sobota, 11 grudnia 2010

Wstęp do podsumowania roku 2010

Grudzień to miesiąc podsumowań i tworzenia zamysłów na kolejny rok. Styczeń to miesiąc wdrażania zamysłów w życie. Jak utrzymamy postanowienia (plany) w akcji przez pierwszy miesiąc roku, jest spora szansa że będziemy w stanie to kontynuować je do grudnia (reguła tworzenia się nawyków w ciągu około 20 dni).

Od kilku miesięcy nie publikuję składu portfela z zapisami zmian cen poszczególnych jego składników a to ze względu na przesunięcie się punktu ciężkości z rynku GPW na rynek nieruchomości. Sprzedałem większość akcji a pieniądze ulokowałem w mieszkaniu i miejscu postojowym. Tutaj oczywiście też można się pokusić o statystyki zmian cen ale raczej nie w interwale miesięcznym tylko rocznym. Być może tak będę w przyszłości czynił jako że planuję liczyć swoją "wartość netto" i aktualizacja wycen posiadanych nieruchomości będzie tu bardzo istotna.

Rynek akcji

Na początku roku zakładałem (ciągle mi się wydaje że to było tak niedawno), że zminimalizuję swoje zaangażowanie w akcjach ze względu na plany  wyjazdu do Japonii zimą i remontu obecnego mieszkania w lato, które w sumie miały zabrać mi wiele czasu. Niski potencjał wzrostu indeksów (WIG20 ok. 2500 pkt) był bardzo ważnym powodem planowania czasowego wycofania z rynku. Okazało się jednak, że pomimo znacznie większej liczby obowiązków, byłem w stanie prowadzić inwestycje krótkoterminowe i średnioterminowe na akcjach takich spółek jak LC Corp, Getin Bank, PGF, TU Europa, Kredyt Inkaso i kilka innych. Wziąłem też udział w prywatyzacjach Skarbu Państwa (PZU, Tauron, GPW). Zyski z inwestycji nie były tak powalające jak w roku 2009 choć nieraz dwucyfrowe.

Rynek pozostałych instrumentów

Zakładając, że będzie mało czasu, miałem prowadzić tylko ograniczone inwestycje na pochodnych, zwłaszcza wystawianie opcji z małym wg mnie prawdopodobieństwem na dojście do ceny wykonania trigger. Tak też uczyniłem. Najbardziej zyskowna okazały się opcje short call na miedź, WIG20, USDPLN, złoto i short put na EURPLN na okresy 2-6 miesięcy. Miałem natomiast sporą stratę na pozycji short na kontraktach na akcje PKO BP. W sumie bilans handlu pochodnymi był na zdecydowanym plusie i zamierzam kontynuować tą działalność w kolejnym roku, choć jeszcze ostrożniej niż w tym i na mniejszych kwotach.

Podsumowanie

Od początku roku do dzisiaj, udało mi się zwiększyć zarządzany kapitał o 58,7%, z czego 19,5% to dopłaty kapitału (oszczędności) a 39,2% to zyski z inwestycji w akcje, instrumenty pochodne i odsetki z lokat bankowych. Jestem dumny z obu tych liczb, jako że oszczędzanie w roku pełnym planowanych wydatków było trudne a stopy zwrotu z indeksów (WIG20, SP500) jakie mamy też nie powalają. Trzeba było postawić na gospodarność, pracowitość i selektywność, co się powiodło. Szkoda tylko że w tym wszystkim zabrakło czasu na wcześniej planowany urlop...

Teraz, kiedy udział akcji w moim kapitale jest poniżej 10% a zdecydowaną większość majątku ulokowałem w nieruchomościach, czuję się bardziej zabezpieczony przed nieprzewidywalnością rynków finansowych i możliwym krachem na giełdzie lub wysoką inflacją. Mogę spokojnie dalej budować kapitał na inwestycje akcyjne zbierając dochody z najmu nieruchomości (mieszkania) oraz z oszczędności z pensji. Jeśli dojdzie do krachu na rynku akcji, zaboli znacznie mniej, a dzięki niemu będę teoretycznie miał możliwość użyć wolnej hipoteki i zaciągnąć spory kredyt na okazyjne zakupy pakietów akcji, być może nawet walutowy przy wysokim kursie EURPLN.

Kilka tygodni temu dowiedziałem się, że deweloper sprzedał pozostałe mieszkania w wybranej przeze mnie inwestycji i do tego ostatni budynek w cenach o 10% wyższych niż te, które mam zapisane w umowie.  Oznacza to, że zawierając umowę w marcu 2009 roku kupowałem w lokalnym dołku cen. Można więc powiedzieć, że zrobiłem na starcie dobry interes na tej nieruchomości.

Plany na rok 2011

Podobnie jak w tym roku, inwestować na giełdzie i na pochodnych na pewno też będę. Skala działań będzie jednak zdecydowanie mniejsza. Wchodzimy w coraz bardziej zaawansowane fazy hossy i ryzyko strat z głębszej korekty czy powrotu bessy, rośnie szybko przy jednocześnie spadającym potencjale zysków wynikającym z już zdyskontowania pozytywnego scenariusza gospodarczego na lata do przodu. 

Dlatego postawię na elastyczność, czyli jak znajdę ciekawą ofertę inwestycyjną, poświęcę tyle czasu ile trzeba na analizę. Inaczej lepiej ten czas poświęcić na kwestie nieruchomościowe.

Zauważyłem, że jestem "uzależniony" od inwestowania czyli wyszukiwania okazji a następnie działania w celu urzeczywistnienia rodzącego się planu. Nawet jak miałem mało czasu (cały dzień i wieczór pracowałem) to lubiłem w nocy czytać raporty finansowe i sprawdzać, czy nie pojawiły się nowe komunikaty, które będą dyskontowane w cenach z opóźnieniem i w związku z tym będzie dla mnie szansa na zarobek. 

Na pewno będzie sporo działań w sferze planowania jak mądrze wykończyć nową nieruchomość od dewelopera, by wyglądała bardzo gustownie i była funkcjonalna, a jednocześnie nie zmarnować środków na zawyżone ceny usług i materiałów lub kupowanie czegoś, co ostatecznie będzie się źle komponować. Może przy tej okazji nauczę się kolejnych już czynności tzw. wykończeniówki. Kładzenie paneli już znam, teraz pora na płytki i instalację sanitariatów. W czasie totalnego krachu finansów może wykorzystam te umiejętności i coś dorobię ;)

Chcę też intensyfikować działania networkingowe z inwestorami z całej Polski jak i mojej okolicy. Tu mam zamiar wykorzystać m.in. członkostwo w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych i uczestnictwo w życiu społeczności bloggerów-inwestorów.

Jak dla Was, drodzy Czytelnicy mija ten rok (jak go oceniacie) i czy macie już wstępne plany na następny?

9 komentarzy:

  1. Dla mnie ten rok był wyjątkowo udany, choćby dlatego, że się 'przebudziłem' - zacząłem oszczędzać, trochę inwestować... Zapisałem się na 'studia', na których spotkam się z moimi herosami, czyli aniołami biznesu :). Od marca przez rok.
    -
    BTW: Gratuluję inwestycji w nieruchomości!
    Ja to jestem na tyle biedny, że spodziewając się inflacji przerzuciłem się na srebro...

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Marcin, gratuluję zmiany nastawienia, tak trzymać!

    O metalach szlachetnych też myślałem i nawet miałem sporą sztabkę złota, którą jednak sprzedałem by sfinansować miejsce garażowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ZP dzięki

    Rok 2011 będzie kolejnym wyzwaniem. Na pierwszy plan w kwestii stopy zwrotu stawiam, aby pobić inflację i zwiększyć wartość netto o 1-3% oraz być finansowo gotowym do "złapania" okazji inwestycyjnych jakie mogą się pojawić w latach 2011-2012.

    W długim terminie 3-5 lat liczę na zwiększanie wartości netto w tempie 5-10% ponad inflację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panele to pikuś, z kafelkami nie jest tak prosto - więc uważaj, najlepiej kup sobie płytę K-G do testów

    OdpowiedzUsuń
  5. @ matipl,

    czy mógłbyś napisać dla mnie kilka najważniejszych wskazówek odnośnie układania płytek od strony praktycznej? O teorii mam już ebook z Leroy Merlin ale są tam tylko ogólniki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję i życzę sukcesów w nowym roku (nie tylko w sferze kładzenia płytek) :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Emilio, dziekuje i zycze rowniez realizacji planow w mozliwie najwiekszej ilosic plaszczyzn.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, dobrze i zeby bylo jeszcze lepiej w kolejnych latach. Ja przygotowuje podsumowanie moich inwestycji i opublikuje je pod koniec roku.
    Richmond

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL