ponad 4 mld zł, przypieczętowało na długo tegoroczne spadki kursów banków.

W tej chwili mamy do czynienia z szacunkami spadku zysków banków wskutek podatku. Wiele z zakładanych zysków przed opodatkowaniem sektorowym to jednak dość optymistyczne plany z okresu dobrego wzrostu PKB 3-4%. Pytanie co się stanie w okresie recesji? Czy większość średnich banków będzie na stracie?

Dlatego nie będzie zaskoczeniem, jak stwierdzę że od banków, ubezpieczcieli i spółek energetycznych kontrolowanych przez polityków lepiej trzymać się z daleka. Można co najwyżej liczyc na średnioterminowe wzrosty w ramach odreagowania części ostatnich spadków. Proporcja zysku do ryzyka jest tu jednak moim zdaniem mało korzystna.

Czy polski rynek należy spisać na straty? Nie koniecznie. PiS deklaruje politykę przyjazną polskiemu przemysłowi i spółkom eksportowym. Można zatem oczekiwać, że małe i średnie spółki wybrane wg tego klucza zachowają się co najmiej wzglednie dobrze. Biorąc pod uwagę politykę wyzszego deficytu budżetowego, można oczekiwać dalszego osłabiania złotówki, co jest drogą na skróty w pobudzaniu eksportu.


Obawy może budzić możliwa likwidacja OFE - np. poprzez obowiązek przekazywania do ZUS wszystkich aktywów z dezinwestycji. Oznaczałoby to, że z dużym proawdopodobieństwem polską giełdą będą rządzić inwestorzy zagraniczni, Ci wchodzą w duże i ewentualnie średnie spółki, pod warunkiem że są atrakcyjne fundamentalnie i tanie. 

W ten sposób zawęziliśmy grono potencjalnych inwestycji akcyjnych do nie kontrolowanych przez Skarb Państwa, tanich i atrakcyjnie wycenionych dużych  i średnich spółek eksportowych bedących jednocześnie spółkami przemysłowymi. Do takich firm można zaliczyć np. Apator, Amica, Forte, Stomil Sanok, z tym wyjątkiem od kryteriów, że nie są one wystarczająco nisko wycenione, bym chciał kupować ich akcje.

Idealnym scenariuszem jest więc, aby poczekać na dalszy spadek kursów lub wzrost wyników. Wtedy można rozpocząć wybór tych najlepszych z najlepszych i budować długoterminowy portfel inwestycyjny.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Porównanie brokerów forex/CFD - instrumenty, spready i opłaty

Niedawno zwróciła się do mnie jedna z platform handlu forex/CFD - CMC Markets, o możliwość prezentacji swoich usług na blogu. Każdy może pisać, ochy i achy o własnym produkcie, o gamie możliwości, niższych spreadach itp. Ważne są natomiast konkrety i jak się wypada w porównaniu z innymi brokerami na danym rynku.



Jako że posiadam rachunek w X-Trade Brokers czyli w jednej z najwiekszych firm na naszym rynku, a wcześniej posiadałem także w TMS Brokers, postanowiłem zestawić względnie nowy na naszym rynku CMC Markets z w/w podmiotami i zobaczyć jak wypadają w kategoriach takich jak:

  • ilość dostępnych instrumentów
  • spready kupna-sprzedaży
  • poziom opłat i prowizji

środa, 2 grudnia 2015

Nadchodzi kolejna fala wzrostu bankowych opłat

Od Nowego Roku wskutek wyższej składki na BFG oraz podatku bankowego, można się było spodziewać presji u zarządzających bankami na podnoszenie opłat. 2 mld zł ubytku w zysku przez zrzutkę na upadający SK Bank proces ten tylko przyspieszy. 
Idą dalsze podwyżki opłat bankowych - lepiej trzymać się za kieszenie.

Jako klient banku BGŻ, w ostatnim tygodniu odczułem to podejście i musiałem zamknąć konto, które z bezpłatnego zmieni się wkrótce w płatne dychę miesięcznie.

Na tej wzmiance bym poprzestał gdyby nie fakt, że bank próbował świadomie lub nie, naciągnać mnie na 200 zł. Tyle bowiem kosztuje w BGŻ aneks do umowy kredytowej zmieniający nr konta do spłat na np. techniczny. 

Mając kredyt, konto ROR jest często wymagane do obsługi, ale nie zawsze. W moim przypadku, konto ROR wymagane nie było. Bank natomiast twierdził, że jest inaczej i początkowo nie przyjął dyspozycji zamknięcia konta. Zrobił to po mojej deklaracji, że tak czy inaczej wypowiem umowę konta na piśmie ze wzgledu na zmianę TOiP a jeśli takiego wypowiedzenia nie zrealizuje, niech to uzasadni pisemnie. 

Ponowna wizyta w oddziale była zupełnie inna. Pracownicy znali już moją sprawę. Zamknięcie konta trwało kilka minut.

Wniosek: Gdy bank tworzy problemy przy dyspozycji zamknięcia konta, dobrze mieć wypowiedzenie wydrukowane na własnym wzorze a nie bankowym i żądać potwierdzenia jego przekazania. Nie akceptujmy słownych regułek zbijających nasze argumenty. Oczekujmy wskazania dlaczego tak a nie inaczej jest na podstawie zawartych z bankiem umów. Jeśli zapisy są na naszą niekorzyść, sprawdźmy też, czy na pewno są one zgodne z aktualnie obowiązującym prawem. Naszą determinacją jesteśmy w stanie wiele zdziałać.

Dla osób, które zetkną się ze wzrostem opłat a większość się zetknie, proponuję zastosowanie poniższych kroków. 
  1. Jeśli warunkowo można nie płacić za konto i kartę, zastanów się czy w typowym miesiącu bez wysilku spełnisz te warunki i monitoruj to (sprawdzaj pod koniec miesiąca czy wykonałeś wymagane operacje kartą i zrealizowałeś oczekiwane wpływy na konto)
  2. Jeśli trudno Tobie spełnić wymagania banku, sprawdź czy bez opłat możesz zmienić plan taryfowy na bardziej przyjazny, tj. bezpłatne konto i karta lub niższa kwota wymaganych wpływów/płatności kartą które z opłat zwalniają.
  3. Punkt 1 i 2 nie pomógł? Czas poszukać innego banku. Najlepiej takiego, który w ofercie bez promocji posiada bezpłatne konto i kartę (jeszcze takie są) albo który gwarantuje brak opłat przez min. rok. Otwieramy nowe konto i zamykamy stare. Czasem się okaże że przy składaniu dyspozycji wypowiedzenia umowy rachunku, bank zaproponuje nam zawieszenie opłat przez np. 6 mies. Wówczas możemy zdecydować, czy nie opóźnić zamknięcia konta.
  4. Uważaj przy przenoszeniu się do banków oferujących na zachętę największe bonusy. W przyszłości banki te mogą chcieć się odegrać wyższymi niż gdzie indziej opłatami.
Banki wprowadzają promocje by zachęcać nowych klientów. Jednocześne by wykazać zyski, łoją prowizjami stałych klientów. Ten cykl się powtarza co maksymalnie 2 lata. Rzadko dłużej ta sama oferta obowiązuje w niepogorszonym stanie. Można akceptować umarkowane opłaty będąc z usług banków zadowolonym. Nie widzę natomiat powodu bycia dla banku tzw. dojną krową, szczególnie jeśli bank już się nam wcześniej naraził podejściem do klienta.

Na koniec dodam, że warto pamiętać o szeregowych pracownikach banku. Nie mają oni wpływu na politykę central narzucających nowe opłaty i skrypty rozmowy z klientem. Często są pod wielką presją bo większość banków obecnie zwalnia pracowników wskutek fuzji czy restrukturyzacji. Dlatego zamykając konto okazujmy im szacunek, oczekując tego samego.

wtorek, 24 listopada 2015

Kreatywna księgowość w SK Banku a kondycja sektora bankowego w Polsce

W weekend w mediach rozeszła się wieść o zawieszeniu przez Komisję Nadzoru Finansowego działalności SK Banku czyli Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie. W porównaniu do banków giełdowych jest to podmiot niewielki. Wśród banków spółdzielczych jest (a raczej był) największy, z aktywami na poziomie 3,8 mld zł na koniec 2014 r.

Czy nowoczesny image był tyko zasłoną dymną krótkowzrocznej polityki kredytowej SK Banku?

Problem w tym, że jak wykazała kontrola, około 1/3 tych aktywów to kredyty udzielone podmiotom niewiarygodnym finansowo na zabezpieczenia wątpliwej jakości a więc pieniądze stracone. Gdy kredyty te przestały być terminowo spłacane, bank zaczął tracić płynność. Nie było chętnych na przejęcie takiego podmiotu i wpłynął wniosek o jego likwidację. Jest to jaskrawy przykład co najmniej niegospodarności. Inne banki spółdzielcze ponoć trzymają się lepiej.

środa, 28 października 2015

Powyborcza wizja Polski czyli konsekwencje niektórych planów nowego rządu

Ostatnie wybory wyłoniły zdecydowanego lidera polskiej sceny politycznej, z apetytem do wprowadzenia istotnych zmian gospodarczych. Poniżej jak sądzę najważniejsze zamierzenia, jakie mogą zostać zrealizowane w perspektywie 4-letniej kadencji, oraz szacowane konsekwencji jakie mogą się jeszcze w tej samej kadencji ujawnić.

PiS otrzymało 51% miejsc w sejmie.

1. Wprowadzenie podatku bankowego. Zyskuje budżet państwa - środki na wydatki socjalne. Tracą banki i ich akcjonariusze. Wzrost kosztów zmusza banki do dalszych fuzji i cięcia kosztów przez automatyzację i zwolnienia pracowników. Rosną średnie opłaty za konta i karty. Rosną koszty kredytu, zwłaszcza hipotecznego który jest mniej rentowny pod względem marży banku. Popularność dalej zyskują kredyty gotówkowe. Spłacalność kredytów gotówkowych jest niższa, więc zyskują firmy windykacyjne. Niższe zyski banki rekompensują niskim oprocentowaniem lokat i zerowym kont. Wzrasta zainteresowanie inną formą lokowania oszczędności jak nieruchomości, obligacje korporacyjne.

sobota, 17 października 2015

Networking inwestycyjny - spotkanie lokalnego oddziału Global Investor Club

W czwartek miałem okazję uczestniczyć po raz pierwszy w spotkaniu Global Investor Club - oddziału toruńskiego. Poniżej opisuję własne odczucia i odpowiadam na pytanie czy dla indywidualnego inwestora, dbającego o własne, rodzinne finanse, jest sens w takich spotkaniach uczestniczyć.



Zacznę od mojej największej obawy związanej z tym spotkaniem. Wielokrotnie obserwowałem jak banki lub inne instytucje naciągają klientów na produkty inwestycyjne na których tylko one zarabiają. Widziałem też jak to samo robią firmy inwestycyjne, domy maklerskie, TFI. Cała branża żyjąca z prowizji między inwestorami boryka się z problemem nadużywa zaufania i dążenia do zwiększenia ilości transakcji a nie ilości zyskownych transakcji dla kupujących.

środa, 23 września 2015

400 zł od Citi za 400 zł płatności kartą - oferta tylko z polecenia

W ostatnim roku nie widziałem zbyt wielu dobrych bankowych promocji. Przedwczoraj taką odkryłem logując się na konto karty w Citibanku. Zauważyłem poniższy banner:

Citibank płaci po 400 zł polecającemu i poleconemu za otwarcie bezpłatnej karty kredytowej
Kwota wysoka ale już banki przyzwyczaiły, że przeważnie po zagłębieniu się w szczegóły, okazywało się że warunku są trudne do spełnienia a korzyści realistycznie patrząc mniejsze.

Tutaj jest inaczej, ponieważ warunki spełnić łatwo i prawie każdy może otrzymać te 400 zł, o ile oczywiście zostanie mu wydana karta.

sobota, 19 września 2015

Poszukiwania alternatyw dla lokat bankowych - środki ostrożności

Lokata bankowa jest obok konta, chyba najbardziej popularnym instrumentem finansowym. Jest też najbardziej powszechnym sposobem lokowania nadwyżek finansowych. Dzieje się tak przez szeroką sieć dystrybucji (każdy bank ma w ofercie lokaty) jak i bezpieczeństwo środków. Lokaty są bowiem gwarantowane przez banki/SKOK'i na bieżąco monitorowane przez KNF. Depozyty do kwoty 100 tys euro są też w 100% gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Jak pewnie wszyscy zauważyli, w ostatnich latach wskutek niższych stóp procentowych, spada także oprocentowanie. Obecnie 3% brutto rocznie jest rzadkością, oferowaną przez nieco mniejsze banki lub w ramach promocji. Reszta banków oferuje między 1 a 2% odsetek rocznie. Poniżej ranking najlepiej oprocentowanych lokat.

Uzyskanie lepiej oprocentowanej lokaty często wymaga założenia konta. Stan na 03.09.2015 r.

sobota, 12 września 2015

Rząd wycofuje się z ustawy o przewalutowaniu kredytów walutowych

Nie mając poparcia dla własnej wersji ustawy i po pokazaniu że coś w tej sprawie próbowali, partia rządzaca zdecydowała o nie poddawaniu pod głosowanie ustawy o przewalutowaniu. Ustawa miała dzielić koszty przewalutowania.

Kredytobiorca spełniajacy określone warunki, ponosiłby minimum 50% kosztu osłabienia złotówki (dodatkowo dopłacałby do banku tyle ile teoretycznie więcej by zapłacił za analogiczny kredyt w PLN). Resztę kosztu osłabienia złotówki pokrywałby bank.

Banki, znane z grania w tej sprawie na zwłoke, już się cieszą. Jak podaje biuro maklerskie jednego z banków umoczonych w kredyty walutowe, utknięcie ustawy w martwym punkcie do końca kadencji parlamentu to dla banków wiadomość pozytywna.

Jaak dodaje biuro, teraz kluczowa dla banków jest inicjatywa nowego prezydenta oraz  partii, które wygrają październikowe wybory. Ryzyko strat dla banków odsuwa się w czasie, ale nie zostało jeszcze ostateczne oddalone.

sobota, 29 sierpnia 2015

Odbicie na giełdzie. Czy to trwała poprawa?

W ostatnim tygodniu mieliśmy na giełdzie częściowe odwrócenie spadków z wcześniejszych tygodni, kulminujące załamaniem cen akcji w poniedziałek 24 sierpnia, które przyszło z chińskiej giełdy i rozlało się po świecie.

Na polskim rynku największe spółki w wielu przypadkach odrobiły część spadków, natomiast nadal nie można powiedzieć że najgorsze mają za sobą.

WIG20 - kulmnacyjne załamanie i odbicie w zeszłym tygodniu.
Obecnie indeks stoi w ciekawym miejscu. Jeśli wrócimy w poprzedni zakres wahań, jest szansa na dalsze wzrosty, słabnięcie wzrostów by oznaczało że jesteśmy świadkami krótkiego odbicia i pieniądze będą dalej odpływać z rynku.

Indeks WIG20, horyzont 3-letni.

Znacznie lepiej ma się indeks małych spółek, które nie zostały dotknięte ostatnimi zapowiedziami polityków odnośnie nowych podatków (sektor bankowy i hanel wielkopowierzchniowy) oraz nie brały udziału w udzielaniu kredytów w CHF (ustawa o przewalutowaniu).

sWIG80 - znacznie lepsza kondycja niż WIG20
Podsumowując, angażując się w akcje dużych spółek, szczególnie banków i spółek energetycznych, nadal można oczekiwać niestabilności. W końcu wkrótce wybory i zapowiedzi tak nowych podatków (obciążenie) jak i większych wydatków (większy deficyt budżetowy) mocno wpłyną na wartość spółek jak i postrzeganie Polski jako miejsca do inwestycji.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozwiązanie problemu frankowego - tak, ale lepiej by skorzystało więcej osób

Po przerwie powracam z artykułem podsumowujacym ostatnie miesiące na rynku propozycji rozwiązania problemu kredytu frankowego a działo się dość sporo. Temat jest gorący a komentarze pod postami w internecie na temat przewalutowania są często skrajne i uprzedzam że wszystkie o treści obraźliwej na tym blogu nie będą tolerowane.

"Frankowiczu", rozważ trzymanie rezerwy finansowej w CHF

Banki przez ostatni kwartał zrobiły niewiele w stronę ostatecznego rozwiązania tej kwestii, poza lobbowaniem u polityków i w społeczenstwie za pozostawieniem spraw po staremu a więc na ich korzyść. Przykład lobbowania to np. opłacanie hejterskich wpisów na forach oraz podszywanie się pod kredytobiorców frankowych i podawanie że ktoś jest z takiego kredytu zadowolony.

Ostatnia propozycja PO przedstawiająca możliwość przewalutowania posiada zasadniczy minus a jest to ograniczenie osób które mogą z niej skorzystać do ok. 1/3 wszystkich kredytobiorców. 

Dwa moim zdaniem najważniejsze ograniczenia to nie objęcie przewalutowaniem kredytów o LTV poniżej 80% oraz osób, które np. zakładając rodzinę, przenieśli się do drugiego mieszkania nie mogąc sprzedać pierwszego przez LTV ponad 100%. Posiadanie w takiej sytuacji 2 mieszkań to nie objaw zamożności a właśnie skutek nie bycia w stanie sprzedaży starego mieszkania, przy czym bardzo często oba lokale są zakupione na kredyt. Dlatego karanie brakiem możliwości przewalutowania i sprzedaży starego lokum, jest niedorzeczne.

W moim odczuciu, zmiana sposobu procentowego podziału ryzyka kursowego klient-bank do 50:50 z 10:90 z umożliwieniem skorzystania z przewalutowania dla większej ilości osób jest sensowniejszym krokiem. Dzięki temu problem zostanie w szerszym zakresie rozwiązany.

Trzymajmy bufor CHF

To, co zrobią politycy jest tylko w niewielkiej części w rękach pojedyńczych kredytobiorców. Co można zrobić to zabezpieczyć się tym co mamy na najbliższe miesiące, kiedy tuż przed i po wyborach kursy walutowe mogą byc jeszcze bardziej niestabilne z tendencją do osłabienia złotówki.

Zakładam bowiem, że frank w październiku może ponownie przebić poziom 4 zł. Dodatkowo, zakładając zasłużoną moim zdaniem przegraną PO w wyborach, można się przygotować na okres dużych zmian w budżecie na czas rządów nowej partii/koalicji, które mogą się objawić zwiększonymi wydatkami i wyższym deficytem budżetowym. To może oznaczać dalsze osłabienie złotówki, także do franka. Trudno mówić o jakimś poziomie cenowym, ale przy euro po 4,50 frank może kosztować np. 4,20.

Trudno się zabezpieczyć na kilka lat do przodu, natomiast warto cały czas zbierać w celu zbudowania buforu, z którego moglibyśmy opłacić jak najwięcej rat.

środa, 22 kwietnia 2015

Ceny mieszkań zaczynają rosnąć?

Od kilku lat mamy w Polsce rekordowo niskie stopy procentowe. W ostatnim czasie stawka WIBOR 3-miesięczna spadła nawet poniżej 2% w ślad za kolejną obniżką stóp procentowych przez RPP.

Jest to bardzo dobre środowisko dla wzrostu cen nieruchomości. Im niższe oprocentowanie lokat i stopy procentowe, tym tańsze są kredyty hipoteczne a zamożne osoby chętniej inwestują oszczędności w nieruchomości pod wynajem.

Do tej pory korzystniejsze warunki na rynku pieniężnym były jednak równoważone przez takie czynniki jak rosnąca podaż nowych mieszkań w budowie u deweloperów oraz bardziej restrykcyjna polityka kredytowa banków.

Źródło: Home Broker i Open Finance na podstawie transakcji klientów
Jak podaje Open Finance i Home Broker, w ciągu ostatnich 12 miesięcy autorski indeks cen transakcyjnych oparty na prawdziwych transakcjach klientów tych firm, wzrósł o 3,4%. Nie jest to kolosalna zmiana, lecz jak spojrzymy na wykres za ostatnie 8 lat, ceny osiągnęły poziom najwyższy począwszy od 4 lat.

Odreagowany został tym samym spadek cen szczególnie z 2012 roku a droga do wzrostu w kierunku 900 pkt wydaje się otwarta. Zakładając dynamikę zbliżoną do tej o ostatnich lat, oznacza to że przez najbliższe 24 miesiące ceny mogłyby wzrosnąć o kolejne 8% a więc średnio około 4% rocznie.

W połączeniu z dochodem z najmu, może być to wystarczająca marchewka, by skłonić część posiadaczy lokat do przerzucenia gotówki na rynek nieruchomości a osoby zwlekające z zaspokojeniem własnych potrzeb mieszkaniowych do zrobienia tego w najbliższym czasie.

niedziela, 29 marca 2015

Catalyst - dywersyfikacja to za mało

Około tygodnia temu na portalu obligacje.pl zapoznałem się z ciekawym artykułem o emitentach z rynku obligacji korporacyjnych Catalyst, którzy nie wykupili obligacji, lub zrobili to nieterminowo. Wniosek jest generalnie taki, że gdyby swój portfel zdywersyfikować idealnie po równo na wszystkich emitentów, to roczna stopa zwrotu byłaby ujemna.

Daje to do myślenia w środowisku coraz niższych stóp procentowych, kiedy coraz więcej osób narzeka na niskie oprocentowanie lokat i tzw. bezpiecznych obligacji korporacyjnych największych firm.

Może się bowiem okazać, że w poszukiwaniu rentowności, przekroczymy niewidzialną barierę optymalnego stosunku zysku do ryzyka.

Przypadki z ostatnich miesięcy, gdy niegdyś popularni emitenci obligacji jak windykacyjna e-Kancelaria i sprzedawca biletów promowych Uboat Line, teraz są podmiotami niewypłacalnymi, wiele daje do myślenia. Wysokie odsetki jak pokazuje historia rynku, zawsze oznaczają wysokie ryzyko. Nie działa to w odwrotną stronę, bo nieterminowa obsługa obligacji zdarzała się też emitentom oferującym marżę około 5%, która nie kojarzy się z wysokim ryzykiem.

Podsumowując, Catalyst nie daje darmowego lunchu. Wielu z tych, którzy na ten rynek weszło, doświadczyło niespłacenia obligacji w terminie lub w ogóle, faktycznie odnotowując zysk niższy niż oficjalne indeksy rynku, niższe niż oprocentowanie lokat bankowych a nawet notując straty na całości portfela w skali roku.

Jak widać po rentownościach najbardziej popularnych i największych emitentów, obecnie względnie bezpieczne papiery z niskim oprocentowaniem trzymają wysoką cenę. Te najbardziej ryzykowne i nietransparentne papiery pozostają tanie a ich ceny wahają się  mocno, zależnie od tego jaki raport finansowy lub inny komunikat wyda spółka.

Gdzieś w rejonie oprocentowania WIBOR + marża 3-5% wydaje się znajdować najlepsza relacja między ryzykiem a zyskiem. Dla tych, którzy obserwację ograniczają do czytania komentarzy analityków do raportów finansowych spółek, ten złoty środek może być bliżej marży 3%. Przekłada się to na roczne zyski około 5% brutto a więc na poziomie oprocentowania najlepszych lokat bankowych jakieś 2 lata temu.

Skoro obligacje dają rekordowe niskie odsetki, podobnie lokaty bankowe, czy nie nadejdzie wreszcie czas dłuższego trendu wzrostowego na polskich akcjach? Wiele temu sprzyja, lecz jak to powiedziano, historia się nie powtarza a się rymuje, zatem nie wiadomo jak ta ewentualna hossa będzie wyglądać.

środa, 25 lutego 2015

Wzrosty indeksu mniejszych spółek z GPW - odbicie czy nowy trend wzrostowy?

Spójrzmy na wykres sWIG80 za ostatnie 5 lat a na drugim wykresie, sWIG80 w porównaniu do WIG_Banki. Jak można zauważyć, banki jak dotąd dały zarobić znacznie lepiej, bo w połowie 2011 r. i zimą 2013/14 roku hossa na nich trwała trochę dłużej niż na małych spółkach. Dodatkowo, późniejsze spadki nie były tak głębokie.

sWIG80 - 5 lat
Teraz te zależności wydają się słabnąć. Banki zostały obciążone zwiększoną daniną na Bankowy Fundusz Gwarancyjny a dodatkowo mniej zarabiają przez obniżoną stawkę intercharge jak i niższy WIBOR. 

Największym ciosem w ostatnim miesiącu był jednak skok kursu CHFPLN, który przełożył się na wzrost bilansów wielu banków o w sumie kilkadziesiąt miliardów złotych. Normalnie rozrost bilansu w hipotekach może być korzystny, bo daje dodatkowe zyski. 

sWIG80 a WIG_Banki - 5 lat

Tym razem banki mają poważny problem, bo wzrost bilansu nie idzie w parze z posiadaniem wystarczającej zdolności kredytowej ani z zabezpieczeniem kredytów. Można powiedzieć, że banki wskutek zdarzenia losowego "udzieliły" dodatkowych kredytów dla osób bez odpowiedniej zdolności i zabezpieczeń. Spadek indeksu WIG_Banki jest więc uzasadniony. 

Oczywiście nie wszystkie banki mają takie problemy a spadły kursy głównie tych, które kredytów powiązanych z CHF udzielały najwięcej (Getin Noble Bank, Millennium, mBank), lub przejęły instytucje udzielające takich kredytów (BZ WBK przejął Kredyt Bank a PKO BP przejął Nordea Bank).

sWIG80 a WIG_Banki - 3 lata

Z tego powodu zakładam, że dysonans między sWIG80 a WIG_Banki będzie się nasilał. Mniejsze spółki korzystają z niższych stóp procentowych przez niższe koszty finansowania, natomiast banki, przez w/w czynniki, zarabiają mniej i mają więcej problemów, których kulminacja może być jeszcze przed nami.

Na początku 2012 r. mieliśmy na indeksie sWIG80 wzrosty o podobnej skali jak teraz, które później zostały w większości wykasowane. Właściwa hossa zaczęła się dopiero po roku. Podobnie teraz uważam, że należy do odbicia podchodzić z dozą cierpliwości.

Pomijając kwestie krótkoterminowe, sądzę że w perspektywie 2 lat, będziemy świadkami hossy na spółkach małych i średnich. Stopy zwrotu w tym sektorze, powinny być wyższe niż te, uzyskane przez osoby trzymające się spółek z sektora bankowego.

Oczywiście nie jest to rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu polskiego prawa :)

Zapraszam do komentowania i zgłaszania Waszym zdaniem ciekawych walorów, których wybór może się okazać zyskowny (mile widziane argumenty). Zgłaszajcie też akcje, które należy omijać.

czwartek, 19 lutego 2015

Przewalutowanie kredytów tzw. frankowych nie dla wszystkich?

Wcześniej opisywałem propozycję szefa KNF, Andrzeja Jakubiaka, która miałaby umożliwić zamianę kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim na kredyty złotówkowe.Wiele osób prawdopodobnie taką propozycję odrzuci, ponieważ woli sądownie unieważnić umowę lub po prostu ją kontynuować, jeśli przykładowo kredyt był udzielany w latach 2004-2005 po kursie bliżej 3 zł niż 2 zł i uważają jego kontynuowanie za sensowne.

Jednak są też osoby, które brały kredyty w latach 2006-2008, którym zmieniła się sytuacja życiowa i nie chcą przez kilka lat czekać na wynik batalii sądowej. Chcą sprzedać mieszkanie i się przeprowadzić. Niektórym rozpadła się rodzina a kredyt frankowy uniemożliwia faktyczny podział majątku. Innym rodzina się powiększyła a nie mogą kupić większego lokum bo kredyt frankowy blokuje ich zdolność kredytową. Dla nich propozycja Jakubiaka jest po prostu mniejszym złem.

Przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak, PAP/Leszek Szymański

niedziela, 8 lutego 2015

O bankowej hipokryzji

Do tego artykułu zainspirowała mnie treść debaty sejmowej, nt. problemu kredytów tzw. frankowych (wideo poniżej)

Jednym z głównych dyskutantów był prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz. W trakcie swojej drugiej wypowiedzi przyznał, że jeszcze przed boomem na kredyty frankowe, postulował do władz bankowych, rządu i parlamentu, by ograniczyć udzielania kredytów walutowych. Nie zostało to jednak wykonane, ponieważ nie wszystkim w parlamencie i sektorze bankowym było to na rękę.

Komisja Nadzoru Bankowego przechodziła w latach 2006-2007 okres przekształcenia w Komisję Nadzoru Finansowego i jak można się dowiedzieć, w tym okresie przejściowym sektor bankowy poszedł w znacznej mierze samopasem, albo używając eufemizmu - był niedoregulowany.

Przyczyną dla której duże banki (jak BZ WBK i Pekao SA i PKO BP?) wnioskowały aby wyeliminować lub ograniczyć kredyty frankowe, było ryzyko systemowe przez nie generowane. Pomimo że we wcześniejszych latach frank zachowywał się stabilnie, nie był to odpowiedni instrument do udzielania kredytów hipotecznych ze względu na bardzo długi horyzont czasowy (do 30 lat), w czasie którego może się wydarzyć dosłownie wszystko.

W przypadku znacznego osłabienia złotego i kredytów hipotecznych udzielanych bardzo często na 100% wartości nieruchomości, mogła się zdarzyć sytuacja skokowego wzrostu zadłużenia ponad wartość zabezpieczenia, wzrost rat kredytowych i masowa niewypłacalność dłużników. Jednocześnie bank poniósłby sporą stratę, nie mogąc zaspokoić sporej części roszczenia z wartości nieruchomości.

Mieliśmy zatem do czynienia z sytuacją, w której część banków wycofała się z udzielania kredytów frankowych jako zbyt ryzykowne a jednocześnie część (jak Millennium, mBank/MultiBank, Getin Bank, Nordea, BGŻ, Kredyt Bank) udzielały ich na potęgę, z kulminacją w latach 2006-2007 a więc okresie słabości nadzoru nad bankami.

Mentalność bankowców tych instytucji, jako fachowców świadomych ryzyka, sprowadziła się do krótkowzrocznego skupienia na zyskach. Z kredytów frankowych były wyższe prowizje, wyższe marże, większa zdolność kredytowa dla "ubranego" kredytobiorcy a więc i większa kwota kredytu - większa nominalnie marża i prowizja dla sprzedawców. Do tego dochodził spread rzędu 6-9% będący dodatkowym ekstra zyskiem.

Połowa spreadu szła od razu w wynik banku w momencie brania kredytu przez zaniżony kurs franka (poniżej kursu średniego NBP) i była ekstra zyskiem od całości udzielonego kredytu. Druga połowa spreadu  (powyżej kursu NBP) szła jako dodatkowy zysk od każdej raty spłacanego kredytu.

Dla banków był to samograj. Społeczeństwo łyknęło przynętę niższej raty i posiadania zdolności kredytowej na upragnione mieszkanie/dom. Warto podkreślić, że w okresie, kiedy udzielono większości kredytów frankowych, średni dochód kredytobiorcy frankowego był mniej więcej taki sam jak kredytobiorcy złotówkowego.

Był to też okres optymizmu gospodarczego i wejście boomu demograficznego na rynek pracy. Banki wykorzystały ten okres i młode osoby, często wierzące naiwnie że faktycznie banki są instytucjami zaufania publicznego.

Kontynuując wątek hipokryzji banków, prezes Pietraszkiewicz stwierdził w trakcie swojego pierwszego wystąpienia, że jedną z głównych ról, jaką pełnią banki to działanie w taki sposób aby zapewnić ochronę dla depozytariuszy, którzy wpłacili do nich swoje pieniądze.

Krzysztof Pietraszkiewicz - prezes ZBP - czy pomoże bankom uciec od odpowiedzialności za udzielanie kredytów tzw. frankowych?
Krzysztof Pietraszkiewicz - prezes ZBP - czy pomoże bankom uciec od odpowiedzialności za udzielanie kredytów tzw. frankowych?

Zestawmy teraz te dwie wypowiedzi. Z jednej strony prezes Pietraszkiewicz już od 2003 roku występował w imieniu największych banków aby wyeliminować kredyty frankowe ze względu na ich ryzyko dla systemu a z drugiej, teraz sprzeciwia się ponoszeniu odpowiedzialności za te kredyty przez banki, ze względu na ryzyko dla systemu.

"Proponowałem aby ich zabronić ale jak ich nie zabroniliście to teraz nie każcie nam za nie odpowiadać"- tak można jego wypowiedź sparafrazować. Czyż to nie skandaliczne podejście? Szef związku banków zrzuca de facto odpowiedzialność za działania banków na jakość nadzoru i opieszałość władz.

Przypomina to niestety praktyki z USA, gdzie banki swawolnie udzielały ryzykownych kredytów bez odpowiednich zabezpieczeń a gdy wpadły w tarapaty, oczekiwały ochrony państwa w imię stabilności systemu.

Podobnie jest teraz w Polsce - banki przez aktywny lobbing w rządzie i mediach, starają się obarczyć całą odpowiedzialnością za kredyty walutowe klientów, mimo że same były świadome jak po latach potencjalnie toksyczny może stać się to instrument dla sektora bankowego.

Banki te można porównać do farmaceuty, który sprzedaje pacjentowi lek na powszechne schorzenie, nie informując lub bagatelizując ryzyka wynikające z potencjalnie śmiertelnych skutków ubocznych, a wszystko to w atmosferze braku odpowiedniej kontroli nad "farmaceutą" przez władze.

piątek, 30 stycznia 2015

Niespłacalny dług we franku

Stało się. Jak wnioskować można było po wywiadach premier Kopacz i członków rządu, władze dogadały się z bankami w kwestii utrzymania kredytobiorców "na kroplówce" a raczej czasowego ograniczeni upuszczania z klientów krwi. Widząc stan przedzawałowy, zalecały klientom odpoczynek, nie interesowanie się kursem franka ani medialnym zamieszaniem. Zamiast tego zalecały skupić się na - a jakże - zbieraniu na wyższą ratę.

Jednocześnie coraz czytelniej widać, jak silne lobby bankowe mamy w Polsce i jak blisko z lobby bankowym współpracuje rząd. Po trzecie - jak skuteczne jest w wyszukiwaniu i rozwijaniu antagonizmów między Polakami.

Największy brak w ogłoszonych deklaracjach to nie odniesienie się do problemu rosnącego kursu franka - gigantyczny wzrost zadłużenia kredytobiorców, nie pokryty wartością nieruchomości i nie dostosowany do zdolności kredytowej.

Począwszy od 2008 roku, średnioroczny wzrost kursu franka do złotówki, z poziomu 2 zł do 3,50 zł na koniec 2014 r. wynosił 8% rocznie. Przy kredycie 30-letnim z 2008 r. rocznie spłacane było ok. 3% kapitału. Jak łatwo wyliczyć, kwota kredytu do spłaty średniorocznie rosła o 5%, mimo spłacania kapitału i odsetek.

W rzeczywistości, zrealizowane i niezrealizowane koszty kredytu frankowego ukształtowały się na poziomie zbliżonym do 8% plus marża banku. Tak było do 15 stycznia 2015 r.

Jeśli uwzględnić obecny kurs CHFPLN = 4,04, okazuje się że średniorocznie kurs franka rósł w tempie 11% rocznie przez 7 lat. Oznacza to średnioroczny koszt razem z marżą banku na poziomie ponad 12% (marża ponad 1%). Co z tego, że oprocentowanie LIBOR kredytu było bardzo niskie, skoro faktyczne koszty kredytu są równoznaczne z dwucyfrowym oprocentowaniem?

Wkrótce będziemy świadkami fali bankructw kredytobiorców frankowych. Pozostali, przez kolejne lata  będą co miesiąc płacić raty kredytu, którego mogą nigdy nie spłacić, do końca życia. Kredyt może, tak jak teraz rosnąć szybciej niż wynoszą jego roczne spłaty.

Jak kredytobiorca nie będzie w stanie płacić rat, bank wydłuży kredyt o 2-5 lat i ten proces może co kilka lat się powtarzać. Po 30 latach spłacania okaże się, że nic nie zostawimy dzieciom, bo hipoteka nadal przekracza wartość nieruchomości.

CHFPLN za ostatnie 10 lat - czy tak stabilny jak opowiadały banki oferując "kredyty we franku"?
Brzmi jak finansowy science fiction? Oby. Niestety historia ostatnich 7 lat pokazuje, że science fiction staje się rzeczywistością. Nie jest to bajka z happy endem.

Na koniec wideo, które szczególnie polecam osobom przeciwnym jakimkolwiek interwencjom władz w problem kredytów walutowych. Zauważcie, że stroną której na takim obrocie sytuacji najbardziej zależy są banki. Spójrzcie na ostatnie dziesięciolecie polskiej gospodarki. Czyż nie można było rozstrzygnąć problemu kredytów frankowych w zarodku? Czyż lobby bankowe w środowiskach rządowych nie przyczyniło się do istnienia paradoksu udzielania kredytów walutowych osobom bez zdolności lub niską zdolnością kredytową w PLN? Czyż problemu lat 2006-2008 nie można było uniknąć, gdyby nie chciwość banków?

Wreszcie, czyż banki nie próbują szachować rządu problemami sektora bankowego jeśli ten wskaże je jako współodpowiedzialnymi za ryzyko umów walutowych?

Link do programu w TVP: Jan Pospieszalski: Bliżej 29.01.2015


poniedziałek, 26 stycznia 2015

PR-owe działania premier Kopacz z kredytami frankowymi w tle


Jak powiedziała premier Ewa Kopacz w I Programie Polskiego Radia, do końca tygodnia przedstawi propozycje rozwiązania problemu kredytów hipotecznych w CHF. Z jednej strony można się cieszyć, że rząd w tej sprawie cokolwiek robi. Z drugiej, obawiam się że są to kolejne działania tymczasowe a korzyści dla zadłużonych obywateli niewielkie albo żadne.

Premier Ewa Kopacz
Oto dlaczego tak sądzę. Dzisiaj opublikowany został artykuł w Pulsie Biznesu, wywiad z głównym ekonomistą Resortu Finansów Ludwikiem Koteckim. Główne punkty jego wypowiedzi:
  • podczas wcześniejszego spotkania tzw. Komitetu Stabilności Finansowej nie były dyskutowane ani zgłaszane rozwiązania problemu frankowego w sposób węgierski ani chorwacki (czytaj: brak dyskusji o przewalutowaniu przy kursie innym niż obecny i brak dyskusji o podziale ryzyka kursowego kredytobiorcy z bankiem)
  • wywiad powiela propozycje ulżenia kredytobiorcom jak zastosowanie rynkowej (obecnie ujemnej) stawki LIBOR, brak występowania przez banki o dodatkowe zabezpieczenia kredytów czy nie pytanie o dodatkowe ubezpieczenia kredytowe. Dodajmy, że jest to tylko zastosowanie się do już obowiązujących przepisów, bo poprzednie praktyki banków w tym zakresie były niezgodne z prawem (ale banki dotychczasowych zysków na tym nie zwrócą).
  • Kotecki mówi o przewalutowaniu atrakcyjnym kosztowo [a nie kursowo] (czytaj: nie będzie podziału ryzyka kursowego z bankiem a jedynie obniżenie/brak prowizji za przewalutowanie)
  • Kotecki mówi o zmniejszeniu spreadów - możliwość tego była dostępna od dawna bo od 2010 roku można było zmienić walutę spłaty kredytu na CHF i samodzielnie kupować CHF w kantorach internetowych, nawet bez spreadów.
  • Odcięcie się od propozycji szefa KNF, Andrzeja Jakubiaka - Kotecki ponownie mówi o propozycji atrakcyjnej kosztowo a nie o współdzieleniu ryzyka kursowego klienta z bankiem (czytaj: propozycja szefa KNF jest ignorowana przez rząd).
  • Kotecki mówi o wzroście średnich dochodów młodych osób, które w latach 2006-2008 brały kredyty w CHF (czytaj: chce pomniejszyć percepcję problemu bieżących kosztów rat kredytowych kredytów w CHF, jednocześnie nie odnosząc się ani do LTV często powyżej 150%, ani do gigantycznych kwot nominalnego zadłużenia. W Radzie Ministrów pensja od 2007 roku może i wzrosła dwukrotnie, natomiast w szerokim społeczeństwie taki sukces jest zarezerwowany dla mniejszości.)
główny ekonomista Ministerstwa Finansów, Ludwik Kotecki
Do tego dodajmy fragmenty dzisiejszej wypowiedzi premier Ewy Kopacz:
  • Jeśli będę miała do wyboru interes banków lub interes tych ludzi, którzy te kredyt pobrali, to stanę po stronie ludzi, ale kosztem polityki banków, a nie kosztem budżetu. Dlatego też te rozwiązania, o których będzie mówił pan Piechociński, łącznie pewnie z przewalutowaniem, będą pewnie znane pod koniec tygodnia. (czytaj: propozycje będą dotyczyły polityki banków, czyli zmian podejścia do klienta i być może nie pobieranie opłat za niektóre czynności, większą elastyczność. Kopacz nie odnosi się do zysków banków i realnych strat, które mogłyby ponieść na przewalutowaniu po kursie osiągalnym dla kredytobiorcy)
  • Będę się starała i prosiła(...), aby te rozwiązania nie weszły w życie za trzy, cztery miesiące, ale dosyć szybko, bo od tego zależy los tych ludzi (czytaj: Premier Kopacz poprosi banki, by skorzystały z szansy na zrobienie sobie dobrego PRu, częściowo rezygnując z zarabiania na kredytobiorcach frankowych póki są na świeczniku)
Kopacz prosi banki "co łaska"

Podsumowując, po dzisiejszych informacjach od rządowych oficjeli, nie ma co się spodziewać, że zajdzie jakakolwiek fundamentalna zmiana na rynku kredytów w CHF. Banki nie zrezygnują z ani grosza wcześniejszych zysków, nie zmniejszą marży kredytowej a jedynie odstąpią od dodatkowego zarabiania na tych, którzy w obecnej sytuacji chcą aneksować umowę i np. rozłożyć kredyt na więcej rat (i więcej odsetek dla banku) lub dostać odroczenie spłaty kilku rat.

De facto nie będzie specjalnej oferty przewalutowania na PLN a sam brak prowizji za przewalutowanie będzie niemożliwy do zastosowania, przez większość kredytobiorców. Zakładając scenariusz że najbardziej zagrożoną upadłością grupą są osoby, które brały kredyt na 80-100% nieruchomości i mają obecnie LTV 140-180%, kwota do spłaty jest kolosalna a rata była dotychczas płacona głównie dzięki spadkowi oprocentowania w CHF. Jeśli kredyt przeliczy się po obecnych horrendalnym kursie na kilkukrotnie wyżej oprocentowany PLN, rata skoczy o dalsze kilkadziesiąt procent i może przełożyć się na rychłą niewypłacalność.

Do kogo jest więc takie przewalutowanie? Może do osób z niskim LTV, które już większość spłaciły, które stać na raty tak czy siak a które chcą pozbyć się ryzyka kursowego. Taka propozycja ma się zatem nijak do ulżenia kredytobiorcom będącym w najcięższej sytuacji, zyskają na niej głównie ci nie będący w poważnych tarapatach.

Proponuję obserwować propozycje bankowo-rządowe premier Kopacz pod koniec tygodnia. Oby nie spełnił się zarysowany powyżej scenariusz. Wszystkim umoczonym we franki kredytobiorcom życzę determinacji w nagłaśnianiu problemu frankowego i potrzeby jego rozwiązania raz na zawsze a nie doraźne ruchy PR-owe.

piątek, 23 stycznia 2015

Rzeczywiste rozwiązanie problemu kredytów walutowych...

... to ich zamiana na kredyty w PLN. Moim zdaniem bardzo dobrą propozycję zgłosił Pan Andrzej Jakubiak, szef KNF. Przewalutowanie po kursie franka po jakim był udzielony kredyt, plus dopłata różnicy w koszcie kredytu między tym frankowym a złotówkowym, licząc od początku okresu kredytowania.

Szef KNF, Andrzej Jakubiak
Zadowala to tych, którzy twierdzą, że osoby z kredytami frankowymi wcześniej zyskały na niższych odsetkach, a jednocześnie adresuje problem. Przywraca kontrolę polskiemu nadzorowi nad sytuacją na rynku kredytowym w Polsce a jednocześnie znacznie poprawi spłacalność zagrożonych kredytów walutowych. W przeciwnym wypadku, banki  zmierzyłyby się z problemem coraz gorzej spłacanego portfela kredytowego.

Podobne rozwiązania sprawdzają się w sektorze finansowym. Zamiast odwlekać tykającą bombę, lepiej ją rozbroić. Banki czerpały korzyści z oferowania kredytów walutowych, na których zarabiały lepiej jak na kredytach w PLN. Później, kiedy pojawiły się problemy, całość ryzyka przejął klient, albo spłaca, albo bankrutuje.

KNF i inne instytucje już wcześniej wykryły stosowanie przez banki i inne instytucje finansowe umów które nadużywają pozycji banków i ubezpieczycieli. Ostatnio uznano wiele umów ubezpieczeń na życie z funduszem kapitałowym lub umów regularnego oszczędzania za niezgodne z prawem.

Można zadać sobie pytanie, czy państwo powinno interweniować, gdy jedna strona transakcji czerpie nieproporcjonalne korzyści, przerzucając ryzyka i koszty na drugą stronę, jednocześnie wykorzystując swoją przewagę merytoryczną.

Uważam że podobnie jak z polisami na życie czy programami regularnego oszczędzania, gdzie w razie zerwania w pierwszych latach traci się większość kapitału, co najmniej podobna skala złych praktyk miała miejsce przy udzielaniu kredytów walutowych.

Tak jak wcześniej, tak i teraz, KNF i urzędy chroniące obywateli powinny interweniować.

Skoro kupując przysłowiowe buty w sklepie mamy prawo do gwarancji i zwrotu, tak by producent ponosił ryzyko oferowania wadliwego produktu, to dlaczego nie miałyby tego zrobić banki, oferując kredyty, które potrafią zniszczyć ludziom życie?

Pytanie to tyczy się nie tylko kredytów walutowych, lecz ogólnie produktów oferowanych przez bank jako - przynajmniej z definicji - instytucji zaufania publicznego.

czwartek, 15 stycznia 2015

Ostrze armagedonu na polskich kredytobiorcach we franku szwajcarskim

Dzisiaj, podczas gdy w pracy spokojnie realizowałem swoje zadania, o 14:35 znajomy napisał do mnie sms'a o treści: "...ale Jordan z SNB pojechał :-( ".

Spodziewałem się że się coś się stało niekorzystnego dla kredytobiorców we franku a obaj do nich niestety należymy. Jednak nie spodziewałem się tego:

Wykres dzienny CHFPLN 2015.01.15

Wykres 3-letni CHFPLN 2012.01-2015.01
Zapadła decyzja Szwajcarskiego Banku Narodowego o zaprzestaniu utrzymywania kursu EURCHF powyżej 1,20. W ciągu jednego dnia frank umocnił się do złotówki o 20,2% a więc zadłużenie każdego z kredytobiorców w CHF wzrosło o ponad 20%. Jednego dnia! Często jest to dodatkowe 20% ponad wartość nieruchomości będącej zabezpieczeniem...

Inne porównanie. Przez ostatnie 3 lata spłaciłem w ratach około 9% zadłużenia, podczas gdy dzisiaj wzrosło ono o ponad 20% a chwilowo nawet o 46%.

Jak spojrzeć na ostatnie 7 lat, regularne spłaty niestety niewiele dały, bo zadłużenie w PLN przyrasta znacznie szybciej, niż przebiega spłata regularnie obsługiwanego kredytu w CHF. W przypadku kredytu na 30 lat zaciąganego w 2007-2008 roku, spłacane jest w ratach równych około 3% zadłużenia rocznie w pierwszych 5-10 latach kredytowania. Tymczasem od 2008 roku kurs franka wzrósł o ok. 100% z 2,10 zł do 4,20 zł przy kwocie spłacenia kredytu w ok. 20%.

Dzisiejsze skokowe osłabienie złotówki do CHF oznacza, że dla kredytu o wartości ok. 100.000 CHF rata wzrosła w przeliczeniu na złotówki o ok. 300 zł z 1500 do 1800 zł miesięcznie. Gdyby nie osłabienie CHF od początku okresu kredytowania, rata wynosiłaby ok. 1200 zł.

Dwa pytania jakie się mi nasuwają to:

  • co ja mogę w tej sytuacji zrobić?
  • jak kurs CHFPLN ok. 4,20 wpłynie na sytuację w gospodarce i na rynku kapitałowym?
Odnośnie pierwszego pytania, tak jak nie mogłem zrobić wiele z wcześniejszym zadłużeniem tylko je spłacać regularnie, tak nie mogę nic więcej zrobić teraz, kiedy kwota zadłużenia jak i raty wzrosły po ok. 20%.

Jeszcze trudniej będzie obsługiwać kredyt w CHF i jeszcze trudniej go nadpłacić, np. poprzez sprzedaż mieszkania, bo więcej lat spłaty potrzeba by wartość nieruchomości zrównała się z wielkością kredytu, który obecnie mocno nad wartością mieszkania góruje.

Odnośnie gospodarki, przełożenie będzie moim zdaniem jak tytułowe "ostrze armagedonu" a więc będzie siało zniszczenie w sposób dość precyzyjny. 

Odnośnie osób zadłużonych:
  • niewypłacalność dla kredytobiorców w CHF, którzy obecnie ledwo ciułają na ratę
  • maksymalne ograniczenie wszelkich wydatków w kategorii "rozrywka i przyjemności" u kredytobiorców którym jak dotąd coś zostawało z pensji po opłaceniu rachunków i kupnie żywności
  • spadek stopy oszczędzania u kredytobiorców, którzy są najlepiej sytuowani
Odnośnie instytucji finansowych:
  • raptowny spadek wskaźników wypłacalności banków ze znacznym saldem kredytów w CHF, tj. szczególnie Getin Noble Bank, mBank, Millennium, ale też inne polskie i zagraniczne banki, w tym PKO BP.
  • ograniczenie akcji kredytowej przez banki, którym najbardziej spadnie wskaźnik wypłacalności 
  • nowe emisje akcji w bankach, gdzie wskaźnik wypłacalności spadnie poniżej wymogów Komisji Nadzoru Finansowego (najbardziej prawdopodobne w przypadku Getin Noble Banku)
Odnośnie gospodarki jako całości:
  • wpływ lekko deflacyjny, jak i negatywny na PKB wskutek ograniczenia wydatków konsumpcyjnych przez osoby zadłużone oraz ograniczenie akcji kredytowej przez część banków
  • problem dla Rady Polityki Pieniężnej, która z jednej strony zobaczy utrwalanie tendencji deflacyjnych w gospodarce (co woła o obniżki stóp procentowych) a z drugiej strony obniżka wzmaga  niestabilność sektora bankowego, który poprzez system kreacji pieniądza wywiera ogromny wpływ na stan i dynamikę rozwoju gospodarki. 
Spadek podstawowej stopy procentowej z 2,5% do 2% w październiku 2014 r. spowoduje spadek wyniku na działalności bankowej o do końca jeszcze nie znanej skali. Dodatkowo z początkiem 2015 r. została drastycznie obniżona stawka intercharge, jakie banki pobierały na wespół z organizacjami kartowymi od sklepów za używanie kart płatniczych. Od stycznia 2015 r. znacznie wzrosła też składka banków na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG), z którego wypłacane są depozyty dla upadających banków a ostatnio szczególnie dla upadających SKOKów, które zostały objęte BFG.

Dlatego z dwojga złego, trudno powiedzieć co wybierze RPP. Mi się wydaje, że stabilność sektora finansowego będzie dla RPP ważniejsza niż wzrost gospodarczy, bo jeśli zabraknie stabilności, to nie będzie i trwałego wzrostu.

Odnośnie fatalnej sytuacji dłużników w CHF, warto pamiętać, że zawsze jest kilka rozwiązań. Bywa że tak jak teraz, jest to tzw. wybór "między cholerą a dżumą". Jeśli mamy wrażenie, że nie damy rady ogarnąć naszego budżetu i nic się nie da już więcej zoptymalizować a cały wolny majątek wydaliśmy już na obsługę kredytu, to zamiast wyrywać kolejne włosy z głowy, warto rozważyć upadłość konsumencką. W uproszczeniu, tracimy cały majątek i to, co wypracujemy przez kolejne 3 lata, by po tym czasie zacząć życie finansowe na nowo, z czystą kartą.

sobota, 3 stycznia 2015

Podsumowanie 2014 roku i widoki na rok 2015

Miniony rok będę inwestycyjnie pamiętał jako ten, w którym:

  • Indeksowe stopy zwrotu z polskiej giełdy były bardzo marne, najszerszy indeks WIG zanotował stopę zwrotu +0,26% a więc mniej niż typowa prowizja maklerska 0,39%.
Indeks szerokiego rynku WIG, wykres za 2014 r.
  • Indeks małych firm WIG250 stracił aż 16,83%, co pokazało jak trudny jest to segment do osiągania zysków.
Indeks małych spółek WIG250, wykres za 2014 r.

  • Raczej słabo prezentowała się też sytuacja giełdy niemieckiej - DAX skończył rok wynikiem +2,65%.
Indeks niemiecki DAX, wykres za 2014 r.
  • Dobrze dał zarobić rynek amerykański - indeks SP500 wzrósł o 13% w dolarze.
Indeks akcji z USA, SP500, wykres za 2014 r.
  • Złotówka osłabiła się do dolara o 16,99% co uczyniło inwestycję w amerykańskie akcje jedną z najatrakcyjniejszych na świecie z perspektywy inwestora z Polski. Ci, którzy po prostu trzymali dolary, też są zapewne bardzo zadowoleni.
Para walutowa USDPLN, wykres za 2014 r.
  • Spadły stopy procentowe w Polsce, np. WIBOR 3M z 2,70% do rekordowo niskiego poziomu 2,06% na koniec roku. Jest to spadek prawie o 1/4.
Zmiana oprocentowania WIBOR 3M, wykres za 2014 r.
  • Statystycznie trwała stagnacja cen nieruchomości na rynku mieszkań w największych miastach, ze sporym zróżnicowaniem zależnie od miejscowości. Jak podaje Home Broker i Open Finance, w skali kraju, średnia cena transakcyjna za m2 mieszkania ich klientów wzrosła o 1,88%, przy czym np. w Lublinie był to spadek o 8,2% a w Bydgoszczy wzrost o 7,9%.

Pomysły inwestycyjne i trendy na 2015 rok

Mało kto jest w stanie stawiać sprawdzające się prognozy a spośród tych, którzy to robią, jest wiele mądrych osób, które co roku się mylą. Są też tematy inwestycyjne i trendy na które mało kto liczy bo wydaje się to niemądre po doświadczeniach 2014 roku. Należą do nich: 
  • inwestowanie na Ukrainie czy w Rosji, lub w tamtejsze spółki
  • obstawianie umocnienia złotówki do dolara i euro i powrót do poziomu 3 zł za dolara a za euro 4 zł
  • inwestycje na rynkach południowej kryzysowej Europy, zwłaszcza w Grecji
  • obstawianie wzrostu cen ropy naftowej
Są to tematy na inwestycje o burzliwym przebiegu, na których można ponosząc duże ryzyko, dużo zarobić lub dużo stracić. Zarobić można jeśli sytuacja się uspokoi, okaże się że doszło do przereagowania i rynek odbije. Możliwe że za rok, któreś z nich pojawią się na liście topowych inwestycji 2015 r. Traktuję te pomysły jako trudne do analizy inwestycyjnej i szanując swoje pieniądze jak i spokój ducha, te tematy odpuszczam.


Bardziej przewidywalne ale też kontrariańskie względem doświadczeń z 2014 r. jest zakładanie odwrócenia spadkowego trendu na polskich akcjach małych i średnich spółek, tj. z indeksów sWig80 i mWig40, przejściowo funkcjonowały też indeksy WIG50 i WIG250. Jeśli sprawdzą się szacunki analityków Qnews, na zasadzie analogii do trendów z przeszłości, w perspektywie najbliższych 2 lat, ten sektor może przynieść stopę zwrotu około 20%. Wskaźniki Cena/Zysk na wielu spółkach już są bardzo atrakcyjne a do tego wiele firm płaci coraz wyższe dywidendy.

Niezmiennie obstawiam też obligacje korporacyjne. Niestety w skali roku ze względu na spadek WIBOR o ok. 0,7% i niższe marże na nowych seriach obligacji wiarygodnych emitentów, można się w sumie spodziewać spadku rentowności w porównaniu do 2014 roku o ok. 1-2%. Dobrze dobrany portfel może wygenerować ok. 6% rocznego zwrotu brutto. Przy inflacji rzędu 1% jest to niezły wynik.

Odnośnie rynku nieruchomości, rekordowo niskie stopy procentowe i marazm na giełdzie, jak dotąd nie wywołały wzrostu cen nieruchomości. Pośrednicy przyznają, że wzrosła transakcyjność klientów gotówkowych a wskutek braku rozluźnienia kryteriów kredytowych w bankach, nie rośnie akcja kredytowa w hipotekach. Banki mają coraz więcej pieniędzy do pożyczenia ale boją się kosztów ryzyka i nie rozluźniają kryteriów udzielenia kredytu, ani nie obniżają marż. Wręcz przeciwnie - wprowadzają ich niewielkie wzrosty. Nie jest to środowisko do raptownego wzrostu cen, a raczej do stabilizacji ze wskazaniem na lekkie zmiany na plus.

Co do lokat bankowych, oczekuję stabilizacji oprocentowania na niskim poziomie. Duże banki (PKO BP, Pekao S.A., BZ WBK), które już teraz mało płacą, będą kontynuowały tą politykę (lokaty roczne na 1,5-2,5%). Pozytywnie na tym tle prezentowały się mniejsze instytucje (Getin Bank, Idea Bank, Smart Bank, Meritum) oraz SKOKi. 

Z racji przejęć mniejszych banków przez większe (przejęcie Meritum przez Aliora jest już zaklepane), konkurencja na rynku lepiej oprocentownych depozytów się zmniejszy. Do tego upadłości SKOKów, jak ostatnio wołomińskiego, rzucą na rynek sporo depozytów wypłaconych z BGF, które prawdopodobnie w większości zasilą sektor bankowy, zbijając szanse na wzrosty stawek. 3% brutto rocznie stanie się w powszechnym rozumieniu bardzo dobrym oprocentowaniem.

Wszystkim Czytelnikom życzę dużo zdrowia i pogody ducha w nowym 2015 roku oraz podejmowania właściwych decyzji w życiu prywatny, zawodowym i tym dotyczącym finansów :-)