Komentarz Czytelnika Cashflow88 do ostatniego artykułu zmotywował mnie do opisania, w jaki sposób oceniam, czy warto posiadać w danym okresie w portfelu inwestycyjnym głównie akcje, instrumenty pochodne, surowce czy głównie oprocentowaną gotówkę na lokatach lub rachunkach.
Wszystko generalnie rozchodzi się o premię za ryzyko i kwotę tzw. wolną od ryzyka. Jeśli za bez ryzyka uznam oprocentowanie depozytów bankowych, to aby był sens lokować w akcje czy inne bardziej ryzykowne instrumenty, musi z ich posiadania wyniknąć widocznie więcej korzyści niż równowartość gwarantowanych odsetek bankowych.
W przypadku dowolnych instrumentów, proces inwestycyjny u inwestora fundamentalnego przebiega mniej więcej tak, że ustalana jest wartość godziwa (docelowa) a różnica od ceny bieżącej stanowi o potencjale wzrostu lub spadku. Należy też założyć jak najbardziej realistycznie, w jakim okresie ceny docelowe mają szanse zostać osiągnięte.
Następnie trzeba rozłożyć potencjał wzrostu na ten okres realizacji prognozy. Jeśli potencjał wynosi 50% a planowany okres na wzrost wartości to 3 lata, to będzie to około 14% rocznie. Taki jest potencjał średniorocznego zysku.
Teraz czas na kalkulację kwoty wolnej od ryzyka. Alior Bank niedawno poinformował o wprowadzeniu lokaty na 5,8% na 2 lata z dzienną kapitalizacją, co oznacza że przy zakładaniu dowolnej liczby lokat po maksimum 14-15 tys. zł, nie będzie trzeba płacić podatku Belki. Oprocentowanie ubruttowione wyniesie 7,59%. Jeśli założymy, że w III roku założymy podobną lokatę, to w wysokości 7,59% rocznie można ustalić zysk wolny od ryzyka.
Teraz czas zdać sobie sprawę, jakiej premii należy szukać by podjąć ryzyko inwestycyjne. Sam wymagam co najmniej 2% premii za fatygę. Inaczej szkoda mojego czasu i wysiłków. Zatem w tej chwili, by zainwestować w cokolwiek poza najlepszymi lokatami, kalkulowany realny zysk musi być wyższy niż 9,59%.
Na tym nie koniec. Przecież przez te 3 lata dana inwestycja może nie przynieść takiego zysku jak oczekujemy. Trzeba oszacować ryzyko osiągnięcia niższego wyniku i wymagać dodatkowej premii za podjęcie inwestycji. Do tego można też skalkulować szansę na osiągnięcie wyższego wyniku lub tego samego ale wcześniej. Kumulując wpływ tych czynników, możemy żądać np. 2% ekstra za podjęcie ryzyk inwestycyjnych.
W sumie minimalna stopa zwrotu kwalifikująca do wejścia w inwestycję, rośnie nam do 11,59% rocznie. Jeśli sądzimy, że na danym instrumencie można zarobić średniorocznie przez dany okres np. 14%, to kwalifikuje się on do wprowadzenia do naszej listy inwestycyjnej. Nie oznacza to jednak, że mamy automatycznie wchodzić w dany instrument. Lepiej jeszcze raz skalkulować ryzyko, upewnić się i dopiero wtedy zdecydować.
15 komentarze, dodaj opinię: