piątek, 8 października 2010

Pomysły inwestycyjne dla średnio- i długoterminowych inwestorów

Na dzisiaj mam kilka jak sądzę ważnych wątków.

Co Cię zniechęca do utrzymania obecnego składu portfela?

Jednym z największych źródeł zniechęcenia dla inwestorów może być fakt osiągania bieżących wyników poniżej średniej, z jaką się porównujemy. Możemy się porównywać ze średnim oprocentowaniem lokat bankowych, z wynikami funduszy lub indeksów akcyjnych lub generalnie z wynikami najlepszych inwestorów, którzy zmieniają klasy aktywów w portfelu, zależnie od koniunktury.

Swoje wyniki najchętniej porównuję w długim terminie z indeksem WIG oraz z oprocentowaniem najlepszych lokat długoterminowych, dostępnych na rynku, jakie mógłbym założyć w alternatywie do aktywnego inwestowania. 

Na wykres nakładam więc skalę zmian indeksu WIG od początku mojego inwestowania oraz skalę zmian kapitału jeślibym go umieścił w wówczas najlepszej lokacie na rynku. Mój wynik inwestycyjny powinien w założeniu w długim terminie (kilka lat i więcej) górować tak nad lokatami, jak i nad indeksem WIG.

Polska giełdo - dokąd zmierzasz?

W tej chwili rynek na którym zarobiłem w ostatnich latach najwięcej - GPW, odzwierciedla wskaźnikowo poziomy cenowe, jakie się da utrzymać tylko poprzez dość szybką i trwałą poprawę zysków spółek w kolejnych kwartałach. Dotyczy to zwłaszcza banków. To moim zdaniem jest mało realne. Wystarczy analizować podejście polskiego regulatora rynku, który w obawie przez przekredytowaniem ludności, wprowadza rekomendacje wymagające od banków utrzymania bardziej restrykcyjnej polityki kredytowej, czy to na rynku kredytów hipotecznych walutowych, czy konsumpcyjnych. 

Podobnie na rynku budowlanym i deweloperskim. Za kilka lat zostanie wycofany rządowy program dopłat "Rodzina na swoim", odpowiadający za do 30% zaciąganych kredytów mieszkaniowych. To może znacznie ograniczyć kredytowy popyt na mieszkania  w kolejnych latach.

W obliczu stabilizacji poziomu płac i hamowania akcji kredytowej, pytanie skąd będzie się brał wzrost PKB i wzrost zysków spółek? Polska w latach 2009 i 2010 uniknęła recesji w znacznej mierze dzięki transferom z UE i inwestycjom w infrastrukturę finansowanym w znacznej mierze z UE. Rok 2011 będzie czasem kulminacji inwestycji unijnych w Polsce. Też sporo funduszy planowanych do wykorzystania do roku 2013 się może skończyć wcześniej a kolejny budżet UE na okres od 2014 roku może być dla Polski zdecydowanie mniej hojny.


W takich okolicznościach obecne wzrosty na giełdzie widzę jako dyskontowanie boomu inwestycyjnego w infrastrukturze w roku 2011 (oczywiście oprócz wpływu kwestii globalnych). Pierwsza połowa roku 2011 (a nawet wcześniej) może być czasem "ubierania" na górce inwestorów w polskie akcje. Spółki związane z tworzeniem infrastruktury za pierwsze kwartały kolejnego roku mają bowiem szansę osiągnąć szczytowe zyski i przychody. Podobnie niektóre banki, które w coraz większej mierze finansują samorządy - udzielają kredytów na wkład własny do wspomnianych inwestycji.

Po okresie boomu pozostanie infrastruktura, która będzie wymagała relatywnie sporych środków na utrzymanie oraz zostaną kredyty do spłacenia. Wzrosną podatki lokalne - źródło finansowania samorządów i podatki centralne - finansujące rosnące zadłużenie Polski. W tych wszystkich kwestiach nie widzę powodu, dla którego akcje miałyby znacząco rosnąć. Widzę natomiast czynniki, które mogą przyczynić się do spadku (wzrost podatków i spadek poziomu inwestycji w przyszłości).

Programy stumulacyjne

Jest jednak coś mało przewidywalnego, co może mieć spory wpływ na polską giełdę, ale ten wpływ jest trudny do jednoznacznej identyfikacji. Rządy krajów jak USA i Japonia, poprzez emisję pieniądza, serwują własnym gospodarkom niespotykane pakiety stymulacyjne, które chcąc czy nie, rozlewają się też na regiony sąsiednie. 

Wpływa to też na Unię Europejską i Polskę. Pytanie, jak to wpłynie na poziom cen akcji na GPW czy na kurs złotówki. Pierwszym skojarzeniem jest, że złotówka i giełda się umocnią bo globalne fundusze będą tu także lokować nadwyżki płynnościowe z rynku amerykańskiego. Jak można było obserwować w poprzednich latach, fundusze globalne lubią szybko zmieniać miejsce inwestycji i nie przeszkadza im, że przez to mogą wywołać gigantyczny wzrost jak i spadek cen. Tak więc w kwestii lokowania nadwyżek z zagranicznych programów stymulacyjnych, bardziej niż na wzrost polskiej giełdy i trwalsze umocnienie złotówki, stawiam na wzrost zmienności notowań i to według reguł, które ekonomistom może być niemożliwe na czas przewidzieć.

Sugestie?

Teraz jak mało kiedy jest czas na ostrożne inwestycje. Giełda czy surowce nie dadzą oczekiwanych wysokich stóp zwrotu przy możliwym do zaakceptowania umiarkowanym ryzyku, które można uzyskać kupując za umiarkowane ceny, znacznie poniżej obecnych.

Na giełdzie pozostały tylko resztki z jeszcze rok temu licznej grupy tanich spółek. Wśród nich znajdzie się kilka z sektora deweloperskiego, które są nisko wyceniane względem wartości księgowej a jednocześnie są w stanie zarabiać pieniądze. W przypadku dalszych wzrostów, stawiam na nie jako możliwe miejsca najbardziej intensywnego pompowania już dość nadmuchanego rynku a jednocześnie z szansą na najniższe spadki w razie większej korekty na rynku.

Warto obserwować informacje dotyczące debiutu akcji Giełdy Papierów Wartościowych. Jest to bardzo ważny moment dla tej instytucji i polskiego rządu. Sądzę, że znajdą się decyzyjne podmioty, które będą chciały pokazać na pierwszej sesji wzrost kursu. Dlatego prywatnie myślę, że warto zapisać się na akcje. Z ostateczną decyzją trzeba jednak poczekać do podania warunków IPO, w tym ceny maksymalnej dla inwestorów indywidualnych.

Kolejna sugestia to zaangażowanie się w opcje na indeksy akcyjne, pary walutowe i ceny surowców. Tutaj strategie są różne, najbezpieczniejsze są te z ograniczoną stratą. Sam do tej pory wystawiałem opcje "gołe" czyli miałem nieograniczoną stratę ale większy możliwy do uzyskania zysk, którego nie musiałem pomniejszać o koszty zabezpieczeń przed większymi stratami.

Myślę, że zamiast kupować i chwytać się trendów wzrostowych na już drogich akcjach czy surowcach, lepiej selektywnie szukać tego, co jest jeszcze tanie i w cieniu. Druga kwestia to szukać instrumentów, które osiągają maksima i stworzyć odpowiednie strategie opcyjne, które dadzą zarobić jeśli dalsze wzrosty wyhamują albo jeśli dojdzie do spadków.

Też myślę, że jest bardzo istotnym uważać na wielkość otwieranych pozycji. Na nieprzewidywalnych rynkach, jak teraz, łatwo o błąd, nawet jeśli inwestycja była przemyślana. Szkoda byłoby oddać np. całoroczne zyski na pokrycie kosztu jednego czy dwóch poślizgnięć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL