czwartek, 22 kwietnia 2010

Inwestowanie a oszczędzanie - krótki komentarz

Kilka artykułów wcześniej, pisałem o "dobrych" i "złych" aktywach. Tak jest też z pasywami. Dobre pasywa to np. nisko oprocentowany kredyt hipoteczny, finansujący nasze mieszkanie. Jego rata odsetkowa jest niższa niż czynsz najmu za podobny lokal. Złe pasywa to kredyt gotówkowy czy oprocentowane zadłużenie na karcie kredytowej.

Wiedza o tym, jakie aktywa i pasywa są dla nas korzystne a jakie nie, jest moim zdaniem stosunkowo łatwa do zdobycia. Można się tego nauczyć i zrozumieć dogłębnie w ciągu maksimum kilku miesięcy edukacji finansowej by dalej stosować w życiu.

Podobnie jest też z oszczędzaniem. Możemy eliminować zbędne wydatki, uczyć się dyscypliny zarządzania budżetem domowym, systematycznie czytać rankingi najlepszych kont i lokat bankowych. Dzięki temu nasze oszczędzanie będzie coraz wydajniejsze i coraz bardziej rozumne

Wygenerujemy i zachowamy przed inflacją systematycznie notowane nadwyżki, jednocześnie nie rezygnując z wydatków, które są korzystne w długim terminie, jak te związane z edukacją (w celu rozwoju zawodowego i osobistego) czy zdrowiem (zgodnie z mottem "taniej zapobiegać niż leczyć").

Kolejnym etapem jest inwestowanie. Tylko niewielka część osób potrafi przejść z oszczędzania do inwestowania i osiągnąć sukces, czyli zysk znacznie wyższy niż oprocentowanie lokat plus zapłatę za czasu poświęcony na inwestowanie.

O ludziach, którzy skutecznie zainwestowali krążą opowieści. Są podawane przypadki listonoszy z USA, którzy regularnie wpłacali pieniądze do funduszu pomnażającego środki w niesamowitym tempie. 

Sam uważam, że powyższy przykład ma w sobie więcej z legendy niż ze wskazania nam właściwego kierunku. Obecnie fundusze amerykańskich akcji w swej większości generują wyniki co najwyżej niewiele bijące oprocentowanie obligacji skarbowych, co jest kiepską zapłatą za podejmowane ryzyko. 

Podobnie jak zestawimy długoterminowe wyniki funduszy polskich akcji (np. Pioneer) z sumą inflacji za dany okres oraz sumą zwrotu z obligacji skarbowych to możemy dojść do wniosku że zarządzający nie potrafią osiągać znaczącego zwrotu w stosunku do ryzyka.

Co innego inwestycje timingowe. Ci, którzy weszli na rynek akcji rok temu a sprzedali teraz, czy choćby pod koniec 2009 roku, są często ok. 100% na plusie w 9-15 miesięcy. Technika timingu jest jednak zwodnicza i mało komu (jeśli komukolwiek) udaje się powtarzać przez wiele lat. Myślę jednak, że mimo wszystko kupowanie akcji o niskich wskaźnikach C/Z i C/WK a sprzedawanie gdy są one wysoko, da lepsze zwroty niż po prostu kupno i trzymanie funduszu akcji czy kupno i trzymanie przez wiele lat tych samych walorów. Nastroje na rynku wyznaczają bowiem kursy akcji w znacznie większym stopniu niż np. zmiany zyskowności operacyjnej i majątku przedsiębiorstw.

Osoby, które nie mogą się zaangażować o obserwację konkretnych spółek, kupują i sprzedają jednostki funduszy inwestycyjnych, gdy ogólne wskaźniki dla rynku są nisko lub wysoko. Aby odroczyć podatek Belki, można tu zastosować fundusz parasolowy. Timing na jednostkach najlepszych funduszy inwestycyjnych będzie moim zdaniem lepszy niż po prostu trzymanie ich przez wiele lat.

Myślę, że najbardziej ambitną a jednocześnie czasochłonną metodą inwestowania w akcje jest stanie się inwestorem indywidualnym i założenie rachunku maklerskiego. O ile mediana zysków drobnych akcjonariuszy może być podobna do zwrotów na indeksie czy z jednostek funduszy inwestycyjnych, to "rozstrzał" wyników jest zdecydowanie większy. Jedni na wzrostowym rynku stracą większość wpłat a inni "pobiją" indeks trzykrotnie wyższą stopą zysku. 

Pomimo istnienia trendów na rynku, my dzięki naszej przenikliwości oceny sytuacji i wysokiej jakości decyzji, możemy się wyróżnić z tłumu. Może to być wyróżnienie na plus, jak i na minus. 

Może część Czytelników się ze mną nie zgodzi ale z perspektywy własnych doświadczeń uważam, że lepiej nigdy nie stać się inwestorem indywidualnym, niż być nim niedbale, poświęcając mało czasu i uwagi a w konsekwencji zdając się na łut szczęścia oraz rekomendacje i nastroje innych osób. 

W takim wariancie lepiej zostać przy funduszach albo oszczędzaniu na lokatach. Innym wyjściem (choć też nie łatwiejszym) jest zakup nieruchomości. O tym w innym wpisie.

9 komentarzy:

  1. No i wreszcie ktoś powiedział o funduszach prawdę, że lepiej inwestować właśnie w fundusze, o ile nie ma się czasu i chęci na porządną analizę spółek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Leszek, miło że wróciłeś do komentowania :)

    Tak to jest z funduszami, jak sami nie możemy inwestować to można się nimi posłużyć. Pozostaje nam jednak decyzja kiedy kupować, sprzedawać i jakie konkretnie fundusze wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie fundusze, bo sa latwiejsze i bezpieczniejsze (co nie znaczy, ze sa latwe i bezpieczne). Moja przygoda z indywidualnym inwestowaniem jest dowodem na to, ze nie kazdy potrafi zarobic na akcjach, nawet kiedy jest hossa, za to odpowiednie zonglowanie funduszami daje (przynajmniej w moim przypadku) lepsze wyniki, wystarczy się podeprzeć jednym, czy dwoma dobrymi rankingami i zasada, ze jak jest hossa zwiekszamy zaangazowanie w akcjach, jak bessa uciekamy w bezpieczne fundusze. Oczywiscie fundusze maja caly szereg wad, takich jak nizsza plynnosc (trzeba czekac kilka dni nim zlecenie zostanie zrealizowane) i caly szereg oplat, ale cos za cos.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Domowybank, racja, mają one swoje miejsce na rynku bo upraszczają inwestowanie. Mogą być też "wstępem" do stania się inwestorem indywidualnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. "zasada, ze jak jest hossa zwiekszamy zaangażowanie w akcjach, jak bessa uciekamy w bezpieczne fundusze".
    Uważam, że zasada powinna być odwrotna: bessa - kupuj j.u. akcyjne; hossa - sprzedaj.

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście funduszy używam do dywersyfikacji portfela. Część spółek wybieram sam, a cześć daje funduszom. Zawsze jest szansa, że jeśli ja się pomyliłem to oni nie koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przedostatni akapit można IMHO oprawić w ramkę i powiesić w widocznym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Paweł, dzięki, ciekawe ilu początkujących, kupujących akcje PZU skorzysta z tej rady... Zysk na debiucie może być z 15%. Pomyślą, że inwestowanie jest proste, wystarczy kupić i dalej samo rośnie, 15% w 3 tygodnie. Nawet zaczną żałować, że wcześniej nie zainteresowali się giełdą.

    OdpowiedzUsuń
  9. A co z inwestowaniem w firmy czy własną działalność gospodarczą? Takie działania niosą za sobą duże możliwości. Stworzenie domu weselnego, jeśli tylko znajdziemy odpowiednia lokalizację i projekt http://www.kbprojekt.pl/projekty_domow_weselnych.php może przynieść nam sensowne zyski.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL