Nastawienie znacznej części (może większości) społeczeństwa do wydawania pieniędzy prowadzi moim zdaniem donikąd. Oszczędzanie nie jest po prostu modne.Przypadkowy mieszkaniec USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, zapytany czy oszczędza i co myśli o oszczędzaniu, odpowiedziałby pewnie coś takiego: "Planuję oszczędzać ale zawsze mam jakieś wydatki. Jak mi nawet coś zostaje, to chcę się rozerwać by mieć coś z życia".
(Na zdjęciu kran z cieknącą wodą, źródło: wikipedia.org)
Dominacja nastawienia do łapania chwili, jako że życie płynie szybko, jest dobre samo w sobie ale niestety w kapitalizmie jest nadużywane, np. w celu reklamowania konsumpcji towarów danych firm. Większość tych reklam przyczyni się do zwiększenia sprzedaży. To wszystko nakręca spiralę reklam i konsumpcji. Im silniejsza nasza wola, tym reklamy bardziej natarczywe i psychodeliczne. Wszystko to można by jeszcze przeżyć, gdyby nie ... dostęp do konsumpcji na kredyt.
Dominacja nastawienia do łapania chwili, jako że życie płynie szybko, jest dobre samo w sobie ale niestety w kapitalizmie jest nadużywane, np. w celu reklamowania konsumpcji towarów danych firm. Większość tych reklam przyczyni się do zwiększenia sprzedaży. To wszystko nakręca spiralę reklam i konsumpcji. Im silniejsza nasza wola, tym reklamy bardziej natarczywe i psychodeliczne. Wszystko to można by jeszcze przeżyć, gdyby nie ... dostęp do konsumpcji na kredyt.
Jeśli nie wypracujemy silnej woli, która się wzmacnia wraz z natężeniem reklam, wówczas padniemy ofiarą tego sytemu, kupimy więcej niż jesteśmy w stanie utrzymać i skończymy mieszkając pod przysłowiowym mostem, mając komornika na karku, tak na wszelki wypadek jakbyśmy chcieli się od nowa dorabiać. Druga opcja to śmierć z przepracowania, od setek comiesięcznych nadgodzin, branych by jeszcze przez jakiś czas utrzymać się na powierzchni.
Konsumpcjonizm to nietylko skutek podatności na reklamy. Rozrzutność jest wspierana także przez nasz ludzki instynkt, przez który może być odbierana jako coś atrakcyjnego. Przeszukując sieć natrafiłem na ten artykuł. Już jego tytuł: Rozrzutność przyciąga kobiety wiele wyjaśnia. Jak pisze autor - psycholog, na podstawie własnych badań, kobiety są skłonne wybierać partnerów wydających więcej pieniędzy, jak i manifestujących ten fakt, poprzez wszelkiego rodzaju posiadane bajery, od drogich komórek po drogie samochody, już nie mówiąc o drogim sposobie życia, jedzenia w restauracjach i picia drinków w pubach (to już moja fantazja). Jako podsumowanie tej części wpisu niech posłuży poniższy fragment z w/w artykułu:
"Jak wyjaśniają to zjawisko naukowcy? Według nich wcześniej za atrakcyjnych uważani byli mężczyźni będący na przykład dobrymi myśliwymi, potencjalna żona mogła więc być pewna, że jej rodzina nie będzie w przyszłości cierpieć głodu. W kulturze konsumenckiej – twierdzi Kruger – mężczyźni demonstrują swój potencjał, nabywając dobra konsumpcyjne. Dlatego właśnie współcześni panowie rywalizują ze sobą, który z nich kupi samochód lepszej marki, świadczy to bowiem o ich awansie społecznym." (focus.pl)
Jak w takich warunkach oszczędzanie ma być w modzie? Kto będzie wspierał i popularyzował oszczędzanie? Kto będzie chciał oszczędzać, będąc za to społecznie nagradzanym? Moim zdaniem ratunek przynosi nam tzw. ekologia. Trend tzw. ekologiczny jest silny i się wzmaga. Coraz więcej osób jest świadoma, że chcąc zachować planetę dla kolejnych pokoleń, należy żyć z umiarem, wykorzystując tyle surowców ile potrzebujemy a nie tyle, na ile tylko jesteśmy w stanie się zadłużyć.
Jest nawet taka dziedzina nauki, która zajmuje się oszczędnym i gospodarnym wykorzystywaniem zasobów natury w celu ochrony środowiska, w którym żyjemy a jest nią sozologia. W ramach tej dziedziny są badane i opisywane zmiany zachodzące w środowisku naturalnym, zwłaszcza niekorzystne oddziaływanie ludzi na przyrodę, a następnie opracowywane sposoby, jak praktycznie poradzić sobie z tymi problemami.
Jest nawet taka dziedzina nauki, która zajmuje się oszczędnym i gospodarnym wykorzystywaniem zasobów natury w celu ochrony środowiska, w którym żyjemy a jest nią sozologia. W ramach tej dziedziny są badane i opisywane zmiany zachodzące w środowisku naturalnym, zwłaszcza niekorzystne oddziaływanie ludzi na przyrodę, a następnie opracowywane sposoby, jak praktycznie poradzić sobie z tymi problemami.
Pytanie, czy osoby, które podświadomie traktują rozrzutność jako miarę atrakcyjności osobistej, będą w stanie zastąpić to modą na oszczędzanie środowiska naturalnego poprzez ograniczenie konsumpcji? Moim zdaniem w horyzoncie najbliższych lat jest to wątpliwe. Pomimo, że coraz więcej osób jest świadomych, że trzeba oszczędzać wodę czy prąd, większość robi to doraźnie ze względu na domowy budżet a nie środowisko. Prowadzi to do tego, że oszczędzanie ludziom często kojarzy się z biedą i niskim uposażeniem.
Tak długo, jak o oszczędzaniu będzie się myślało w ten sposób a do oszczędzania nie przyłączy się większość osób tzw. zamożnych a obecnie żyjących rozrzutnie, to oszczędzanie będzie traktowane jako coś tymczasowego, coś co musimy zaliczyć w naszej wyimaginowanej drodze do bogactwa albo aby po prosu przeżyć "do pierwszego" a nie coś, co jest naszym sposobem na życie, bez względu na nasz status materialny.
Tak długo, jak o oszczędzaniu będzie się myślało w ten sposób a do oszczędzania nie przyłączy się większość osób tzw. zamożnych a obecnie żyjących rozrzutnie, to oszczędzanie będzie traktowane jako coś tymczasowego, coś co musimy zaliczyć w naszej wyimaginowanej drodze do bogactwa albo aby po prosu przeżyć "do pierwszego" a nie coś, co jest naszym sposobem na życie, bez względu na nasz status materialny.
14 komentarze, dodaj opinię: