poniedziałek, 28 grudnia 2009

Przegląd informacji ze spółek portfelowych

Przyszły Getin Noble Bank rozwija się poprzez przejęcia mniejszych podmiotów: podpisano umowę kupna GMAC Bank, kredytującego zakupy nowych i używanych samochodów. Obecnie trwają negocjacje kupna niemieckiego WestLB, specjalizującego się w obsłudze klientów korporacyjnych. (bankier.pl: 1, 2)

"Noble Bank jako grupa jest innowacyjna, jeżeli chodzi o tworzenie nowych rozwiązań, nowych produktów. Po fuzji w Getin Banku produktami zajmą się te same osoby, które tworzą je w tej chwili w grupie Noble Banku. Na pewno będzie więc dużo nowych, ciekawych rozwiązań. Zarząd pracuje obecnie nad strategią na Nowy Rok i kilka następnych lat. Zostanie ona przedstawiona rynkowi 11 stycznia 2010" - z wywiadu z prezesem Noble Banku. (bankier.pl: 1)

PGF rozszerza sieć detaliczną aptek poprzez kupowanie placówek, jak i zrzeszanie aptek niezależnych pod jedną marką. Konkurencja nie pozostaje w tyle. Firmy szukają sposobów na zwiększanie marży poprzez świadczenie aptekom usług księgowych, np. PGF, czy poprzez sprzedaż leków bez recepty pod własną marką, np. Torfarm. (parkiet.com: 1)

Polnord dzięki pozyskanym środkom z emisji akcji i sprzedaży powierzchni biurowej w Rosji, pozyskał finansowanie niezbędne do uruchomienia kolejnych projektów deweloperskich. Wskutek wpływu w/w działań, DI BRE wycenia akcje na 46,80 zł w 12-miesięcznej perspektywie docelowej. Wyniki III kwartału 2009 były bardzo dobre, lecz jednorazowe. Stąd nie powinny już mieć wpływu na zmianę kursu. (DI BRE: 1)

środa, 23 grudnia 2009

Perspektywy polskiego rynku akcyjnego w roku 2010

Początkowo miałem zamiar opisać perspektywy wszystkich aktywów, w które rozważam inwestycje w roku 2010, lecz być może nie byłbym w stanie zmieścić się w rozsądnej długości posta.

W 2009 roku najwięcej zarobiłem na akcjach. Ba, prawie wszystko to zysk na akcjach a waluty (zwłaszcza EURRON), towary (gaz ziemny) i opcje zaczęły urozmaicać inwestycje dopiero pod koniec tego roku.

Stąd zadaję sobie do tej chwili pytanie, co w następnym roku będzie w stanie pociągnąć moje inwestycje tak do góry, bym wyraźnie pobił wyniki lokat bankowych, osiągając minimum 10% realnej stopy zwrotu po opodatkowaniu.

Prawdopodobieństwo osiągnięcia takiego wyniku tylko na polskich akcjach wynosi moim zdaniem poniżej 50%.

Dlaczego tak uważam? Oto kilka powodów:

1) rok 2010, jeśli nie pogorszy się znacząco giełdowa koniunktura, powinien przynieść wysyp debiutów polskich firm, gdzie udziałowcem jest Skarb Państwa. Mam tu na myśli spółki energetyczne, PZU, wyjście z niektórych spółek chemicznych, może Polkomtel (operator Plus GSM; akcje ma PGE, PKN Orlen i KGHM), sprzedaż pozostałych resztówek (TP SA), zmniejszenie zaangażowania w KGHM i Lotosie. Wszystko to daje kilka, jeśli nie kilkanaście miliardów złotych, za które nabyte zostałyby prawdopodobnie inne akcje z GPW a które trafią do Skarbu Państwa na finansowanie deficytu.

2) kolejne IPO średnich i drobnych spółek, którym nadal będą dokuczały trudności w uzyskaniu kredytu na rozwój lub finansowanie obecnej działalności. Dla nich emisja akcji i wejście na giełdę może być najlepszym źródłem pieniędzy.

3) z racji rosnącego zadłużenia i wzrostu deficytu, Skarb Państwa będzie emitował większe ilości obligacji, głównie na rynek krajowy. ING szacuje, że może to być 0,5-1,0 mld PLN dodatkowej podaży obligacji miesięcznie (!). Wzrost wolumenów emisji powinien wystąpić także w innych krajach (finansowanie wydatków na walkę z kryzysem, które poniesiono w tym roku).

4) skutkiem punktu 3) jak i ożywienia w gospodarce (już w większości zdyskontowane w obecnych cenach akcji) będzie wzrost faktycznych stóp procentowych (WIBOR, EURIBOR, LIBOR) w drugiej połowie roku, co przełoży się na wzrost kosztów kredytowych firm oraz wzrost oprocentowania lokat i obligacji. Premia za ryzyko, jakie jest ponoszone przy inwestycji w spółki, istotnie spadnie co powinno co najmniej blokować możliwość dalszego wzrostu cen akcji wyrażonych w PLN.


Jestem jeszcze przywiązany do rynku akcji jako że głównie z nim mam doświadczenia i z niektórymi spółkami nadal wiążę nadzieje. Mam tu na myśli Noble Bank, PGF, Polnord i Nordea Bank. To warunkuje moją strategię dla polskich akcji, która wygląda następująco:

1) unikam zwiększania ekspozycji na polskich akcjach. Pozwalam rosnąć temu, co mam w portfelu i przy poziomach cenowych nie większych jak 20-30% powyżej obecnych, zamierzam realizować zyski. Obecnie w akcjach mam około 55% portfela.

2) przy realizacji zysków lub reinwestycji w akcje, będę większą wagę przykładał do zdolności spółki do generowania gotówki (np. obecny i prognozowany Cena/Zysk), podczas gdy w obecnym roku patrzyłem po połowie na niską wycenę do wartości księgowej (C/WK) oraz na generowanie zysku (C/Z). Jest to spowodowane tym, że uznaję obecny trend niewielkiego ożywienia za niezdolny do trwalszego przyspieszania, co znaczy że jeśli jakaś firma nie jest w stanie generować zysków teraz, po przejściu głównej fali kryzysu, to nie będzie w stanie tego zrobić w następnym roku a skutkiem tego będzie brak wzrostu kursu a nawet spadek.

3) posiadaną ekspozycję na polskich akcjach będę używał jako zabezpieczenie strategii opcyjnych, zwłaszcza "short call" na miedź i Wig20, które to instrumenty są w średnim terminie mocno skorelowane z cenami akcji.

4) około 18% pozostawiam w certyfikatach funduszy nieruchomości BPH i ARKA, oczekując jeszcze ok. 30% wzrostu kursu by zbliżyć się do wartości aktywów netto na certyfikat.

5) pozostałe niecałe 30% pozostawiam rynkowi walutowemu, towarów i opcji (te tematy będę jeszcze opisywał). Około 30% w instrumentach pochodnych, będzie dawać portfelowi duży potencjalny lewar i wyniki będą generowane w większości tutaj. W razie braku pomysłów te środki będą częściowo na lokacie krótkoterminowej.

Podsumowując, zakładam uelastycznienie portfela by umożliwić zarabianie na stagnacji i na spadkach poprzez  pochodne ale jednocześnie wziąć udział we wzrostach kursu wybranych akcji.

piątek, 18 grudnia 2009

Copper czyli opcje po raz drugi


Copper - miedź. Opcje - coś dla dobrze kalkulujących ryzyko.

Łącząc te pary, mamy dobrze zarabiające opcje na miedź. Miedź jest towarem wykazującym wysoką zmienność cen, podobnie jak ropa naftowa czy gaz ziemny.

Jakie w związku z tym mamy sytuacje warte wykorzystania? W okresie wysokiej zmienności cen mamy drogie opcje. W okresie niskiej zmienności cen mamy tanie opcje.

Jeszcze kilka tygodni temu dominowała silna zmienność i silny trend wzrostowy, który w około rok wyniósł miedź z poziomu ok. 3000 do ok. 7000 dolarów za tonę.

Grudzień natomiast okazał się okresem zdominowanym przez trend przypominający boczny oraz przez zmienność mniejszą niż typowa dla miedzi.

Wniosek z tego taki, że zbliża się  czas sytuacji, w których warto kupować opcje pod możliwe wybicie cen w górę lub w dół. Na ten temat - strategii "long straddle", pisał już Bartek (warto zaglądać).

Travel in time

Przenosimy się do początku grudnia A.D. 2009. "W co by tu zainwestować" - myślę sobie. "Mam już akcje niejako zabezpieczone przed korektą sprzedanymi opcjami na Wig20... ale przydałoby się podrasować wynik". Jak pomyślałem, tak zrobiłem i zastosowałem podobną strategię jak na opcjach na Wig20.

Wykorzystałem dostępne mi dane na temat rynku miedzi, które wskazywały na możliwe wyczerpywanie się trendu wzrostowego. Sprzedałem opcje call na miedź, czyli założyłem, że miedź (podobnie jak Wig20) nie będzie w grudniu mocno rosła.

W pewnym sensie ta opcja była "naga" tzn. jeśliby cena miedzi wystrzeliła w górę, poniósłbym dużą stratę. Liczyłem jednak, że wysoka cena wykonania opcji zamortyzuje ewentualne dalsze umiarkowane wzrosty.

Poniżej dane sprzedanej przeze mnie opcji call:


Obstawiłem 4 grudnia, że do 11 grudnia miedź nie podrożeje więcej, jak do 7300 USD za tonę. 4 grudnia w chwili wystawienia miedź była po ok. 7070 USD za tonę. 11 grudnia opcja wygasła przy cenie 6845 USD czyli z zachowaniem całej premii. Tego samego dnia wystawiłem kolejną opcję na miedź. Poniżej dane w sumie trzech transakcji:

 

Nową opcję sprzedałem na dłużej. 11 grudnia cena miedzi wynosiła max 6885 USD za tonę więc nie było możliwości uzyskanie wysokiej ceny za opcję z terminem wykonania za tydzień i ceną wykonania 7300. Dlatego zdecydowałem się sprzedać opcję z dalszym terminem wykonania - 31 grudnia. Cena opcji była wystarczająco wysoka  - 129 punktów.

Wykres oddaje tysiąc słów więc spójrzmy na miedź i naniesione dane o naszej otwartej opcji:


Jak teraz ktoś z Was spróbuje sprzedać opcję, okaże się że cena będzie dużo niższa. To dlatego, że kalkulacja cenowa uwzględniła okres niższej zmienności.

Back to today

Czekam na wygaśnięcie otwartych opcji do końca grudnia a od stycznia być może long straddle czyli postawienie na ponowny wzrost zmienności na miedzi? Moim faworytem są  spadki.

P.S. Mam prawo zmienić faworyta w każdej chwili ;)

czwartek, 17 grudnia 2009

Opcje czyli ciekawy sposób na zarabianie na rynku byka, niedźwiedzia i w trendzie bocznym

O opcjach napisano już niejedną książkę i niejeden artykuł. Ten wpis będzie tylko wprowadzeniem do rynku opcji, jakie są mi znane i jakie uznaję w tej chwili za interesujące.

Przydatną i dość obszerna definicję tego instrumentu finansowego znajdziemy np. na Wikipedii tutaj.

Opcje które sam stosuję, są oferowane przez platformę opcyjną brokera X-Trade Brokers, o którym już zapewne znaczna część z Was słyszała. Oferuje on rachunek forex - do handlu instrumentami na wahania cen walut, towarów, wybranych akcji i indeksów akcyjnych, rachunek maklerski - do handlu walorami z GPW w Warszawie i właśnie wspomniany rachunek opcyjny. Screen główny platformy do opcji wygląda tak:


Spośród rodzajów opcji dostępnych na tym rachunku, wybrałem opcje typu "Vanilla", czyli najbardziej standardowe.

Załóżmy, że interesujemy się polską giełdą a zwłaszcza największymi spółkami - z indeksu WIG20. Na ten indeks są oferowane opcje. Można zarobić na spadkach indeksu, wzrostach, jak i podczas konsolidacji / trendu bocznego - wszystko zależy od sprawdzalności naszej strategii w rzeczywistości.

Są właściwie cztery rodzaje pozycji, jakie możemy zająć na opcjach na WIG20 (generalnie na wszystkich instrumentach):
- short put - sprzedajemy opcję sprzedaży
- long call - kupujemy opcję kupna
- long put - kupujemy opcję sprzedaży
- short call - sprzedajemy opcję kupna

By to zobrazować, weźmy przykład w postaci mojej pierwszej pozycji na rynku opcji - jak na screenie poniżej:



Opcja ta jest rodzaju short call. Oznacza to, że sprzedałem (short) komuś opcję na kupno (call) indeksu po danej cenie wykonania w wybranym przeze mnie dniu wykonania. Mój maksymalny zysk jest z góry znany i jest nim premia opcyjna - w tym przypadku 91 punktów co jest równowartością 910 zł.

Słyszeliście o filmie "Młodzi gniewni"? Pamiętam dobrze, jak nauczycielka (Michelle Pfeiffer) wystawiała uczniom na start najwyższe oceny a następnie musieli je "tylko" utrzymać do końca roku. Podobnie jest z wystawianiem opcji. Z chwilą sprzedaży, otrzymujemy całą premię opcyjną, która jest naszym maksymalnym osiągalnym zyskiem na tej opcji a naszym celem jest utrzymanie jak największej jego części. Najlepiej jeśli opcja wygaśnie sama z ceną 0 zł w dniu wygaśnięcia czyli utrzymamy całą premię.

Potencjalne zyski i straty na tej opcji pokazuje ten wykres:



Jeśli sprzedajemy opcję / wystawiamy opcję, nasze zyski są ograniczone i wynoszą tyle, ile wynosi premia opcyjna. Natomiast strata jest teoretycznie nieograniczona.

Przy tej opcji 1 grudnia założyłem, że na koniec miesiąca WIG20 będzie nie wyżej jak na 2410  punktów. Jeśli tak się stanie, zachowam całą premię 91 punktów (910 zł). Jeśli indeks będzie wyżej, np. na 2420, będę musiał zwrócić 10 punktów (100 zł). W ten sposób przy WIG20 na 2501 punktów wyjdę na zero. Każdy punkt powyżej  2501 będę musiał pokryć swoją stratą.

Nie ma natomiast znaczenia, czy indeks zamknie miesiąc na poziomie 2300 czy 2410 punktów - tak długo, jak jest nie większy jak 2410, zachowuję całą premię.

Dlaczego zdecydowałem się na taką opcję jako pierwszą transakcję? 1 grudnia posiadałem większość portfela ulokowaną w akcje z GPW. Obawiałem się grudniowej korekty a jednocześnie nie chciałem sprzedawać akcji bo tak naprawdę nie wiadomo jak zachowa się giełda. Akcje nie są jeszcze drogie jak w latach 2006/2007, ale już nie tak niedowartościowane jak w I połowie 2009 r.

Zdecydowałem się wziąć premię opcyjną i tym samym pokryć z niej część strat w razie ewentualnej korekty. Jednocześnie poniosłem ryzyko, że jeśli rynek mocno ruszy w grudniu do góry, może w dniu wygaśnięcia opcji być powyżej 2500 punktów i wtedy odnotuję na opcji stratę. Założyłem jednak, że jeśli WIG20 przekroczy 2500, moje wybrane akcje też powinny wzrosnąć proporcjonalnie i tym samym zrównoważyć stratę na opcji.

Podsumowując, wziąłem tą opcję za instrument stabilizujący wartość portfela w grudniu w razie korekty z szansą na niewielki zysk w razie trendu bocznego na giełdzie.

W tym wpisie to wszystko, w kolejnym opiszę transakcje, jakie zawierałem na rynku miedzi (copper).

P.S. Nie otrzymuję jakiegokolwiek wynagrodzenia od X-Trade Brokers za opisywanie / popularyzację ich oferty. Posiadam tam natomiast rachunek inwestycyjny.

Zmiany w portfelu

Przy okazji informuję o zamknięciu pozycji na kontraktach terminowych na TP SA. Seria FTPSZ09 wygasa już w piątek. Pozycję zamknąłem po średnio 16,49 czyli 0,02  straty na każdym kontrakcie kupowanym po 16,01 plus koszt prowizji w obie strony. W sumie strata jest minimalna i wynosi 0,4% wartości pozycji.

Na kontraktach na WIG20 wygasającej serii grudniowej, jest moim zdaniem widoczne zaniżanie wartości w miarę jak zbliżamy się do ostatniego dnia notowań.  Jeśli tak jest, TP SA należąca do WIG20,  też ma małe szanse na wzrosty i nie ma sensu utrzymywać długiej pozycji w wygasających kontraktach.

W średnim terminie jestem do TP SA nastawiony prowzrostowo i jeśli tylko cena z kolejnej serii kontraktów (marcowej FTPSH10) spadnie poniżej 16,50 to pomyślę nad otwarciem pozycji.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Wymiana walut bez prowizji czyli jak skorzystałem z Walutomatu

Kilka dni temu na przyblogowym czacie pisałem, że testuję Walutomat na własnej skórze.

Oto jakie kroki podjąłem by cieszyć się z korzystnego kursu wymiany (kurs średni a nie z widełek jak w banku czy zwykłym kantorze):

1. Walutomat przyjmuje wpłaty walutowe i w PLN na konta w 3 bankach: BZ WBK, PKO BP i Pekao S.A. Aby cieszyć się brakiem opłat transferowych i szybkością przelewów, po prostu trzeba mieć konto w jednym z tych banków.

Jako że miałem już bezpłatne 'Konto<30' w BZ WBK, zdecydowałem się właśnie tam otworzyć dodatkowe konta walutowe, z których będę dokonywał przelewów. Wszystkie te konta są bezpłatne (bezpłatne prowadzenie, wpłaty, przelewy w ramach BZ WBK).

2. Otwarcie konta w funtach brytyjskich GBP w BZ WBK zajęło mi jakieś 5 minut. W placówce nie było kolejki i idzie to szybciej, jak się już posiada konto podstawowe. Od razu wpłaciłem symbolicznego "piątaka" GBP by przetestować obieg pieniądza w Walutomacie. Wpłata 10 grudnia około godziny 12:20.


Wspomniane 5 funtów pojawiło się na Walutomacie około godziny 13:05 (czyli po 45 minutach). Dostałem sms-a powiadamiającego, oraz potwierdzenie na e-mail:


 

3. Poniższa i kolejne operacje to już zlecenia w ramach rachunku na Walutomacie. Złożyłem zlecenie zamiany 5 GBP na PLN. U dołu wyświetla się informacyjnie obecny kurs średni. Jeśliby wymiana była natychmiastowa to byłaby po tym kursie.


4.  Zlecenie będzie aktywne przez 7 dni. W tym czasie można anulować zlecenie. Kurs wymiany będzie taki, jaka jest stawka średnia w momencie jak będzie przeciwstawne zlecenie do naszego. W moim przypadku oczekiwałem na kogoś, kto chce kupić GBP za złotówki.




5. Na realizację zlecenia przyszło mi poczekać 1,5 dnia roboczego bo zlecenie wykonało się 14 grudnia - w poniedziałek rano.


6. Ostatni już krok to wypłata wymienionych złotówek na konto w BZ WBK.


Dla osób, które zastanawiają się na ile przelewane pieniądze są bezpieczne, mam jeszcze ten zrzut ekranu:



Każda ważniejsza operacja w Walutomacie, jak przelew czy dodanie konta własnego, musi być potwierdzona hasłem sms. Do tego dochodzą  sms-y i e-maile powiadamiające o wpłatach środków.

Teraz określmy skalę osiągniętej korzyści wskutek takiej wymiany waluty. W Toruniu 10 grudnia można było dostać w kantorze za 1 GBP 4,46 zł. W tym czasie Walutomat wskazywał na kurs średni 4,5815 czyli 12 groszy (ok. 2,5%) różnicy na każdym funcie. Przy kwocie 100 funtów daje to dodatkowe 12 zł zysku a przy 1000 funtów jest to już 120 zł.

Zwłaszcza osoby, które dokonują regularnych wymian waluty powinny moim zdaniem zastanowić się nad taką korzyścią. Część osób wyjeżdża do pracy zagranicę i przywozi walutę lub przesyła rodzinie. Inni wyjeżdżając do pracy potrzebują waluty na start lub po prostu jadą turystycznie i chcą mieć dewizy ze sobą w momencie wyjazdu. Na tym rynku cały czas zarabiają banki i kantory. W Toruniu widełki na funcie GBP wynoszą ok. 30 groszy, na EUR i dolarze ok. 15-20 groszy. Ktoś wreszcie dostrzegł, że na tym rynku potrzeba realnej konkurencji i Walutomat jest tu moim zdaniem ciekawą alternatywą.

P.S. Walutomat działa na zasadzie kantoru. Posiada nawet fizycznie kantor w Poznaniu. Strona Walutomat.pl jest coś jakby przedstawicielstwem tego kantoru w internecie. Portal nie pobiera opłat za wymianę walut. Jak przypuszczam, mogą pojawić się takie opłaty w dalszej przyszłości bo przecież po to powstał by na siebie zarabiać jak każdy biznes (chyba że będzie żył z reklam?). Nawet jeśli opłaty albo jakieś wąskie widełki się pojawią, sądzę że będzie to i tak dużo korzystniejsza wymiana niż w tradycyjnym kantorze albo w banku. Więcej informacji o Walutomacie znajdziecie na samym portalu.

P.S.2. Jestem zapisany do programu partnerskiego Walutomatu. Jeśli przez jeden z umieszczonych w tym wpisie linków lub przez kliknięcie w banner na blogu założysz tam profil i dokonasz wymiany to właściciel bloga otrzyma skromne wynagrodzenie :)

Edit 25.10.2010:
Walutomat wprowadził prowizję od wykonanych zleceń wymiany w wysokości 0,2% wartości transakcji. Przykładowo jeśli wymiana franka na złotego jest po kursie 3,00 zł, z prowizją będzie to 3,006 zł (0,006 zł to prowizja). Jest to więc na tyle mało, że i tak bardzo opłaca się korzystać w porównaniu do kantorów czy banków.

środa, 9 grudnia 2009

Podsumowanie blogowania - listopad 2009

W listopadzie nastąpiła zupełna stagnacja jeśli chodzi o działalność blogotwórczą. Jest to skutek po części mojego lenistwa pisarskiego ale i spadku transakcyjności portfela. Im mniej wykonuję transakcji tym mniej mam do opisywania. Także z racji że zwiększa się ilość subskrybentów, których przynajmniej część nie chce codziennie otrzymywać ode mnie wiadomości a jedynie okresowo, to nie palę się do częstego dodawania wpisów. Koncentruje się na modelu maksimum 2-3 tygodniowo ale za to konkretnych i poruszających kilka kwestii.

Też myślę, że po okresie wzmożonego inwestowania przez większą część roku, teraz w naturalny sposób tęsknię za odpoczynkiem (skupienie się na znanych już instrumentach i ograniczenie obrotów).

Wskutek wyżej wymienionych powodów, znacząco spadła ilość wyświetleń blogów, zwłaszcza w kanałach RSS:


Miesiąc do miesiąca spadek jest spory i z pewnością zaburza ogólny trend wzrostowy, którego jednak utrzymanie jest dla mnie ważne. Dlatego będę walczył o lepszy wynik w grudniu. Może to być trudne ze względu na blogowy marazm świąteczny, ale zobaczymy.

W przypadku wyświetleń poszczególnych blogów mamy pewne anomalium:


Generalnej tendencji spadkowej oparł się blog mojeike. To sygnał, że warto go rozwijać. Ofertę kont maklerskich o IKE niedawno poszerzył DM BOŚ i warto będzie tej propozycji się przyjrzeć (wkrótce post na w/w blogu).

W kwestii przychodów z AdSense, miesiąc listopad zamknął się całkiem dobrze, w kontekście spadku ilości wyświetleń stron blogów o 1/4. Google naliczyło mi ok. 25 euro, czyli prawie tyle samo co w październiku. Doszło do znacznego wzrostu CTR (klikalności w reklamy) przy utrzymaniu podobnej wysokości stawki za klik.


Jak widzicie dane prezentuję już w EURO a nie w USD. Doszło do zmiany waluty, w której naliczane są przychody. Jako że jeszcze nie wypłaciłem ani centa od Google, całość przeliczono mi na nową walutę a ja odpowiednio zmieniłem ją na wykresie by zachować porównywalność przychodów. Z tego, co wyliczyłem, kurs przeliczenia to średnio ok. 1 EUR = 1,44 USD.

Na koniec tej części wpisa, dziękuję wszystkim Czytelnikom, zapraszam do regularnych odwiedzin na blogu. W okresie, kiedy nie publikuję, cały czas jestem aktywny na blogowym czacie. Tam znajdziecie informacje o bieżących rozważaniach i transakcjach, które później opisuję w kolejnym wpisie (tak jak teraz poniżej). Jak macie pytania możecie je tam umieszczać, lub pod postami jeśli pytania są związane tematycznie.

Grudniowe transakcje

1) Zamknąłem "lokatę" w EURRON w piątek 4 grudnia. Przypada to mniej więcej w 2-miesięcznicę jej otwarcia. Kurs otwarcia to 4,2770, przez 2 miesiące nazbierałem ok. 550 pkt swapowych. Kurs zamknięcia lokaty to 4,2096. Oznacza to, że w sumie zgarnąłem ok. 1.220 pkt zysku (prawie 3% od wartości pozycji, która stanowiła ponad 80% portfela). Przyczyna zamknięcia to możliwe osłabienie RONa po podaniu wyniku wyborów prezydenckich (sugestia Bartka). Przed wyborami RON się umacniał (nadzieje inwestorów na poprawę sytuacji politycznej w tym kraju) a po wyborach się osłabia jako że wybory w krótkim okresie niewiele zmieniły i inwestorzy to zrozumieli (taka hipoteza). Jak lej (EURRON) osłabi się do ok. 4,26-27 to możliwe że otworzę ponownie pozycję na umocnienie i zarabianie na swapach.

2) Także 4 grudnia zamknąłem długą pozycję na kontratach na TP SA. Kupione po 16 zł a sprzedane po 17 zł czyli 6% zysku w 11 dni, kapitalizacja pozycji wynosiła 25% wartości portfela. Kontrakty odkupię jeśli się zbliżą do 16,50  i ponownie odsprzedam około 17-17,20.

3) Przez platformę XTB Option Trader sprzedałem kilka opcji call (wzrostowych) na indeks WIG20 i na miedź (copper), daty rozliczenia dla WIG20 to 31 grudnia a dla miedzi to już w ten piątek (11 grudnia).  Inwestycja opcyjna ma niejako zabezpieczać przed korektą na giełdach bo jak giełdy spadają to  cena sprzedanych opcji wyniesie nawet 0 zł, czyli dla sprzedającego wykonają się z pełnym zyskiem. Temat opcji jest bardzo szeroki i z pewnością zasługuje na pełnowartościowy, oddzielny wpis.

Pierwszy tydzień miesiąca przyniósł odbicie kursów listopadowych spadkowiczy (Noble, PGF) i wzrosty Nordei, co w sumie ze zrealizowanymi zyskami i obecnie dodatnią wyceną opcji przekłada się na prawie 7% wzrost wartości portfela w ostatnie 9 dni.

Dalsze (mam nadzieję że ciekawe i korzystne) informacje wkrótce.

wtorek, 1 grudnia 2009

Podsumowanie inwestowania - listopad 2009


Inwestycje w listopadzie - ocena

Listopad rozpoczął się dla mnie debiutem Polskiej Grupy Energetycznej, jak się okazało nieudanym bo nie wygenerował zysku ponad koszty kredytu. Akcje sprzedałem na zamknięciu pierwszej sesji po 25,99 zł i tyle też mniej więcej wynosiła cena nabycia akcji (23 zł) plus koszty kredytowe i podatek od zysku (razem ok. 3 zł na akcję). Przyczyna braku zysku to przede wszystkim ogromna redukcja zapisów dla drobnych inwestorów. Nieuczciwości przy przydziale akcji to także moim zdaniem przyczyna ograniczonego wzrostu kursu na debiucie. Prawdopodobnie ci, którzy dostali akcje bez redukcji, byli źródłem dużej podaży - realizowali szybki zysk.

Zrealizowałem zyski na LC Corp (po 1,69 zł) i Gancie (po 24,22 zł), nieco przedwcześnie jako że kursy przez kilka dni jeszcze rosły i utrzymywały się ponad ceną sprzedaży. Przyczyną zamykania pozycji były moje obawy przed korektą a wskaźnik RSI na tych spółkach był wtedy dość wysoko (w trakcie korekty spółki z wcześniej wysokim RSI często przewodzą spadkom). Obecnie ceny tych akcji znajdują się w pobliżu kursów sprzedaży (1,70 zł zł dla LC Corp i 24,60 zł dla Ganta) czyli mogę odkupić bez znacznej straty na kursie.

Próbowałem też sił sprzedając kontrakty na Wig20 przy szczytach na poziomie 2430 punktów. Pozycję zamknąłem kilka dni później bo wbrew moim oczekiwaniom został przebity szczyt na Wig20 do ok. 2450 pkt. Jak się okazało, po przebiciu szczytu korekta była znacznie mocniejsza niż się spodziewałem (przeciwnie, liczyłem się z "ryzykiem" dalszych wzrostów), uszczknąłem na spadkach 6 pkt zysku podczas gdy mogłem 100-150 pkt. Teraz celuję z "szortami" w poziom 2450 pkt.

Za pieniądze ze sprzedaży akcji deweloperów kupiłem po niecałe 44 zł akcje PGF przed publikacją jak zakładałem dobrych wyników za III kwartał 2009. 1/5 akcji sprzedałem w dniu po publikacji wyników i cenie 47 zł by następnie odkupić po 45 zł. Niestety dobre wyniki (ale pochodzące z zysków jednorazowych) nie wpłynęły na zakończenie trwającej już wcześniej korekty na PGF. Kurs na koniec miesiąca balansował w okolicach 37 zł co oznacza dla mnie stratę ok. 15% kwoty inwestycji i spadek ok. 25% od szczytu z października na poziomie ok. 50 zł. W tym przypadku ewidentnie krótkoterminowa spekulacja wyszłaby mi lepiej (sprzedaż całości po wynikach po 47 zł) a mogłem przynajmniej sprzedać więcej akcji i ustawić się niżej ze zleceniem ich odkupienia, np. na 40 zł. Moim zdaniem dobre i już nie z zysków jednorazowych będą wyniki PGF w obecnym i następnym kwartale. Dlatego kurs 50 zł może w tym okresie powrócić.

Kolejny główny spadkowicz to Noble Bank. Spadek kursu w listopadzie o prawie 12% to skutek moim zdaniem słabych wyników Getin Banku, z którym przyjdzie się Noblowi wkrótce połączyć. Sam Noble pod względem zyskowności i pozycji na rynku umacnia się niesamowicie i bez fuzji prawdopodobnie cena akcji wynosiłaby obecnie co najmniej 6 zł. W tej chwili strata na Noble sięga niecałych 18% z tym że nie liczę wcześniejszych zysków jakie osiągnąłem kupując Noble po 3,80 zł i sprzedając po 5,80 zł  (liczę stratę od ceny ostatniego odkupienie akcji ok średnio 5,38 zł). Trzymam Noble Bank bo fuzja z Getin Bankiem (niekorzystna moim zdaniem dla Noble ze względu na parytet wymiany akcji) jest już prawdopodobnie w cenach a rok 2010 powinien przynieść poprawę zysku Getin Banku i tym samym wzrost kursu już połączonego Getin Noble Banku.

W listopadzie wróciłem też do kiedyś sprzedanych akcji Polnordu i zbudowałem pozycję po cenie 35,70 zł. Akcje kupiłem pod koniec mocno wzrostowej sesji (prawie "panika zakupów") i mogłem w ciągu 2-3 dni zrealizować kilka % zysku. Czekałem na więcej bo i na więcej spółka zasługuje przy tej cenie. Niestety przyszła korekta która zniosła całe wzrosty i kurs wrócił do przedziału 34-35 zł. Informacje płynące ze spółki, w tym raporty finansowe, są jak najbardziej pozytywne (planowane inwestycje, być może zbycie części gruntów pod drogi) a cena akcji niska więc będę trzymał oczekując mocnych wzrostów przy moim zdaniem ograniczonym ryzyku spadków.


Na dużego plusa zasługują pozycje z portfela nacechowane niską płynnością, tzn. certyfikaty nieruchomości ARKA FRN i BPH FIZ SN, których ceny wzrosły o 8,3% i 8,5% oraz akcje Nordea Banku, na których zarobiłem 9,3%. W kolejnych kwartałach spodziewam się stopniowego dalszego wzrostu kursów jako że certyfikaty są notowane nadal mocno poniżej wartości aktywów netto a akcje Nordei poniżej wycen średniej dla spółek w sektorze bankowym.

Osiągnąłem też pokaźny zysk na "lokacie w lejach" czyli krótkiej pozycji na parze walutowej EURRON. Zysk pochodzi po pierwsze z umocnienie leja (z 4,3222 do 4,2773) a po drugie z dodatnich swapów naliczonych wskutek różnic w stopach procentowych pomiędzy strefą euro a Rumunią. Tutaj spodziewam się dalszego powolnego umacniania leja do euro oraz naliczania dodatnich swapów, choć być może już niższych, ze względu na spadek krótkoterminowych stóp procentowych w Rumunii.

Pod koniec miesiąca kupiłem też kontrakty na TP SA po 16 zł licząc na podciągnięcie kursu do końca roku do nawet 18 zł. Głównie dlatego wybrałem kontrakty, ponieważ nie posiadałem dość  gotówki na akcje a chciałem zbudować sporą pozycję (20-25% w portfelu). Rozstrzygnięcie tej inwestycji przyjdzie do 18 grudnia jako że kontrakty są serii zimowej (zostaną rozliczone).

Zyski (wiele średniej wielkości zysków) i straty (dwie duże na Noble i PGF) prawie zbilansowały się, wskutek czego wzrost wartości portfela na koniec miesiąca to 1,1%, z czego 0,1% to niewielka wpłata. W trakcie miesiąca wynik kształtował się między 0% a +3%.

Poniżej umieszczam tabelę z wykazem trzymanych i zamkniętych (szare tło) pozycji.

W grudniu, jeśli będzie wzrostowy, pradowopodobnie dokonam sprzedaży części akcji, oraz bliżej przyjrzę się opcjom oferowanym przez X-Trade Brokers na indeks Wig20 i na ceny miedzi. Głównym założeniem jest to, że przy WIG20 na 2500 pkt czy miedzi na 7000 USD za tonę, w horyzoncie kilkumiesięcznym jest więcej ryzyk korekty spadkowej niż szans na dalsze wzrosty.