piątek, 27 sierpnia 2010

Strategia "ziarnko do ziarnka" czyli o rabatach i bonusach słów kilka

Znacie na pewno przysłowie "ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka". Duże ilości składają się z małych ilości. Jeśli nie można zebrać dużo to można zebrać mało i kontynuować zbieranie gdzie się da i jak długo się da, by w końcu dojść do przysłowiowej "miarki".

Taka strategia jest kamieniem węgielnym wielu osób oszczędnych i inwestorów. Zakłada zwracanie uwagi nawet na drobne oszczędności i drobne przychody, które jeśli można powtarzać codziennie, przełożą się na spory kapitał (korzyści). Przykład oszczędności opisał inwestor Cheed na swoim blogu, wyjaśniając jak można w sieci Play zyskać około 60 zł na rozmowy dzięki przeniesieniu do nich swojego numeru telefonu.

Poniżej opiszę listę znanych mi programów klubowych, partnerskich i lojalnościowych, dzięki którym można regularnie tworzyć korzyści:

Zbieranie punktów

1. 5Plus - zbierasz punkty za opłacanie faktur / doładowania telefonu w sieci Plus GSM, regulowanie płatności poprzez polecenie zapłaty, staż w sieci a nawet dostajesz punkty na swoje urodziny. Punkty można wydawać na różne gadżety a z bardziej przydatnych, np. doładowania prepaid kart sieci Plus, prenumeraty czasopism dla pań i panów, bony zakupowe do Empiku czy salonów APART. Plus programu jest taki, że po zapisaniu się nie musisz robić zupełnie nic, punkty same się dodają do konta. Po 1-3 latach zależnie od wydatków, możesz mieć na roczną prenumeratę albo na nabycie książek kartą zakupową Empiku za 300 zł (co sam planuję zrobić).

2. Payback - punkty dostajesz za zakupy w sieci Real, za złotówki wydane na opłacanie rachunków w sieci Orange i TP SA, wydatki w sieci Jysk i u wielu innych partnerów. Punkty za wydatki telekomunikacyjne po rejestracji karty Payback "zbierają się same" a przy zakupach w sklepach kartę trzeba okazywać za każdym razem. Punkty są niestety niewiele warte, więc trzeba długo zbierać by mieć na coś sensownego. Co jakiś czas natomiast przychodzą pocztą różne kupony na zniżki i czy dodatkowe punkty i wtedy już można oszczędzić przy jednorazowych zakupach do kilkudziesięciu procent.

3. Premium Club - wśród partnerów są Link4 (ubezpieczenia) i Statoil. Karta się głównie przydaje jeśli na tej stacji tankujemy i co jakiś czas robimy zakupy. Kiedyś partnerem było też KFC i wtedy założyłem kartę. Teraz jej praktycznie nie używam. Katalog nagród jest bardzo szeroki, w tym jest wiele przedmiotów "droższych" które analogicznie wymagają wielu punktów a więc wielu tankowań.

4. Tesco Clubcard - zbierasz punkty za zakupy w Tesco. Dostajesz też kupony na znacznie tańsze zakupy np. kosmetyków czy żywności. Przy kasie za każdym razem trzeba okazać kartę. Co około kwartał dostajesz równowartość punktów w postaci bonów zakupowych w wykorzystania w Tesco. Punkty zbierają się dość wolno, można po 3 miesiącach dostać np. bony za 3-6 złotych mimo że się kilka razy w tygodniu robiło zakupy w Tesco.

5. Partnerskie karty kredytowe - np. Citibank Plus umożliwia zbieranie punktów 5Plus dzięki wykonywaniu nią zakupów a BZ WBK Payback analogicznie przyspiesza gromadzenie punktów Payback. Z kolei karta Rossmann mBank daje 5% na zakupy w wymienionej drogerii. Karta Citibank LOT  umożliwia szybsze zbieranie punktów Miles&More a do tego daje rabat na bilety LOTu. 

Niestety utrzymanie każdej z tych kart kosztuje kilkadziesiąt złotych rocznie, co w większości przypadków dewaluuje uzyskiwane korzyści. Tutaj tym bardziej trzeba przeliczyć, czy jest sens je zakładać. Korzyści muszą przewyższać kilkakrotnie koszty utrzymania karty. Druga opcja to wynegocjować, by opłata za kartę nie była w ogóle pobierana ale to się zdarzy pewnie tylko, jeśli wykonujemy ją zakupy za naprawdę duże kwoty.

Zbieranie zniżek

1. Karta rabatowa pralni chemicznej (Panda?) - pralnia jest często w galeriach handlowych. Płaci się za kartę 10 zł ale uzyskuje 10% "dożywotniego" rabatu na usługi. Można wyrobić przy pierwszej okazji jak trzeba oddać do prania chemicznego np. garnitur albo zimowy płaszcz. Możliwe że inne pralnie mają podobne programy.

2. Karty absolwenta. Większe uniwersytety (generalnie wyższe uczelnie) potrafią mieć dość rozbudowaną sieć kontaktów z lokalnymi firmami usługowymi. Sam kończąc Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, wyrobiłem taką kartę (bezpłatnie). Mam dzięki temu prawo do wstępu na niektóre koncerty (itp. wydarzenia kulturalne) ze zniżką na prawach studenta. Podobnie mogę kupować w niektórych księgarniach książki z rabatem albo korzystać ze zniżką z usług np. fryzjerskich.

3. Karta członkowska Stowarzyszenia inwestorów Indywidualnych. Pisałem o niej wcześniej tutaj. Członkostwa kosztuje od 60 zł (do 26. roku życia) do 90 zł rocznie. Ilość zniżek jest szeroka. Należy skalkulować, czy się członkostwo nam opłaca. Jeśli mamy płatny rachunek maklerski (np. 50 zł rocznie) i prowizję od transakcji na akcjach (np. 0,39%) to dzięki karcie SII możemy oszczędzić na opłatach znacznie więcej niż wynosi składka. Do tego możemy uczestniczyć bezpłatnie w spotkaniach SII lub dostaniemy rabat. Otrzymujemy też pocztą bezpłatny kwartalnik Akcjonariusz. Warto pomyśleć i SII, jeśli aktywnie działamy na giełdzie.

Powyżej opisałem tylko kilka przykładów najbardziej mi bliskich. A Ty z jakich programów lojalnościowych (kart rabatowych) korzystasz i jakie możesz polecić?

7 komentarzy:

  1. Dobra kolego, jeżeli twierdzisz że zbieranie punktów za zakupy w Tesco (jak i ogólnie) to dobry pomysł to niestety ja mam propozycję do wszystkich twoich czytelników - PRZESTANCIE CZYTAC tego blog'a, Zdzichu nie za bardzo zna się na inwestowaniu, oszczedzaniu i daje wam ZŁE rady ( o twojej inteligencji nie będę się wypowiadał) . Dlaczego ?
    Wystarczy zadać sobie proste pytanie - czy komukolwiek kto sprzedaje mi coś zależy na tym żebym jak najwięcej oszczędził czy jak najwięcej wydał ? Odpowiedż jest prosta - takie Tesco chce żebym zostawił w ich sklepie jak najwięcej kasy, rzucają więc marnym ochłapem w postaci punktów, akcji lojalonościowych itp.. A w rzeczywistości wykorzystują prostą sztuczkę psychologiczną - jeżeli myślimy że dostajemy coś ekstra do zakupionego towaru (punkty) to będziemy kupowali więcej i drożej w tym sklepie, na dodatek nie będziemy szukali najlepszej oferty tylko pojedziemy jak te barany na rzeź do tego sklepu - bo punkty. Wystarczy się zastanowić - dlaczego sklep chce mi coś dać, jaki ma do tego powód ? Sklepy raczej instytucją charytatywną nie są - więc dlaczego ? Zawsze dlatego że dzieki takim działaniom będą w stanie w przyszłości wyciągnąć od nas więcej kasy.
    A kolego Zdzichu - przestaje czytać twojego blog'a, toż uśmiać się można z takich rad, i biada tym którzy ich posłuchają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam nie korzystam ze zbyt wielu kard, ale bo z mojego doświadczenia wiemy, że ceny w np. marketach wydających kartę są lekko zawyżane, tak aby wyjść na całym procederze na zero. Trzymam jednak w portfelu karty z Tesco i Carrefoura na wszelki wypadek, gdybym robił tam zakupy.

    Jednak jak już wcześniej wspominałem, nie zawsze opłaca się korzystać z tych "ekstra promocji". Dla przykładu w Carrefourze do zakupów zawsze dostajemy dodatkowe kupony, które przy następnych zakupach dodają nam XX bonusowych punktów. O ile kupony, które dodają dodatkowe punkty za zakupy powyżej określonej kwoty (np. 20zł) są naprawdę opłacalne, o tyle już kupony które uzależniają dodatkowe punkty od zakupu konkretnego produktu niekoniecznie.

    Co z tego, że dostanę 20-30 dodatkowych punktów, skoro muszę do tego kupić np. mleko które jest dwa razy droższe od standardowego. Albo Domestos, który kosztuje półtora raza drożej niż w osiedlowym warzywniaku ;-) Chodzi więc o to aby filtrować każdą transakcję i oceniać ją pod kątem opłacalności. Dla niektórych może się to okazać stratą czasu i wybiorą robienie zakupów w marketach, które nie oferują możliwości zbierania punktów, ale posiadają za to znacznie niższe ceny przy podobnej jakości (Biedronka, Kaufland, Lidl).

    To tyle jeśli chodzi o promocje w marketach.

    Pozdr.

    PS: Dzięki za podlinkowanie. Uściślę tylko, że na swoim blogu podałem sposób w którym zyskujemy 60zł nawet za przeniesienie byle jakiego numeru, który dostajemy razem z nowym starterem. Jeśli jesteśmy przywiązani do macierzystej sieci, bądź mamy tam abonament, także możemy zgarnąć te 60zł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy, nie podniecaj się tak. :) Chyba nie zrozumiałeś przesłania.

    Sam mam kartę w Tesco, chociaż kupuję tam tylko banany i cytryny, bo reszty się boję. ;)

    Ale dzięki karcie dostaję jakieś zniżki na wybrane produkty, np. teraz dostałem bon na worki na śmieci z rabatem 50%. I mam zamiar skorzystać, bo worków na śmieci potrzebuję.

    Natomiast nikt nie pisze na tym blogu, że dla tych bonów i zniżek warto robić zakupy tylko w Tesco, wiązać się na całe życie, itp.

    Z takich propozycji trzeba korzystać selektywnie. Najlepiej wyrobić od cholery kart tu i tam i korzystać z nich wtedy, gdy się pojawi jakaś ciekawa okazja. Pod warunkiem, że są darmowe i nie wiążą się z jakimiś dodatkowymi, dziwnymi warunkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tymi kartami z Tesco to miałem tak że dostałem rab at chyba 25% na zakup kosmetyków których nigdy nie kupuję,jak dla mnie to Tesco tymi gratisowymi bonami wyprzedaje swoje art. których nikt nie kupuje a przy bonie łatwiej jest skorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Anonimowy, kolejny taki tekst jak Twój będę usuwał. To nie jest jakiś podrzędny masowy portal by z komentarzy robić konkurs, kto kogo bardziej obrzuci błotem. Jak nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia, to się nie odzywaj. Krytyka jest czymś dobrym ale nie taka "z czapy".

    Co do Tesco Clubcard i tym podobnych programów, wierzę że Czytelnicy tego bloga są inteligentni i nie będą kupować czegoś, co jest im zbędne, tylko dlatego że jest na to rabat albo że dostaną punkty. Gdybym zakładał coś takiego, to blog by się przeistoczył w poradnik dla nie do końca inteligentnych.

    Psychopomp użył słowa "selektywne" i to jest właściwe dookreślenie podejścia do tych programów.

    Cieszę się, że pozostali Komentatorzy/Czytelnicy zrozumieli przesłanie wpisu i zapraszam do opisywania swoich doświadczeń jak w temacie tego posta.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyny program w jakim uczestniczę to PayBack - w zasadzie tylko i wyłącznie dla tego, że a) mam telefon w Orange i punkty same się naliczają czy chcę czy nie i b) najtańsza stacja w okolicy to BP która akurat też należy do programu.

    Z wszystkich innych zrezygnowałem, nigdy nie kupuję niczego "bo są punkty".

    OdpowiedzUsuń
  7. To i ja dorzuce swoja 3 grosze ;) Clubcard to nic innego jak stały rabat 0.5%, bo wlasnie tak punkty przeliczają się na bony o wartości 3zł, czyli w sumie mało, ale zawsze coś ;) do tego te promocyjne bony na rozne produkty ;) wyrobiłem karte bo do tesco mam dosłownie 100 metrów od domu i siła rzeczy dosyć często robie tam zakupy, choć częściej korzystam z biedronki, ktora jest kolejne 100 metrów dalej ;)

    payback też mam, głównie ze względu na tankowanie na BP i Allegro, gdzie robie sporo transakcji, czesto kupujac rozne rzeczy znajomym, którzy konta nie mają, więc punktow stosunkowo sporo wpada, ale w sumie jeszcze z ich wymiany nie skorzystałem ;)

    a i z 5Plus tez korzystam, srednio raz na 4 miesiace moja żona ma darmowe doładowanie konta w simplusie za 50 PLN z tego i ten program jest według mnie jednym z najlepszych, gdzie dosyć często mamy wymierne korzyści :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL