czwartek, 19 grudnia 2013

Między marzeniami a rzeczywistością

W życiu uczuciowym jak i tym bardziej przyziemnym, finansowym, inwestycyjnym, giełdowym, mamy marzenia. Te banalne i łatwe do spełnienia jak i te wielkie, które nas motywują do życia i działania w długim terminie.

Na stronie tutaj, znalazłem ciekawą listę filmów o giełdzie, część obejrzałem wcześniej, teraz "uzupełniam". Jaki jest wspólny ich mianownik? Marzenia o szybkim zdobyciu dużych pieniędzy, przy okazji udowadniając sobie, jacy jesteśmy inteligentni/sprytni.

Wielu głównych bohaterów ta zachłanność wpędza w poważne tarapaty. Regułą jest, że im lepiej idzie na początku, tym większe późniejsze przecenianie własnych możliwości i ostrzejsze życiowe zakręty, kiedy szczęście się od nich odwraca.

Pół biedy jeśli scenariusz założył nagły zwrot w akcji pod koniec filmu i wszystko kończy się dobrze. Można na to liczyć w przypadku historii o zmyślonej fabule. Te oparte na faktach, częściej kończą się źle, na przykład więzieniem dla głównego bohatera.

Zatrzymanie Nicka Leesona, który doprowadził Barings Bank do upadku
Zatrzymanie Nicka Leesona, który doprowadził Barings Bank do upadku w 1995 r,, http://www.rankia.com

Spojrzałem na siebie i moje pobudki, dlaczego właściwie zająłem się giełdą, inwestowaniem? Tak, chciałem szybciej i więcej. Tak, myślałem że jest coś, co mnie wyróżnia od innych i że mogę osiągnąć wiele. Po 9 latach na rynku (pierwsze zlecenie to udział w IPO WSiPu w 2004 roku) widzę że było inaczej niż to sobie wyobrażałem. Gdybym cofnął czas, pewnie nie chciałoby mi się zaczynać.

Bez pewnych podstawowych zasad dywersyfikacji i cierpliwości, pewnie od lat nie byłoby mnie na rynku, straciłbym większość środków i powiedział "żegnaj giełdo". To są banały, których sens wydaje się znacznie głębszy, dopiero gdy ich działanie odczujemy na własnej skórze. Nie wkładać za wiele w jedną spółkę, szczegółowo sprawdzać fundamenty,  ciąć straty, dobrze planować moment realizacji zysków.

Bez pasji i samozaparcia, poświęcania czasu i podnoszenia się po niepowodzeniach, nie osiągniemy długoterminowych celów. Jeśli ktoś nie lubi zarządzać pieniędzmi, nie czuje satysfakcji z analizowania mechanizmów rynkowych, nie ma tej kreatywności i zamiłowania do szukania prawidłowości, nie osiągnie na giełdzie wiele. Jednocześnie by osiągać przyzwoite wyniki, wcale nie trzeba być geniuszem - wystarczy mieć poukładane w głowie, przestrzegać raz ustalonych zasad i krok po kroku dalej się rozwijać.

3 komentarze:

  1. Teraz wystarczy to tylko zastosować w praktyce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, myślę, że jednak przydałoby się być geniuszem ;)
    Albo przynajmniej mieć tak wiele szczęścia, jak ja nigdy nie miałam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęście musi być podbudowane wiedzą i doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL