wtorek, 2 sierpnia 2011

Podsumowanie lipca

Lipiec to okres intensyfikacji spadku wartości mojego portfela, dodatkowo wzmagany stresem wywołanym umocnieniem franka, w którym mam kredyt mieszkaniowy. W sumie przez 2 ostatnie miesiące wynik z inwestycji giełdowych wyniósł minus 6,8%, co oznacza spadek zysku zanotowanego od początku roku 2011 z +14,9% na +7,9%

Można powiedzieć, że nie jest źle jeśli się spojrzy w średnim, 7-miesięcznym horyzoncie ale fakt jest taki, że ostatnio takie kiepskie rezultaty miałem w bessie 2008 roku. Czyżby i tym razem była to bessa? Trudno powiedzieć. Wychodzę z założenia, że nie można tego wykluczyć. Dlatego już nie zwiększam stawki i nie dopłacam do portfela giełdowego. W grę wchodzą tylko roszady wewnętrzne. 

Jeśli jesteśmy w trakcie silniejszej korekty i po niej przyjdzie silne odbicie, to zadowolę się zyskami z tego co mam ulokowane. Wszelkie bieżące nadwyżki z najbliższych 6 miesięcy przeznaczę na w miarę możliwości rozbudowę poduszki płynnościowej na drożejącego franka i inne losowo-bessowe nieciekawe scenariusze.

Rosnące ceny produktów i usług codziennego użytku (żywność, transport, czynsze, media) plus deprecjacja krajowej waluty i rosnące zadłużenie walutowe w przeliczane na prośmieciową złotówkę, łatwo mogą wpędzić w niedźwiedzi nastrój. Dlatego na wszelki wypadek sprawdzałem już strony o pracy w Szwajcarii - tu choćby w rolnictwie, będzie plan B - można próbować się zatrudnić za 1,5 tys franków miesięcznie i jakoś przeczekać, oby nie za długo.

Żeby się jakoś ratować i żeby nie było że jest tak źle, wybieram się niedługo na tydzień w polskie góry, by spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy i podładować morale.

16 komentarzy:

  1. Frank obecnie to niejednemu się daje we znaki, więc ta praca może być nieźle oblegana jak przyjdzie aplikować. Oby nie było trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Stres wywołany jest raczej wzmocnieniem franka a nie jego osłabieniem?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Sokomaniak, racja, już poprawiłem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stawki za prace w Szwajcarii spadaja, ze wzgledu na umacnianie sie CHF. Pisze co prawda o informatyce, rolnictwo mnie nie interesowalo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdzichu, zażądaj od Banku Szwajcarii interwencji walutowych na dzień przed tym, jak będziesz kupował franki na spłatę. Leszka utopiłeś, jak zrobiłeś podaż LCC, to i Szwajcarzy będą musieli się posłuchać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Bartku, mnie teraz uratuje tylko porządny zamach na Szwajcarię, taki atomowy coby ich gospodarka padła w ruinę i jednej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to są dwie możliwości - albo wysyłamy naszych polityków do Szwajcarii, albo podszywamy się pod Jana Jacka Vincentego i ogłaszamy, że Polska spłaci całe zadłużenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest jeszcze opcja by przekierować ruch emigracji Polaków z UE do Szwajcarii, wówczas napływ dewiz by wzmocnił złotówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznaj się Zdzichu, że ta dzisiejsza interwencja to pod Twoim naciskiem :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam
    Panie Zdzisławie proszę o pomoc w objaśnieniu o co tu chodzi? Jestem początkującym inwestorem i się pogubiłem. Natknąłem się na Pańskim blogu z terminem opcje na surowce (putt, call) piszę Pan iż straty mogą być nieograniczone, jak to się ma do tego: http://dwagrosze.com/2007/09/opcje-w-zocie.html
    tu cytat: "No dobrze, ale co gdyby złoto zamiast grzecznie rosnąć tak jak powinno, spadło i w lutym 2008 było grubo poniżej strike price $680/oz? Na przykład $600/oz? Wtedy nasza opcja ma po prostu wartość zero, jako że prawo do kupienia czegoś drożej niż wynosi jego cena rynkowa jest bez wartości. Nasza opcja przepada więc niewykorzystana (expires worthless). Ubożsi o $3690 zapominamy w takim przypadku czem prędzej o całej zabawie i liżemy rany. Wynik: nasz spekulacyjny kapitał $3690 poszedł z dymem, zakład się nie udał – jak na loterii. Nawet gdyby zaraz potem złoto wystrzeliło do $800 czy powyżej, nic nam to już nie pomoże – jest za późno."

    no więc czy jest na tym określone zero, czy możemy stracić nieskończenie wiele, a może ja pomyliłem 2 rzeczy?

    Przepraszam ,że nie na temat ,ale tylko tak moge Pana o to poprościć bo nie zostawił Pan maila do kontaktu.
    Z góry uprzejmie dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Anonim,

    Opcje można kupić (long) albo sprzedać (short).

    W przypadku kupna opcji call (na wzrosty) lub put (na spadki) wydajemy określoną kwotę na opcję i mamy zysk jeśli cena danego instrumentu idzie w górę lub w dół zgodnie z naszą prognozą.

    W przypadku sprzedaży opcji (short) stajemy po drugiej stronie rynku i to my zgarniamy premię opcyjną (cenę opcji) ale przejmujemy na siebie ryzyko że jeśli instrument będzie rósł (opcja call) lub spadał (opcja put) to my wyłożymy kupującemu opcję tyle ile zarobił.

    Na przykładzie na złocie to wygląda tak:
    kupujemy opcję (long) na wzrost (call) złota przy cenie 1600 na 6 miesięcy z rozliczeniem po 1700 USD za cenę 60 USD. Nasza maksymalna strata to 60 USD a zysk pojawi się jeśli za 6 miesięcy złoto przebije 1760 pkt.

    Jeśli to my sprzedamy (short) opcję na wzrost (call) to zgarniamy premię 60 USD a przejmujemy na siebie obowiązek wypłaty premii drugiej stronie, jeśli w dniu rozliczenia cena będzie ponad te 1760 USD.

    Generalnie wystawianie opcji (short) jest bardziej ryzykowne bo przy nagłym szoku na rynku można bardzo dużo stracić. Generalnie wystawca opcji w 70-90% zarabia na transakcjach ale w tych pozostałych 10-30% transakcji może stracić więcej niż wcześniej zarobił. Dlatego należy bardzo ostrożnie kalkulować ryzyko (dzielić kapitał) i zarządzać wielkością pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Bartek

    ta interwencja początek końca franka. Słyszałem, że Helweci wiszą Polakom biliony długów a ich złoto to pomalowane kamienie. Nie mają z nami szans, kurs 100CHF = 0,95 PLN bliski! ;) a później będzie u nich drugie Zimbabwe i do Polski będą przyjeżdżać do pracy na truskawkowym polu po 1 zł od kobiałki 2.5 kg ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No i się wydało - zamiast banknotów mają przemalowane obligacje greckie. To dlatego wszystkim się wydawało, że banki szwajcarskie zredukowały swoją pozycję w greckich papierach. A tymczasem one po prostu odwaliły swoją wersję przekrętu z obligacjami strukturyzowanymi i ubrały w nie rozentuzjazmowanych spekulantów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie, może pliki greckich obligacji przemalowano na złoty kolor że niby tyle złota mają :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam kolegę z Torunia :)

    Muszę się przyznać, że ja też coraz częściej myślę o emigracji. Ten kraj się powoli stacza, a rosnące zadłużenie nie pozostawia złudzeń co do rozwoju wypadków - prędzej czy później nasz rząd będzie zmuszony zwiększyć podatki, co dobrze nie wróży zarówno gospodarce, jak i naszym osobistym finansom :(

    Z innej beczki - od jakiegoś czasu na GPW notowane są kontrakty na CHF. Czy nie myślałeś o zahedżowaniu swojego kredytu przy pomocy zakupu FCHF? Wiem, że to nie instrument dla każdego ale widzę, że inżynieria finansowa nie jest Ci obca, i przy odpowiednim skalkulowaniu ryzyka mógłbyś zabezpieczyć się przez dalszymi wzrostami waluty.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przy obecnym poziomie kursu nie ma co hedżingować. To tak jakbym teraz przewalutował na złotówki, efekt finansowy byłby podobny. Hedżingować było trzeba po 2 zł :(

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL