poniedziałek, 9 grudnia 2013

Końcówka roku pełna giełdowych debiutów

Po PKP Cargo na którym można było sprzedając na otwarciu zarobić 17,4% i ostatnio Newagu, który po silnej redukcji zapisów dał inwestorom indywidualnym +20,8% na przydzielonych akcjach, na giełdzie ustawia się kolejka spółek do IPO. Inwestorzy zbierają kapitał by szybko zarobić.

Ci bardziej obeznani, gromadzą jak najwięcej płynnych środków, by uwzględniając wysoką redukcję, nadal zarobić nominalnie sensowne pieniądze.

Przykład z boomu na IPO

Jeśli popularność debiutów będzie rosła w tym tempie, można przypuszczać że za kilka tygodni/miesięcy pojawią się pierwsze "wtopy". Dla przykładu w czerwcu 2007 roku przy debiucie spółki deweloperskiej LC Corp, redukcja wyniosła 98% (inwestor dostał 1 akcję z każdych 50ciu na które się zapisał!). Na otwarciu kurs wzrósł o 4,3%, zamknął się jednak 6,8% poniżej ceny emisyjnej. Sytuacji nie ratowała strategia Kup i Trzymaj jako że rok później strata wzrosła aż do 62,3%

Kurs LC Corp od debiutu w lipcu 2007 r. do grudnia 2013 r.
Kurs akcji spółki LC Corp od debiutu w lipcu 2007 r. do grudnia 2013 r.


Obecnie, po ponad 6 latach, pomimo że LC Corp przez większość tego okresu prosperował dość dobrze i akumulował zyski, strata od IPO dla początkowego inwestora nadal wynosi -74,2%. Innymi słowy, kurs musi wzrosnąć o 400% by odzyskać nominał zainwestowanej kwoty. Ile to może potrwać? Może kolejne 6 lat przy bardzo pomyślnym rozwoju wypadków?

Czy chcę kogoś wystraszyć by już nie brać udziału w IPO? Nie. Po prostu pokazuję jak dotkliwe mogą być konsekwencje kupowania i trzymania akcji dość dobrej spółki, które jednak zostały wycenione zdecydowanie zbyt wysoko a do tego z branży która wówczas osiągnęła długookresowy szczyt swojej zyskowności i  popularności wśród inwestorów.

Chcę przestrzec osoby, które dopiero zaczynają przygodę z giełdą i nie stosują zleceń cięcia strat. 

Piszę też do osób, które myślą że poznały spółkę na wylot, że są silne psychicznie, przetrzymają 'spekulacyjne/wirtualne' straty a dalej kurs odbije i zarobią dzięki swej mądrości i przezorności. Nawet jeśli zarząd pisze że jest dobrze, jeśli nas zapewnia w emailach że w danym roku więcej odpisów/strat nie będzie, wcale nie jest wykluczone że 3 tygodnie później spółka nie zaprzeczy wcześniejszym deklaracjom, a ty jako fundamentalny inwestor zostaniesz zrobiony w przysłowiowe bambuko.

Dlatego przy obecnej fazie zaawansowania hossy, wolę w przypadku debiutów giełdowych, sprzedawać akcje na pierwszej sesji. Jeśli z jakiegoś powodu bym nie sprzedał akcji na debiucie, z góry ustalam poziom, przy jakim będę ciął straty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL