poniedziałek, 25 października 2010

Koniec egzaminów maklerskich? Pytania i odpowiedzi

Dyskusja na temat odejścia od państwowego licencjonowania maklerów i doradców inwestycyjnych intensywnie rozgorzała kilka miesięcy temu, kiedy KNF oficjalnie zaprezentowała tą koncepcję. Wówczas też podnoszono krytykę tej propozycji - w konsekwencji której mogło dojść do niedoregulowania rynku - do nadużyć.

5 sierpnia KNF na swojej stronie zamieściła odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania z tym związane i w świetle poruszonych problemów, tok myślenia i działania Komisji Nadzoru Finansowego jest jak najbardziej poprawny.

Poniżej treść pytań i odpowiedzi KNF z zaznaczonymi przeze mnie fragmentami.

"Pytanie 1: Jakie są podstawowe założenia projektu?

Podstawowymi założeniami projektu są:
- zwiększenie odpowiedzialności firm inwestycyjnych za jakość kadr,
- wprowadzenie stałego monitorowania jakości kadr w miejsce państwowych licencji dla maklerów i doradców.


Pytanie 2: Czy kompetencje osób zainteresowanych pracą w firmach inwestycyjnych będą podlegały weryfikacji? Czy będzie mechanizm eliminowania z rynku nierzetelnych osób?

Tak. Będą nad tym czuwać firmy inwestycyjne ponoszące odpowiedzialność za dobór kadr oraz państwowy nadzór weryfikujący postępowanie firm w toku inspekcji.


Pytanie 3: Co to jest egzamin interwencyjny?

Egzamin interwencyjny będzie narzędziem nadzorczym umożliwiającym KNF zweryfikowanie kompetencji osób wykonujących określone czynności w podmiotach nadzorowanych. Za dobór kadr odpowiedzialność będzie ponosić firma inwestycyjna.


Pytanie 4: Czy egzaminy interwencyjne mogą zwiększyć uznaniowość działania administracji?

Przy egzaminach interwencyjnych nie będzie miejsca na uznaniowość, bo zakres tematyczny egzaminu i jego forma będą określone w przepisach wykonawczych, a lista możliwych pytań będzie dostępna w serwisie internetowym UKNF.


Pytanie 5: Czy po zmianie rynek kapitałowy będzie mniej, czy bardziej nadzorowany?

Nadzór będzie efektywniejszy. Obecnie UKNF nadzoruje jednocześnie firmy inwestycyjne i ich  pracowników. Podwójna kontrola stwarza złudne wrażenie dodatkowego bezpieczeństwa, a w rzeczywistości prowadzi do sytuacji patologicznych. Zdarza się, że jeśli makler i doradca naruszy regulacje, to pracodawca składa na niego skargę do UKNF i czuje się zwolniony z odpowiedzialności. Jednocześnie znane są przypadki, gdy nieprawidłowości w działaniu pracowników były tolerowane przez firmy inwestycyjne dopóki przynosiły zyski lub nie zostały ujawnione.

Często dla firmy wygodne jest zrzucenie odpowiedzialności na pracownika, którego następnie zwalnia z pracy i „powierza” UKNF prowadzenie postępowania administracyjnego w jego sprawie. Z kolei osoby bez licencji są „poza zasięgiem” nadzoru. Zniesienie dublowania reglamentacji będzie sprzyjać jednoznacznemu określeniu odpowiedzialności za nadużycia.

Z punktu widzenia nadzoru bardziej efektywne i pożądane dla zapewnienia bezpieczeństwa obrotu jest skupienie uwagi UKNF w trakcie przeprowadzanych w firmach inwestycyjnych kontroli, m.in. na weryfikacji systemów doboru profesjonalistów. Nadzór będzie mógł się skoncentrować na nadzorowaniu podmiotów, bo to ich działanie może generować ryzyko dla systemu finansowego. Z drugiej strony odpowiedzialność firm inwestycyjnych za działania pracownika będzie silnym bodźcem motywującym do nadzoru nad jego pracą.


Pytanie 6: Czy rezygnacja z licencji może spowodować, że do zawodu trafią osoby bez kwalifikacji lub nieuczciwe?

Żadna licencja nie gwarantuje, że osoba która ją uzyskała będzie przestrzegać standardów etycznych, a jej wiedza pozostanie adekwatna do szybko zmieniających się warunków rynkowych. Jakość kadr musi być stale weryfikowana przez firmę inwestycyjną, nadzorowaną w tym zakresie przez UKNF.

Po 20 latach rynek kapitałowy w Polsce stał się na tyle rozwinięty, że państwo nie musi już zastępować rynku i brać na siebie odpowiedzialności za dobór kadr w podmiotach, które i tak nadzoruje. Firmy inwestycyjne są zainteresowane zatrudnianiem najlepszych pracowników, zwłaszcza, że ponoszą odpowiedzialność za naruszenie wymogów MiFID1. Narzędziem nadzorczym umożliwiającym UKNF weryfikację prawidłowego postępowania firm inwestycyjnych będzie egzamin interwencyjny.

Ponadto, zgodnie z projektem zmian osoby zatrudniane przez firmy inwestycyjne powinny dawać rękojmię należytego wykonywania obowiązków, w szczególności posiadać odpowiednią wiedzę, kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie. Zamiast weryfikować pracowników, UKNF będzie przede wszystkim weryfikował procedury doboru kadr w firmach inwestycyjnych, z możliwością nałożenia sankcji na firmy.


Pytanie 7: Czy brak licencji spowoduje, że pracownicy firm inwestycyjnych, którzy nie będą się już obawiali utraty licencji, będą skłonni do większego ryzyka i nieetycznych działań?

Pracownik, którego działania spowodowały nałożenie sankcji nadzorczych na firmę inwestycyjną będzie miał problem ze znalezieniem pracy w zawodzie z powodu ryzyk reputacyjnych i operacyjnych dla nowego pracodawcy. Z działań pracowników będzie rozliczana firma inwestycyjna. Obecnie obowiązkowi zatrudnienia przez firmy inwestycyjne osób z licencją nie towarzyszy obowiązek wykonywania przez te osoby określonych czynności. Zdarza się, że osoby z licencją są zatrudnione fikcyjnie, tylko po to, żeby wypełnić wymóg ustawy. Zgodnie z dyrektywą MiFID, która wprowadza w tym zakresie nową jakość, firmy inwestycyjne odpowiadają za zatrudnianie profesjonalnych kadr.

Wobec osób, które przekroczą przepisy lub zasady etyczne, w dalszym ciągu będą wyciągane konsekwencje przewidziane w kodeksie pracy i prawie karnym. Firma inwestycyjna, ponosząca odpowiedzialność za działania swoich pracowników, nie będzie zainteresowana zatrudnieniem osoby, która w przeszłości dopuściła się nieprawidłowości. Powrót do zawodu osób, które wcześniej straciły licencje, nie będzie możliwy ze względu na konieczność legitymowania się rękojmią.

Dodatkowo organizacje środowiskowe, np. Związek Maklerów i Doradców, powinny być zainteresowane wypracowaniem zasad etycznych, systemu ustawicznych szkoleń, czy kodeksów dobrych praktyk. Likwidacja egzaminów państwowych nie oznacza, że egzaminów nie będzie mogła przeprowadzać Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, Izba Domów Maklerskich, Związek Maklerów i Doradców, Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami lub inna organizacja, jeśli rynek uzna, że jest to pożądane.


Pytanie 8: Czy zniesienie egzaminów państwowych utrudni młodym osobom wejście na rynek?

Uzyskanie państwowej licencji nie może być wartością samą w sobie. Zniesienie licencjonowania nie będzie oznaczać, że osoby młode (oraz wszystkie inne) nie będą mogły wyróżnić się na rynku pracy międzynarodowymi certyfikatami (np. CFA) lub innymi certyfikatami krajowymi, które wyrobią sobie markę.


Pytanie 9: Czy propozycja zniesienia państwowych licencji jest spójna z uregulowaniami obowiązującymi w innych sektorach rynku finansowego?

Tak, jest zgodna z rozwiązaniami przyjętymi na rynku bankowym. Tam gdzie jest to możliwe, należy dążyć do ujednolicenia standardów na całym rynku finansowym, wybierając najlepsze wzorce z różnych sektorów. Standardy w zakresie weryfikacji kompetencji osób zatrudnianych w instytucjach finansowych nie są w Polsce jednolite. W dominującym na rynku finansowym sektorze bankowym nie ma egzaminów państwowych, np. wobec osób zarządzających ryzykiem. Weryfikacją wiedzy i kwalifikacji zajmą się pracodawcy oraz międzynarodowe instytucje uznane przez rynek. Na rynku bankowym to podejście się sprawdza.

Na rynkach rozwiniętych, w tym w krajach „starej” Unii Europejskiej, nie ma państwowego systemu licencjonowania zawodów maklera czy doradcy inwestycyjnego. Certyfikacja jest przeprowadzana z reguły przez instytucje rynkowe (np. giełdy). Nie występuje również wymóg zatrudniania przez instytucje rynku kapitałowego określonej liczby osób z taką licencją. W Polsce system licencjonowania doradców i maklerów w obecnym kształcie powstawał 20 lat temu w całkowicie innym otoczeniu faktycznym i prawnym. To, że działa długo, nie jest wyznacznikiem jego jakości i argumentem przeciwko dostosowaniu do etapu rozwoju rynku.

Licencjonowanie pracowników firm posiadających państwową licencję stanowi jeden z elementów budowania niepotrzebnych barier dla obywateli oraz przedsiębiorstw."

Po przeczytaniu odpowiedzi KNF sądzę, że obecnie na rynku funkcjonują nieprawidłowości, które mogą zostać zminimalizowane, jeśli wejdą odpowiednie przepisy wykonawcze a zmiana przepisów będzie odpowiednio egzekwowana. Nie może być bowiem tak, że na osobę z licencją zrzuca się winę za błędy zarządzających daną instytucją. Jednocześnie, zainteresowany pracą w sektorze, może się odpowiednio przygotować i uzyskać międzynarodowy certyfikat potwierdzający wiedzę związaną z inwestowaniem.

środa, 20 października 2010

Czego jeszcze nie wiemy o debiucie GPW?



Kwestia debiutu Giełdy na giełdzie jest znana, przynajmniej pobieżnie, każdemu polskiemu inwestorowi. Co jeszcze można w tym temacie napisać? W tej chwili przygotowuję artykuł na ten temat dla listopadowego Equity Magazine. Tam też będzie można znaleźć bardziej szczegółowe informacje o możliwej wycenie GPW istotnej z perspektywy osoby zainteresowanej krótkoterminową spekulacją jak i trzymaniem akcji przez kilka lat.

Dla tych z Was, którzy wahają się, czy zapisać się na akcje czy sobie odpuścić, podaję link do ciekawej analizy

Prywatnie i subiektywnie uważam, że można wziąć udział w IPO. W końcu kwota inwestycji nie jest duża (po redukcji pewnie poniżej 2 tysięcy zł) a ryzyko spadku na debiucie będzie amortyzowany przez ewentualne skupy stabilizacyjne w pierwszych tygodniach notowań.

W długim terminie specjalnie nie widzę powodu trzymać przy cenie wejścia na poziomie 43 zł i wolę sprzedać krótko po debiucie przy obowiązujących poziomach cenowych (43-48 zł?). W długim terminie lepiej poczekać na spadki wywołane pogorszeniem koniunktury giełdowej i zakupić pakiet GPW, jeśli cena spadnie do około 35 zł.

poniedziałek, 11 października 2010

Sprawy organizacyjne i podsumowanie września 2010

W ostatnich tygodniach byłem mniej aktywny jako blogger i też jako inwestor a tymczasem świat idzie do przodu nie czekając na nas.

Do poduszki dla zainteresowanych

Z początkiem października, ukazał się nowy artykuł miesięcznika Equity Magazine - jeszcze szersza wersja i jeszcze bardziej profesjonalna niż poprzednio. Magazyn dojrzewa i zaspokaja intelektualne potrzeby inwestorów.

Podsumowanie inwestowania - wrzesień 2010

Wrzesień okazał się dla mnie bardzo dobrym miesiącem. Ogłoszenie emisji akcji TU Europa z ceną maksymalną 160 zł pomogło w szybkim wzroście kursu spółki z około 125-130 zł do około 160 zł i przejściowo nawet powyżej 170 zł. Miałem pakiet kupiony do rachunku IKE w czerwcu 2010 i grudniu 2009 przy cenie średnio 124 zł. 

Jako że komunikat o emisji podano w weekend na początku września (po wpływie pensji) i przy cenie ok. 130 zł, przygotowałem się do skupienia z rynku  możliwie największej ilości akcji póki cena nie wzrośnie do około 160 zł co zakładałem i co się sprawdziło. 

Kupowałem za wszystkie dostępne mi środki po średniej cenie ok. 135 zł. Kilka dni później świeżo nabyte akcje sprzedałem po 160 zł i zainkasowałem 18% zysku w niecały tydzień. Było to dla mnie jak dodatkowa pensja i zarazem manna z nieba. Myślałem, czy nie trzymać akcji dłużej, ale potrzebowałem środków na kwestie bieżące, więc nie mogłem sobie pozwolić na utrzymywanie ryzyka. Też w krótkim terminie widziałem spore ryzyko, że dojdzie do jakiejś korekty. Większe dalsze wzrosty zakładałem dopiero w dalszej perspektywie

Na koniec miesiąca września akcje ERP kosztowały 160,50 zł i miałem na nich 28% zysku w ramach IKE. Obecnie (11.10.2010) kosztują 184,50 zł, co przekłada się na zysk 47%. Ze sprzedażą czekam na przekroczenie ceny 200 zł. W rejonie 220-250 zł znajduje się moim zdaniem faktyczna długoterminowa wartość akcji.

Publikacja danych dot. portfela inwestycyjnego

Po długim okresie comiesięcznej publikacji składu portfela wraz z udziałem procentowym poszczególnych aktywów, stopniowo odchodziłem od tej formuły w celu zachowania prywatności. Teraz, kiedy w portfelu inwestycyjnym planuję uwzględniać także posiadane nieruchomości, myślę, że lepiej będzie informacje o detalach zachować dla siebie. 

Na blogu nadal będę umieszczał w bocznej kolumnie dane o tym, co z aktywów płynnych mam w portfelu, tzn. w które instrumenty się angażuję i które obserwuję. Udział procentowy nie będzie podawany.

Teraz posiadam akcje TU Europy, opcje short call na złoto, USDPLN i WIG20 oraz short put na EURPLN. Informacje o szczegółach posiadanych opcji mogą się pojawiać przy okazji otwierania pozycji oraz jej zamykania (lub wygasania opcji). Posiadana gotówka z zyskownej sprzedaży akcji ERP posłuży jako wpłata ostatniej transzy na mieszkanie od dewelopera.

Plany na przyszłość

Najbliższe kwartały to przede wszystkim planowanie wykończenia nowego mieszkania. Druga kwestia to szkolenia z zakresu umiejętności miękkich połączone z językiem angielskim, na które intensywnie chodzę od września. Trzecia sprawa to oszczędzanie na wykończenie nowego mieszkania i stworzenie funduszu rezerwowego. Oprócz tego, planuję reinwestować środki ulokowane w opcjach po wygaśnięciu już wystawionych.

W ciągu kilku lat dalej pracując na etacie i inwestując, mam zamiar odbudować potencjał inwestycyjny portfela, mając w świadomości fakt, że chyba najważniejszy cel finansowy - własny docelowy dom - mam już prawie za sobą. 

Teraz mam 27 lat i jeśli w ciągu 3 lat odtworzę płynny portfel inwestycyjny - będę miał szansę przed trzydziestką stać się niezależny od etatu. Nie znaczy to że rzucę pracę - jeśli będzie mi ona odpowiadać tak jak teraz, będę ją kontynuował, jak długo chcę a jednocześnie dzięki brakowi wypłat zysków, pozwalał portfelowi inwestycyjnemu rosnąć szybciej.

piątek, 8 października 2010

Pomysły inwestycyjne dla średnio- i długoterminowych inwestorów

Na dzisiaj mam kilka jak sądzę ważnych wątków.

Co Cię zniechęca do utrzymania obecnego składu portfela?

Jednym z największych źródeł zniechęcenia dla inwestorów może być fakt osiągania bieżących wyników poniżej średniej, z jaką się porównujemy. Możemy się porównywać ze średnim oprocentowaniem lokat bankowych, z wynikami funduszy lub indeksów akcyjnych lub generalnie z wynikami najlepszych inwestorów, którzy zmieniają klasy aktywów w portfelu, zależnie od koniunktury.

Swoje wyniki najchętniej porównuję w długim terminie z indeksem WIG oraz z oprocentowaniem najlepszych lokat długoterminowych, dostępnych na rynku, jakie mógłbym założyć w alternatywie do aktywnego inwestowania. 

Na wykres nakładam więc skalę zmian indeksu WIG od początku mojego inwestowania oraz skalę zmian kapitału jeślibym go umieścił w wówczas najlepszej lokacie na rynku. Mój wynik inwestycyjny powinien w założeniu w długim terminie (kilka lat i więcej) górować tak nad lokatami, jak i nad indeksem WIG.

Polska giełdo - dokąd zmierzasz?

W tej chwili rynek na którym zarobiłem w ostatnich latach najwięcej - GPW, odzwierciedla wskaźnikowo poziomy cenowe, jakie się da utrzymać tylko poprzez dość szybką i trwałą poprawę zysków spółek w kolejnych kwartałach. Dotyczy to zwłaszcza banków. To moim zdaniem jest mało realne. Wystarczy analizować podejście polskiego regulatora rynku, który w obawie przez przekredytowaniem ludności, wprowadza rekomendacje wymagające od banków utrzymania bardziej restrykcyjnej polityki kredytowej, czy to na rynku kredytów hipotecznych walutowych, czy konsumpcyjnych. 

Podobnie na rynku budowlanym i deweloperskim. Za kilka lat zostanie wycofany rządowy program dopłat "Rodzina na swoim", odpowiadający za do 30% zaciąganych kredytów mieszkaniowych. To może znacznie ograniczyć kredytowy popyt na mieszkania  w kolejnych latach.

W obliczu stabilizacji poziomu płac i hamowania akcji kredytowej, pytanie skąd będzie się brał wzrost PKB i wzrost zysków spółek? Polska w latach 2009 i 2010 uniknęła recesji w znacznej mierze dzięki transferom z UE i inwestycjom w infrastrukturę finansowanym w znacznej mierze z UE. Rok 2011 będzie czasem kulminacji inwestycji unijnych w Polsce. Też sporo funduszy planowanych do wykorzystania do roku 2013 się może skończyć wcześniej a kolejny budżet UE na okres od 2014 roku może być dla Polski zdecydowanie mniej hojny.


W takich okolicznościach obecne wzrosty na giełdzie widzę jako dyskontowanie boomu inwestycyjnego w infrastrukturze w roku 2011 (oczywiście oprócz wpływu kwestii globalnych). Pierwsza połowa roku 2011 (a nawet wcześniej) może być czasem "ubierania" na górce inwestorów w polskie akcje. Spółki związane z tworzeniem infrastruktury za pierwsze kwartały kolejnego roku mają bowiem szansę osiągnąć szczytowe zyski i przychody. Podobnie niektóre banki, które w coraz większej mierze finansują samorządy - udzielają kredytów na wkład własny do wspomnianych inwestycji.

Po okresie boomu pozostanie infrastruktura, która będzie wymagała relatywnie sporych środków na utrzymanie oraz zostaną kredyty do spłacenia. Wzrosną podatki lokalne - źródło finansowania samorządów i podatki centralne - finansujące rosnące zadłużenie Polski. W tych wszystkich kwestiach nie widzę powodu, dla którego akcje miałyby znacząco rosnąć. Widzę natomiast czynniki, które mogą przyczynić się do spadku (wzrost podatków i spadek poziomu inwestycji w przyszłości).

Programy stumulacyjne

Jest jednak coś mało przewidywalnego, co może mieć spory wpływ na polską giełdę, ale ten wpływ jest trudny do jednoznacznej identyfikacji. Rządy krajów jak USA i Japonia, poprzez emisję pieniądza, serwują własnym gospodarkom niespotykane pakiety stymulacyjne, które chcąc czy nie, rozlewają się też na regiony sąsiednie. 

Wpływa to też na Unię Europejską i Polskę. Pytanie, jak to wpłynie na poziom cen akcji na GPW czy na kurs złotówki. Pierwszym skojarzeniem jest, że złotówka i giełda się umocnią bo globalne fundusze będą tu także lokować nadwyżki płynnościowe z rynku amerykańskiego. Jak można było obserwować w poprzednich latach, fundusze globalne lubią szybko zmieniać miejsce inwestycji i nie przeszkadza im, że przez to mogą wywołać gigantyczny wzrost jak i spadek cen. Tak więc w kwestii lokowania nadwyżek z zagranicznych programów stymulacyjnych, bardziej niż na wzrost polskiej giełdy i trwalsze umocnienie złotówki, stawiam na wzrost zmienności notowań i to według reguł, które ekonomistom może być niemożliwe na czas przewidzieć.

Sugestie?

Teraz jak mało kiedy jest czas na ostrożne inwestycje. Giełda czy surowce nie dadzą oczekiwanych wysokich stóp zwrotu przy możliwym do zaakceptowania umiarkowanym ryzyku, które można uzyskać kupując za umiarkowane ceny, znacznie poniżej obecnych.

Na giełdzie pozostały tylko resztki z jeszcze rok temu licznej grupy tanich spółek. Wśród nich znajdzie się kilka z sektora deweloperskiego, które są nisko wyceniane względem wartości księgowej a jednocześnie są w stanie zarabiać pieniądze. W przypadku dalszych wzrostów, stawiam na nie jako możliwe miejsca najbardziej intensywnego pompowania już dość nadmuchanego rynku a jednocześnie z szansą na najniższe spadki w razie większej korekty na rynku.

Warto obserwować informacje dotyczące debiutu akcji Giełdy Papierów Wartościowych. Jest to bardzo ważny moment dla tej instytucji i polskiego rządu. Sądzę, że znajdą się decyzyjne podmioty, które będą chciały pokazać na pierwszej sesji wzrost kursu. Dlatego prywatnie myślę, że warto zapisać się na akcje. Z ostateczną decyzją trzeba jednak poczekać do podania warunków IPO, w tym ceny maksymalnej dla inwestorów indywidualnych.

Kolejna sugestia to zaangażowanie się w opcje na indeksy akcyjne, pary walutowe i ceny surowców. Tutaj strategie są różne, najbezpieczniejsze są te z ograniczoną stratą. Sam do tej pory wystawiałem opcje "gołe" czyli miałem nieograniczoną stratę ale większy możliwy do uzyskania zysk, którego nie musiałem pomniejszać o koszty zabezpieczeń przed większymi stratami.

Myślę, że zamiast kupować i chwytać się trendów wzrostowych na już drogich akcjach czy surowcach, lepiej selektywnie szukać tego, co jest jeszcze tanie i w cieniu. Druga kwestia to szukać instrumentów, które osiągają maksima i stworzyć odpowiednie strategie opcyjne, które dadzą zarobić jeśli dalsze wzrosty wyhamują albo jeśli dojdzie do spadków.

Też myślę, że jest bardzo istotnym uważać na wielkość otwieranych pozycji. Na nieprzewidywalnych rynkach, jak teraz, łatwo o błąd, nawet jeśli inwestycja była przemyślana. Szkoda byłoby oddać np. całoroczne zyski na pokrycie kosztu jednego czy dwóch poślizgnięć.