wtorek, 14 października 2014

Milion z własnej firmy? Czemu nie! - wywiad z Leszkiem z dawnego bloga Milion Alternatywnie

AbecadłoBlog: Witaj Leszku, bardzo miło mi Cię gościć. Minęło kilka lat, odkąd zakończyłeś pisanie bloga finansowego Milion Alternatywnie i współpracę z ifin24.pl. Co Cię skłoniło do takiej decyzji i ... czym się  teraz zajmujesz?

Leszek: Cześć, na wstępie chciałbym przywitać bardzo serdecznie Ciebie i twoich Czytelników.

Obecnie nadal inwestuję, czyli od czasu bloga Milion Alternatywnie, a później blogowania dla ifin24.pl aż tak wiele się nie zmieniło – jeśliby spojrzeć ogólnie. Natomiast w widoku szczegółowym – zmian jest wiele. Po pierwsze, zamiast inwestowania rozproszonego (w różne instrumenty finansowe), wybrałem model bardziej skoncentrowany: głównie inwestuję we własną firmę. Z czasów blogowania pozostało mi trochę aktywów, ale numerem jeden jest dla mnie firma. Taki pomysł wziął się z paru źródeł:
  • Książki Briana Tracy (w zakresie kreowania własnej kariery zawodowej) i 4-godzinny tydzień pracy Tima Ferrisa (budowanie systemów, które angażują coraz mniej uwagi przy tej samej / lepszej efektywności).
  • Poczucie, że jednak nad inwestycjami kapitałowymi mam dość małą kontrolę
Własny biznes - wolność czy więcej obowiązków?
© Bauer
AbecadłoBlog: Czyli czas na rynku kapitałowym był zmarnowany?

Leszek: Absolutnie nie! Na plus wcześniejszych metod inwestowania (instrumenty finansowe) mogę zaliczyć edukację, która przy prowadzeniu działalności gospodarczej jest nieoceniona i pozwoliła mi już uniknąć wielu błędów. Gdyby nie ta wiedza, mógłbym napisać, że popełniłem bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo dużo błędów :-) Na szczęście tę właśnie wiedzę już posiadam i ze dwa – trzy ‘bardzo’ mogę skreślić :P

Jeśli chodzi o inwestowanie, to teraz kładę też bardzo duży nacisk na inwestowanie w siebie, bo w mojej obecnej pracy / działalności potrzebna jest szeroka wiedza i umiejętności z wielu dziedzin. Nie mam tu na myśli odbębnianie jakichś kursów tylko dla papierka – szkoda czasu i pieniędzy. Chodzi mi o rzeczywiste nabycie umiejętności – to, czy robiłeś studia, bo czułeś w tym jakieś powołanie, czy tylko dlatego, że rodzice chcieli mieć w domu magistra, wyjdzie od razu na pierwszej rozmowie o pracę.

AbecadłoBlog: Co z Twoją działalnością blogową? Działasz w internecie jako twórca?

Leszek: Jak wiesz, w roku 2009/2010 pracowałem dla ekipy ifin24.pl jako bloger. Było to jedno z kilku zajęć zarobkowych, jakie wtedy realizowałem. Myślę, że zacząłem zbytnio nastawiać się na zarabianie na blogowaniu, pisząc coraz więcej i więcej tekstów. W pewnym momencie zauważyłem, że ich jakość spada. Samo blogowanie także przestało mnie cieszyć. To główny powód wstrzymania działalności blogowej. 

Do zawieszenia działalności „ogólnointernetowej” przyczyniła się także sytuacja z „wspólnikiem” od e-biznesu, który nie zamierzał dokładać pieniędzy, ani pracy do spółki. Przyznam też, że w okresie studiów żyłem dość ascetycznie. Dzięki temu miałem kapitał na uruchomienie paru samodzielnych biznesów, ale z drugiej strony po (kilkukrotnej :-) ) lekturze książki Ferrisa dostrzegłem, że można powiększać majątek i/lub przychody, a jednocześnie żyć wygodnie.

Zatem zrobiłem sobie przerwę od działalności w sieci, żeby nabrać na nią na nowo ochoty :-)

AbecadłoBlog: Czy ta ochota już wróciła? :)

Leszek: Od jakiegoś roku znowu działam w Internecie. Muszę powiedzieć że z zakresu SEO bardzo wiele się zmieniło, np. teraz ogromnie ważny jest wideomarketing. Tworzenie własnych filmów to nowe, bardzo ciekawe doświadczenie i przerywnik od tworzenia treści „z palca”.

Nieraz podchodzę też mniej poważnie do publikowanych treści, korzystając z naprawdę prostych narzędzi, dla stworzenia jakiegoś zabawnego efektu:



Oprócz „robienia jaj” i pisania o moich hobby w różnych miejscach w sieci, skupiam się głównie na promocji swojej firmy i jej wiodącego nurtu działalności, czyli usługi z zakresu BHP. Czasami pomagam też mojej żonie w promocji jej produktów, które także „wciągnąłem” w zakres swojej działalności. Alina produkuje ręcznie robione kartki, o takie:



SEO, prowadzeniem Facebooka, bloga i kanału na Youtube zajmuję się ja, także można mnie "spotkać" znowu w wielu miejscach w Internecie.

Póki co, najważniejszy dla mnie blog to ten o BHP.

AbecadłoBlog: Cieszę się że nadal działasz online. Wracając do biznesu, dlaczego założyłeś działalność gospodarczą (DG) zamiast robienia mniej więcej tego samego na etacie z pewną pensją co miesiąc?

Leszek: Przed założeniem działalności oprócz innych zajęć, przez kilka lat byłem pracownikiem służb BHP. Jest to praca ciekawa, bo jako „BHPowiec z outsourcingu” miałem i mam nadal kontakt z najróżniejszymi ludźmi, ale też widzę „od środka” co dzieje się w wielu firmach, w jaki sposób powstaje np. deska z marketu budowlanego, albo jak wygląda okno, kiedy nie jest jeszcze oknem i daleko mu do ściany :-).

Sama praca to jedno, ale pewnego rodzaju układy, schematy różnych interakcji zawodowych (ja coś chcę poprawić, ale szefowi to zwisa, bo i tak zarabia ile chciał), to zupełnie inna sprawa. Obserwacja tej pracy i ogólnie rynku usług BHP dała mi wiele do myślenia. 

Moje wrodzone zdolności do majsterkowania, ciągłego ulepszania, plus lektura wspomnianych wcześniej „doradców optymalizacji życia zawodowego” spowodowały w pewnym momencie, że już dłużej nie mogłem pracować dla kogoś wg jego reguł.

Świadomość tego, co można zrobić inaczej, lepiej, nieraz wręcz nie dawała mi spać po nocach :-P.

Najprostszy przykład do ulepszenia, jaki można w mojej branży podać, to nudne szkolenia BHP – taki jest stereotyp i ja się temu stereotypowi na początku kariery w BHP poddawałem. Na szczęście nie mogłem prowadzić tych szkoleń na jakichś nudnych materiałach, męcząc tych biednych kursantów kilkugodzinną „odsiadką”. Piszę „na szczęście”, gdyż pozwoliło mi to na pokonanie tego wewnętrznego strachliwego ludka, który ciągle i każdemu podpowiada, żeby pozostać w swoich utartych, niekoniecznie wygodnych, ale relatywnie bezpiecznych schematach.

AbecadłoBlog: Będąc otwartym i pomysłowym w nie tych momentach kiedy szef tego wymaga, faktycznie się zdarza generować tarcia. Twoje oczekiwania co do DG na początku to było... więcej swobody? :)

Leszek: Wizja pracy w wymiarze mniejszym, niż 40 godzin tygodniowo (jak u Tima Ferrisa) bardzo mnie kusiła. "Niewolnictwo" na 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu to dla mnie straszna wizja.

Dlatego od działalności gospodarczej oczekiwałem na samym początku, że pozwoli mi godnie żyć, nie przepracowując się. Te oczekiwania się ziściły i mogę powiedzieć, że Ferris, mimo iż jego książka w wielu miejscach zalatuje marketingiem, miał też nieraz rację. 

Jak pisałem, wcześniej przez parę lat kombinowałem nad optymalizacją całej tej pracy. Każdy jeden pomysł to była drobnostka, która sama niewiele pomagała mi w minimalizowaniu czasu pracy i maksymalizowaniu jej efektu. Jednak uzbierana przez kilka lat i niemal na raz wprowadzona w życie suma tych drobnostek pozwoliła mi przez pierwsze dwa lata działalności pracować ogólnie do 4 dni w tygodniu, w tym prawie nigdy 8h i często z domu, bo wiele z moich pomysłów „optymalizatorskich” wiązało się z ograniczeniem kosztów paliwa, czyli pracą zdalną.

AbecadłoBlog: Ziściły się więc Twoje marzenia o krótszej pracy! Czy coś Cię zaskoczyło w trakcie otwarcia firmy i później, jest jakaś 'ciemna strona' DG?

Leszek: Przy zakładaniu właściwie to nie było nic szczególnie zaskakującego. „Papierologii” też nie było szczególnie dużo. Dopóki byłem sam w swojej firmie to większość rzeczy wyglądała raczej prosto.

Wcześniej, przed otwarciem firmy starałem się o wsparcie finansowe z różnych programów unijnych / rządowych. Jedyne, co mnie zaskoczyło, że zawsze nie spełniałem warunków: albo byłem za młody, albo za stary, albo akurat nie było środków (i nic nie zmieniał biznes plan, plik umów przedwstępnych jak encyklopedia), mimo, że pół roku wcześniej dotacje rozdawano na prawo i lewo.

Odnośnie pomocy, jakieś 7 miesięcy temu nadeszło drugie zaskoczenie – właściwie zbiegiem okoliczności znalazł się obiecujący kandydat na staż, akurat w momencie, kiedy już pracując w pojedynkę trochę się przepracowywałem. Ten kandydat został moim pracownikiem i tu kolejna niespodzianka: zatrudnienie pracownika, dokumentacja związana z jego pracą, to jest po prostu jakiś koszmar. 

Przyznam, że gdybym miał pracować dzisiaj w kadrach i płacach, to chyba wolałbym przymierać głodem.

A i byłbym zapomniał: składki ZUS. Przy umowie o pracę po prostu składki są pochodną zarabianych pieniędzy. W przypadku prowadzenia jednoosobowej działalności, wszystko staje na głowie. Ubezpieczenie społeczne liczone jest od innego wymiaru (obojętnie, ile rzeczywiście zarabiasz na DG), a zdrowotne od innego. Czyli: na emeryturę oszczędzam (przynajmniej ZUS Nam tak wpiera, że niby oszczędzamy) jak zarabiający pół najniższej pensji krajowej, ale już choruję i leczę się w publicznej służbie zdrowia, jak osoba zarabiająca 4000 PLN brutto.

AbecadłoBlog: Po tych doświadczeniach, jakie masz rady dla osób, które chcą założyć firmę?

Leszek: Właściwie to są to rady jak dla każdej inwestycji.

Przede wszystkim dobrze określ skąd mają się brać pieniądze. Jak wygląda rynek, popyt i podaż (jak na giełdzie, nie?) na twój produkt i usługę.

Przy ocenie zdecydowanie należy wyrzucić różowe okulary – w swojej pracy widywałem właścicieli firm, którzy może i mieli fajną wizję biznesu, może i realizowali wszystko jak należy, ale zapomnieli o „sile wyższej” – rynku.

Dlatego najbezpieczniej chyba jest zacząć DG podobnie jak ja – najpierw praca w danym zawodzie, później praca pod własnym szyldem w tym samym fachu i rynku.

Kolejne ważne pytania: jakie koszty muszę podjąć jeszcze przed rozpoczęciem działalności, a jakie mogę skreślić, lub przesunąć na później. Akurat dzisiaj przejeżdżałem obok nieczynnej już restauracji, w której właściciel wydał majątek na wystrój, remonty i tego typu sprawy, a po dwóch wizytach w tej knajpie byłem pewien, że zapomniał zainwestować w dobrego szefa kuchni.

Inne kwestie, jakie warto wziąć pod uwagę:
  • Na dobrego prawnika, dobre ubezpieczenie, dobre SEO (jeśli klientów zbierasz przez Internet) i dobre inwestycje nie żałuj pieniędzy. W tej kolejności.
  • Rozglądaj się wokół siebie, może zauważysz okazję do zainwestowania szybciej niż inni.
  • Zawsze dokładnie przeanalizuj otoczenie prawne, w jakim przyjdzie Ci działać. W naszym kraju nadal wiele aktów prawnych sobie przeczy, a prawo może się nagle zmienić na twoją niekorzyść.
  • Jeśli chcesz założyć działalność gospodarczą, zastanów się dobrze, w czym twoja firma będzie lepsza od konkurencji. Jeśli będzie taka sama jak konkurencja, to prawdopodobnie długo na rynku nie zagościsz.
Oczywiście mam świadomość, że pewnie porad ogólnych można by napisać dużo więcej, a szczegółowych w konkretnych przypadkach jeszcze więcej, ale na ten moment to co podałem, wydaje mi się najważniejsze.

AbecadłoBlog: Podsumowując, było warto pójść 'na swoje'? 

Leszek: Oczywiście! Nie wyobrażam sobie siebie w roli „ośmiogodzinnego niewolnika”. Fakt, że ostatnio pracuję dużo więcej, niż 8h nic tutaj nie zmienia, bo nowe pomysły na rozwój wręcz mnie uskrzydlają.

Świadomość niemalże pełnej kontroli nad swoją inwestycją jest też nie do przecenienia.

AbecadłoBlog: Nadal celujesz w tytułowy 'milion' z bloga Milion Alternatywnie?

Leszek: Zdobycie poważnego majątku (ten milion może być, ale właściwie czemu nie więcej?) w mojej ocenie jest najbardziej prawdopodobne podczas prowadzenia własnej firmy.

AbecadłoBlog: To bardzo dobra pointa. Twoje plany na przyszłość to zatem...

Leszek: Na pewno rozwój działalności, ale to chyba nie dziwi. Poza tym powrót do inwestycji kapitałowych, ale zdaję sobie sprawę, że na to przyjdzie mi jeszcze poczekać. W firmie jest zawsze coś do poprawienia, gdzie można zainwestować jakąś kasę.

A finalnie: w końcu zdobyć ten milion :-)

P.S. Zapraszam do zadawania pytań do Leszka w komentarzach na temat np. DG, na które chętnie odpowie :)

4 komentarze:

  1. Praca na własny rachunek to dość spore ryzyko, warto wcześniej nabrać obycia i doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - lepiej jest najpierw pracować 'na etacie' na zbliżonym stanowisku, nawet jeśli od początku myśleliśmy o firmie. Zdobędziemy obycie biznesowe i odłożymy fundusze na pokrycie początkowych kosztów firmy.

      Usuń
  2. By zminimalizować ryzyko przydałyby się dochody z różnych źródeł jeśli czas na to pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bodix zgoda w 100%, tylko weź pod uwagę, że tak na prawdę w twojej wypowiedzi kluczowe jest "jeśli czas na to pozwala.".
    Niestety ale realia rynkowe dla większości mikrofirm są takie, że z tym pozwalającym czasem jest kiepsko...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL