czwartek, 19 maja 2011

Rzeźnia na debiucie PBO Anioła

Wczorajszy debiut praw do akcji spółki budowlanej PBO Anioła to dobitny dowód na to, że ostrożności nigdy za wiele. Liczenie na troskę emitenta o dobry wizerunek i chęci, by debiut był udany, to zdecydowanie za mało.

Spółka przyjmowała w kwietniu zapisy na swoje akcje po 10,50 - 12,50 zł a cena emisyjna została ostatecznie ustalona na 11,50 zł. Stało się tak pomimo praktycznie braku zainteresowania ofertą przy tej cenie u inwestorów instytucjonalnych (złożono tylko jeden zapis). Spółka zdecydowała się na przesunięcie prawie całej transzy instytucjonalnej do inwestorów detalicznych. 

Jako że przeważnie w IPO występuje znaczna nadsubskrypcja, inwestorzy indywidualni często zapisują się na więcej akcji niż faktycznie chcą kupić, licząc na to że po redukcji otrzymają w przybliżeniu tyle ile planują nabyć. Tym razem okazało się to pułapką. Po informacji o przesunięciu między transzami, redukcja wyniosła 24% i należała do najniższych spośród ofert IPO.

Wczoraj na koniec debiutanckiej sesji kurs praw do akcji spółki spadł o 21,9%. Najwyższy odnotowany kurs 9,75 zł był 15% poniżej ceny z debiutu. Na dzisiejszej sesji kurs spada o 4,2% do 8,60 zł co oznacza stratę od IPO na poziomie 25,2%. Aby ją odrobić, konieczny jest zysk na pozostałym kapitale na poziomie 33,7%.

Ciekawie wypowiedział się w dniu debiutu prezes spółki, Waldemar Anioła: Dzisiejszy spadek notowań to kwestia przypadku. Nasza oferta skierowana jest do cierpliwych inwestorów. Mamy do zrealizowania wiele ciekawych przedsięwzięć, które na pewno będą procentować w przyszłości. (za parkiet.comDla inwestorów takie słowa to zapewne niewielkie pocieszenie. 

Dla mnie jest to informacja, że kurs IPO był zawyżony a inwestorzy indywidualni dokonali zbyt optymistycznej (powierzchownej?) oceny sytuacji. Gdyby zapisy w transzy indywidualnej odbywały się na takiej samej zasadzie jak instytucjonalnej, można byłoby się wycofać po informacji że zainteresowanie akcjami jest tak słabe i że coś może być ze spółką lub ceną emisyjną nie tak.

Jest to też przykład bardziej spekulacyjnego nastawienia inwestorów indywidualnych w porównaniu od instytucjonalnych. Inwestorzy instytucjonalni nie mogą sobie pozwolić na częste wykonywanie kupna i sprzedaży akcji z racji wielkość posiadanych pakietów. Dlatego na debiucie z ich strony można liczyć na mniejszą podaż a nawet na popyt - starają się utrzymać cenę na debiucie by nie wyjść na idiotów, którzy przepłacili za akcje. Także znaczący jest fakt, że przeważnie pieniądze którymi zarządzają fundusze nie należą do nich tylko do klientów, więc strata ich części boli mniej - co najwyżej zarządzający  nie dostaną premii.

2 komentarze:

  1. Ciekawe, czy minister Grad nie oglądał tego i nagle go olśniło przy BGŻ? Toby mu dał Donek: takiego farfocla przed wyborami podrzucić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny blog, bardzo interesujący Polecam kurs walut

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL