piątek, 20 września 2013

Insiderzy realizują zyski - czas sprzedawać czy kupować?

Nasilone transakcje sprzedaży akcji przez insiderów to coś więcej niż chwilowy przystanek w trwającym ruchu a często sygnał, że w średnim terminie można spodziewać się odwrócenia trendu.

Kadra zarządzająca i główni akcjonariusze też popełniają błędy i wychodzą za wcześnie lub za późno, lecz kto jak nie oni mają wiedzieć najwięcej o wartości firmy i akcji? Dlatego jeśli transakcje insiderów są na istotne kwoty, staram się by moje transakcje współgrały z ich decyzjami. Oznacza to, że nie kupuję jak sprzedają insiderzy i nie sprzedaję, jak insiderzy kupują.


Dzisiaj pojawiła się informacja o sprzedaży akcji Alior Banku przez jego kluczowych pracowników za ponad 50 mln zł. Jest to tylko ok. 1% akcji tego banku lecz kwota jako taka spora. Ciekawy jest też komentarz:

"Odkąd pojawiły się zapowiedzi rządu o zamiarze ograniczania roli OFE wielu insiderów chce sprzedać funduszom emerytalnym część swoich pakietów, aby zdążyć przed zapowiadanymi zmianami. Właściwie codziennie pojawiają się nowe oferty" - powiedział PAP jeden z zarządzających.

Prawdopodobnie zaczyna się ruch w spółkach, które są wysoko wycenione. Nie wiadomo, kiedy pojawi się ponownie okazja wyjść z akcjonariatu. Teraz można sprzedać drogo, mówiąc że kraj wychodzi ze spowolnienia, będzie wzrost zysków, itp. Duże pakiety znacznie lepiej się sprzedaje w dojrzałej (końcowej?) fazie ruchu wzrostowego niż gdy rozpoczną się spadki.

Nie wiem, kiedy będzie szczyt na giełdzie, lecz uważam, że Polsce będzie bardzo trudno powtarzać dynamiki wzrostu PKB z zeszłego dziesięciolecia i ożywienie w latach 2014-2015 będzie raczej skromne. Oznacza to, że być może większość przyszłego wzrostu zysków jest zdyskontowana i nie ma co się na giełdę pchać z naszymi pieniędzmi. Tymczasem inwestorzy indywidualni, którzy napędzają wzrosty wpłatami do TFI, mogą oczekiwać skali wzrostów z lat 2003-2007 i być niemile zaskoczeni.

Dlatego być może w obecnej sytuacji lepiej spokojnie zarabiać rocznie 7-8% na obligacjach korporacyjnych, wspierając się tylko krótkoterminowo inwestycjami w akcje, tak by podciągnąć wynik roczny do powiedzmy ok. 10% brutto?

Innym rozwiązaniem jest zainteresowanie się giełdami zagranicznymi, jak zrobił Bartek i dobrze na tym wychodzi. Dla mnie póki co jest to jednak temat zamknięty, jako że większość inwestycji realizuję w ramach IKE, gdzie dostępne są tylko instrumenty z GPW. Jest też kwestia większych prowizji od transakcji, których ponoszenie jest opłacalne dopiero przy odpowiednio dużych zleceniach.

8 komentarzy:

  1. Demonizujesz te rynki zagraniczne :) Przy dwóch/trzech transakcjach w miesiącu konto w takim IB wyjdzie Cię taniej niż u dowolnego polskiego brokera. Nie wspominając o takim DRIPie, gdzie niejednokrotnie za kupowanie akcji z dywidend nie zapłacisz ani grosika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok Bartku, to Twoim zdaniem, przy jakiej kwocie warto wchodzić na rynki zagraniczne by zaangażowany czas i pieniądze dały nominalnie i procentowo atrakcyjny zwrot?

      Usuń
  2. Zdzichu, ale to jest źle postawione pytanie. U discount brokera możesz mieć prowizje na poziomie 0.0035USD (0.35c) za jedną akcję. A więc mniej niż w PL. Zakładając, że nie chcesz zlecać żadnej kancelarii sporządzenia rozliczenia i robisz to sam, to przy czystych akcjach zajmuje Ci to do 2 godzin. Teraz odpowiedz sobie na pytanie, jak bardzo prowizje obciążają Twój wynik i ile musisz w ciągu roku zarobić, żeby opłacało Ci się poświęcić ekstra 2 godziny rocznie na rozliczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A sorki, nie dopisałem, że max jest 0.5% wartości zlecenia. Więc dla małych zleceń wyjdzie dużo taniej niż w Polsce. Z kolei jak robisz duże zlecenia, to możesz wziąć inny plan, wg. którego płacisz 1 USD za transakcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bartku. Hm, czyli jak rozumiem można tak inwestować że prowizje nie będą znacząco wyższe niż na GPW a nawet niższe? Pozostaje zatem kwestia zdobycia wiedzy o rynku a to można robić już z mniejszym portfelem i dorzucać jak dobrze idzie.

      Jeszcze takie pytanko Bartku, jak to jest z opłatami stałymi? Czy są brokerzy z niskimi prowizjami a jednocześnie bez opłat stałych (za utrzymanie rachunku, dostęp do notowań, depozyt papierów wartościowych, itp.)?

      Usuń
    2. Hmm, to dość mocno zależy od brokera. W przypadku IB jest tak, że w planie 1$ za transakcję musisz zrobić 10 transakcji w mcu albo dopłacisz do równej dyszki. W innych planach tego chyba nie ma, ale w ich domach maklerskich oferta wygląda jak w naszych sieciach komórkowych, więc nie chcę Cię wprowadzić w błąd :)

      Jest jeszcze np taki lightspeed, który jest bodajże najtańszy, chociaż ich platforma jest dość nieintuicyjna i o ile się orientuję, tam nie ma innych wymagań niż 1 transakcja w miesiącu

      Usuń
    3. Dzięki Bartku za komentarz :)

      W przyszłości planuję inwestować zagranicą, rozważam niekoniecznie USA lecz też kraje UE i nietylko akcje ale i obligacje, te o stopie zwrotu porównywalnej z Catalyst.

      Jak się dowiedziałem, że Solorz emitował obligacje w UK pod przejęcie Plusa na ok 11% w skali roku jak dobrze pamietam, podczas gdy Plus systematycznie zarabiał, to myślę że można znaleźć podobne spółki z krajów Europy Wschodniej, które za notowane na Zachodzie papiery płacą ładne odsetki.

      Usuń
  4. Zarabiać 7-10% rocznie na to niezły wynik. Choć wciąż mam przeświadczenie że to za duzo

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL