piątek, 7 stycznia 2011

O kompleksowym planowaniu finansowym

Na koniec zeszłego roku ustalałem priorytety na kolejny. Jednym z nich było rozdysponowanie czasu na tylko takie zajęcia, które faktycznie potrzebuję wykonywać czy to dlatego że dają mi dużo korzyści materialnych lub dużo przyjemności (radości).

Tak samo z inwestycjami, warto się angażować tylko w te, które naszym zdaniem dadzą duże korzyści

Kwestia korzyści podlega relatywizacji, tzn. dane działanie jest najbardziej korzystne bo inne działania są mniej korzystne. Tą prosto brzmiącą metodą segregujemy nasze aktywności w poszukiwaniu najbardziej wydajnego zagospodarowania czasu.

Bezpieczeństwo

Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest posiadanie poczucia bezpieczeństwa. Dotyczy to nietykalności naszej osoby i naszej rodziny przed agresją ze strony innych osób jak również bezpieczeństwa finansowego, wolności przed ubóstwem i zależnością od łaski innych. 

W celu zapewnienia bezpieczeństwa finansowego, inaczej bezpieczeństwa posiadania środków na prowadzenie naszego gospodarstwa domowego w przyszłości, należy zebrać odpowiednie aktywa.

Naszymi aktywami zabezpieczającymi, będą źródła dochodów oraz zebrane oszczędności, nasz majątek możliwy do spieniężenia w celu zapewnienia finansowania. 

Tak więc podsumujmy, by zapewnić bezpieczeństwo dobrze jest posiadać: 
- źródła dochodów 
- majątek możliwy do spieniężenia (dobrze jeśli też daje stabilne dochody)

Najlepszym narzędziem do zapewnienia bezpieczeństwa dla naszego majątku oraz naszych dochodów jest nic innego jak dywersyfikacja - prosta zasada o którą wprowadzam do świadomości i podświadomości. Dzięki niej, w razie utraty jednego elementu dochodu czy majątku, mamy jeszcze kolejne, które umożliwią nam funkcjonowanie. 

Proporcje

Szukałem proporcji w dywersyfikacji, na jednej osi mając wskaźnik bezpieczeństwa a na drugiej wskaźnik poziomu skomplikowania stworzonej struktury, jako że lubię prostotę (chyba jak większość). Jak powiedział Einstein, wszystko powinno być tak proste, jak to możliwe, ale nie prostsze. Oznacza to wg mnie, że należy upraszczać co tylko możliwe, dopóki nie występują istotne straty na jakości.

Dla mnie poziom równowagi istnieje przy 3 źródłach dochodu i 4 posiadanych składnikach majątku lub klasach aktywów w tym część płynnych i część niepłynnych o ile dywersyfikacja poziomu płynności niesie korzyści.

Rodzaje dochodów

W tej chwili rozwijam każde ze źródeł dochodu, na które się składają: 

- praca na etacie - zapewniają pokrycie kosztów życia plus gromadzenie majątku 
- dochody internetowe - na które składają się przychody z reklam i programów partnerskich 
- dochody z inwestycji kapitałowych płynnych - głównie akcje, obligacje i derywaty 
- dochody z najmu nieruchomości

Zdecydowanie najbardziej potrzebuję w tym momencie życia dochodów z pracy na etacie i gdybym musiał wybrać teraz, spieniężyłbym wszystkie inwestycje, zamienił na zwykłe lokaty oraz zaprzestał zarabiania w sieci. Postąpiłbym tak dlatego, bo z etatu osiągam najbardziej stabilny i największy dochód. Nawet jeśli bym utracił obecną posadę, to czuję się na siłach i jestem zdeterminowany by w krótkim czasie znaleźć inną pracę zapewniającą utrzymanie na podobnym poziomie.

Etat o ile jest dla mnie najważniejszym źródłem dochodu, to sam w sobie nie zapewnia dywersyfikacji ani perspektywy wolności finansowej. Dlatego skoro nie muszę wybierać, stosuję dywersyfikację źródeł dochodów dołączając najbardziej perspektywiczne i praca nad którymi rozwija mnie. 

Przychody “pasywne”

Jest w sieci bardzo popularne określenie “przychody pasywne” albo “dochody pasywne” które mają oznaczać dodatni strumień finansowy wpływający na nasze konto bez konieczności zajmowania naszego czasu albo przy niewielkim zaangażowaniu naszego czasu.

Jest to wg moich doświadczeń określenie mityczne. Można dla przykładu pracować nad czymś intensywnie przez powiedzmy 2 lata by później przez kolejne 2 lata zbierać z tego korzyści i następnie powtarzać ten cykl. W tym pierwszym etapie, możemy pracować po 12 godzin dziennie a w drugim tylko 1 godzinę w tygodniu i przez te ostatnie 2 lata ktoś może powiedzieć, że posiadamy przychód pasywny.

Każdy o ile wiem biznes określany jako pasywny, wymaga by co jakiś czas zaangażować w niego więcej czasu i często zainwestować kapitał. Dlatego uważam przychód pasywny za mit. Bardziej pasuje mi określenie “przychód osiągnięty w nienormowanym czasie pracy” czyli że sami decydujemy, kiedy należy pracować nad naszym przychodem a kiedy można tylko zbierać owoce. 

Dlatego myślę, że bardzo ważny jest pozytywny stosunek do inwestowania, pracy i dywersyfikacji, tak by traktować je jako przyjemność i nasz świadomy wybór a nie przykrą konieczność. Pracować będziemy bowiem przez większość życia, czy to na etacie czy jako inwestorzy, biznesmeni, przedsiębiorcy. 


Dywersyfikacja inwestycji kapitałowych

Wspomniane cztery klasy aktywów w których planuję przechowywać oszczędności wraz z skumulowanymi zyskami, to:

- instrumenty płynnościowe - konta oszczędnościowe, lokaty i obligacje, dające przewidywalny z góry zysk pokrywający inflację oraz zapewniający płynność w krótkim i średnim terminie (do roku), źródło poczucia bezpieczeństwa finansowego na co dzień. 

- instrumenty wzrostu - akcje spółek dające w krótkim i średnim terminie mało stabilny dochód lub generujące stratę, ale średniorocznie w dłuższym okresie stopę zwrotu realnie ponad 10% rocznie (po odjęciu podatków i inflacji) 

- instrumenty krótkoterminowe przyspieszonego wzrostu - derywaty (instrumenty pochodne), jeszcze bardziej ryzykowne niż akcje ale pozwalające generować wyższy procentowo wynik finansowy na włożonym kapitale (realnie od kilkudziesięciu do ponad stu procent rocznie), jednocześnie przeważnie o krótkim okresie inwestycji (od kilku dni do 6 miesięcy) 

- instrumenty ostatecznej długoterminowej ochrony wartości i stopniowego wzrostu - nieruchomości, dające w długiej i bardzo długiej perspektywie zyski pokrywające inflację (plus realnie 3-5%) przy bezpieczeństwie zachowania się jako składnik majątku także w sytuacji nadzwyczajnych turbulencji i utraty zaufania (wartości) przez pieniądz papierowy 

a) nieruchomości dające wysoką stopę kwoty najmu w stosunku do wartości inwestycji - tu kwalifikuję zwłaszcza nieduże mieszkania w dobrych lokalizacjach albo bardzo tanio kupione mieszkania, stopa najmu netto powyżej realnego oprocentowania lokat bankowych i obligacji 

b) nieruchomości dające niskie albo brak dochodów a jednocześnie o wyższej oczekiwanej realnej stopie wzrostu wartości - tu zaliczam tanio kupione grunty albo te, w których otoczeniu mogą nastąpić w najbliższych latach istotne zmiany, podnoszące skokowo ich wartość.

Zapraszam do dyskusji o optymalnym kształcie portfela inwestycyjnego i rozlokowaniu majątku.

7 komentarzy:

  1. Oo Zdzichu, widzę że przemalowałeś bloga :)
    To o czym piszesz powinno się ludziom do głów wbijać w szkole, bo większość rodaków niestety tego nie rozumie.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Bartek, tak wziąłem się za architekturę krajobrazu, teraz jest jeszcze bardziej eco przyjaźnie :)

    Wiem że piszę do niszy rynkowej bo kto świadomie kroczek po kroczku buduje bezpieczeństwo finansowe? Może z 5% społeczeństwa. Reszta żyje z miesiąca na miesiąc i wini za to innych zamiast być odpowiedzialnym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do kwestii bezpieczeństwa dodałbym jeszcze - obok dywersyfikacji - na pewno jakąś poduszkę finansową, np. fundusz awaryjny przeznaczony wyłącznie na nagłe, niespodziewane i konieczne wydatki.

    Póki co posiadam taki w wysokości 3-miesięcznych wydatków i dobrze się z tym czuję :).

    Czy dochody z inwestycji na pewno warto w ogóle klasyfikować jako dochody? Zaksięgowane zyski z inwestycji, lokat zasilają na bieżąco Twój domowy budżet, płacisz z tych środków rachunki?

    Jeżeli nie, to osobiście nie klasyfikowałbym tego jako dochód, tylko zostawił w kategorii "inwestycje".

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Krzysztof Sobolewski, dochody z inwestycji takie jak dywidendy, czy ze sprzedaży papierów wartosciowych, czy z najmu nieruchomości, kwalifikuję jako dochody bo nimi przecież są.

    Druga sprawa że je oszczędzam i dołączają niejako automatycznie do puli inwestycji. Taką mam akurat sytuację finansową, że mogę wszystko opłacać z pensji. Jeśli będzie trzeba, to kiedyś może zapłacę z tego rachunki.

    Mogę też przelewać w całości pensję na początku każdego miesiąca na rachunek brokerski i jednocześnie przelewać z rachunku inwestycyjnego część zysków z ostatnich miesięcy na utrzymanie. Wtedy wyjdzie, że żyję z inwestycji kapitałowych a całą pensję oszczędzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do funduszu bezpieczeństwa, to uwzględniam go w kategorii instrumentów płynnościowych. Wielkość funduszu bezpieczeństwa to od 3- do 12-krotności miesięcznych wydatków.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się nad sensem takiego funduszu awaryjnego. A w zasadzie nad kwestiami technicznymi. Czym się fundusz awaryjny ma różnić od bezpiecznej inwestycji np na takim koncie 5.8 (żeby nie reklamować banku)? Jeżeli masz lokaty/konto oszczędnościowe/obligacji lub jakikolwiek inny płynny instrument typu fixed income, to masz fundusz awaryjny. Żeby nie wspomnieć o karcie kredytowej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Bartek,

    dla mnie fundusz awaryjny jest przez większość czasu jak bezpieczna inwestycja.

    Różnica jest taka, ze bezpieczną inwestycję czasem zmieniam na ryzykowną jeśli jest ku temu dobry powód a fundusz awaryjny zawsze pozostaje na lokacie/rachunku oszczędzającym :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL