poniedziałek, 16 czerwca 2014

Nieaktualne rekomendacje a zarabianie na GPW

Mówi się "kupuj plotki a sprzedawaj fakty" to zarobisz na giełdzie. Mi pasuje określenie 
"kupuj wiarygodną informację która nie jest w cenach a sprzedawaj tą zdyskontowaną".

Cykl ten wydaje się że przeszedł Tarczyński, producent kabanosów i debiutant na GPW z zeszłego roku. 

Kurs akcji Tarczyński S. A. 2013-2014

Czyż to już nie typowy scenariusz? Spółka wchodzi na giełdę by pozyskać fundusze na rozwój mocy produkcyjnych i zwiększenie przychodów. Pokazuje fajny historyczny trend wzrostu skali działania i rentowności. 

Po debiucie rentowność siada.
W końcu rozbudowa mocy produkcyjnych ma miejsce ale przy rosnącej skali działania, wynik netto wcale nie jest większy niż przed debiutem. Ba - może być nawet niższy, gdy na niskiej marży zyski ze sprzedaży niewiele wystają ponad wysokie koszty amortyzacji nowego zakładu.

Spółki często uzasadniają, że co prawda wynik netto spadł ale spójrzcie na EBITDA, która znacznie wzrosła. Można powiedzieć: Co mnie obchodzi EBITDA. Ważna jest przy analizie stabilności finansowej, np. dla banków albo obligatariuszy. 

Dla mnie jako inwestora liczy się by spółka po inwestycji miała większe zyski netto, z których może płacić wyższe dywidendy.  Spadek całkowitego zysku netto przy wzroście EBITDA oznacza że inwestycja jest nieudana, bo spadł zysk na akcję przez rozwodnienie kapitału akcyjnego jak i przez spadek zysku całkowitego.

Rekomendacje - czy pomogły? 

Można prześledzić te od Domu Maklerskiego mBanku (dawny DI BRE Banku). Najpierw jest debiut Tarczyńskiego na giełdzie 8 lipca 2013. Akcjonariusze zarabiają bo kurs rośnie na fali perspektyw super inwestycji w moce produkcyjne i utrzymania super rentowności. Jak już kurs jest po sporych wzrostach, 26 lipca wychodzi rekomendacja "Kupuj" - czyli kup teraz a sprzedaj drożej.

Raporty finansowe jednak tego nie potwierdzają. Cena mięsa rośnie a zysk Tarczyńskiego spada. Trochę tniemy cenę docelową ale "nic się nie stało". W domyśle - cena mięsa w końcu spadnie a Państwo powinni teraz kupować "tanio" nieco przecenione akcje. 

Jedziemy dalej. Mijają miesiące. Cena mięsa faktycznie spada. Rentowność jeszcze nie powróciła do okresu świętości ale "zaraz tak się stanie", jak tylko do sprzedaży wejdą wyroby z tańszego surowca. Tu jest dalsza fala dobrych rekomendacji z innych biur w stylu "Kupuj dobrą spółkę po przecenie".

W końcu mamy chwilę prawdy. Kurs coś nie chce rosnąć, wręcz przeciwnie - zbliża się do linii prawie rocznego wsparcia. 

Z DM mBanku wychodzi rekomendacja "trzymaj", uzasadniająca spadek wyceny zakładanym wkrótce ponownym wzrostem cen mięsa. Po drugie (co moim zdaniem najbardziej istotne) pojawia się założenie że  nowy zakład nie przyniesie przełomu w zakresie zyskowności bo amortyzacja zje zysk, zwłaszcza że rozbudowa jest większa niż na początku planowana a rentowność może być niższa.

Dopisałbym do tego jeszcze jeden akapit. W okresie uruchamiania nowej produkcji, mogą się zdarzyć dodatkowe bardzo słabe kwartały przez pełną amortyzację w kosztach a niewielkie przychody i marże. Wówczas mogą zostać wydane rekomendacje z jeszcze niższą ceną docelową. 

Podsumowanie

Nie pisałem tego by w jakiś sposób zdyskredytować sens czytania analiz czy zakładać jakąś spiskową teorię ubierania mniej świadomych inwestorów w akcje, których ceny później spadają.

Co chciałem pokazać to obraz opóźnienia informacyjnego między analitykami mającymi prawdopodobnie częstszy kontakt z władzami spółki i większą wiedzą o trendach w branży a pozostałymi osobami. 

Czy jest zatem sens czytania analiz? Moim zdaniem jest - po to aby uzyskać interpretacje informacji o spółce z ostatnich kwartałów oraz o planach wyjawionych analitykom przez zarządy. Nie podejmowałbym jednak na podstawie wskazania rekomendacji decyzji inwestycyjnej. Założenia na przyszłość mogą być bowiem mało aktualne.

W przypadku mniejszych i średnich spółek, myślę że rekomendacje mają większy wpływ na kurs niż na spółki z WIG20. Publikacja ceny docelowej przez dane biuro maklerskie jest bardziej wyrazem zainteresowania klientów danego biura daną spółką i kierunkiem zajętej przez nich pozycji.

Dlatego interesujące informacyjnie są też rekomendacje "Sprzedaj" lub "Redukuj/Niedoważaj", zwłaszcza jeśli nastąpiły po wyraźnych spadkach. Długo obserwujmy daną spółkę i oszacujmy przyczyny przez które klienci danego biura wyprzedali akcje. Jeśli nie będą one rzutować na wyniki np. w przyszłym roku, możemy przeciwnie do rekomendacji - wnikliwiej obserwować informacje ze spółki i kurs, by w odpowiednim momencie kupić akcje. 

Po takim zakupie obserwujemy sytuację fundamentalną i kurs. Jeśli podjęliśmy słuszną decyzję, kurs zacznie rosnąć, pojawi się poprawa wyników i następnie rekomendacje, zakładające optymistycznie dalszą poprawę. Może to oznaczać że zbliżamy się do momentu kiedy dobrze jest zrealizować zysk.

Super spółki

System sprzedawania akcji po wysokich cenach i dobrych rekomendacjach, słabo sprawdza się w przypadku super spółek, jak np. LPP w ostatnich 10 latach. Wyniki tej spółki systematycznie rosły a ceny rekomendacji "Kupuj" były systematycznie przekraczane. 

Po słabszych wynikach, np. wskutek znacznego osłabienia złotówki, były natomiast bardzo dobre okazje kupna akcji po przecenie. Nie było oczywistym z takiej przeceny skorzystać, bo wskaźniki drogiej spółki potrafiły się pogorszyć szybciej niż kurs. Trzeba było zatem "zaufać" danej spółce, że podobnie jak wcześniej, tym razem także po regresie będzie nie tylko odbicie ale i dalszy dynamiczny wzrost.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL