środa, 18 sierpnia 2010

Bezsens wieku emerytalnego

System emerytalny - drugi "Matrix"?

Jesteśmy świadkami dyskusji o potrzebie wydłużenia systemowo ustalanego wieku emerytalnego. Problem ten dotyka tak Polskę jak i inne kraje "rozwiniętego" świata. Przyczyną są oczywiście pieniądze a raczej ich deficyt. Ta z kolei jest wywołana nieefektywnością obecnego mechanizmu emerytalnego i państw w ogóle. Do tego dochodzi  konieczność obsługi długów zaciąganych głównie przez ostatnie 20 lat (objaw słabości systemu). Na to nałożył się trend demograficzny wydłużającego się średniego okresu życia.

W tym świetle, zastanawiam się, czy postawienie jednoznacznej granicy, kiedy wszyscy przechodzą na emeryturę ma sens. Przecież każdy chce przejść na emeryturę, kiedy jeszcze będzie w stanie coś ciekawego zrobić z czasem wolnym: pojechać na wycieczkę w góry, popływać w morzu lub chociaż na przejażdżkę rowerem a nie w wieku, w którym główną rozrywką są spacery z chodzikiem do ławki przed blokiem i z powrotem. 

Jest coraz bardziej czytelne, że poleganie na systemie, zostawia nas z przysłowiową ręką w nocniku. Pracujemy, płacimy podatki na różne ubezpieczenia i nietylko. Przerwanie tego ciągu następuje dopiero, kiedy jesteśmy niezdolni do pracy i często niezdolni do wypoczynku.

Czy wyjść z "Matrixa"?

Sterowanie zachowaniami społeczeństwa przez państwo kieruje nas jako jednostki na manowce. Nie ma sensu czekać do ukończenia 65, 67 czy 70 lat by przejść na emeryturę i porzucić aktywność zawodową. Wręcz sądzę, że czekanie tak długo jest dla nas szkodliwe.

Dlatego może lepiej pracować coraz mniej (i coraz lżej) już od momentu, kiedy pierwszą połowę życia mamy za sobą? Niech to będzie wiek 40 lat. To dobry moment by zacząć spędzać coraz więcej czasu na rozrywkach dla ciała, ducha, tym czym chcemy się zająć, a coraz mniej na pracy, która też nas absorbuje ale niekoniecznie wyzwala pozytywne emocje. 

Wiek 40 lat przypada też na okres, kiedy mogą ujawniać się symptomy pogarszania się stanu zdrowia. Pracując mniej a spędzając więcej czasu np. na łonie natury, odpoczynku psychicznym, możemy zabezpieczyć to zdrowie na dłużej. Możemy razem z żoną (mężem, dziećmi, przyjaciółmi, sąsiadami itp.) jeździć na wycieczki, biwaki itp. szeroko rozumiana integracja z tymi, z którymi chcemy być razem.

Kiedy i jak działać?

Jak z każdym działaniem, im wcześniej zaplanujemy jakie kroki i kiedy podjąć, tym lepiej. Jeśli już jesteśmy tuż przed czy po 40-stce, mamy na tyle czasu, by zmienić trajektorię na zbliżoną do wyżej opisanej. W najlepszej sytuacji będziemy jednak, jeśli jesteśmy uczniem szkoły średniej lub studentem. Wtedy całe nasze życia zawodowe mamy przed sobą i możemy całościowo pokierować naszym życiem dla osiągnięcia wyżej opisanego efektu.

Minus wyjścia z "Matrixa" emerytalnego jest taki, że tu i teraz musimy zacząć myśleć i działać na rzecz często odległej przyszłości. Musimy sobie uświadomić jak źle będzie jeśli nic nie zrobimy i nie przejmiemy na siebie brzemienia zadbania o przyszłość. 

Od razu nie zobaczymy owoców a tylko dodatkowe nakłady pracy. Zakładając, że zaczynamy od finansowego zera, mamy tylko około 15-20 lat pracy, by uzbierać dość majątku, wiedzy i doświadczenia zawodowego by w okresie od 40 do powiedzmy 55-60 roku życia móc pozwolić sobie na coraz lżejszą pracę i jednocześnie nie czuć zagrożenia bezrobociem. Jednocześni majątek pozwoli nam fajnie żyć na stuprocentowej emeryturze już w wieku 55-60 lat.

A jak Ty sobie wyobrażasz swoje życie? Czy wiesz jak zadbać o przyszłość? Czy robisz coś, co zapewni Tobie szczęście?

18 komentarzy:

  1. Dla mnie wydłużanie wieku emerytalnego dla mężczyzn to jakiś absurd. Średnia życia dla nas to około 71 lat, a mamy pracować do 68-70 roku życia? Nikt o zdrowych zmysłach nie powinien zgadzać się na takie rozwiązanie... Naprawiajmy chory system, a nie na niego harujmy... Jeśli ktoś chce po 65 roku życia pracować, to dlaczego nie? Dać mu jakieś drobne ulgi podatkowe - niech zarabia i konsumuje. Nie może być natomiast takiego nakazu!

    Co do mojego dbania o swoją przyszłość i emeryturę, to póki co nie wdrożyłem specjalnych rozwiązań. Zbyt wiele wydatków (typu mieszkanie, wesele, dzieci), żeby już dzisiaj o tym myśleć. Na pewno jednak stawiam na edukację w gestii finansów osobistych, która pozwoli mi odpocząć od pracy w wieku maksymalnie 50 lat.

    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Cheed, podejmowane przez Ciebie działania, jak te związane edukacją finansową, mieszkaniem czy rodziną, jak najbardziej "podchodzą" pod dbanie o łatwiejsze życie w późniejszych latach.

    My też zbieramy na wymarzone, docelowe mieszkanie i dzięki temu, że kredyt będzie minimalny, będzie można nadal oszczędzać i też spłacić wcześniej kredyt. Dzięki temu, że mieszkanie jest nowe, czynsz będzie niski i też nie będzie już po wykończeniu przez długi okres większych wydatków na remonty.

    Tak więc jeśli coś jest Twoim celem życiowym i osiągasz to teraz a nie za kilka lat, to też dbasz o emeryturę bo będziesz się mógł ją zająć o te kilka lat wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz mam 33 lata, dziecko dwuletnie na koncie tj akcje lokaty kilkadziesiąt tysięcy oprócz tego działkę wartą 150 000 i dom za 500-600 tyś.
    Jak wyprawię córkę, to spadam na emeryturę do jakiegoś taniego kraju ( coś z ameryki południowej) Mam zamiar wynajmować dom, w międzyczasie kupić lub wybudować jakiś lokal pod wynajem i uzbierać trochę gotówki ( raczej zarobić na GPW) i witaj Ameryko. W Polsce człowiek jestn ostro w dup.ę kopany więc to jest chyba najrozsądniejsze wyjście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezła perspektywa ;) ja poki co dorobiłem się mieszkania i sporego kredytu za nie, ale plan jest taki aby wcześniej spłacić. Optymalnie by było, aby już przed tą 40-stka mieszkanie zostało spłacone i można było wieść spokojny żywot :) a póki co, trzeba pracować, uczyć się i zarabiać ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny, otwierający oczy wpis. Za kilkanaście lat na nic nie będzie można od liczyć na starość i nic nas już tu nie będzie trzymało. Polska stanie się "umieralnią" dla większości i "korytem" dla mniejszości. Źle się dzieje z naszym państwem, a poprawy tej sytuacji nie widać -- bez względu na kogo się głosuje.

    30 lat jesteśmy suwerenni i co nam z tego przyszło? Ech... czas uciekać z ojczyzny :-/

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Anonim, Paweł Kata, Kamil

    jest źle ale gdzie indziej też są minusy. W Ameryce Południowej sądzę że też nie jest różowo (przestępczość na przykład). Europa zachodnia czy Ameryka Północna też są pełne nieprawidłowości.

    Warto mieć dlatego swoje główne miejsce tam, gdzie jesteśmy dokładnie obeznani z sytuacją (tez z minusami). Trzeba poznawać polskie prawo, księgowość i starać się nie dawać doić jak przeciętny Kowalski a oszczędzone pieniądze inwestować gdziekolwiek i jakkolwiek, choćby zagranicą. Do tego optymalizacja podatkowa jest podstawą. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  7. Życie jak w Madrycie ;D dobrze jest i będzie my osoby prowadzące blogi inwestycyjne mamy jakiś większy ułamek procenta szansy na wcześniejszą emeryturę od osób które np. nigdy w życiu lokaty nie założyły w banku...

    OdpowiedzUsuń
  8. albo harujcie do 70 lat albo róbta dzieci! Dalej tak nie można ciągnąć żyjąc w bajce

    OdpowiedzUsuń
  9. @ matipl, samo "robienie dzieci" może pogorszyć sytuację jeśli będą one później żyły z socjału. Tutaj liczy się przede wszystkim jakość a nie ilość. Wykształcone, przedsiębiorcze, pracowite - takich osób nam trzeba. Albo będą to Polacy albo imigranci, pytanie tylko z jakich krajów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tu nie chodzi o to żeby robić dzieci i podtrzymywać piramidkę finansową jaką jest ZUZ, ale o to żeby każdy mógł robić ze swoimi pieniędzmi na emeryturę co chce. Ale to nie było by na rękę co poniektórym np OFE którzy czepią na nas niezłą kasę (politycy pewnie dostają za podtrzymywanie tej patologi to w łapę) A co do ameryki pd to chodziło mi o to że mając jakieś źródła dochodu w jednym z najdroższych krajów na świecie jakim jest Polska + jakieś oszczędności to można z tego nieźle żyć poza Europą. Sporo anglików wyjeżdża np do Indii i żyją jak lordowie za bardzo niewielkie pieniądze. Myślę że jest to jedyny sposób na godne życie na emeryturze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy zastanów się co mówisz.
    Polska nie da rady z mniejszą siłą roboczą i to nie chodzi o emerytury, ale opłacenie wszelkiego dobra.

    @Zdzichu: jakoś do tej pory większość ludzi w wieku produkcyjnym pracowało.
    A zobacz już teraz brakuje specjalistów, nie mówię co poczną uczelnie które się rozrosły ponad miarę, jak studentów coraz mniej. Bez pomyślunku tutaj...

    OdpowiedzUsuń
  12. @ matipl, specjalistów nie brakuje ze względów demograficznych tylko z powodu wadliwego systemu edukacji, w którym tworzone są armie humanistów. Te osoby później nie mają miejsca na rynku pracy i muszą się przekwalifikowywać albo pracować tam, gdzie właściwie wyższe wykształcenie nie było konieczne.

    Spójrzmy na Japonię - tam mimo problemu starzenia się społeczeństwa, są w stanie zaspokoić potrzeby a to dzięki mechanizacji i automatyzacji, np. wiele miejsc gdzie w Polsce siedzi pani i coś sprzedaje, tam jest automat na monety albo na kartę płatniczą. Ten trend będzie dalej postępować.

    OdpowiedzUsuń
  13. gość codzienny20 sierpnia 2010 08:58

    Po pierwsze to co płacimy na ZUS czy OFE to nie żadna składka na ubezpieczenie (brak umowy, warunków etc) tylko normalny podatek.
    Po drugie nie ma żadnych "kont emerytalnych" w ZUS. Pieniędzy, które tam trafiają po prostu nie ma, nie istnieją, jest tylko dług, zobowiązanie, warte tyle co papier, na którym je spisano. Podobnież OFE - trzyma kasę w większości w obligacjach IV RP - tych pieniędzy też nie ma, jest dług. To co mają w akcjach jak zaczną je za kilkanaście lat masowo wyprzedawać też będzie coraz mniej warte niezależnie od koniunktury giełdowej.
    Reasumując - umiesz liczyć - licz tylko na siebie - odpuść sobie nową furę co pare lat, coroczne wakacje w ciepłych krajach - kup sobie sztabkę złota lub srebrną monetę i schowaj w "banku ziemskim". Lepiej na tym wyjdziesz i sam zdecydujesz, kiedy będziesz mógł sam sobie zafundować emeryturę - ja właśnie taki mam zamiar - może jak mi stuknie 50 może 55 lat. Wtedy pokaże środkowy palec szefowi i oleję ZUS i OFE - wieku ustawowego za kilkanaście lat (70? 75?) mogę nie dożyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,

    Primo: Ja polecam Wam książkę Korwina pt. "Niebezpieczne ubezpieczenia". Dobrze opisuje absurdy i błędne zalozenia twórców tego zlodziejskiego systemu.

    Secundo: Chyba zrezygnuję z etatu i będę pracował jako firma :) Sam zadecyduję kiedy będę chciał odejśc na emeryturę, a nie będę czekał do 65 (70, 75) ? roku życia.

    Pozdrawiam, kwiatek

    OdpowiedzUsuń
  15. gość codzienny23 sierpnia 2010 13:10

    @kwiatek

    Praca jako "firma" nic ci nie da. I tak będziesz płacił pseudoskładki na "ubezpieczenia" i nawet jak zdecydujesz się przestać pracować wcześniej niż wiek ustawowy i tak nie dostaniesz ani grosza z ZUS czy OFE.

    OdpowiedzUsuń
  16. @gość codzienny: ale składkę emerytalną sam ustalasz, mimo że zarabiasz więcej niż średnia krajowa

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja myślę o przejściu na "emeryturę" za parę lat, a mam lat 30. Myślę o domku z ogródkiem, gdzie będę uprawiał swoje warzywa, jakimś małym biznesie który pozwoli przeżyć mi i mojej rodzinie. Będę sobie siedział na ganku, na słonku i patrzył jak rośnie trawka... Luksusów nie potrzebuję bo wszystko co mi jest potrzebne (zdrowie, żona, dziecko) już mam.

    Jak ja dożyję wieku "emerytalnego" to wydaje mi się że ZUS już nie będzie istniał. Chwilowo jestem na emigracji w UK więc łatwiej mi gromadzić kapitał na ten cel. Podziwiam wszystkich którzy oszczędzają w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
  18. Do 30stki mam jeszcze 3 wiosny i do tego czasu chce osiąść na stałe we własnym lokum, nie obarczonym hipoteką. Przestronne mieszkanie z dużym balkonem i z dala od zgielku ulicy jest w sam raz. Od tego momentu będzie to dla mnie jak w 1/2 a nawet w 2/3 na emeryturze :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL