sobota, 30 stycznia 2010

Podsumowanie inwestowania - styczeń 2010

Początek roku był łaskawy dla portfela (+4,2% w styczniu). Po pierwsze złożyło się na to dość dobre zachowanie akcji w portfelu a po drugie skuteczna była strategia otwierania krótkich pozycji na kontraktach na Wig20 gdy ten dochodził do szczytów ok. 2500 pkt. Wszystkie szorty zamykałem ok. 2450 pkt przy zysku na czysto ok. 40 pkt co za trzecim razem okazało się złym poziomem (kontrakty spadły mocniej do obecnych  2392 pkt).

Poniżej zestawienie składników portfela z kursami akcji po ostatniej sesji miesiąca:


Na żółto zaznaczyłem zakup akcji LC Corp dokonany 21-22 stycznia po średniej cenie 1,55 zł. Spadki na szerokim rynku pokazały, że zlecenie było za wysoko i teraz, przy kursie 1,48 zł mam ujemny wynik -4,5%. Potencjał wzrostu w dłuższym terminie jest wysoki więc tym spadkiem się specjalnie nie przejmuję. Gdybym teraz nie miał akcji tej spółki, to pewnie bym kupił po jakieś 1,42-1,45 zł bo takie ceny kupna można  moim zdaniem uzyskać w najbliższej przyszłości.

Zamknięte pozycje


Z zamkniętych transakcji na portfel największy wpływ miały akcje Nordea Banku, które bardzo ładnie rosły w pierwszej połowie stycznia z 29 zł na 35 zł. Cena sprzedaży to średnio prawie 33 zł i z perspektywy minionych tygodni timing sprzedaży oceniam dobrze. W sumie na tej partii akcji zarobiłem prawie 70% w przeciągu nieco ponad 5 miesięcy. Drugiej takiej okazji w najbliższym czasie chyba nie trafię. Nordea będzie ponownie ciekawa ale jak spadnie do ok. 25-27 zł.

Pozostałe zamykane pozycje to na początku wspominane kontrakty na Wig20 oraz jedna opcja short call na miedź, też zamknięta zyskownie. Tak więc w styczniu stratnych zamykanych pozycji nie było i oby tak dalej.

Trzymane pozycje

Tutaj na plus spisał się PGF, którego kurs odbił od poziomów rzędu 35 zł i dzielnie wspinał się do ceny, po jakiej kupiłem akcje (44 zł). Jeszcze kilka procent i wyjdę na swoje. Głównym elementem wspierającym kurs jest chyba ogłoszony na początku miesiąca skup akcji własnych. Do skupienia jest jeszcze wiele walorów a czas skupu upływa już z końcem maja, tak więc zarząd się spieszy z realizacją. Na niektórych sesjach akcje kupione przez spółkę to prawie cały obrót. 

Dzisiaj dogrzebałem się do informacji, że w 2008 roku PGF skupowała akcje ze średnią ceną nabycia ok. 55 zł. Teraz kupują po do 40 zł ale jak kurs wejdzie na wyższe poziomy to pewnie przesuną zlecenia K wyżej i na to liczę. Dość silna bariera do przejścia dla kursu to poziom 50 zł i przy dojściu do tego poziomu będę sprzedawał a może wcześniej. Jak później zdarzy się zejście do 35-40 zł to pewnie odkupię.

Reszta walorów nie odnotowała znaczących zmian kursów. Noble Bank (już Getin Noble) trzyma się dość dzielnie na tle rynku i jeszcze nie wpadł w korektę. Deweloperzy mają się nieco gorzej, Polnord zanotował kilkuprocentowy spadek, to samo wyżej opisany LC Corp. Obserwuję jeszcze Ganta ale tutaj emisja akcji w połączeniu z korektą na rynku, wpływa na dość mocne spadki. Cena jest już nisko ale nie mam już wiele gotówki na zakupy a wiele pomysłów więc poczekam, jak dojdzie do okolic 15-16 zł to może kupię.

Plany na luty

Zakładam, że spadki szerszego rynku na GPW się mogą pogłębić, ale i zakończyć a później giełda może wrócić do wzrostów. Żadnych stop lossów nie mam i tylko bardziej wnikliwie niż zwykle obserwuję co się dzieje w poszczególnych spółkach.

19% w gotówce planuję przeznaczyć na zakupy akcji 1-2 spółek. Mam już ustawione zlecenia po cenach 5-10% poniżej obecnej i jak dojdzie do transakcji to poinformuję na blogu. 

Jak dojdzie do bardziej gwałtownego wybicia rynku w górę o 3-4% do okolic szczytów na Wig20 albo mWig40 to zajmę krótką pozycję na kontraktach by częściowo zabezpieczyć portfel przed spadkami i ewentualnie zarobić na szortach. W takim wariancie może też sprzedam opcje short call na Wig20 poprzez platformę w XTB. Wariant rychłego odbicia do maksimów jest jednak moim zdaniem mało realny.

Od 12 do 24 lutego firma wysyła mnie na szkolenie i pewnie nie będę w tym czasie pisał na blogu a już na pewno nie będę zawierał transakcji. Podsumowując, cel na luty to przede wszystkim suchą stopą (bez spadku) przeczekać do marca.

czwartek, 28 stycznia 2010

Strategie samodzielnego zarabiania na giełdzie

Prezentem bożonarodzeniowym jaki otrzymałem w grudniu, była jedna z podstawowych lektur inwestora giełdowego a mianowicie "Sztuka wyboru akcji" autorstwa Richarda Koch'a. W niej przedstawione jest 10 podstawowych sposobów na długoterminowe, samodzielne i zyskowne inwestowanie na giełdzie oraz uzasadnienie tezy, że lepiej inwestować samodzielnie niż wpłacać środki do funduszy.
Koch dokonał także chyba skutecznej próby podziału inwestorów zależnie od ich charakteru, który zdaniem autora, umożliwia sprawdzanie się określonych strategii inwestycyjnych (jako że są dopasowane do charakteru danej osoby). Pozostałe strategie się sprawdzają ale u osób z innym charakterem / podejściem i każdy powinien wybrać swoje sposoby na zarabianie.

Oto opisane w skrócie a zawarte w książce metody:

1. Podążanie za podmiotami, które mają bardzo dobre wyniki. Do takich sposobów zastosowanych skutecznie, można zaliczyć naśladowanie operacji dokonywanych przez Warrena Buffetta. Na polskim rynku można np. obserwować poziomy zaangażowania wybranych funduszy inwestycyjnych albo transakcje wykonywane przez kadrę zarządzającą spółek. Jeśli dany podmiot skupuje lub sprzedaje akcje danej firmy, my wykonujemy to samo.

Można też zaangażować się w spółki danego inwestora, który jest naszym zdaniem jednym z najzdolniejszych i ulokować środki we wszystkich jego firmach po części, proporcjonalnie do ryzyka i określonego przez nas potencjału wzrostu. Wybieraj do zakupu akcje firm o możliwie jak najlepszych tak krótko jak i długoterminowych perspektywach.

Dodatkowe wskazówki:
  • unikaj angażowania się w biznesy o krótkiej historii działalności
  • nie ufaj inwestorom, którzy właśnie są popularni ale ich lista osiągnięć jest krótka

2. Inwestowanie w dobre biznesy. Wybierz spółki, które są bardzo dobrze zarządzane i przez wiele lat były w stanie stabilnie rozwijać zyski i utrzymywać poziom marż. Masz bowiem większą szansę, że dobra firma będzie się dalej rozwijać, niż że kiepska firma zamieni się w dobrą. Ten sposób należy stosować do inwestycji o długim, wieloletnim horyzoncie czasowym.

Trzymaj akcje, których ceny rosną albo konsolidują się a sprzedawaj te, które spadają i dochodzą do wcześniej ustalonych poziomów stop loss. Wybierz portfel składający się z ok. 10 spółek by dywersyfikować ryzyko. Te, które wypadną z portfela na stop loss, zamieniaj innymi. Z racji wybierania tylko dobrych spółek i w dobrej aktualnej kondycji, kupujemy przeważnie po cenach bliskich wartości godziwej więc nie ma co się spodziewać rewelacyjnych zysków.

Dodatkowe wskazówki:
  • nie stosuj taktyki uśredniania w dól, bo przynosi ona częściej straty niż zyski

3. Koncentracja na określonej branży albo na określonym sposobie zarabiania, np. tylko na debiutach giełdowych albo tylko na spółkach wymagających restrukturyzacji. Dzięki specjalizacji będziemy w stanie głębiej zbadać interesujący nas rynek a dzięki temu mamy większe szanse na zysk i odpowiednią wiedzę by uniknąć większości potencjalnych wpadek.

Można się specjalizować bazując na naszych zainteresowaniach, na naszym hobby albo na spółkach z regionu, w którym mieszkamy. Specjalizacja musi być na tyle szeroka, by generować wystarczającą ilość okazji. Jeśli tak nie jest, należy specjalizować się w kilku segmentach. Stosując tą metodę, należy ją traktować jako swój dodatkowy fakultet i systematycznie pracować nad nią po godzinach. Należy regularnie badać rynek, posiadać aktualną wiedzę, głębszą niż inni inwestorzy.

Dodatkowe wskazówki:
  • pomimo specjalizacji, nie inwestuj w jeden walor więcej jak 20% kapitału

4. Wybieranie spółek wzrostowych. Raz na jakiś czas pojawiają się spółki rozwijające przychody i zyski w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. Zdarza się, że ich działania są  względnie sceptycznie odbierane przez rynek, tzn. że notowane są z niskim wskaźnikiem C/Z, tak jakby odnotowane ostatnio wzrosty zysków miały charakter jednorazowy a wyniki od kolejnego okresu miały spaść. Naszym celem jest to zweryfikować. Jeśli spółka ma szanse dalej rozwijać zyski w szybkim tempie, jej wycena, w tym C/Z nietylko sięgnie średniej rynkowej, lecz nawet będzie notowana z premią, dyskontując także przyszłe wzrosty zysków.

Taka taktyka skutecznie zastosowana, może być źródłem bardzo wysokich zysków. Trudno jest jednak znaleźć spółki rozwijające się przez kilka lat w tempie rzędu 20-40% i kontynuujące ten trend przez jeszcze kilka lat, tak byśmy mogli zarobić kilkaset procent. Jednak nawet taka jedna perełka w portfelu, może wynieść nasz wyniki zdecydowanie ponad średnią rynkową.

Dodatkowe wskazówki:
  • zysk netto jest często wypaczany przez zdarzenia jednorazowe, dlatego lepiej porównywać dynamikę zysku operacyjnego
  • ryzyko nie wybrania spółki wzrostowej nie da się wyeliminować ale można ograniczyć przez zbadanie otoczenia rynkowego, w którym działa

5. Poszukiwanie informacji w terenie. Sposób ten polega na wywiadach środowiskowych z pracownikami firm, z kadrami zarządzającymi i z konkurentami. Na podstawie zebranych informacji tworzy się wizerunek danej firmy i jej perspektyw na tle rynku.

Jeśli widzimy, że pracownicy są pewni siebie, problemy traktują jako przejściowe, a jednocześnie konkurencja twierdzi że stale odbiera firmie rynek, oznacza to że upadek może być bliski. Jeśli natomiast konkurencja narzeka, że nie jest w stanie sobie poradzić a pracownicy są ciągle aktywni i zajęci, znaczy że firma ma przed sobą świetlaną przyszłość w obliczu możliwej całkowitej eliminacji części konkurentów.

Sposób ten jest dość czasochłonny i wymaga zdolności interpersonalnych. Jest dla tych, którzy lubią kontakt z ludźmi.

Dodatkowe informacje:
  • w wybraną tą metodą spółkę nie powinniśmy inwestować więcej jak 25% kapitału

6. Inwestycja w dobry biznes z barierą dla konkurencji. Polega ona na odnalezieniu spółek, które z jakichś powodów od dłuższego czasu dobrze sobie radzą. Może to być spowodowane wyjątkowo przyjazną kulturą organizacyjną firmy, kiedy pracownik jest bardzo wydajny a jednocześnie szczęśliwy. Może to być też skutek parasola ochronnego roztaczanego przez ograniczoną konkurencję w danej branży, kosztowną barierą wejścia, posiadaniem kadry o unikalnych kwalifikacjach czy koncesji ograniczających wejście innych podmiotów albo silnej marki produktów. Tak czy inaczej spółki te zdają się odporne na zawirowania rynkowe i można na nie liczyć.

Dodatkowe informacje:
  • takie spółki mają nieco wyższy C/Z lecz nie powinno być to przeszkodą w wypracowaniu w dłuższym okresie wyniku lepszego niż rynek
  • unikaj spółek bardzo podatnych na cykliczność gospodarki oraz tych z wysokim zadłużeniem

7. Inwestowanie w wartość. Staraj  się oszacować wartość danej spółki i jej perspektywy. Jeśli cena bieżąca jest znacznie niższa od naszych szacunków, np. 1/2 tej wartości a spółka ma przed sobą dobre perspektywy, znaczy że warto kupić akcje. Ten model inwestowania opiera się na zasadach opracowanych przez Benjamina Grahama, tzn. szukamy spółek tanich względem wartości aktywów oraz względem wypracowywanych zysków. Kryteria są dość surowe, lecz każdy może stosować swój własny próg wejścia, zależnie od sytuacji rynkowej. Zasada jest prosta: im taniej kupimy, tym w dłuższym terminie większa szansa na zysk a mniejsza na stratę.

Uwaga:
  • nie należy kupować spółek z niskim C/WK a zagrożonych upadłością i źle zarządzanych. Takie spółki potrafią bowiem w krótkim czasie wytracić znaczną część aktywów a tym samym zamiast doczekać wzrostów kursu, doczekamy stagnacji albo spadku

8. Inwestowanie na rynkach wschodzących. Jest to sposób na ponadprzeciętne zyski, obarczone jednak większym ryzykiem strat. Rynki te to tzw. BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) oraz mniejsze kraje i regiony jak kraje znad Zatoki Perskiej, Turcja czy kraje Azji Południowo - Wschodniej.

Zdaniem autora, jedną z głównych przyczyn dynamicznych wzrostów kursów akcji na tych rynkach w porównaniu do krajów rozwiniętych, jak USA czy Japonia, jest znacznie wyższy wzrost PKB, który stymuluje gospodarkę. Im większa jest luka pomiędzy PKB na mieszkańca danego kraju wschodzącego a średnią krajów rozwiniętych, tym większy potencjał tkwi w danym rynku kapitałowym.

Z racji że są to inwestycje na rynkach o często niestabilnych rządach i mocnych wzrostów przeplatanych  krachami, należy oczekiwać dyskonta w wycenie akcji w stosunku do średniej rynku krajów wysoko rozwiniętych. Przy braku dyskonta, lepiej zrezygnować niż ryzykować. Na rynkach wschodzących nie powinniśmy inwestować raczej przez fundusze inwestycyjne ze względu na trudność zdobycia szczegółowych  i bieżących informacji o tamtejszych spółkach w znanym nam języku.

Uwaga:
  • w fundusz akcji spółek krajów wschodzących nie powinniśmy inwestować więcej jak 25% środków


Autor przedstawił jeszcze dwie metody na zarabianie. Pierwszy sposób dotyczy funduszy kapitałowych zróżnicowanego ryzyka a drugi inwestycji w warranty. Niestety ani jedne ani drugie instrumenty nie są obecnie dostępne na polskim rynku więc pominę ich opisywanie.

Każdy z powyżej wspomnianych sposobów jest przedstawiony w książce zdecydowanie bardziej szczegółowo i dlatego warto sięgnąć do lektury. Nie są to jednak gotowe maszynki do zarabiania. Można je porównać do prostego przepisu na ciasto. Mając przepis, wiemy jak postępować, ale nadal trzeba samodzielnie zdobyć wszystkie składniki a następnie stworzyć ciasto i je upiec w odpowiedni sposób, co często trudno wykonać nie posiadając doświadczenia.

Książkę tą można nabyć nową ok. 20%  poniżej ceny z okładki na stronie księgarni internetowej tutaj.

sobota, 16 stycznia 2010

Oszczędzanie nie jest w modzie

Nastawienie znacznej części (może większości) społeczeństwa do wydawania pieniędzy prowadzi moim zdaniem donikąd. Oszczędzanie nie jest po prostu modne.

Przypadkowy mieszkaniec USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, zapytany czy oszczędza i co myśli o oszczędzaniu, odpowiedziałby pewnie coś takiego:  "Planuję oszczędzać ale zawsze mam jakieś wydatki. Jak mi nawet coś zostaje, to chcę się rozerwać by mieć coś z życia".

(Na zdjęciu kran z cieknącą wodą, źródło: wikipedia.org)

Dominacja nastawienia do łapania chwili, jako że życie płynie szybko, jest dobre samo w sobie ale niestety w kapitalizmie jest nadużywane, np. w celu reklamowania konsumpcji towarów danych firm. Większość tych reklam przyczyni się do zwiększenia sprzedaży. To wszystko nakręca spiralę reklam i konsumpcji. Im silniejsza nasza wola, tym reklamy bardziej natarczywe i psychodeliczne. Wszystko to można by jeszcze przeżyć, gdyby nie ... dostęp do konsumpcji na kredyt.

Jeśli nie wypracujemy silnej woli, która się wzmacnia wraz z natężeniem reklam, wówczas padniemy ofiarą  tego sytemu, kupimy więcej niż jesteśmy w stanie utrzymać i skończymy mieszkając pod przysłowiowym mostem, mając komornika na karku, tak na wszelki wypadek jakbyśmy chcieli się od nowa dorabiać. Druga opcja to śmierć z przepracowania, od setek comiesięcznych nadgodzin, branych by jeszcze przez jakiś czas utrzymać się na powierzchni.

Konsumpcjonizm to nietylko skutek podatności na reklamy. Rozrzutność jest wspierana także przez nasz ludzki instynkt, przez który może być odbierana jako coś atrakcyjnego. Przeszukując sieć natrafiłem na ten artykuł. Już jego tytuł: Rozrzutność przyciąga kobiety wiele wyjaśnia. Jak pisze autor - psycholog, na podstawie własnych badań, kobiety są skłonne wybierać partnerów wydających więcej pieniędzy, jak i manifestujących ten fakt, poprzez wszelkiego rodzaju posiadane bajery, od drogich komórek po drogie samochody, już nie mówiąc o drogim sposobie życia, jedzenia w restauracjach i picia drinków w pubach (to już moja fantazja). Jako podsumowanie tej części wpisu niech posłuży poniższy fragment z w/w artykułu:

"Jak wyjaśniają to zjawisko naukowcy? Według nich wcześniej za atrakcyjnych uważani byli mężczyźni będący na przykład dobrymi myśliwymi, potencjalna żona mogła więc być pewna, że jej rodzina nie będzie w przyszłości cierpieć głodu. W kulturze konsumenckiej – twierdzi Kruger – mężczyźni demonstrują swój potencjał, nabywając dobra konsumpcyjne. Dlatego właśnie współcześni panowie rywalizują ze sobą, który z nich kupi samochód lepszej marki, świadczy to bowiem o ich awansie społecznym." (focus.pl)

Jak w takich warunkach  oszczędzanie ma być w modzie? Kto będzie wspierał i popularyzował oszczędzanie? Kto będzie chciał oszczędzać, będąc za to społecznie nagradzanym? Moim zdaniem ratunek przynosi nam tzw. ekologia. Trend tzw. ekologiczny jest silny i się wzmaga. Coraz więcej osób jest świadoma, że chcąc zachować planetę dla kolejnych pokoleń, należy żyć z umiarem, wykorzystując tyle surowców ile potrzebujemy a nie tyle, na ile tylko jesteśmy w stanie się zadłużyć.

Jest nawet taka dziedzina nauki, która zajmuje się oszczędnym i gospodarnym wykorzystywaniem zasobów natury w celu ochrony środowiska, w którym żyjemy a jest nią sozologia. W ramach tej dziedziny są badane i opisywane zmiany zachodzące w środowisku naturalnym, zwłaszcza niekorzystne oddziaływanie ludzi na przyrodę, a następnie opracowywane sposoby, jak praktycznie poradzić sobie z tymi problemami.

Pytanie, czy osoby, które podświadomie traktują rozrzutność jako miarę atrakcyjności osobistej, będą w stanie zastąpić to modą na oszczędzanie środowiska naturalnego poprzez ograniczenie konsumpcji? Moim zdaniem w horyzoncie najbliższych lat jest to wątpliwe. Pomimo, że coraz więcej osób jest świadomych, że trzeba oszczędzać wodę czy prąd, większość robi to doraźnie ze względu na domowy budżet a nie środowisko. Prowadzi to do tego, że oszczędzanie ludziom często kojarzy się z biedą i niskim uposażeniem.

Tak długo, jak o oszczędzaniu będzie się myślało w ten sposób a do oszczędzania nie przyłączy się większość osób tzw. zamożnych a obecnie żyjących rozrzutnie, to oszczędzanie będzie traktowane jako coś tymczasowego, coś co musimy zaliczyć w naszej wyimaginowanej drodze do bogactwa albo aby po prosu przeżyć "do pierwszego" a nie coś, co jest naszym sposobem na życie, bez względu na nasz status materialny.

piątek, 15 stycznia 2010

Lubię poniedziałki

Kilka tygodni temu czytałem w komentarzach na blogu Wojciecha Białka, że indeks SP500 ma tendencję do wzrostów w poniedziałki a korekty lub trendu bocznego w środku tygodnia. Postanowiłem że sprawdzę czy wyniki dla naszego indeksu Wig20 a raczej kontraktu na ten indeks będą równie ciekawe.

Poniżej zestawienie zmian kursu kontraktów począwszy od początku października 2009 do 11 stycznia 2010, wszystkie poniedziałki oraz poprzedzające je piątki. Jeśli w piątek nie było sesji, brałem sesję z czwartku.




Różnica jest imponująca. Skumulowany wynik z poniedziałków jest o 20% wyższy niż z piątków! Gdyby ktoś znając taką sekwencję zastosował ją na kontraktach, miałby zyski jakie niejeden dobry trader wypracowuje pewnie przez kilka lat.
 
Transakcje na kontraktach na Wig20

Kiedy indeks doszedł do 2500 punktów, wydało mi się, że najwyższy czas na korektę albo wejście na jakiś czas w trend boczny, takie wróżenie z obecnych wycen poszczególnych składników Wig20. Myśli przychodzi do głowy wiele a tylko niektóre są później używane przy inwestowaniu.

Tym razem zdecydowałem się zająć krótką pozycję, ilekroć indeks dojdzie do 2500 pkt i realizować zyski w  okolicach 2450 pkt. Wyniki na wykresie:



W poniedziałek na dość wysokim otwarciu, sprzedałem kontrakty po 2495 pkt. Ustawiłem realizację zysków na 2453 pkt. Środowa korekta zamknęła pozycję, wynik +42 pkt. W czwartek na wysokim otwarciu sprzedałem jeszcze raz kontrakty, tym razem po 2499 i ustawiłem zamknięcie pozycji na ok. 2450 pkt. Zobaczymy co z tego będzie. Jeśli indeks dziś nie spadnie do tego poziomu, zamknę pozycję pod koniec sesji po innej cenie. Przy tak silnych północnych powiewach w poniedziałki, lepiej nie zaczynać ich w szortach.

wtorek, 12 stycznia 2010

Ciekawy temat na rok 2010 - prywatyzacja

Co na sprzedaż?

Do końca 2010 roku rząd chce uzyskać ze sprzedaży akcji prywatyzowanych spółek ok. 25-28 mld zł. Do tej pory uzyskał już 2,1 mld zł ze sprzedaży 10% akcji KGHM (8 stycznia w transakcjach pakietowych na GPW).

Największa cześć środków ma pochodzić z kontynuacji prywatyzacji sektora energetycznego (Tauron, Enea, PGE, Energa, ZE PAK), wydobywczego (LW Bogdanka, KWB "Konin", KWB "Adamów", KGHM), chemicznego i petrochemicznego (Ciech, ZAK, ZCh Puławy, ZA Police, Lotos), transportowego (PKS-y, PKP Intercity) i ze sprzedaży akcji PZU a większość poprzez giełdę (dla kupców z OFE, TFI, inwestorów zagranicznych). Nadal rozważana jest sprzedaż mniejszościowego pakietu akcji GPW poprzez debiut na naszej giełdzie. Inne duże potencjalne prywatyzacje to PLL LOT, hurtownie farmaceutyczne czy Huta Stalowa Wola. 

Prywatyzacja a budżet

Partrząc na plan budżetu na rok 2010, prywatyzacja nie musi być w pełni wykonana w tym roku, a wpływy na poziomie 10-15 mld wystarczą. Rząd patrząc w perspektywie co najmniej na rok 2011 rozumie jednak, że jeśli nie sprzeda teraz, w następnym roku może już nie mieć okazji uzyskać dobrych cen a w 2011 roku dziura budżetowa może być jeszcze większa.

Wpływ na rynek

Taka podaż akcji z jednej strony wydrenuje  z gotówki polski rynek kapitałowy, który dotyczy inwestycji na GPW a z drugiej ściągnie do Polski fundusze zagraniczne, których działania mogą przynieść istotne zmiany na naszym podwórku. Zachowanie giełdy może być dość nieprzewidywalne z przypadkami nagłych wzrostów lecz z przewagą podaży akcji, zwłaszcza po wykonaniu większości zakładanych planów prywatyzacyjnych przez MSP.

Uważam, że sektory najbardziej nieciekawe ze względu na podaż akcji to chemiczny i energetyczny. Spółki typu PKP czy PLL LOT są natomiast nieefektywne ekonomicznie i nie są ciekawą inwestycją długoterminową po cenach, jakie pewnie zostaną zaproponowane przy debiucie.

Dla osób zasobnych w gotówkę, którą trzymają na lokatach krótkoterminowych, wzięcie udziału w niektórych ofertach może być źródłem szybkiego, dodatkowego, choć nie tak dużego zysku. Redukcje będą duże. Oferowane kredyty pod emisję mogą dać duży lewar, ale ze względów podatkowych i prowizje od kredytu, raczej nie warto z nich korzystać.

Linki:

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Getin Noble ogłasza strategię, Polnord buduje biura a PGF skupuje akcje

Poniżej kolejny przegląd informacji  ze spółek, w które jestem zaangażowany kapitałowo.

Getin Noble Bank NBL - 18% portfela


Bank chce w ciągu 3-4 lat  być jednym z 5-ciu największych banków w Polsce. Najwięcej do nadrobienia ma w kategorii klientów korporacyjnych, jak i np. w ilości prowadzonych rachunków bieżących. Rozbudowuje też dział windykacji, gdzie planuje zwiększyć zatrudnienie z 200 do 500 osób do końca roku.

Efektem tych działań ma być silny wzrost sumy bilansowej, ale przy zachowaniu ROE powyżej 20%, stosunku kosztów do przychodów poniżej 35% i przy stosunku kredytów do depozytów ok. 95%.

Inne istotne założenia to ograniczenie udziału kredytów walutowych w portfelu do poniżej 50% a w zakresie pozyskiwania depozytów, skupienie się na oferowaniu lokat na 12 miesięcy i dłużej w celu stabilizacji źródła finansowania akcji kredytowej.

W tym roku bank skupi się na sprzedaży krzyżowej produktów przez kanał telefoniczny i internet. Zwiększenie ilości otwartych kont, oprócz przychodów z prowizji, powinno wpłynąć na spadek średniego kosztu pozyskania kapitału.

Zdobywaniu nowych klientów ma pomóc rozbudowa sieci placówek oraz współpraca z firmą Tax-Care, która oferuje małym firmom prowadzenie księgowości  i doradztwo prawno-podatkowe. Możliwe są też akwizycje firm z sektora finansowego i portfeli kredytowych, ale tylko rentownych podmiotów, które nie będą obciążały skonsolidowanych wyników finansowych.

Moim zdaniem bank stara się zbudować pozycję porównywalną z tą, jaką posiada np. BZ WBK, ale jednocześnie chce utrzymać wyższą rentowność. Główna trudność polega na tym, że bank sam organizuje całe źródło depozytów, nie ma wsparcia właściciela o zasobnych kieszeniach, jak np. BZ WBK było wspierane przez AIB. Dlatego Getin Noble musi płacić więcej za depozyty i dlatego wymaga od siebie wyższej rentowności.

Nie znalazłem więcej informacji o tym, dlaczego bank preferuje skup akcji nad wypłacanie dywidendy. Wygląda na to, że dla Getin Holding nie zależy na wysokim free float, tylko na utrzymaniu w swoich rękach jak największej części tortu, czemu służyłby skup akcji z rynku i ich umorzenie. Plusem skupu jest wzrost wartości akcji pozostałych. Jednocześnie niski free float zniechęca większe instytucje do inwestycji w Getin Noble Bank.

Sam obserwuję co się dalej wydarzy i nie sprzedaję akcji. Obecnie kurs wynosi ok. 5,40 zł a moim zdaniem wartość akcji to między 6,50 a 8 zł, bazując na wynikach obu banków sprzed fuzji. Kurs osiągalny i atrakcyjny do kupowania to myślę ok. 5 zł.

Polska Grupa Farmaceutyczna PGF - 15% portfela

Skup akcji własnych przez PGF w celu ich umorzenia (bankier.pl).

Realizacja skupu potrwa do 31.05.2010 r.,  cena nabywania akcji może wynosić od 2 do 130 zł. Na skup przeznaczone jest do 49 mln zł i jego przedmiotem może być do 10% całkowitej liczby akcji.

Do tej pory spółka nabyła 1,13% akcji. Skup faktycznie trwa, zarząd podał informacje o kupnie kilku tysięcy akcji w zeszłym tygodniu po cenie jednostkowej ok. 39 zł. Wcześniej PGF sprzedała za 58 mln zł netto spółkę NDS Depo, do której wniosła posiadane nieruchomości handlowe, głównie używane pod apteki.

Skup sprzyja wzroście kursu, jak i wychodzeniu z inwestycji przez fundusze. Czas zadecyduje, który czynnik jest silniejszy i jaki trend zdominuje wykres. Według moich założeń, akcje są warte ok. 53 zł, przy obecnej cenie ok. 39 zł. Główny opór z 2009 r. to 50 zł i tu upatruję momentu na sprzedaż akcji. Obecnie kurs ciekawy do kupna acz osiągalny, to ok. 35-37 zł za akcję.

Polnord PND - 13% portfela

Wywiad z prezesem Polnordu, Wojciechem Ciurzyńskim (parkiet.com)

W 2010 r. marże na nowych projektach mieszkaniowych powinny wzrosnąć do ok. 20% w związku ze spadkiem kosztów wykonawstwa. Szans spółka upatruje na rynku Trójmiasta, gdzie osiąga najwyższe marże.

Jest także zaangażowana w budowę powierzchni biurowej Wilanów Office Park, z którego zyski może ksiegować w miarę postępu prac a nie jak w przypadku sprzedaży mieszkań - dopiero wraz z oddaniem gotowych lokali. To powinno wpłynąć stabilizująco na cokwartalne zyski netto. Podpisana umowa zabudowy Wyspy Spichrzów w Gdańsku jest szansą na zyski za kilka lat, ma także znaczenie prestiżowe. Spółka w 2010 r. nie planuje już znacznych emisji akcji.

Polnord szacuje zysk netto w 2009 r. na ok. 60 mln zł (gazeta.pl). Rok 2010 ma być nie gorszy niż 2009 (czyli zysk nie mniej jak 60 mln zł netto?). Większość zysku to przeszacowania wartości nieruchomości inwestycyjnych a więc nie jest to "żywa gotówka" i na bieżąco nie poprawia cashflow.

Inwestycja w akcje Polnordu, spośród wyżej opisanych, wymaga chyba najdłuższego horyzontu czasowego. Kurs PND ma to do siebie, że nie porusza się w zgrabnym trendzie. Spadki i wzrosty przychodzą nagle. Obecna cena jest moim zdaniem atrakcyjna ze względu na posiadane przez Polnord aktywa w postaci budynków i gruntów. Potrafi też budować i sprzedawać mieszkania a coraz szerzej wchodzi w sektor komercyjny (powierzchnia biurowo-handlowa).

Wyceniając akcje po aktywach daję akcji wartość ok. 48 zł czyli tyle ile wynosi obecnie wartość księgowa aktywów na akcję. Wielkość tą będą obniżać rejestracje emisji akcji z 2009 r. a podwyższać zyski z 2010 r. co może dać bilans około zera. Obecna cena akcji to ok. 34 zł. Do nadrobienia jest sporo i nie spodziewam się że szybko dokonam sprzedaży. Sensowna cena do kupowania to moim zdaniem ok. 30-34 zł za akcję.

Podobne tematy:
Przegląd informacji ze spółek portfelowych

Niniejszy blog zawiera prywatne opinie autora i nie może być traktowany jako rekomendacja finansowa w rozumieniu polskiego prawa. Każda osoba winna wszelkie decyzje finansowe podejmować samodzielnie i być świadoma ich skutków.

sobota, 9 stycznia 2010

Pierwsza rocznica blogowania

Rok dobiegł końca i zamiast podsumowania grudnia, zrobimy podsumowanie całoroczne.

Jeśli za moment stania się blogerem można uznać dodanie pierwszego posta,  to było to 7 stycznia 2009. Tego dnia założyłem pierwszego bloga - na portalu blogpi.pl. Przy okazji dziękuję właścicielowi portalu, Ziuberkowi za zachęcanie osób takich jak ja, do tworzenia własnych stron i dzięki nim poszerzania swojej wiedzy o finansach, nieruchomościach i zarabianiu w sieci.

Apetyt rósł w miarę jedzenia i po około miesiącu rozpocząłem poszukiwania miejsca, gdzie mógłbym stworzyć bloga na własnej domenie i z tanim albo bezpłatnym hostingiem. Zdecydowałem się na kupno domeny abecadlo.info od domenomania.pl. Zapłaciłem w promocji 12 zł brutto za rok i skorzystałem z bezpłatnego hostingu portalu blogger, na którym działam do dzisiaj. Tutaj odnalazłem dużo możliwości i prostą w obsłudze aranżację strony bloga plus dodawania reklam AdSense. Po pokonaniu początkowych trudności wynikających z niewiedzy jak się obejść z blogiem, strona zaczęła działać poprawnie, już pod domeną abecadlo.info.

W miarę jak rozwijałem działalność, podejmowałem decyzje o wyodrębnianiu mniejszych stron tematycznych. Tym sposobem 26 marca powstał blog Toruńskie Nieruchomości (lokalne nieruchomości i ogólnie tematyka inwestycji w nieruchomości), 2 kwietnia - Sindicator GPW (o dokonywaniu selekcji spółek na podstawie ich wskaźników cenowych, rentowności, itp.), 16 kwietnia - Moje IKE (o Indywidualnych Kontach Emerytalnych w formie rachunku maklerskiego). Było to dla mnie coś jak budowanie grupy kapitałowej wokół głównej spółki, tylko w skali mikro.

Statystyki

Statystyki wpisów z minionego roku przedstawiają się następująco:

Dodanych wpisów - 176, w tym na poszczególnych blogach:
  • Abecadlo Finansów - 115
  • Abecadło Superciułacza - 29 (strona używana do maja)
  • Sindicator GPW - 12
  • Moje IKE - 10
  • Toruńskie Nieruchomości - 10

Tak rozwijała się frekwencja na blogach, mierzona ilością wyświetleń:


Szczyt zanotowany w październiku, zbiegł się z ofertą publiczną akcji Polskiej Grupy Energetycznej. Sporo pisałem na temat tego IPO i myślę, że wówczas pozyskałem wielu nowych czytelników.

Przychody z programów partnerskich

Do podobnych wniosków prowadzi poniższy wykres przychodów z reklam AdSense:


Szczyt przychodów z reklam również przypada na październik. Związane jest to jak sądzę też z tym, że nowi użytkownicy są bardziej skłonni klikać w reklamy oraz że za takie kliki naliczane są wyższe stawki. W całym roku 2009 naliczone przychody z reklam AdSense to brutto prawie 135 euro. Wkrótce powinienem otrzymać ich pierwszą wypłatę.

W połowie roku zapisałem się do Systemu Partnerskiego Bankier.pl i otworzyłem stronę partnerską, na której można wybierać usługi finansowe różnych instytucji. Link do strony znajduje się także na moich blogach. W 2009 r. otrzymałem dwie wypłaty prowizji, w sumie 218 zł brutto, głównie z tytułu zainteresowania czytelników kredytami hipotecznymi, lokatami i funduszami inwestycyjnymi. Jeśli sądzisz że blogi wnoszą wartość do Twoich finansów osobistych i planujesz otworzyć konto czy wziąć kredyt, możesz zrobić to przez mój link partnerski a tym samym bez kosztów własnych wynagrodzisz moją działalność. Twój wniosek o wybrany produkt będzie i tak przekazany lokalnemu oddziałowi danej instytucji, która skontaktuje się z Tobą telefonicznie i zaprosi na spotkanie.

Plany na rok 2010

Nie wyznaczam celów wzrostu popularności czy uzyskania jakiegoś poziomu przychodów. Blogowanie to dla mnie frajda i tego się trzymam. Pieniądze natomiast mają przychodzić z inwestycji kapitałowych oraz z oszczędzania i na tym polu celów do realizacji nie brakuje. Przychody z bloga przeznaczę na przedłużenie ważności domeny na kolejny okres oraz może za jakiś czas zainwestuję w profesjonalny lifting wyglądu stron.

Jeśli zastanawiasz się nad tym, czy założyć bloga, przestań się zastanawiać - zrób to. Jak będziesz miał dużo zajęć, zawsze możesz przestać pisać. Sam od momentu otwarcia bloga, odczułem znaczny wzrost chęci do inwestowania oraz bardzo dobre wyniki mierzone stopą wzrostu.

Jeśli interesujesz się księgowością, może masz pomysł na bloga na ten temat? A może lubisz robić zdjęcia? Blog fotograficzny to sposób by Twoje zdjęcia poszły w świat. Jakikolwiek nie byłby temat, ważne że blog może wzmocnić Twoją motywację do doskonalenia, aż pewnego dnia z hobbysty możesz stać się profesjonalistą a przy tym dobrze się bawić.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Podsumowanie inwestowania - grudzień 2009


Podsumowanie portfela

Grudzień był dla mnie inwestycyjnie chyba najlepszym miesiącem w całym roku. Główny powód do takiej oceny to osiągnięcie najwyższej miesięcznej stopy zwrotu na całym portfelu: +12,4%. Na taki wynik złożyło się kilka czynników:
  • wzrost kursu Noble Banku o 16% a Nordei o 26%
  • zysk na kontraktach na akcje TP SA ok. 6%
  • lekkie wzrosty kursów certyfikatów nieruchomości o 0-4%
  • zysk na umocnieniu leja rumuńskiego z kursu wymiany i z dodatnich swapów
  • udany debiut na rynku opcji - sprzedaż 6ciu opcji call, 3 na miedź i 3 na Wig20, z tego wynik na miedzi na niewielkim plusie a na Wig20 na prawie maksymalnym plusie.

Poniżej zestawienie składu portfela na koniec grudnia i oddzielnie wykaz zamkniętych w grudniu pozycji / transakcji.


Wynik został wypracowany w podobnej proporcji przez część akcyjną jak i tą związaną z kontraktami / opcjami. Był to też miesiąc największego zaangażowania i największego zróżnicowania instrumentów pochodnych w portfelu. W całym roku 2009, wartość portfela wzrosła o 177,9%, z czego 164,8% to zysk z inwestycji a 13,1% to dopłaty kapitału.


W powyższej tabeli zamkniętych inwestycji,  'O COPP' to opcje short call na miedź a 'O W20' to opcje short call na Wig20, transakcje zawierane przez platformę opcyjną Option Trader w X-Trade Brokers.

Zdecydowałem się na sprzedaż prawie połowy akcji Nordei, realizując zysk ok. 42% i zmniejszając udział tych akcji w portfelu z ok. 25% do 14%. Sprzedałem też w dość dobrym momencie kontrakty na akcje TP SA. Teraz większość walorów utrzymuje udział 14-17% w całości i jest to dla mnie stan równego rozłożenia ryzyka do potencjału, jak i komfortu psychicznego.



Plany na rok 2010

Zapas gotówki to obecnie prawie 22%. W tej chwili większość pieniędzy wędruje z rachunku opcyjnego na konta w Eurobanku, oprocentowane netto 5,05%. Rok 2010 mam zamiar potraktować jako czas na odpoczynek od stresów inwestowania, zmniejszyć ilość ryzykownych transakcji, wybierając te moim zdaniem najbardziej korzystne a jednocześnie nie wymagające codziennego monitoringu. Dotyczy to zwłaszcza transakcji lewarowanych.

Pisałem o tym częściowo we wpisie z grudnia, że rok 2010 może nie przynieść tak spektakularnych zysków jak 2009 a wiele okazji na rynku akcji już zanikło, pojawiły się (moim zdaniem) pierwsze przewartościowane akcje. W związku z tym, że potencjał na zyski jest mniejszy, zmniejszam też podejmowane ryzyka, szukając przysłowiowych "rodzynek" w cieście jakim jest GPW i ogólnie rynek potencjalnych inwestycji.

Jak się niedawno dowiedziałem, w lutym będę musiał wyjechać na ok. 2 tygodnie prawdopodobnie bez regularnego dostępu do sieci a od kwietnia do października będę miał dodatkowe obowiązki, które mogłyby ujemnie wpłynąć na działalność inwestycyjną, jeśli prowadziłbym ją w takim zakresie jak jeszcze w grudniu.

To zapewne wpłynie na bloga. Postaram się pisać równie często, choć może nieznacznie zmieni się tematyka. Nadal oczywiście będzie o finansach, ale może więcej o bezpiecznych formach lokowania kapitału (lokaty?) i różnych pracach 'u podstaw' w celu bezpiecznego generowania dodatkowych środków, jak np. oszczędzanie.

A Twoim zdaniem w co warto zainwestować w roku 2010? Zapraszam do komentowania.