poniedziałek, 12 marca 2012

Festiwal ryzyka

Początek roku sprzyja klarowaniu się prognoz dla gospodarek i rynków kapitałowych. W każdej takiej prognozie znajduje się wykaz założeń, których błędność sprawia że cała prognoza się nie spełnia. 

Jako że sprawdzalność poprawności założeń a nawet powiązania założeń z zachowaniem rynków jest historycznie bardzo niska, coroczne czytanie wypocin analityków coraz bardziej sprowadzam w znaczeniu do beletrystyki inwestycyjnej. Traktując poważnie którąkolwiek z nich można bowiem narazić się na spore straty.

Najbardziej ryzykowne są prognozy zakładające dynamiczne zmiany cen bo takowe skłaniają do jednobiegunowych układów w portfelu.

Ryzyko optymizmu

W przypadku prognozy kontynuacji wzrostów, lepiej założyć jaki poziom jest możliwy do osiągnięcia w takim scenariuszu i jaka jest relacja zysku do ryzyka. Lepiej założyć stopę wolną od ryzyka na poziomie oprocentowania najlepszej osiągalnej dla nas lokaty bankowej, obligacji skarbowej lub obligacji korporacyjnej firmy o bardzo dobrej pozycji finansowej i rynkowej. 

Jeśli zakładamy, że rynek urośnie jeszcze o 15% a na lokacie  lub obligacji otrzymamy 6% to faktyczny zysk z ponoszonego ryzyka wyniesie 9%. O ile jeszcze na poszczególnych spółkach można zarobić znacznie więcej co usprawiedliwia pozostanie na rynku, o tyle w przypadku całych indeksów, zwłaszcza największych spółek WIG20, oczekiwanie dużych zysków jest bardzo optymistyczne. 

Ryzyko pesymizmu

Część osób może agresywniej podejść do pesymistycznych prognoz i grać na krótko lub zainwestować w instrumenty strukturyzowane zarabiające na spadkach. W takim przypadku portfel inwestora  może znacznie stracić nie tylko w przypadku wzrostów ale i trendu bocznego (stabilizacji) indeksu.

Stratą na instrumencie strukturyzowanym z nominalną gwarancją kapitału będzie utrata stopy wolnej od ryzyka na zakładanym poziomie 6% rocznie.

Ryzyko 'siedzenia na gotówce'

W przypadku gdy scenariusz wzrostu jak i spadku uznajemy za podobnie możliwe, może się wydawać, że najlepiej poczekać co się stanie trzymając pieniądze w instrumentach dłużnych. Wówczas przy odpowiednim doborze oferty możemy zapewnić sobie zyski pokrywające inflacją a jednocześnie zachować elastyczność przebudowy portfela jeśli nasze prognozy co do przyszłości się zmienią.

Siedząc na gotówce odbieramy sobie możliwość zarobku na wzrostach jak i na spadkach.

Komentarz

Kiedyś starałem się wyczuć moment przechodzenia między akcjami a gotówką i przeorientowania portfela na defensywny/ofensywny. Niestety nie chroniło mnie to przed znacznymi obsunięciami kapitału w czasie bessy. W czasie spadków lepiej akcji nie mieć w ogóle.

Dlatego już się nie łudzę, że będę w każdym roku zarabiał i wyczuję zwroty na rynku. Stawiam natomiast na taką strategię, która zakłada kupowanie tego co niedocenione a sprzedawanie tego co docenione oraz unikanie instrumentów o nieciekawym stosunku zysku do ryzyka

Kolejny element strategii to nie ufanie historycznym wskaźnikom zmienności oraz temu, które rodzaje aktywów / sektory są ofensywne a które defensywne. Wszystko to sprowadza się do określenia własnej definicji dla słów 'tanio', 'drogo' i 'ryzyko'.

1 komentarz:

  1. Zasada bilansowania sprawdza się w każdej dziennie życia :) w tym przypadku bilansowanie optymizmu i ryzyka, to klucz do efektywnego portfela..

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL