Znacie na pewno przysłowie "ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka". Duże ilości składają się z małych ilości. Jeśli nie można zebrać dużo to można zebrać mało i kontynuować zbieranie gdzie się da i jak długo się da, by w końcu dojść do przysłowiowej "miarki".
Taka strategia jest kamieniem węgielnym wielu osób oszczędnych i inwestorów. Zakłada zwracanie uwagi nawet na drobne oszczędności i drobne przychody, które jeśli można powtarzać codziennie, przełożą się na spory kapitał (korzyści). Przykład oszczędności opisał inwestor Cheed na swoim blogu, wyjaśniając jak można w sieci Play zyskać około 60 zł na rozmowy dzięki przeniesieniu do nich swojego numeru telefonu.
Poniżej opiszę listę znanych mi programów klubowych, partnerskich i lojalnościowych, dzięki którym można regularnie tworzyć korzyści:
Zbieranie punktów
1. 5Plus - zbierasz punkty za opłacanie faktur / doładowania telefonu w sieci Plus GSM, regulowanie płatności poprzez polecenie zapłaty, staż w sieci a nawet dostajesz punkty na swoje urodziny. Punkty można wydawać na różne gadżety a z bardziej przydatnych, np. doładowania prepaid kart sieci Plus, prenumeraty czasopism dla pań i panów, bony zakupowe do Empiku czy salonów APART. Plus programu jest taki, że po zapisaniu się nie musisz robić zupełnie nic, punkty same się dodają do konta. Po 1-3 latach zależnie od wydatków, możesz mieć na roczną prenumeratę albo na nabycie książek kartą zakupową Empiku za 300 zł (co sam planuję zrobić).
2. Payback - punkty dostajesz za zakupy w sieci Real, za złotówki wydane na opłacanie rachunków w sieci Orange i TP SA, wydatki w sieci Jysk i u wielu innych partnerów. Punkty za wydatki telekomunikacyjne po rejestracji karty Payback "zbierają się same" a przy zakupach w sklepach kartę trzeba okazywać za każdym razem. Punkty są niestety niewiele warte, więc trzeba długo zbierać by mieć na coś sensownego. Co jakiś czas natomiast przychodzą pocztą różne kupony na zniżki i czy dodatkowe punkty i wtedy już można oszczędzić przy jednorazowych zakupach do kilkudziesięciu procent.
3. Premium Club - wśród partnerów są Link4 (ubezpieczenia) i Statoil. Karta się głównie przydaje jeśli na tej stacji tankujemy i co jakiś czas robimy zakupy. Kiedyś partnerem było też KFC i wtedy założyłem kartę. Teraz jej praktycznie nie używam. Katalog nagród jest bardzo szeroki, w tym jest wiele przedmiotów "droższych" które analogicznie wymagają wielu punktów a więc wielu tankowań.
4. Tesco Clubcard - zbierasz punkty za zakupy w Tesco. Dostajesz też kupony na znacznie tańsze zakupy np. kosmetyków czy żywności. Przy kasie za każdym razem trzeba okazać kartę. Co około kwartał dostajesz równowartość punktów w postaci bonów zakupowych w wykorzystania w Tesco. Punkty zbierają się dość wolno, można po 3 miesiącach dostać np. bony za 3-6 złotych mimo że się kilka razy w tygodniu robiło zakupy w Tesco.
5. Partnerskie karty kredytowe - np. Citibank Plus umożliwia zbieranie punktów 5Plus dzięki wykonywaniu nią zakupów a BZ WBK Payback analogicznie przyspiesza gromadzenie punktów Payback. Z kolei karta Rossmann mBank daje 5% na zakupy w wymienionej drogerii. Karta Citibank LOT umożliwia szybsze zbieranie punktów Miles&More a do tego daje rabat na bilety LOTu.
Niestety utrzymanie każdej z tych kart kosztuje kilkadziesiąt złotych rocznie, co w większości przypadków dewaluuje uzyskiwane korzyści. Tutaj tym bardziej trzeba przeliczyć, czy jest sens je zakładać. Korzyści muszą przewyższać kilkakrotnie koszty utrzymania karty. Druga opcja to wynegocjować, by opłata za kartę nie była w ogóle pobierana ale to się zdarzy pewnie tylko, jeśli wykonujemy ją zakupy za naprawdę duże kwoty.
Zbieranie zniżek
1. Karta rabatowa pralni chemicznej (Panda?) - pralnia jest często w galeriach handlowych. Płaci się za kartę 10 zł ale uzyskuje 10% "dożywotniego" rabatu na usługi. Można wyrobić przy pierwszej okazji jak trzeba oddać do prania chemicznego np. garnitur albo zimowy płaszcz. Możliwe że inne pralnie mają podobne programy.
2. Karty absolwenta. Większe uniwersytety (generalnie wyższe uczelnie) potrafią mieć dość rozbudowaną sieć kontaktów z lokalnymi firmami usługowymi. Sam kończąc Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, wyrobiłem taką kartę (bezpłatnie). Mam dzięki temu prawo do wstępu na niektóre koncerty (itp. wydarzenia kulturalne) ze zniżką na prawach studenta. Podobnie mogę kupować w niektórych księgarniach książki z rabatem albo korzystać ze zniżką z usług np. fryzjerskich.
3. Karta członkowska Stowarzyszenia inwestorów Indywidualnych. Pisałem o niej wcześniej tutaj. Członkostwa kosztuje od 60 zł (do 26. roku życia) do 90 zł rocznie. Ilość zniżek jest szeroka. Należy skalkulować, czy się członkostwo nam opłaca. Jeśli mamy płatny rachunek maklerski (np. 50 zł rocznie) i prowizję od transakcji na akcjach (np. 0,39%) to dzięki karcie SII możemy oszczędzić na opłatach znacznie więcej niż wynosi składka. Do tego możemy uczestniczyć bezpłatnie w spotkaniach SII lub dostaniemy rabat. Otrzymujemy też pocztą bezpłatny kwartalnik Akcjonariusz. Warto pomyśleć i SII, jeśli aktywnie działamy na giełdzie.
Powyżej opisałem tylko kilka przykładów najbardziej mi bliskich. A Ty z jakich programów lojalnościowych (kart rabatowych) korzystasz i jakie możesz polecić?