wtorek, 17 września 2013

Droga przez mękę czyli jak starałem się o kartę kredytową w ofercie "Letnia Premia 200 zł z Kartą Citibank"

Na początku sierpnia pojawił się kupon na MyDeal, uprawniający do 200 zł premii, jeśli wystąpimy o kredytówkę Citibanku, zostanie nam ona wydana i spełnimy wymogi promocji (co najmniej 300 zł w 3 transakcjach bezgotówkowych kartą w ciągu 3 miesięcy od jej wydania). O tej ofercie pisało też kilku bloggerów.

Typowe początki

Jako że kredytówki nie miałem a by się przydała, skorzystałem z bezpłatnego kuponu na MyDeal i wypełniłem internetowy wniosek kontaktowy. Do tego momentu było wszystko ok :)


Pierwsze schody

Zaznaczyłem w okienku uwag, że mogę rozmawiać w dni powszednie od godziny 17:30. Mimo to, zadzwoniła do mnie miła pani z Citibanku jeszcze tego samego dnia około 14:30. Odmówiłem mówiąc że jestem w pracy i prosząc o telefon jeszcze tego samego dnia po 17:30. 

Następnego dnia inna miła pani dzwoni o godzinie 16:00. Pytam, dlaczego nie dzwoni po 17:30. Odpowiada, że w systemie ma zapisane by dzwonić przed 16:30 (??). Zabawa w głuchy telefon - pomyślałem. Jeszcze raz powiedziałem by dzwonić po 17:30. Za każdym razem telefonistka mówiła coś w stylu, "Dobrze, dziękuję na pewno wtedy oddzwonimy".

Jeszcze więcej schodów

Minął tydzień bez kontaktu ze strony Citibanku. W końcu oddzwania ta sama pani co za pierwszym razem, godzina 13:00 (!). Pyta się czy mogę rozmawiać (już bylem pewien że nie doczekam się telefonu po 17:30). 

Tak się składało że mogłem zrobić przerwę więc wyszedłem z pracy na chwilę i przez telefon był wypełniany przez panią wniosek. Miało być 15 minut, wyszło 25 a tak pani jak i ja mówiliśmy szybko, bez zadawania zbędnych pytań z mojej strony.

Przy okazji pani wprowadziła mnie w błąd twierdząc, że w promocji jest tylko jedna karta standardowa a nie 3 do wyboru (silver, gold i platinum). Nieważne, nie upierałem się, w końcu nie miałem przed sobą regulaminu. Później to sprawdziłem i zadzwoniłem do Citi z prośbą o wyjaśnienie.

Niestety nie mogłem tego wyjaśnić z osobą z Citiphone tylko miałem czekać na kontakt od pani, która wniosek wypełniała (nie doczekałem się). 

Czy jestem w ukrytej kamerze?!

Czekałem, oj czekałem, cisza trwała 3 tygodnie. Tydzień temu zadzwonił pan (dla odmiany) mówiąc że ma przed sobą wniosek o kartę ale jest w nim błąd w adresie i dlatego nie mogli go zaakceptować. Pytania w stylu, dlaczego dopiero teraz dzwonią, na niewiele się zdały. 

Ponoć pani, która przyjmowała wniosek już u nich nie pracuje. Później mój rozmówca powiedział, że pani  pracuje teraz w innym dziale (?). Przeniesienie brzmi lepiej, więc mógł spojrzeć w skrypt i "naprostować fakty" by pasowały do idealnie zmanipulowanej rozmowy.

Jeszcze raz przeczytał wniosek, poprawił ponoć błąd i miałem czekać na kontakt z jego strony. Jak powiedział, zadzwoni przed przyjazdem kuriera, mówiąc którego dnia to będzie. 

Przed przyjazdem kuriera nie dzwonił. Pani kurier, ubrana zupełnie "po cywilnemu" przyniosła umowę o kartę i powiedziała gdzie podpisywać. Nie wiem jak to zrobili ale... w umowie był "nowy" błąd w adresie - zupełnie inny numer mieszkania (pomieszały się komuś wnioski??). Poprawiłem błąd długopisem, parafowałem, dałem pani kurier i myślałem że sprawa pójdzie do przodu.

Po dwóch dniach dzwoni znajomy pan z Citibanku. Przeprasza że był błąd w umowie bo widzi że parafowałem ale parafowałem na jednym egzemplarzu a na drugim, który ma być odsyłany do mnie, nie parafowałem. Jak nie parafowałem na egzemplarzu to, zdaniem tego pana, umowa by nie doszła (co z tego że na wersji dla nich poprawiłem adres na prawidłowy?!).

Jeśli ma być wydana karta, pani kurier musi przyjechać jeszcze raz i już. Bez sensu (pomyślałem). Jednak skoro oni za to płacą, niech wysyłają. Szkoda tylko mojego czasu na te rozmowy i czekanie na kuriera.

Koniec części pierwszej (oby ostatniej)

Teraz, po 7 tygodniach od wypełnienia formularza kontaktowego w/s karty kredytowej, nie mam nawet porządnie zawartej umowy o kartę, nie mówiąc o samej karcie. Jestem jednak dobrej myśli, że dalej to już pójdzie "jak z płatka" ;-)

Na koniec, proponuję zapoznać się z hasłem marketingowym tej instytucji:
"Citi handlowy - stabilny bank godny zaufania"

Od siebie, zupełnie gratis, proponuję nowe hasło:

Citi Handlowy - stabilny bank bardzo cierpliwych klientów

14 komentarzy:

  1. Z tymi błędami we wnioskach to chyba u nich jakaś praktyka. Pewnie chodzi o wynagradzanie pracowników.

    U mnie we wniosku wpisany był jakiś dziwny numer telefonu (zupełnie odbiegający od rzeczywistego).
    Pierwszy wniosek również został odrzucony. Za drugim razem przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Darku, takie też miałem wrażenie. Niektóre banki może i używają usług call center w tego typu sprawach ale poziom rozmowy chociażby w ING czy BGŻ był zupełnie inny. Lepsza była znajomość oferty banku, nie było takiego prosprzedażowego taniego słownictwa, na które jestem już uczulony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio znalazłem sposób na call center.

      Już na wstępie mówię, że jeżeli chodzi o jakiekolwiek kredyty, karty kredytowe, limity w koncie to od razu dziękuję.

      Tym samym nie muszę wysłuchiwać całej gadki.

      Usuń
    2. Chyba też tak zrobię. Jak do mnie dzwonią niespodziewanie to nie korzystam z ich oferty, choć grzecznie wysłuchiwałem przynajmniej części tej gadki co było stratą mojego czasu.

      Usuń
    3. Zdzichu widzę, że walczysz z systemem :)

      Przyznam się bez bicia, że za studenta miałem krótką przygodę z pracą w call center i to co tam się wtedy działo było wręcz przezabawne. Np. jak klient odmawiał, to w systemie koledzy wpisywali zadzwonić później. Premie były tak skonstruowane, że liczba pozytywnych minus liczba negatywnych kontaktów określała jaki dodatek się dostaje, natomiast opcja dzwonić później była neutralna. No więc zgodnie z powiedzeniem - Polak potrafi, rzeczywiście potrafił :)

      Natomiast jeżeli chodzi o metodę Darka - niedawno zastosowałem taki trik na pani z mBanku. Zapytałem czy bank ma dla mnie jakąś ciekawą ofertę lokaty lub innej formy pomnażania oszczędności i pani zaproponowała mi ... kredyt :D

      Usuń
    4. ooo nie znałem Cię Bartku z tej strony :)

      To może zastosować jakiś niestandardowy manewr, np. powiedzieć że nie mamy pracy a komornik siedzi na karku...? Wówczas może rozmówca sam zaproponuje zakończenie rozmowy.

      Usuń
    5. a żona w stanie błogosławionym :)

      Usuń
    6. Zdzichu, nie zawsze trzepałem srogie pieniądze jako bloger i autor Equity :D

      Propozycja od Anety bardzo mi się podoba, chociaż przeredagowałbym ją nieco i zaczynałbym rozmowę od gratulacji z powodu żony/dziewczyny w stanie błogosławionym :D

      Usuń
    7. Hehe, tak, stan błogosławiony na zdolność nie wpływa jako że nie jest dopuszczalna opcja pytania o to przy kredycie. Dlatego myślę że ten patent z komornikiem jest lepszy :D

      Usuń
  3. Tak to już z tymi kartami kredytowymi jest ;) jak zakładałem w Syncu to też się sporo namęczyłem, łącznie z logowaniem do mBanku pod okiem Pani z obsługi Synca, via zdalny pulpit (jej zdalny pulpit...). To jest dopiero ekshibicjonizm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Syncu jaki jeszcze miałemm konto to ile razy próbowałem się połączyć przez internet na czacie z doradcą to czekałem po 15 minut a później przerywało połączenie :(

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że kilka lat temu w Citi panowały o wiele lepsze warunki, szczególnie merytorycznie.
    W międzyczasie mieli sporo zwolnień i cięć kosztów.
    Ja podpisywałem 5 lat temu, może więcej wniosek na stacji BP. Wszystko poszło bardzo sprawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, może wówczas więcej płacili dla call center albo mieli własne. Teraz pewnie w przetargach wygrywa kryterium cenowe.

      Usuń
  5. jak dzwonią do mnie z mBanku mówię że nie jestem zainteresowany. A czym Pan nie jest zainteresowany? - kredytem, kartą, kredytową, ubezpieczeniem... Aha to dziękuję miłego dnia:) i tyle

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL