Dziś tematem oferta Getin Banku.
W listopadzie 2008 szukałem karty kredytowej, która byłaby tania w utrzymaniu, pozwalała zarabiać przez zwrot części kwoty zakupów bezgotówkowych, plus było można wypłacać z niej gotówkę z zachowaniem okresu bezodsetkowego. Porównałem wiele ofert i Getin był ten jedyny, niepowtarzalny.
Karta "Silver" kosztowała mnie tylko 4,50 zł miesięcznie za ubezpieczenie a mogłem cały limit z karty przelać np. na konto oszczędnościowe w Eurobanku 7,07% netto i zarabiać na odsetkach. W ten sposób uruchomiłem "perpetum mobile" do zarabiania kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Do tego przez pierwsze bodajże 6 miesięcy, dostawałem zwrot 1% kwoty transakcji bezgotówkowych. Limit karty to 3-miesięczne zarobki więc dla każdego kwota znacząca.
W miarę upływu czasu, oferty depozytowe słabły, spadało oprocentowanie i przychody z odsetek. Cieszyłem się jednak, że biznes z kartą nadal wychodził mi lekko na plusie, a do tego miałem swój bezpłatny fundusz awaryjny i płynnościowy w jednym.
By móc obserwować zadłużenie online, założyłem bezpłatne konto ROR e-Getin. Po 6 miesiącach, pojawiła się oferta zarobku na poleceniu konta osobie, która nie była klientem Getinu. Powiedziałem o tym mojej lepszej połówce i oboje zarobiliśmy po 60 zł bez ponoszenia kosztów.
Względna sielanka trwała jeszcze około roku. W tym czasie niestety wzrosły koszty obsługi karty, bo jeśli nie dokonałem w miesiącu transakcji bezgotówkowych na 350 zł, to karta kosztowała dodatkowe 5 zł za obsługę (czyli razem 9,50 zł miesięcznie). Zareagowałem wnioskiem o podwyższenie limitu na karcie by podnieść dochody. Niestety został on odrzucony.
Od 1 kwietnia 2010 wchodzi nowa tabela opłat i prowizji dotycząca kont i kart. Wprowadza ona stawkę 2,5% jako opłatę za przelew gotówki z rachunku karty kredytowej, co oznacza, że zupełnie nie opłaca się transportować środków do Eurobanku na oprocentowany rachunek i później zwracać tych środków po 30-50 dniach, spłacać karty i powtarzać manewr.
Złożyłem wniosek o niepobieranie opłaty za przelew z rachunku karty oraz wniosek o podwyższenie limitu na karcie. Niestety oba zostały odrzucone.
15 marca dokonałem spłaty karty a następnego dnia wykonałem przelew środków do Eurobanku na konto oprocentowane 4,55% netto. Okres nieoprocentowanego zadłużenia karty mija 30 kwietnia i jest to dla mnie czas ostatnich zbiorów odsetek. Tego dnia ostatni raz spłacam kartę i składam wniosek o jej zamknięcie, by nie pobrało mi stawki za używanie karty i ubezpieczenia na początku kolejnego miesiąca.
Podsumowując, na rynku funkcjonują czasem bardzo korzystne rozwiązania dla klienta ale są one eteryczne. Banki z czasem przechodzą z okresu siewów do okresu zbiorów. Jeśli nie chcemy być ich plonem, lepiej przyzwyczaić się do okresowych migracji kart i kont.
Jeśli posiadasz kartę kredytową, proszę napisz gdzie, ile Cię ona kosztuje oraz jakie masz z niej korzyści. Być może będzie to ciekawa oferta także dla pozostałych Czytelników?

9 komentarze, dodaj opinię: