sobota, 16 stycznia 2010

Oszczędzanie nie jest w modzie

Nastawienie znacznej części (może większości) społeczeństwa do wydawania pieniędzy prowadzi moim zdaniem donikąd. Oszczędzanie nie jest po prostu modne.

Przypadkowy mieszkaniec USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, zapytany czy oszczędza i co myśli o oszczędzaniu, odpowiedziałby pewnie coś takiego:  "Planuję oszczędzać ale zawsze mam jakieś wydatki. Jak mi nawet coś zostaje, to chcę się rozerwać by mieć coś z życia".

(Na zdjęciu kran z cieknącą wodą, źródło: wikipedia.org)

Dominacja nastawienia do łapania chwili, jako że życie płynie szybko, jest dobre samo w sobie ale niestety w kapitalizmie jest nadużywane, np. w celu reklamowania konsumpcji towarów danych firm. Większość tych reklam przyczyni się do zwiększenia sprzedaży. To wszystko nakręca spiralę reklam i konsumpcji. Im silniejsza nasza wola, tym reklamy bardziej natarczywe i psychodeliczne. Wszystko to można by jeszcze przeżyć, gdyby nie ... dostęp do konsumpcji na kredyt.

Jeśli nie wypracujemy silnej woli, która się wzmacnia wraz z natężeniem reklam, wówczas padniemy ofiarą  tego sytemu, kupimy więcej niż jesteśmy w stanie utrzymać i skończymy mieszkając pod przysłowiowym mostem, mając komornika na karku, tak na wszelki wypadek jakbyśmy chcieli się od nowa dorabiać. Druga opcja to śmierć z przepracowania, od setek comiesięcznych nadgodzin, branych by jeszcze przez jakiś czas utrzymać się na powierzchni.

Konsumpcjonizm to nietylko skutek podatności na reklamy. Rozrzutność jest wspierana także przez nasz ludzki instynkt, przez który może być odbierana jako coś atrakcyjnego. Przeszukując sieć natrafiłem na ten artykuł. Już jego tytuł: Rozrzutność przyciąga kobiety wiele wyjaśnia. Jak pisze autor - psycholog, na podstawie własnych badań, kobiety są skłonne wybierać partnerów wydających więcej pieniędzy, jak i manifestujących ten fakt, poprzez wszelkiego rodzaju posiadane bajery, od drogich komórek po drogie samochody, już nie mówiąc o drogim sposobie życia, jedzenia w restauracjach i picia drinków w pubach (to już moja fantazja). Jako podsumowanie tej części wpisu niech posłuży poniższy fragment z w/w artykułu:

"Jak wyjaśniają to zjawisko naukowcy? Według nich wcześniej za atrakcyjnych uważani byli mężczyźni będący na przykład dobrymi myśliwymi, potencjalna żona mogła więc być pewna, że jej rodzina nie będzie w przyszłości cierpieć głodu. W kulturze konsumenckiej – twierdzi Kruger – mężczyźni demonstrują swój potencjał, nabywając dobra konsumpcyjne. Dlatego właśnie współcześni panowie rywalizują ze sobą, który z nich kupi samochód lepszej marki, świadczy to bowiem o ich awansie społecznym." (focus.pl)

Jak w takich warunkach  oszczędzanie ma być w modzie? Kto będzie wspierał i popularyzował oszczędzanie? Kto będzie chciał oszczędzać, będąc za to społecznie nagradzanym? Moim zdaniem ratunek przynosi nam tzw. ekologia. Trend tzw. ekologiczny jest silny i się wzmaga. Coraz więcej osób jest świadoma, że chcąc zachować planetę dla kolejnych pokoleń, należy żyć z umiarem, wykorzystując tyle surowców ile potrzebujemy a nie tyle, na ile tylko jesteśmy w stanie się zadłużyć.

Jest nawet taka dziedzina nauki, która zajmuje się oszczędnym i gospodarnym wykorzystywaniem zasobów natury w celu ochrony środowiska, w którym żyjemy a jest nią sozologia. W ramach tej dziedziny są badane i opisywane zmiany zachodzące w środowisku naturalnym, zwłaszcza niekorzystne oddziaływanie ludzi na przyrodę, a następnie opracowywane sposoby, jak praktycznie poradzić sobie z tymi problemami.

Pytanie, czy osoby, które podświadomie traktują rozrzutność jako miarę atrakcyjności osobistej, będą w stanie zastąpić to modą na oszczędzanie środowiska naturalnego poprzez ograniczenie konsumpcji? Moim zdaniem w horyzoncie najbliższych lat jest to wątpliwe. Pomimo, że coraz więcej osób jest świadomych, że trzeba oszczędzać wodę czy prąd, większość robi to doraźnie ze względu na domowy budżet a nie środowisko. Prowadzi to do tego, że oszczędzanie ludziom często kojarzy się z biedą i niskim uposażeniem.

Tak długo, jak o oszczędzaniu będzie się myślało w ten sposób a do oszczędzania nie przyłączy się większość osób tzw. zamożnych a obecnie żyjących rozrzutnie, to oszczędzanie będzie traktowane jako coś tymczasowego, coś co musimy zaliczyć w naszej wyimaginowanej drodze do bogactwa albo aby po prosu przeżyć "do pierwszego" a nie coś, co jest naszym sposobem na życie, bez względu na nasz status materialny.

14 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post. Myślę, że jest dobrą bazą na szerszą dyskusję. Pytanie tylko, jak rozpropagować modę na oszczędzanie? Co zrobić, żeby oszczędzanie było trendy? Ja zrobię pierwszy krok i dodam Twojego bloga do polecanych na swoim blogu. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?

    OdpowiedzUsuń
  2. a w sumie po co oszczędzanie ma być modne? ktoś się z was śmieje jak mówicie, że odkładacie 10% swoich zarobków zamiast wydać je na iphone'a albo okularki od dolce gabana? i źle wam z tym, wstydzicie się tego? no to poczekajcie rok i znowu pogadajcie sobie z tym kimś. a potem za 10 lat porównacie sobie finanse.

    ja nie potrzebuję słyszeć w tramwaju jak gówniarze rozmawiają o lokacie bezbelkowej żeby wiedzieć, że w mojej sytuacji brak oszczędzania teraz to kopanie sobie finansowego grobu. a jak ktoś potrzebuje społecznej akceptacji dla tego co robi ze swoimi pieniędzmi to niech się też dowie czy przypadkiem za szybko nie oddycha bo to nie ekologiczne. a przecież ekologia jest trendy.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ ynwestor, pewnie że nie mam :)

    @ grapkulec, chodzi mi na pzyklad o taki szczegól, że jeśli oszczędzanie będzie modne i powszechne, zmniejszy się ilość osób która potrzebuje (korzysta) z pomocy państwa. To się przeklada na ilość podatków jaką zaplaci reszta spoleczeństwa by utrzymać system. Tak więc na upowszechnieniu oszczędzania zyskają wszyscy i jest to dla mnie oczywiste jak 2 x 2 = 4.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Zdzichu
    nie sądzę żeby moda na oszczędzanie miała jakikolwiek wpływ na to ile naszej kasy pójdzie na biurokrację i budowanie socjalizmu. co najwyżej jeśli się nagle okaże, że za dużo pieniędzy umyka im i leży na kontach bankowych lub u maklerów to dowala jeszcze większe podatki. poza tym to że płacisz X złotych jako podatki i Y złotych z tego jest przeznaczona na cele socjalne to nie znaczy, że jeśli ilość korzystających z pomocy socjalnej się zmniejszy to zmniejszą się również kwoty X lub Y. Administracja bardzo chętnie wyciąga łapę po nasze pieniądze, ale trzeba by chyba kolejnego cudu nad Wisłą, żeby chciała je oddać lub z nich zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ grapkulec

    bezpośredniego i szybkiego przelożenia wzrostu oszczędzania na mniejsze podatki się nie spodziewam, ale z czasem powinna być reakcja.

    Jeśli faktycznie nastąpi zmiana podejścia do oszczędzania w spoleczeństwie to też w glowach tych u wladzy a wtedy mogą faktycznie spaść podatki (albo chociaż przestac rosnąć).

    W tej chwili to brzmi jak science fiction albo "social fiction" co nie znacze że popularyzowanie oszczędzania jest zle albo prowadzi donikąd.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z oszczędzaniem to jest tak, że jest trudno jeżeli nie ma się konkretnego celu albo jest on mglisty. Przyjemniej wydać kasę na jakiś gadżet niż wpłacić na konto i cieszyć się z dodatkowych zer. Jeżeli jednak nagroda z oszczędania jest bliska i namacalna, to wtedy zupełnie co innego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Domowy Manager

    racja, cel powinien być, wtedy oszczędności nabierają dodatkowej wartości - znaczenia przyczynowo skutkowego. Wtedy wiem, że jak oszczędzę, zbliżę się do celu, jak wydam oszczędności - oddalę się od celu. Celem mogą być 1) stworzenie rezerwy na sytuacje losowe 2) zbieranie na studia, własne mieszkanie, dom, wcześniejszą emeryturę, wyjazd np. na rok do Australii itp.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego rządzący naszym krajem nie propagują ideii oszczędzania? Pewnie są dwa powody:
    1. Ponieważ sami nie oszczędzają pieniędzy podatników
    2. Rozpasany konsumpcjonizm to większe wpływy z podatków, a tym samym więcej pieniędzy do bezsensownego wydania, przez elitę rządzącą (w uproszczeniu).

    Osobiście nie dziwię się dlaczego oszczędzanie nie jest modne. Sam uśmiecham się na widok ludzi, którzy kpią z oszczędnych, jednak nie czuję potrzeby ich nawracania na właściwą drogę.Każdy jest odpowiedzialny za siebie i swoje decyzje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak być postrzeganym jako bogatszy niż w rzeczywistości . Przy kobietach nie należy mówić o oszczędzaniu tylko o odpowiedzialności , ewentualnie o przemyślanych zakupach, nie należy być skąpym tylko rozsądnym, nigdy nie mówić że cię nie stać tylko ewentualnie że nie masz ochoty lub aktualnie nie będziesz się angażował, nie pożyczać pieniędzy, nie narzekać na zarobki. Jak najwięcej pieniędzy przepuszczać w towarzystwie kobiet lecz zawsze w ramach prywatnego limitu.

    Lepiej kupować eleganckie dodatki do garderoby niż elektroniczne zabawki "noś modne ciuchy w modnych ciuchach jesteś gość". Żywotność garderoby jest dłuższa niż elektroniki iPhone za 3 lata będzie szmelcem a portfel z krokodyla nadal bedzie trendy .Po prostu elektronika o wiele szybciej traci na wartości niż elegancki garnitury,zegarek,pasek,portfel czy okulary .

    Słowo oszczędzanie jest "passe" sugeruje że jesteś biedny ;) , słowo klucz to inwestowanie lub alokacja nadwyżek - to sugeruje że jesteś bogaty.

    OdpowiedzUsuń
  10. @niktwazny
    hehe, i jak zwykle wszystkiemu winne są kobiety. gdyby nie one to by można spokojnie oszczędzać i się z tym nie kryć. a tak to trzeba być jak kryptogej co nosi glany i rzuca kamieniami w parady miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. @ niktwazny

    czyli jesteś specem w zdobywaniu kobiecych serc i ciał a jednocześnie dobrze Ci idzie w oszczędzaniu i inwestowaniu, dzięki czemu nie jesteś jeszcze bankrutem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Słowo oszczędzanie jest "passe" sugeruje że jesteś biedny ;) , słowo klucz to inwestowanie lub alokacja nadwyżek - to sugeruje że jesteś bogaty."

    No i to są święte słowa - pomagałem znajomym ostatnio wysłać przekaz do niemiec to jak im powiedziałem że gdzieśtam jest za 5 zł a nie jak w większości za 50zl to się dowiedziałem żebym nie był już taki skąpy - i tu mnie zatkało.

    Firmy i instytucje robią MILIONY na takich ludziach dla których mądrzejszy (czyli tańszy) wybór tej samej usługi jest postrzegany jako biedactwo i skąpstwo, dlatego płacą za karte 5 zł, biorą debilne oferty abonamentów telefonów kupują spożywkę na tzw "high streecie" zamiast w hipermarketach po godzinach ale cóż-liczy się ich dobre samopoczucie.

    @niktważny
    W przypadku wyższości markowej garderoby nad elektroniką też się zgodzę w pełni, najnowsze gadżety są dla małolatów ;-)
    O wiele bardziej mnie cieszy moje ubranie nieśmiertelnego H.Bossa czy złote zegarki z lat '60 i '70 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szacun dla was Panowie, ilekroć czytam wasze komentarze, utwierdza mnie to, że podążam w dobrym kierunku. Na temat oszczędzania czy jest modne, bądź nie modne, nie musze się już wypowiadać, praktycznie wszystko zostało już napisane.

    PS. Teraz mam taki okres, że rzadziej zaglądam na bloga, (sesja/praca dyplomowa). Ale to nie znaczy, że już tak będzie zawsze.

    Pozdrawiam
    Argon

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobry i konkretny post Zdzichu, bardzo ciekawe konkluzje.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL