poniedziałek, 6 października 2014

Fundusze obligacji korporacyjnych - czas obniżać opłaty?

Fundusze dłużne korporacyjne były jednym z hitów 2013 r. jeśli chodzi o dodatnie saldo wpłat. Złożył na to się moim zdaniem z jednej strony rozwój rynku Catalyst mierzony większą liczbą i wartością emisji publicznych, wzrost świadomości inwestorów, jak i większa relatywna atrakcyjność historycznych stóp zwrotu z obligacji w porównaniu do bieżącego oprocentowania lokat.

Rzecz w tym, że roczne stopy zwrotu tych funduszy wyraźnie spadły. Przyczyna? Główną jest chyba spadek stawki Wibor 3-mies. i 6-mies., która jest bazą do oprocentowania większości obligacji. Spadek dochodowości obligacji korporacyjnych potwierdza indeks mBank Polish Corporate Bond Index PCBI. W pierwszym roku obserwacji od 10.2012 r. do 10.2013 r. wskazał na stopę zwrotu z koszyka ponad 30 polskich obligacji na 6,8% a w drugim roku na 5,2%:

Indeks stopy zwrotu z obligacji korporacyjnych mBank PCBI 10.2012-10.2014


Spójrzmy na notowania WIBORu za ostatnie 3 lata:
Wibor 3-miesięczny, 10.2011-10.2014
Fundusze zachęcały historycznymi stopami zwrotu zbudowanymi w okresie, gdy Wibor był na poziomie 4-5%. Obecnie rozpoczęła się druga fala jego spadku, która może sprowadzić go do poziomu ok. 2%.

Na przestrzeni ostatniego roku, opłaty za zarządzanie (wynagrodzenie funduszu), jak i pozostałe koszty funduszu, jeśli się zmieniły, to w niewielkim stopniu. Samo wynagrodzenie potrafi wynosić od 1 do 3% od wartości aktywów netto (koszty można sprawdzić np. na stronie Analizy.pl). 

Spodziewam się, że za kolejny rok, notowania mBank PCBI mogą wskazać już tylko ok. 4,5% stopy zwrotu. Czy zatem realne jest wypracowywanie przez fundusze korporacyjne stóp zwrotu na poziomie 6-7%, przy przy wynagrodzeniu funduszu do 3% w skali roku?

Myślę że będziemy świadkami przesilenia na rynku. Trudno bowiem uzasadnić płacenie funduszowi wynagrodzenia w wysokości do 3%, by ten ulokował nasze pieniądze w obligacje oprocentowane na Wibor  2% + 2-4% marży (zależnie od emitenta). Otrzymany wynik po odjęciu opłat, byłby bowiem na poziomie 3-5% rocznie. Na rynku mamy dostępnych wiele lokat bankowych w tym zakresie oprocentowania, gwarantowanych przez BFG.

Niestety (dla oszczędzających) moim zdaniem fundusze inwestycyjne nie zareagują błyskawicznie na tą sytuację. Są zbyt wyrachowane. Licząc na inercję starych klientów, będą utrzymywać wysokie opłaty, nawet kosztem wzrostu umorzeń jednostek. Za rok, kiedy jeszcze bardziej mikre stopy zwrotu funduszy korporacyjnych staną się faktem, część z graczy widząc narastającą ewakuację klientów, może obniżyć opłaty w kierunku 0,9-1,5%.

Co zamiast funduszy obligacji korporacyjnych?

Jaki z tego wniosek dla osoby, która oczekuje wyższego oprocentowania niż średnie lokaty bankowe, ale nie chce inwestować w akcje? Moim zdaniem jest to trudna sprawa. Częściowo można lokować pieniądze dalej w lokaty bankowe, szukając tych promocyjnych i dających co najmniej 4%. Część można też zainwestować bezpośrednio w obligacje korporacyjne tych najstabilniejszych emitentów, płacących marże rzędu 3-3,5%. Należy pamiętać o właściwej dywersyfikacji. Dla mnie oznacza ona nie lokowanie więcej niż 10-15% kapitału w jednego emitenta. 

Bezpośrednie inwestowanie w obligacje korporacyjne może być mało ryzykowne, ale należy poświęcić mu czas na początku, by poznać specyfikę rynku. Następnie należy sprawdzać regularnie sytuację emitentów,  np. czytając komentarze analityków do kwartalnych wyników finansowych danej spółki. 

Początkującym nie polecam inwestycji w obligacje podmiotów mniej znanych i dających wysokie stopy zwrotu. W znacznej części są to moim zdaniem podmioty o wyraźnym ryzyku braku terminowej spłaty kwoty obligacji z odsetkami.

P.S. Polecam rozwinięcie tematu na blogu Remigiusza: Czy fundusze obligacji korporacyjnych dadzą zarobić? Pokazany jest przykład funduszu BPS Obligacji Korporacyjnych i jak zmieni się jego stopa zwrotu za rok po obniżce WIBOR 3M do 2,2%.

4 komentarze:

  1. Można zaryzykować tezę, że Ci co dzisiaj wpłacają do funduszy obligacji korporacyjnych, za rok nie będą zadowoleni. Spadek Wibor pokazuje jak za chwilę skurczą się wyniki tych funduszy (większość obligacji korporacyjnych w portfelach oparta jest na oprocentowaniu zmiennym). W funduszach obligacji skarbowych rzeź może być jeszcze większa :). Ciekawe co potem, kto odgadnie scenariusz, może sporo zarobić.
    Pozostaje samodzielne inwestowanie, ale to ciężki kawałek chleba, lepiej się przeszkolić starannie, zanim się zacznie.
    BTW, teraz obligacje o zmiennym oprocentowaniu zaczną wchodzić w mniejszy WIBOR, co oznacza, że ich YTM poleci w dół, ciekawe jak to wpłynie na obligi o stałym oprocentowaniu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, myślę że sporo zależy od postawy banków. Obecnie wzmożona akcja kredytów gotówkowych powstrzymywała dalszy spadek oprocentowania lokat u niektórych graczy.

    Myślę że spadek WIBORu się częściowo przełoży na ceny obligacji o stałym oprocentowaniu. Już WIBOR 3M spadł o 0,5% w ostatnich miesiącach a kontrakty na stopę % wskazują kolejny spadek o 0,25%. Jeśli rzeczywiście RPP obniży stopy o 0,75% to możliwe że przynajmniej część z tego wpłynie na wzrost cen papierów o stałej stopie.

    Zakładam, że to już będzie długoterminowy dołek na Wiborze i dlatego jeśli bym brał papiery o stałej stopie to raczej bym ich nie trzymał dłużej niż 2 lata. Gdy inflacja zacznie rosnąć i rynek zacznie myśleć o podwyżkach stóp %, wówczas ceny obligacji stałokuponowych spadną.

    W międzyczasie możemy być świadkami kolejnych dużych emisji publicznych ze stałą stopą % (Po BEST, PCC Rokita i PKN Orlen). Możliwe że Getin Noble Bank pójdzie tą drogą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na chwilę obecną wydaje mi się, że możemy dłużej żyć w świecie niskich stóp procentowych, inaczej finanse wielu krajów nie wytrzymają obsługi zadłużenia...
    Poza tym ciężko o optymizm odnośnie wzrostów gospodarczych (z czego je finansować), co z kolei powinno trzymać inflację na niskich poziomach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak też może być. Jeśli niska inflacja (nawet bliska zeru) się utrzyma dłużej niż 2 lata to tylko dla nas plus.

    W końcu podatki kapitałowe są od zwrotów nominalnych i przy wyższej inflacji płacimy wyraźny podatek nawet jeśli realnie nie zarobiliśmy.

    Np. przy inflacji 4% i lokacie na 4% mamy netto 3,24% a więc tracimy realnie 0,76% przez podatek.

    Przy inflacji 0% i lokacie na 0%, zysk nominalny to 0 a więc podatek też 0. Mamy więc realnie sytuację na zero i utrzymujemy wartość pieniądza :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL