System emerytalny - drugi "Matrix"?
Jesteśmy świadkami dyskusji o potrzebie wydłużenia systemowo ustalanego wieku emerytalnego. Problem ten dotyka tak Polskę jak i inne kraje "rozwiniętego" świata. Przyczyną są oczywiście pieniądze a raczej ich deficyt. Ta z kolei jest wywołana nieefektywnością obecnego mechanizmu emerytalnego i państw w ogóle. Do tego dochodzi konieczność obsługi długów zaciąganych głównie przez ostatnie 20 lat (objaw słabości systemu). Na to nałożył się trend demograficzny wydłużającego się średniego okresu życia.
W tym świetle, zastanawiam się, czy postawienie jednoznacznej granicy, kiedy wszyscy przechodzą na emeryturę ma sens. Przecież każdy chce przejść na emeryturę, kiedy jeszcze będzie w stanie coś ciekawego zrobić z czasem wolnym: pojechać na wycieczkę w góry, popływać w morzu lub chociaż na przejażdżkę rowerem a nie w wieku, w którym główną rozrywką są spacery z chodzikiem do ławki przed blokiem i z powrotem.
Jest coraz bardziej czytelne, że poleganie na systemie, zostawia nas z przysłowiową ręką w nocniku. Pracujemy, płacimy podatki na różne ubezpieczenia i nietylko. Przerwanie tego ciągu następuje dopiero, kiedy jesteśmy niezdolni do pracy i często niezdolni do wypoczynku.
Czy wyjść z "Matrixa"?
Sterowanie zachowaniami społeczeństwa przez państwo kieruje nas jako jednostki na manowce. Nie ma sensu czekać do ukończenia 65, 67 czy 70 lat by przejść na emeryturę i porzucić aktywność zawodową. Wręcz sądzę, że czekanie tak długo jest dla nas szkodliwe.
Dlatego może lepiej pracować coraz mniej (i coraz lżej) już od momentu, kiedy pierwszą połowę życia mamy za sobą? Niech to będzie wiek 40 lat. To dobry moment by zacząć spędzać coraz więcej czasu na rozrywkach dla ciała, ducha, tym czym chcemy się zająć, a coraz mniej na pracy, która też nas absorbuje ale niekoniecznie wyzwala pozytywne emocje.
Wiek 40 lat przypada też na okres, kiedy mogą ujawniać się symptomy pogarszania się stanu zdrowia. Pracując mniej a spędzając więcej czasu np. na łonie natury, odpoczynku psychicznym, możemy zabezpieczyć to zdrowie na dłużej. Możemy razem z żoną (mężem, dziećmi, przyjaciółmi, sąsiadami itp.) jeździć na wycieczki, biwaki itp. szeroko rozumiana integracja z tymi, z którymi chcemy być razem.
Kiedy i jak działać?
Jak z każdym działaniem, im wcześniej zaplanujemy jakie kroki i kiedy podjąć, tym lepiej. Jeśli już jesteśmy tuż przed czy po 40-stce, mamy na tyle czasu, by zmienić trajektorię na zbliżoną do wyżej opisanej. W najlepszej sytuacji będziemy jednak, jeśli jesteśmy uczniem szkoły średniej lub studentem. Wtedy całe nasze życia zawodowe mamy przed sobą i możemy całościowo pokierować naszym życiem dla osiągnięcia wyżej opisanego efektu.
Minus wyjścia z "Matrixa" emerytalnego jest taki, że tu i teraz musimy zacząć myśleć i działać na rzecz często odległej przyszłości. Musimy sobie uświadomić jak źle będzie jeśli nic nie zrobimy i nie przejmiemy na siebie brzemienia zadbania o przyszłość.
Od razu nie zobaczymy owoców a tylko dodatkowe nakłady pracy. Zakładając, że zaczynamy od finansowego zera, mamy tylko około 15-20 lat pracy, by uzbierać dość majątku, wiedzy i doświadczenia zawodowego by w okresie od 40 do powiedzmy 55-60 roku życia móc pozwolić sobie na coraz lżejszą pracę i jednocześnie nie czuć zagrożenia bezrobociem. Jednocześni majątek pozwoli nam fajnie żyć na stuprocentowej emeryturze już w wieku 55-60 lat.
A jak Ty sobie wyobrażasz swoje życie? Czy wiesz jak zadbać o przyszłość? Czy robisz coś, co zapewni Tobie szczęście?
18 komentarze, dodaj opinię: