poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Rynek nieruchomości jako miejsce inwestowania nadwyżek finansowych

Źródło: http://www.rancho.szymbark.pl

W poprzednim wpisie zaznaczałem różnicę, między oszczędzaniem a inwestowaniem. Przejść od pierwszego w drugie, osiągając długoterminowo wyższą stopę zwrotu, to nie lada umiejętność. Nawet osobom nie zajmującym się inwestowaniem "uda się" czasem trafić i zarobić np. na akcjach czy nieruchomościach. 

Pomnożyć majątek przypadkiem to jednak co innego niż zrobić to z rozmysłem i powtarzając zyski przez długi okres, najlepiej całe życie.

Kryzys na świecie...

Od czasu wybuchu obecnego kryzysu finansowego, w USA, Europie Zachodniej oraz w wielu innych rozwiniętych lub szybko rozwijających się krajach, nieruchomości straciły aurę aktywa, na którym prawie zawsze się zarabia, wystarczy tylko odpowiednio długo czekać. Nieruchomości były też synonimem aktywa odzwierciedlającego w cenach inflację i to z premią.

Niestety jak się zdaje ceny nieruchomości rosły szybko nietylko z racji wzrostu populacji, "regeneracji siły nabywczej" pieniądza, wzrostu wynagrodzeń ale i bańki kredytowania gospodarstw domowych. 

Kiedy "złe", niespłacane kredyty przytłoczyły rynek hipoteczny, ceny zaczęły mocno spadać a na rynku stworzył się, zwłaszcza w USA, niesamowity nawis nieruchomości odebranych za długi i należało te niechciane aktywa zbyć, choćby po historycznie bardzo niskich cenach.

... a sytuacja lokalna

Możemy teraz się zastanowić, w jakim miejscu rozwoju znajduje się polski rynek nieruchomości. Choć nasz kraj jak sądzę szybko nadgania Zachód, nadal widoczne są różnice. Potrzebujemy wielu lat, by Polska  zrównała się z obecnym rozwojem gospodarczym krajów Europy Zachodniej czy USA.

Wychodząc z tej perspektywy i dodając cechy polskiej demografii, gdzie niedawno na rynek pracy wszedł wyż demograficzny, powinniśmy mieć przed sobą relatywnie długi, może 10-15 letni okres niewielkich wzrostów lub stabilizacji realnych cen nieruchomości. 

Przyjmując perspektywę 30-letnią, już takiego przypuszczenia bym nie wysuwał. Może się bowiem zdarzyć, że po tych 15 latach, nasz rynek nieruchomości ugrzęźnie w stagnacji, podobnie jak rynek niemiecki. 

Przyczyną tego może okazać się demografia. Obecnie wyż demograficzny zakłada rodziny, potrzebuje nowego lokum, odrzucając o ile to możliwe mieszkanie w PRL-owskich blokowiskach czy sypiących się kamienicach albo po prostu emigrując z terenów wiejskich.

Za 15 lat proces ten będzie już dawno na ukończeniu a rynek będzie nasycony relatywnie nowymi domami  i mieszkaniami, z nadwyżką tych niechcianych, kiepskich jakościowo konstrukcji z PRL-u nadających się do kapitalnego remontu albo wyburzeń.

Jak zatem zarobić w Polsce w długim terminie na nieruchomościach? Pozostaje szukanie okazji cenowych i najlepszych lokalizacji. Nie warto brać z rynku mieszkań, domów czy gruntów po średniej cenie i przy średniej jakości / lokalizacji. Na tym prawdopodobnie nie zarobimy w długim terminie więcej jak wskaźnik inflacji plus 1-3%. A nie po to się staramy, główkujemy, szukamy, doglądamy i finansujemy by na koniec dojść do wniosku że lokaty bankowe by wyszły podobnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL