Dzisiaj opiszę pewną spiskową teorię. Zakłada ona, że obecne wzrosty na WIG20 w kierunku 2500 pkt, są wynikiem sztucznego zawyżania.
Teorię opieram na tym, że:
- w okresie dobrej koniunktury / optymizmu, kontrakty są notowane z premią wobec bazy (indeksu). Teraz jednak kontrakty kolejnej serii (FW20M10), na którą "przesiadają się" inwestorzy, są handlowane z dyskontem do bazy. Oznacza to, że prawdopodobnie więcej inwestorów zakłada WIG20 w czerwcu na niższym poziomie niż obecnie a przynajmniej że między marcem a czerwcem dojdzie do sporej korekty.
- indeks warszawski WIG20 i najsilniej skorelowany z nim niemiecki DAX, zachowują się wyraźnie słabiej niż światowy trendotwórczy amerykański SP500. Może to oznaczać, że mamy do czynienia z zaledwie mocnym odbiciem na GPW po lutowych spadkach a nie z kolejną silną falą wzrostową.
Myślę, że teorię tą można uzasadnić także na gruncie makroekonomicznym. Obecne wyceny akcji dyskontują już silne ożywienie w roku 2010, natomiast dalsza przyszłość pozostaje pod znakiem zapytania. Dla przykładu kurs PKO BP zdyskontował już wzrost zysku netto w 2010 r. o ok. 30% do prawie 3 mld zł i nawet przy takim wyniku, wskaźnik Cena/Zysk wyniesie około 15.
Szukając inspiracji jaką przyjąć strategię, można także zajrzeć do marcowego raportu miesięcznego DI BRE. Warta przytoczenia jest następująca zamieszczona w nim opinia:
"To jednak nie koniec wysokiej zmienności rynku a inwestorzy nadal będą targani: z jednej strony nadziejami na szybsze niż dotychczas wychodzenie światowej gospodarki z kryzysu, a z drugiej rosnącymi problemami deficytów budżetowych czy nadal słabej konsumpcji prywatnej. Podtrzymujemy opinię, że w najbliższych miesiącach WIG20 będzie testował poziom 2 100 punktów."
Marsz na 2100 pkt wydaje się dość silną korektą. Można sobie wyobrazić spadki akcji od obecnych poziomów o 10-15% oraz powrót niepewności co do kontynuacji hossy.
Warte przytoczenia jest, że w średnim i długim terminie, znaczna część analityków (konsensus?) wskazuje na kontynuację hossy do wiosny 2011 roku lub przynajmniej do połowy 2010, na który to czas ma przypadać szczyt WIG20 na ok. 2900-3100 pkt. Szacunki zakończenia hossy dopiero w 2011 roku wydają mi się dość optymistyczne. W takim scenariuszu, rok 2010 mógłby być jednak zdominowany przez trend boczny, tak by znaczniejsza zwyżka nastąpiła na przykład dopiero na przełomie 2010/2011 roku.
Drugi wariant i szybkie wzrosty do 2900 pkt już w połowie tego roku, wystraszyłyby moim zdaniem wielu inwestorów długoterminowych, którzy masowo realizowaliby zyski (z pewnością ja bym realizował). Na rynku zostałyby głównie OFE, TFI i technicznie nastawieni inwestorzy indywidualni. W razie zmiany trendu w takim układzie, spadki mogłyby rozegrać się bardzo szybko: przejście technicznych na "eski", umorzenia jednostek w TFI i wstrzymanie zakupów przez jak zwykle uziemione OFE.
Zmiany w portfelu
Mając powyższe na uwadze, postanowiłem zredukować zaangażowanie w akcjach. Wczoraj sprzedałem walory PGF po 46,90 zł, realizując zysk po prowizji 5,3% w 4 miesiące. Jest to nominalnie dość słaby wynik, choć dobry pod tym względem, że w międzyczasie przeczekałem stratę w wycenie większą jak 20%. Obecnie PGF jest notowane po ok. 45 zł (4% niżej). Badając wskaźnik RSI, w tym tygodniu powinno dojść do ponownego odbicia w kierunku 47 zł lub dalszych spadków na nawet 40-41 zł.
Z długich pozycji pozostały mi akcje LC Corp, które nadal posiadają wg mojej opinii ok. 35% potencjał wzrostu, oraz Getin Noble Banku, które "wyceniam" na 7,50 zł z ok. 30% potencjałem wzrostu. W przypadku tej ostatnie spółki, myślę że warto przeczytać komentarz DM Millennium nt raportu rocznego za 2009 r. Getin Holdingu. Jest w nim zawarta m.in. taka informacja:
"Getin Noble vs. Getin Holding
Obecnie kapitalizacja Getin Holding wynosi 7,1 mld PLN, podczas gdy wartoœść przypadających na spółkę udziałów w TU Europa i Getin Noble wynosi prawie 5.6 mld PLN (4.6 mld PLN i 0.9 mld PLN). Różnica - ponad 1.2 mld PLN nie może być wyjaœśniona wartośœcią pozostałych aktywów (pozostała działalnoœść w Polsce ma niewielkie znaczenie, a działalnoœść zagraniczna da naszym zdaniem w 2010 roku w optymistycznym wariancie wynik nie większy niż 30-35 mln PLN). Tym samym, dla uzyskania ekspozycji na wyniki Getin Banku, akcje Getin Holdingu są gorszą alternatywą od niżej wycenianego Getin Noble Bank. Różnica w naszym modelu wynosi ponad 20% na korzyść GNB."
Zbierzna opinia z w/w wstrzymuje mnie przed sprzedażą akcji GNB, pomimo ostatniej zwyżki z 5 do 5,70 zł za akcję.
Oprócz zamknięcia już trzech długich pozycji (TP SA, Polnord, PGF), postanowiłem zarobić na spadkach / zabezpieczyć długie pozycje w GNB i LCC, sprzedając kontrakty na akcje czołowego polskiego banku, PKO BP po średnio 38,40 i wielkości pozycji 30% wartości portfela.
Kurs PKO BP zachowuje się w ostatnich tygodniach wyjątkowo mocno i stabilnie, w miarę jak zbliżamy się do rozliczenia kontraktów, co może mieć związek ze "spiskowym" zawyżaniem indeksu WIG20. Jest szansa, że w razie spadków rynku, ta spółka w dużym stopniu weźmie w nich udział.
Zyski ze spadków kursu PKO BP, zamortyzują prawdopodobne spadki cen LCC i GNB. W przypadku wzrostów rynku, GNB i LCC mają spory potencjał by zachować się lepiej niż rynek, podczas gdy na PKO możliwa jest zwyżka moim zdaniem maksimum do 40-42 zł i to w bardzo optymistycznym scenariuszu.
Zapraszam do dyskusji.


9 komentarze, dodaj opinię: