wtorek, 9 listopada 2010

Globalny kryzys zadłużeniowy za 3 lata?

Dzisiaj natrafiłem na YouTube na nagranie ciekawego wykładu prof. Rybińskiego dla studentów jednego z uniwersytetów. Składa się on z 4 części, link do pierwszej jest tutaj a skrót z całości tutaj. Poruszane tematy mogą być przyczynkiem do niejednej dyskusji. Dziś zajmę się wątkiem globalnym i to z perspektywy inwestora.

Profesor Rybiński moim zdaniem słusznie wskazuje, że obecne działania antykryzysowe polegające na zwiększeniu wydatków rządowych nie przyniosą w krajach rozwiniętych oczekiwanego efektu w postaci podwyższonego wzrostu gospodarczego i trwałego spadku bezrobocia. 

Jednocześnie rosnące wydatki nie są finansowane z nadwyżek budżetowych a z produkcji zadłużenia przez już i tak mocno obciążone długiem kraje. Efektem działań produkcji pieniądza będzie utworzenie się bąbli spekulacyjnych na rynkach aktywów takich jak surowce, akcje (giełdy) i obligacje.  W perspektywie około 3 lat, dojdzie do kulminacji problemów finansowych.

Jak sądzi profesor Rybiński, jądrem kolejnego kryzysu będzie rynek długu z długiem państwowym w centrum. Można sądzić, że zbankrutuje znaczna część krajów (jeżeli nie wszystkie) z zadłużeniem już dziś sprawiającym problemy w obsłudze i z wysokim deficytem budżetowym. Do tego grona na pewno można zaliczyć państwa tzw. PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja, Hiszpania). Pamiętajmy, że prawie wszystkie kraje wysoko rozwinięte są mocno zadłużone i to zadłużenie rośnie. Jeśli dojdzie do bankructwa kilku państw, koszt obsługi zobowiązań pozostałych może dynamicznie wzrosnąć wskutek rosnącego oprocentowania (dyskontowanie ryzyka) i  w konsekwencji wywołać kolejną falę bankructw.

poniedziałek, 8 listopada 2010

W poszukiwaniu nowych szczytów i nowych rozwiązań

Rynki akcji i surowców na wiadomość o dalszym rozluźnieniu polityki pieniężnej w USA zareagowały dalszymi wzrostami. Przewidzenie takiego zachowania było o tyle trudne, że wzrosty trwają już od wielu tygodni a wiadomość nie była zaskoczeniem (mogła być w cenach). Rynki mogły zareagować korektą zgodnie ze strategią sprzedawania faktów.

Trudno powiedzieć, jak wysoko zajdą ceny najbardziej popularnych walorów / surowców ale obecne wzrosty nie są dyskontowaniem wzrostu przyszłych zysków przedsiębiorstw czy cen surowców wskutek większego wzrostu gospodarczego. To wszystko jest lokowaniem w najbardziej płynne instrumenty miliardów niskooprocentowanych dolarów, które "powstają" wskutek polityki FED. Bank Rezerwy Federalnej ma nadzieję, że przy okazji powstaną miejsca pracy w USA i zwiększy się konsumpcja.

Mam wrażenie, że po zakończeniu w/w działań cel zostanie częściowo osiągnięty ale koszt leczenia problemów powstałych "przy okazji" będzie większy niż osiągnięte korzyści.

Dlatego zastanawiam się, co można zrobić by po pierwsze ochronić posiadane środki przed przyszłymi kryzysami a po drugie, czy są sposoby aby osiągać zyski na tak zmiennym i nieprzewidywalnym rynku kapitałowym.

Na pewno aby wiedzieć jak działać, warto czytać co inni mają do powiedzenia. Dlatego zapraszam do pobrania kolejnego, szóstego już numeru Equity Magazine.

Zapraszam również do podawania w komentarzach linków do opracowań, które próbują odnaleźć odpowiedzi na wyżej zadane pytania.

czwartek, 4 listopada 2010

II filar systemu emerytalnego

Na fundusze emerytalne złorzeczy wielu ale na ZUS jeszcze więcej. Główne zarzuty pod adresem ZUSu (tzw. I filar), to że marnotrawi środki i że składki na ZUS są bardzo wysokie. Zarzut wobec Otwartych Funduszy Emerytalnych (II filar) to że mogłyby szybciej mnożyć środki oraz że zarządzający zarabia nawet, jeśli fundusz osiąga ujemną stopę zwrotu.

Fakt jest taki, że składki na ZUS I OFE są obowiązkowe i nie zanosi się by pod tym względem doszło do zmiany. Skoro tak, lepiej by zabranymi nam pieniędzmi zarządzano lepiej niż gorzej i po tych kilkudziesięciu latach pracy, otrzymać jak największy zwrot z pobranych wcześniej składek.

Pod tym względem reforma emerytalna i wprowadzenie II filara, w którym teoretycznie mamy wybór kto i jak zarządza wpłaconymi "naszymi" środkami, była genialnym pomysłem. Zamiast 19,52% składki od pensji przelewanych do ZUSu, 7,3% wędrowało do OFE, pozostałe 12,22% do ZUSu, by niejako zachować stabilność tej instytucji.

Minister Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) Jolanta Fedak, poddawała pod dyskusję różne warianty zmian w reformie emerytalnej, w tym dopuszczenie do likwidacji OFE i powierzanie całości środków w "zarządzanie" ZUSowi, jakoby było to bardziej oszczędne i gwarantowało wyższe emerytury. Nie muszę chyba kryć zdumienia na taką propozycję i jej podobnym. Rządowi chodzi oczywiście o łatanie dziury budżetowej ze środków przeznaczonych na przyszłe emerytury. Podchody te łatwo jest rozszyfrować.

Gdyby z taką propozycją wyszli posłowie Samoobrony czy ... (nic mi więcej nie przychodzi do głowy)... ale Platforma Obywatelska? Rzekomo znawcy ekonomii i procesów zachodzących w kapitalistycznym świecie, występują z tak bezsensowną propozycją dla doraźnych korzyści. To tak, jakby ktoś rezygnował z oszczędzania na edukację własnych dzieci a uzyskane środki wydawał na wakacje.

Słusznie na zarzuty Fedakowej o wadach obecnego II filara należy zareagować zmianą systemu ale w odwrotnym kierunku. Należy rozwinąć możliwości OFE. Na plus w działaniach MPiPS pod tym względem należy przypisać zmniejszenie prowizji od nowych składek pobieranych przez OFE ze złodziejskich 7% do 3,5%, które teraz można porównać z opłatami pobieranymi przez niektóre fundusze inwestycyjne. 

Co warte wspomnienia, w tych 3,5% zawarta jest opłata 0,8% za transfer środków, jaką PTE musi odprowadzić do ZUSu. Pomimo, że prowizja dla towarzystw emerytalnych spadła o połowę, prowizja dla ZUSu została na starym poziomie. Jest to wyjątkowa niekonsekwencja.

Co dalej należy zmienić? W mediach i kuluarach rządowo-sejmowych pojawiały się różne propozycje. Poniżej postuluję wprowadzenie następujących zmian w celu poprawy efektywności działania II filara emerytalnego:

  • utrzymanie wysokości składki kierowanej do OFE na obecnym poziomie 7,3% podstawy wymiaru i dążenie do jej zwiększenia kosztem tej przekazywanej do ZUSu. ZUS to instytucja archaiczna, która powinna skupiać się na wypłacie świadczeń sprzed reformy emerytalnej a nie na pozorowaniu mnożenia środków na przyszłe emerytury
  • wprowadzenie trzech subfunduszy w ramach każdego OFE, o różnym poziomie ryzyka wahań wartości: bezpiecznego inwestującego do 100% w papiery dłużne, stabilnego o udziale akcji do 40% i agresywnego o udziale akcji do 80%. Każdy uczestnik miałby prawo dokonać raz w roku konwersji pomiędzy poszczególnymi subfunduszami, zależnie od oczekiwanego rozwoju sytuacji na rynku kapitałowym
  • wszyscy nowi członkowie OFE byliby zapisywani do subfunduszu agresywnego. Każdy członek OFE miałby swobodę późniejszej konwersji pomiędzy subfunduszami (bezpłatna zmiana raz w roku, kolejne też możliwe ale płatne). Po ukończeniu 60 lat, wybór byłby ograniczony o subfundusz agresywny a po ukończeniu 67 lat, wszystkie środki byłyby przenoszone do subfunduszu bezpiecznego.
  • dalsze ograniczenie prowizji pobieranej od nowych wpłat do OFE z poziomu obecnych 3,5% do 2% przez najbliższe 3 lata, w sposób stopniowy o 0,5% rocznie. PTE miałoby prawo pobierać składkę na poziomie 3,5% ale tylko od osób ze stażem w danym OFE poniżej roku i każdorocznie wraz ze wzrostem stażu, maksymalna opłata spadałyby o 0,5% do 2% dla osób ze stażem 3-letnim.
  • ograniczenie wysokości opłaty uiszczanej dla ZUSu przez PTE z 0,8% do 0,4%. Jest ona faktyczną ukrytą dotacją dla ZUSu, co musi zostać jak najszybciej ukrócone.
  • zakaz działań akwizycyjnych prowadzonych przez PTE. Koszty akwizycji wynoszą do 36% kosztów PTE co niepotrzebnie podraża działanie systemu. Przykładem, że brak akwizycji sprzyja wyższej stopie zwrotu jest OFE Polsat, które nie wydaje na akwizycję prawie nic a osiągnęło dotychczas najwyższą stopę wzrostu powierzonych środków od początku działalności. Zamiast nagabywać i płacić prowizje pośrednikom niech PTE skoncentrują się na edukacji przyszłych emerytów i poszukiwaniu lepszych inwestycji. 
  • wprowadzenie miarodajnych benchmarków dla każdego rodzaju subfunduszu: dla bezpiecznego w oparciu o średnie oprocentowanie papierów dłużnych, dla akcyjnego w oparciu o indeks akcyjny odzwierciedlającego cały rynek (podobny do indeksu WIG). Dla subfunduszu stabilnego, benchmark byłby ustalony z połączenia dwóch powyższych w odpowiednich proporcjach.
  • wprowadzenie premii dla PTE za efektywne zarządzanie powierzonymi środkami, tzn. osiągnięcie długoterminowych wyników (w co najmniej 3-letnich okresach rozliczeniowych) znacznie lepszych niż benchmark dla danego subfunduszu i tylko jeśli bezwzględna stopa wzrostu daje po uwzględnieniu premii wartość większą od zera.
  • za osiągnięcie wyników znacznie niższych niż benchmark, fundusz byłby zobowiązany do dokonania dopłaty z kapitałów własnych  na rzecz członków OFE.
  • poszerzenie grona instrumentów inwestycyjnych i aktywów, w które mogą być angażowane środki OFE o inwestycje zagraniczne, alternatywne, niepubliczne, w sumie w udziale do 20% aktywów funduszu agresywnego.
  • jasne określenie warunków wypłat środków z OFE po przejściu na emeryturę 
  • pełne dziedziczenie zebranych w OFE środków przez członków rodziny w razie śmierci ubezpieczonego przed przejściem na emeryturę
Powyższe zmiany wniosą jak sądzę efektywniejsze wykorzystanie OFE jako narzędzia do zapewnienia wyższej emerytury. Większy wpływ na to, co się dzieje z odprowadzanymi składkami, przyczyni się również do wzrostu zaangażowania obywateli w wybór funduszu i monitorowania jego wyników. To z kolei przełoży się na wzrost edukacji i świadomości finansowej w społeczeństwie. Tzw. losowania osób do OFE byłyby znacznie węższym zjawiskiem niż obecnie.

wtorek, 2 listopada 2010

Podsumowanie października 2010

Ogólna refleksja

W zakończonym miesiącu miałem więcej spokoju do przemyślenia dalszej strategii inwestycyjnej. Zdecydowałem się, że będę sprzedawał różne nieużywane gadżety które kiedyś kupiłem jak aparat cyfrowy, książki ze studiów czy stary telefon komórkowy. Lubię porządek i jak mam mało przedmiotów. Wtedy lepiej się koncentruje. 

W kilkuletnim horyzoncie czasu sprzedam posiadaną działkę budowlaną. Nie będę na niej prawie na pewno budował domu (czego wcześniej nie wykluczałem). Środki uzyskane ze sprzedaży przerzucę na giełdę na zakup akcji lub obligacji korporacyjnych, którym się poważnie przyglądam. Perspektywy wzrostu wartości posiadanych gruntów są moim zdaniem niewielkie bez zasadniczej zmiany sytuacji gospodarczej w kraju. Tymczasem na papierach wartościowych mogę uzyskiwać dochody tak w średnim jak i długim terminie. Też ważna jest płynność. Ziemi szybko nie sprzedam by ulokować pieniądze w czymś bardziej perspektywicznym a z papierami wartościowymi mam sporą elastyczność. Lokata w ziemię jest dobra na wypadek załamania systemu finansowego ale też dobra jest lokata np. w miejsce garażowe, które może dodatkowo przynosić stały dochód z najmu.

Wynik w październiku

Pod względem wyniku inwestycyjnego, październik był kolejnym bardzo udanym miesiącem a to głównie za sprawą akcji TU Europa, których kurs wzrósł ze 160,50 zł do 182,90 zł czyli o prawie 14%. Także wykonałem skuteczny arbitraż, sprzedając ERP po niecałe 188 zł a odkupując PDA ERP po 182 zł i zarabiając dodatkowe 2,5%, co zwiększa miesięczną stopę zysku na ERP do 16,5%.

Zakończyłem przed terminem pozycję opcyjną na złocie short call. Opcję sprzedałem wcześniej za niecałe 20 pkt a odkupiłem za niecałe 6 pkt. Zysk byłby większy, gdybym dotrzymał opcję do 9 listopada i jeśli złoto nie wzrosłoby do powyżej 1460 USD za uncję. Ryzyko było znikome ale stosunek zysku do ryzyka nie by ciekawy a do tego nie miałem więcej środków by zwiększać margines depozytowy jeśli cena złota by dalej rosła do 1400 USD. Złoto to teraz dla mnie instrument, na którym lepiej nie bawić się w opcje. Jest ryzyko dalszych wzrostów jak i sporej korekty.

Pozostałe opcje, jak Short call na USDPLN i short put na EURPLN nie odnotowały zmian tzn. ich wartość wynosi około zera a na wycenę składa się głównie niezrealizowany spread. Wszystkie wygasają w listopadzie. Mam też otwartą pozycję short call na WIG20, która wygasa w marcu 2011 przy cenie 2900 pkt. Tu odnotowałem niewielką w skali portfela stratę na wycenie wynikającą ze wzrostu indeksu z około 2620 do 2670 pkt. Myślę, że w marcu indeks wyniesie poniżej 2900 pkt i w sumie będę miał zysk gdy opcja wygaśnie.

Nowe inwestycje

Do nowego numeru kwartalnika Akcjonariusz, wydawanego dla członków Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, dołączony był komentarz do ostatnio publikowanych raportów finansowych 10 spółek, które współpracują obecnie z SII w celu polepszania relacji inwestorskich. W zestawieniu była strona poświęcona dość nowej firmie windykacyjnej - Kredyt Inkaso. Komentarz był utrzymany w optymistycznym tonie. Spółka wykazywała ostatnio niższą marżę i mniejszy zysk bo inwestowała w masowe zakładanie spraw dot. należności w e-Sądach. W perspektywie 3-6 miesięcy wyniki mogą się poprawić gdy firma będzie ściągać zasądzone kwoty.

Kilka dni później natknąłem się też na informację o przeprowadzanej przez Kredyt Inkaso sybskrypcji akcji serii E. Jednocześnie cena za walory była poniżej kursu bieżącego o ok. 7% a zapisy były tylko w Warszawie w mało komu znanej firmie inwestycyjnej Espirito Santo de Investimento. Miałem zamiar taniej kupić akcje z nowej emisji po 12,50 zł a sprzedać za około miesiąca po cenie rynkowej, zarabiając jak miałem nadzieję ok. 1 zł od akcji (8-9%).

Pojechałem więc pociągiem do Wawy i złożyłem zapis. Jak się dwa dni później dowiedziałem redukcja wyniosła aż 73,14%. Do plusów należy zaliczyć to, że od złożenia zapisu, kurs spółki wzrósł o kolejną złotówkę i obecnie wynosi 14,50 zł czyli 2 zł ponad cenę emisyjną akcji serii E, co może się przełożyć na zysk 16% w miesiąc.

Plany inwestycyjne

Trudno powiedzieć, co będzie się dalej działo na GPW ale jak dla mnie zrobiło się za tłoczno i za gorąco. Teraz jest czas wielkich zysków jeśli dojdzie do wybuchu euforii ale równie dobrze może oznaczać że zbliżamy się do przesilenia korekcyjnego. W przypadku scenariusza z euforią, późniejsza korekta byłaby wyjątkowo brutalna. W związku z tym, że szanse na wzrosty w perspektywie najbliższych 14 miesięcy są moim zdaniem do góra 3000 pkt (ok. 11-12%) przy perspektywie spadku do nawet 2400 pkt (11%) z pewnym ryzykiem nawet głębszego załamania, wolę stać z boku i czekać na korektę, tylko czasowo angażując się w góra 1-2 miesięczne inwestycje.

Po debiucie GPW, planuję sprzedać skromniutki pakiecik przydzielonych akcji. Po rozpoczęciu notowań akcji Kredyt Inkaso moja decyzja co do sprzedaży będzie zależała od wyników spółki publikowanych w listopadzie. Jeśli będą dobre a kurs spółki się nie ruszy to będę jeszcze jakiś czas trzymał a jeśli kurs wystrzeli w górę, sprzedam. W przypadku neutralnego lub słabego wyniku, również sprzedam.

Co do perspektyw inwestycyjnych, w przypadku scenariusza z euforią na GPW, sprzedam opcje call z ceną rozliczenia 3000 pkt przy cenie bieżącej ok. 2800 pkt lub więcej. Też jeśli dojdzie do spadku EURPLN do około 3,80 to sprzedam opcje put z ceną rozliczenia około 3,65-3,70 zł. Podobnie myślę sprzedać put na USDPLN jeśli będzie można uzyskać cenę rozliczenia 2,50 zł przy okresie inwestycji nie dłuższym niż 3 miesiące i satysfakcjonującą premią. Myślę, że do tego potrzebne jest umocnienie PLN do USD do około 2,70.

Podsumowując, sądzę że jesteśmy w okolicach średnioterminowych szczytów cenowych na WIG20 i trzeba być bardzo ostrożnym inwestując w jakiekolwiek akcje, głównie dbając by nie stracić dotychczasowych zysków. Odnośnie walut, obecne kursy raczej oddają wartość złotówki w średnim terminie. W razie umocnienia PLN o 5% lub więcej, można założyć się, że nie dojdzie do umocnienia o dalsze 5% i tam postawić cenę rozliczenia dla opcji short.