sobota, 21 listopada 2009

Inwestowanie w złoto - fakty i mity

Do napisania artykułu skłoniła mnie tocząca się dyskusja pod wpisem na blogu Trystero. Dotyczyła ona wartości złota w czasie i przy zmiennych warunkach ekonomicznych, zwłaszcza w kontekście zwiększenia ilości pieniądza w gospodarce i wzrostu zadłużenia państw.

Poniższe zestawienie "faktów i mitów" może mieć charakter dyskusyjny.

Mit: Cena złota zawsze będzie rosła.
Fakt: Cena złota wyrażona w walutach (np. PLN) w długim okresie rośnie a jest to związane głównie ze spadkiem wartości waluty a nie siłą złota jako takiego. Złoto może tracić wartość względem ropy albo innych surowców, których ceny wzrosną szybciej.

Mit: Cena złota rośnie szybciej kiedy rośnie inflacja czyli złoto daje zabezpieczenie majątku przed inflacją i w czasie poważnego kryzysu.
Fakt: Cena złota w okresie kryzysu lub wysokiej inflacji może się znacząco zmieniać, np.: raz szybko rosnąć w początkowej fazie kryzysu (ucieczka od pieniądza papierowego) by w zaawansowanej fazie spadać (sprzedaż złota w celu finansowania egzystencji, korekta wcześniejszych wzrostów) i ulegać stabilizacji pod koniec kryzysu (uzupełnianie rezerw złotem kiedy sytuacja się poprawia, zmniejszenie podaży od osób zmuszonych do sprzedawania). Wszystko to sprawia, że złoto jest w czasach kryzysu surowcem bardzo spekulacyjnym i kupno kruszcu nie oznacza pewnego zarobku bo liczy się też moment zakupu i wartość względem innych towarów w momencie sprzedaży.

Mit: Należy trzymać w złocie około 10-15% oszczędności.
Fakt: W złocie można trzymać tyle środków, ile jesteśmy gotowi zainwestować na bardzo długi okres, nawet dłuższy niż fundusze akcyjne. Trendy wzrostowe lub spadkowe mogą trwać ponad 10 lat a okres inwestycyjny powinien zawierać w sobie co najmniej jeden pełen cykl, tak byśmy wchodząc bliżej szczytu, doczekali kolejnego i mogli wyjść z zyskiem, zakładając że szczyty cen będą położone coraz wyżej. W tym kontekście kupno złota na np. 1-3 lata można traktować tylko jako krótkoterminową spekulację.

Mit: Obecne ceny złota nie mają podstaw  fundamentalnych a rynek złota to jedna wielka spekulacja. Złoto nie kreuje wartości tak jak obligacje czy akcje. Ludzie kupują złoto tylko ze względów emocjonalnych i przez wzgląd na historyczny wzrost cen, który może się nie powtórzyć.
Fakt: Wartość złota jest w tej chwili trudna do ustalenia, bo coraz większą część rynku przejmują fundusze inwestujące w złoto dla swoich klientów, którzy chcą po prostu trzymać złoto. Także wzrasta zainteresowanie złotem w bankach centralnych krajów rozwijających się i posiadających duże rezerwy walutowe (Chiny, Rosja). Fundamentalna wartość złota jest najbliższa tej, jaką gotów jest zaoferować rynek jubilerski i  producenci stosujący złoto np. w elektronice.

Mit: Złoto jest negatywnie skorelowane z giełdami, tak że jeśli giełdy spają, cena złota rośnie i to pomaga utrzymać stabilną wartość naszych inwestycji.
Fakt: Powyżej opisana zależność miała rację bytu w przeszłości, kiedy dolar był silną walutą a USA miało o wiele niższe zadłużenie i wyższe stopy procentowe. Obecnie, kiedy rośnie apetyt na ryzyko, rosną giełdy i jednocześnie osłabia się dolar (pieniądze wypływają do bardziej ryzykownych inwestycji w innych walutach). Spadek wartości dolara pociąga za sobą wzrost cen surowców i towarów wyrażonych w dolarach, jak metale szlachetne (złoto, srebro), przemysłowe czy surowce energetyczne (ropa naftowa). Podsumowując, kiedy rosną giełdy, rośnie i cena złota a jak giełdy spadają, ceny złota też spadają choć na mniejszą skalę.

W powyższych przykładach chcę dać do zrozumienia, że istnieją opinie, powtarzane jak pacierz przez różnych doradców. Te opinie są uogólnieniami, czyli zawierają pewną ideę "w pigułce" a w rzeczywistości prawda jest bardziej złożona. Rynek nie będzie reagował jak automat i my też nie powinniśmy reagować jak automaty. Złoto może być ważnym elementem dywersyfikacji portfela inwestycyjnego ale nie dla każdego i nie po każdej cenie. Dlatego dla osób nastawionych bardzo długoterminowo do złota, rozwiązaniem może być stopniowa  a nie jednorazowa jego akumulacja, tak aby nie ryzykować kupna wszystkiego blisko szczytu cen.

Od kilku miesięcy jestem właścicielem błyszczącej sztabki Aurum i od tego czasu coraz bardziej interesuję się tym rynkiem. Myślałem nawet nad jej sprzedażą po osiągnięciu już pewnej dodatniej stopy zwrotu i zainwestowaniem na GPW, lecz nie czuję pośpiechu. Sztabki nie uwzględniam w portfelu, którego zmiany publikuję na blogu.

Posiadanie złota może dawać też więcej satysfakcji niż np. pakiet akcji czy zapis obligacji na rachunku inwestycyjnym. Przede wszystkim możemy co jakiś czas oglądać naszą inwestycję i się nią cieszyć. Osoby nie posiadające złota mogą nie wiedzieć, że jest takie zjawisko emocjonalne, bo sam o tym przekonałem się dopiero kilka miesięcy temu.

Wcześniej pisałem o złocie tutaj.

czwartek, 19 listopada 2009

Giełda przez zielone okulary

Aby odpowiedzieć na pytanie, jak mocno mogą jeszcze urosnąć nasze pieniądze na GPW w tym cyklu, postanowiłem  określić maksymalne poziomy docelowe dla głównych spółek z naszej giełdy (indeks WIG20) w okresie do 12 miesięcy. Takiej długości są przeważnie okresy przy cenach docelowych z prognoz analityków.

Na tej podstawie oceniłem potencjalny maksymalny zysk i przy jakiej wartości indeksu należy najpóźniej wycofać się z rynku, oczekując mocniejszej przeceny czy bessy. Moim zdaniem można oczekiwać, że kiedy najbardziej optymistyczne prognozy się sprawdzą, długoterminowi inwestorzy uznają akcje za przewartościowane i zaczną systematycznie wycofywać się z rynku lub zrobią to przy pierwszych mocniejszych spadkach, niosących znamiona zakończenia trendu wzrostowego.

W celu wykonania wyliczeń, najpierw zapoznałem się z obecnym składem indeksu WIG20 po ostatniej rewizji...


 ... a następnie sprawdziłem kursy docelowe z wszystkich dostępnych prognoz analityków dla cen akcji  tych spółek  (źródło: bankier.pl). Z prognoz dot. spółki, wybrałem tą z najbardziej optymistyczną ceną docelową.

Oto jakie potencjały wzrostu dla poszczególnych spółek i indeksu WIG20 otrzymałem:



Z tego zestawienia wynika, że w scenariuszu mocno wzrostowym, na który liczą inwestorzy posiadający i chcący sprzedać akcje z zyskiem, to poziom WIG20 ok. 2.900 pkt jest spełnieniem marzeń na najbliższy rok a może i dłużej.

Od poziomu indeksu z 30.10.2009 mieliśmy na tej podstawie potencjał wzrostu niecałe 28%. Do  ostatnio odnotowanego nowego szczytu z 16.11.2009, indeks wzrósł już o prawie 7% do 2429 punktów a pozostały do realizacji potencjał wzrostu to 20%.

Teraz łącząc powyższą prognozę z inną, o której poniżej, na wykresie zasięg wzrostów może wyglądać tak:


Myślę więc, że pod względem potencjału dalszych zysków z giełdy, znadujemy się gdzieś na jesieni 2005 (porównując do ostatniej hossy) przy czym zakończenie wzrostów może nastąpić późną wiosną 2010 (analogicznie do korekty z maja 2006), z tą różnicą, że po maju 2010 wejdziemy w bessę. Brak fazy nr 3 (wykres) w dużej mierze opieram na argumentach z wykonanej przez Michała Stopkę analizy fundamentalnej, którą możecie przeczytać tutaj.

Zapraszam do komentowania.

Zmiany w portfelu

16.11.209 wykonałem kilka transakcji na akcjach i kontraktach.

1) sprzedałem część posiadanych akcji PGF po 47 zł a następnie odkupiłem po 45 zł (3% zysku po prowizji). Akcje PGF dalej trzymam, czekając na powrót co najmniej do rejonów 50 zł by trwale upłynnić cały lub część pakietu.

2) kupiłem akcje Polnordu po 35,70 zł, które stanowią teraz ok. 14% portfela. Liczę, że w średnim terminie cena 40 zł a nawet 50 zł jest realna.

3) sprzedałem kontrakty na WIG20 w okolicach poprzedniego szczytu na 2430 pkt licząc na odbicie od tego poziomu lub konsolidację. Jako że jednak poziom ten wyraźnie przebito, (2454 pkt), dzisiaj w trakcie korekty zamknąłem pozycję po 2424 pkt, notując minimalny zysk.

Poziom gotówki w portfelu, możliwej do dysponowania, spadł wskutek poczynionych zakupów do kilku procent. Po dzisiejszej kalkulacji, zmiana wartości portfela od początku listopada wyniosła +4%. Celem na drugą połowę miesiąca jest przede wszystkim utrzymać ten wynik.

czwartek, 12 listopada 2009

Oczekiwania a realia czyli wyniki ankiety nt. perspektyw poszczególnych branż GPW

Niedawno dobiegła końca ankieta o najbardziej perspektywicznych, zdaniem Czytelników, branżach GPW. W ciągu ok. miesiąca oddano 72 głosy. Każda osoba mogla zaznaczyć maks. 3 typy a oto ich procentowy rozkład:




Od początku ankiety (20 września) do teraz (10 listopada), indeksy zanotowały następujące zmiany wartości:


Z tego zestawienia można wysnuć wniosek, że Czytelnicy bloga najwięcej ostatnio zarobili (mogli zarobić) na akcjach banków, spółkach związanych z paliwami i deweloperką, co było zgodne z ich oczekiwaniami, a stracili na spółkach budowlanych, informatycznych i spożywczych, pomimo wysokich oczekiwań.

Oczywiście są to zmiany indeksów i wybierając akcje poszczególnych spółek można było doświadczyć nawet znacznych różnic. Zwłaszcza wśród banków widać duży rozdźwięk pomiędzy wysokimi wzrostami na dużych instytucjach z WIG20 a kontynuacją korekty na mniejszych bankach, spoza tego indeksu.

W trakcie sprawdzania zmian indeksów do tej ankiety, zauważyłem przy okazji, że to WIG20 obecnie ciągnie w górę cały rynek i sentyment na giełdzie. Wśród mniejszych i średnich spółek nadal trwa stagnacja lub niewielkie wzrosty, z nielicznymi wyjątkami. Wzrosty na spółkach z portfela (i pewnie niejednego czytelnika) jak LC Corp, Gant, niech nie zaciemniają obrazu rynku, na którym widać dywergencję między większymi a mniejszymi spółkami, którą moim zdaniem trzeba analizować bo na pewno coś oznacza. Może to być syndrom słabości szerszego rynku w krótkim i średnim okresie.

Zmiany w portfelu

2 listopada sprzedałem posiadane akcje Ganta po 24,22 zł, co oznacza realizację zysku 21% liczonego od zakupu akcji 25 września (38 dni). Jak się okazało, sprzedaż była przedwczesna bo obecnie akcje kosztują 26 zł (7% więcej). Do sprzedaży skłoniła mnie niepewna sytuacja na giełdach (ryzyko kontynuacji korekty) i konieczność spłacenia z czegoś zadłużenia na karcie kredytowej (jeszcze w okresie bez odsetek), które zaciągnąłem na zakup akcji PGE.

5 listopada sprzedałem wszystkie akcje LC Corp po 1,69 zł, co oznacza realizację zysku 11% liczonego od nabycia akcji w dniach 13-20 października (okres inwestycji 23 dni). Do sprzedaży skłoniła mnie również niepewna sytuacja na giełdach zachodnich a w czasowym odbiciu widziałem okazję do sprzedaży. Zakładałem jeszcze jeden spadek cen przed  trwalszym wzrostem powyżej 1,70 zł, który jednak nastąpił wcześniej. Obecnie akcje kosztują ok. 1,90 zł czyli ok. 12% powyżej ceny sprzedaży.

6 listopada sprzedałem wszystkie kupione podczas emisje akcje PGE na zamknięciu sesji po 25,99 zł. W trakcje sesji miałem wystawione zlecenie sprzedaży po 27 zł, jednak kurs doszedł do 26,75 zł i po południu zaczął się obsuwać do 26 zł. Sprzedaż jest zgodna ze strategią wejścia w tą inwestycję, czyli sprzedaży na pierwszej sesji notowań. Zysk na debiucie 13% jest mniej więcej równy kosztom kredytu (jak wyliczyłem  dokładnie, było to 10,5% kosztów kredytowych )i 2,6% przyszłego podatku od zysku na kupnie-sprzedaży. Inwestycję tą kwalifikuję jako ciekawe doświadczenie, jednak bez wyniku w postaci zysku.

W krótkim okresie uważam, że akcje spółek takich jak LC Corp czy Gant mogą dalej rosnąć, lecz obecne kursy znajdują się niewiele poniżej ważnych oporów i realizacja zysków w krótkim terminie też może być dobrym krokiem.

Za gotówkę ze sprzedaży akcji, oprócz spłaty zobowiązań, nabyłem 18% pakiet akcji PGF po średnio 43,84 zł, licząc na odbicie po jak sądzę dobrych wynikach za III kwartał 2009.

Po zmianach, posiadam ok. 20% w wolnych środkach, których większości, jak znam siebie, raczej nie ulokuję w Eurobanku.

Część gotówki przelałem też na rachunek opcyjny w X-Trade Brokers z intencją sprzedawania opcji na WIG20 i być może na miedź ale o tym w oddzielnym wpisie wkrótce.

Tematy powiązane:
Lewar na PGE a podatki
Rozbieżność między zmianami kursów dużych i małych spółek a emisje akcji PGE i PKO

poniedziałek, 9 listopada 2009

Lekcja PGE czyli pamiętaj o detalach

Przepraszam tych z Was, którzy są znużeni tematem PGE ale sądzę, że pożyteczne będzie podsumowanie tej emisji i piątkowego debiutu na giełdzie. Po lekcji w szkole,  uczeń otrzymuje pracę domową by utrwalić wiedzę i ćwiczyć umysł. Giełda to szkoła a głębsze przemyślenie/przekalkulowanie inwestycji to praca domowa.

Kto zarobił...

Czym był debiut PGE? Na pewno była to udana próba zdobycia środków na łatanie budżetu i na część inwestycji energetycznych jakie poczyni PGE. Na zdarzeniu tym zarobiły biura maklerskie i banki, udzielające kredytów. Zarobiła też giełda i pośrednio wszystkie instytucje, które korzystają na wzroście rynku kapitałowego.

Kto jeszcze zarobił? Zarobił urząd skarbowy na podatku od zysku ze sprzedaży akcji przez drobnych inwestorów. Zarobili inwestorzy instytucjonalni, którzy mieli mniejszą redukcję (ok. 75%) i preferencyjni inwestorzy, którzy wkradli się w łaski duetu UniCredit / Goldman Sachs otrzymując akcje bez redukcji zapisów.

... a kto nie zarobił

Czy kogoś pominąłem? Przypadkowo pominąłem zapewne wiele podmiotów, ale inwestorów indywidualnych ominąłem celowo. Dlaczego? Dlatego, bo zysk jaki osiągnęli inwestorzy zapisujący się za środki własne, był zbliżony do odsetek jakie otrzymaliby od zaangażowanej kwoty np. na lokacie w Eurobanku. Wszystko wskutek wysokiej redukcji zapisów.

Ci, którzy posiłkowali się kredytem, wyszli około zera, tzn. stracili ewentualne odsetki od wkładu własnego, np. z Eurobanku.

To wszystko jest w miarę jasne. Inwestorzy indywidualni mieli nie stracić, wziąć udział w ofercie i przyczynić się do jej popularności. Raz na tym zarobią a raz nie zarobią. Czasem na tym tracą.

Dlaczego inwestorzy indywidualni tym razem nie zarobili? Moim zdaniem głównie ze względu na:
1) niewielki przydział dodatkowy akcji w transzy indywidualnej
2) zbyt duże nagłośnienie oferty, zwłaszcza oferowanego przez banki i biura maklerskie lewarowania zapisów

Ciekawe, czy gdyby od razu inwestorom indywidualnym przydzielono np. 20% akcji, lewary byłyby tak popularne? Myślę, że mniej. Wtedy redukcja mogłaby faktycznie wyjść dużo niższa, np. w okolicach 90%. Wtedy każdy inwestor indywidualny mógłby zarobić, zakładając cenę debiutu 26 zł.

Uderzenie Skarbówki czyli niespodzianka na deser

Przyznaję, że przed emisją PGE nie zagłębiałem się w przepisach podatkowych nt. czy odsetki od kredytu pod IPO można uznać za koszt nabycia akcji czy nie. Kiedy w biurze maklerskim DI BRE zapytałem czy koszty kredytu mogę wliczyć w koszty nabycia akcji, odpowiedziano mi że tak, tylko że muszę to zrobić samodzielnie bo oni nie dodają tego do PIT 8 C. Dowiedziałem się też, że zaświadczenie o kosztach kredytu kosztuje 50 zł (sporo).

W weekend na blogu APP Funds znalazłem link, który odsyłał do dyskusji o kwalifikacji kosztów kredytu pod emisję jako zaliczalnych lub niezaliczalnych do kosztów nabycia akcji. Od tej kwalifikacji zależało, czy podatek od 13% zysku brutto na sprzedaży PGE muszę zapłacić przed czy po dodaniu kosztów kredytu.

Jeśli po, to przy kosztach kredytu ok. 11% ceny emisyjnej, płacę podatek: (13%-11%)*0,19=0,38% czyli zostaje mi zysk ok. 1,6%.

Natomiast jeśli najpierw odejmiemy podatek 13%*0,19=2,47% to zostanie nam nie zysk a strata: 13%-2,47%-11%= -0,53%.

By sprawdzić, czy koszty kredytu można czy nie można doliczyć, należy sięgnąć po najnowszą znowelizowaną wersję ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Tutaj mamy gotowca - artykuł z zasobów Wydawnictwa Gofin z maja 2009, w którym jest szczegółowo ta sprawa wyjaśniona. Dostęp jest płatny (3,66 zł).

W skrócie można to ująć tak: koszty kredytu uznajemy jako koszt inwestycji, tylko w tej części, w jakiej wykorzystaliśmy go na faktyczny zakup akcji. Jeśli mieliśmy wkład własny 10.000 PLN i kredyt 100.000 PLN, akcje dostaliśmy za 3.500 PLN, to kredytu nie wykorzystaliśmy bezpośrednio na zakup akcji i nie jest on naszym kosztem.

Tak więc zanim zapłacisz za wydanie zaświadczenia o poniesionych kosztach kredytowych, zapytaj swojego "doradcę" w biurze maklerskim, co wie na temat kwalifikacji podatkowej tych kosztów i nie daj się bezsensownie skroić na dodatkową prowizję.

Wnioski

1) Nie wszystko złoto, co się świeci.
2) Na wszystkim można stracić, natomiast praktycznie nie da się na wszystkim zarobić.
3) To Ty, inwestorze, ponosisz ryzyko i za nie płacisz (często z góry) a przy zarabianiu jesteś na końcu łańcucha pokarmowego.
4) Dbaj o detale. To wzmocni Twoją czujność i dzięki temu poprawisz wynik inwestycyjny.
5) Przeszłe inwestycje, udane i nieudane, traktuj wyłącznie jako bazę edukacyjną na przyszłość. Nie podchodź do tego emocjonalnie.
6) Nie ufaj innym. Inni nie zapłacą za Twoje błędy, nawet jeśli kierowałeś się ich opinią.

środa, 4 listopada 2009

Podsumowanie blogowania - październik 2009

Październik to miesiąc znacznych wzrostów popularności blogów. Ilość wyświetleń w sumie wyniosła 13.762 czyli o 108% więcej (!) niż we wrześniu. Z tego 73% wygenerowały strony blogów a 27% ich kanały RSS. Poniżej wykres, jak zmieniała się ta wielkość w czasie:


Tak prezentuje się popularność poszczególnych blogów:


Czytałem regulamin Google AdSense i nie znalazłem tam informacji, czy można udostępniać CTR stron i stawki za klik czy przeciwnie, lecz jest klauzula poufności części danych. Jest też napisane, ze można udostępniać przychody brutto z AdSense. Dlatego ograniczę się do publikacji sumy przychodów brutto w poszczególnych miesiącach by nie narażać się na ewentualne naruszenie umowy:


Jak widzimy, zmiana miesięczna jest dodatnia i wyższa niż w poprzednim miesiącu. Efekt coraz wyższej bazy nie wpływa dotąd na dynamikę rozwoju i oby tak dalej.

Ilość statystyk, jakie mogę zamieszczać jest duża, lecz nie chcę niepotrzebnie wydłużać posta. Napiszcie proszę w komentarzach, co chcielibyście bym umieścił w kolejnym zestawieniu miesięcznym a postaram się temu sprostać.

Co do tematyki postów, dostrzegam duże zapotrzebowanie na bardziej szczegółowe informacje o spółkach z wykorzystaniem narzędzi analizy fundamentalnej. Postaram się umieszczać więcej tego typu informacji, w miarę jak doskonalę swoje metody analityczne.

Dziękuję wszystkim odwiedzającym i zapraszam do komentowania.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Podsumowanie inwestowania - październik 2009

Październik to dla mnie miesiąc korekt po wcześniejszych wzrostach na najważniejszych aktywach z portfela. Dotyczyły one Noble Banku, Nordei, oraz certyfikatów zamkniętego funduszu nieruchomości ARKA FRN 1.

W przypadku LC Corp sprzedanego 22 września po 1,75 zł, nastąpił spadek w październiku do nawet 1,50 zł za akcję. Przy zejściu cen do poziomu 1,50-1,56 zł, rozpocząłem odkupowanie akcji za środki ze wcześniejszej sprzedaży oraz za dodatkowe wolne środki, tak że udział spółki w portfelu wyniósł ok. 20% a średnia cena nabycia za sztukę 1,52 zł.

Prócz tego część wolnych środków wydałem na dokupienie akcji Noble Banku po 5,21 zł.

Lej rumuński a euro

2 października otworzyłem, jak to nazwałem "lokatę w lejach", czyli otworzyłem krótką pozycję na parze walutowej EURRON w X-Trade Brokers, licząc na zarabianie na swapach walutowych oraz na umocnieniu leja do euro.

W październiku wycena pozycji EURRON wskazywała na niewielką stratę. Wynikała ona po pierwsze z osłabienia leja do euro a po drugie ze spreadu użytego przy wycenie pozycji 31.10.2009 r a było to 250 punków. Gdyby nie spread, pozycja byłaby na niewielkim plusie bo swapy były wyższe niż samo osłabienie kursu. Jako że efekt spreadu ująłem już w tym miesiącu, w następnym liczę na wycenę pozycji wyraźnie powyżej zera w wyniku doliczania swapów.

Zestawienie

Poniżej zestawienie trzymanych (białe tło), nowych (żółte tło nazwy) oraz zamkniętych (szare tło) pozycji z października:


Na wzrost wartości portfela w tym okresie o 1,6% przyczynił się głównie zysk na akcjach Ganta (+ 20%) oraz zwyżka na LC Corp pod koniec miesiąca (wzrost od ceny nabycia o 8,7%), które zrównoważyły z nawiązką wszelkie ujemne wyceny. Dlatego w sumie portfel wzrósł o 1,6% na koniec października w porównaniu ze stanem na koniec września.

Emisja akcji PGE

Bardzo ważnym zdarzeniem w minionym miesiącu były zapisy na akcje Polskiej Grupy Energetycznej. o której pisałem kilka razy (1, 2, 3, 4). Mając wolnych środków w portfelu tylko ok. 1,6% (ze sprzedaży akcji Prospera po 8,24 zł), nie było sensu podejmować takiego działania tylko za wolne środki. Dlatego posiłkowałem się zadłużeniem na karcie kredytowej (przy spłacie do 3 grudnia - bez oprocentowania) oraz kredytem pod emisję w DI BRE pod zastaw akcji LC Corp, Noble Banku i Ganta. W sumie byłem w stanie zapisać się za kwotę  ok. 6-krotnie przewyższającą wartość portfela.

Koszt kredytu wyniesie ok. 2-2,5% wartości środków z portfela, więc przy zmianie kursu na debiucie PGE o 0%, wartość portfela spadnie o 2,5%. Zysk szacowałem na ok. 1 - 2 krotność kosztów kredytu przy niewielkim ryzyku poniesienia straty. Niestety wskutek wysokiej redukcji zapisów (liczyłem na 90-94% a wyszło 96,5%), dobrze będzie jak pokryję koszty i wyjdę na niewielki plus. Planowany  godziwy zysk 2,5% wartości portfela osiągnę przy wzroście kursu PGE o 22% czyli jest to mniej realne.

Efekt emisji PGE na wartość portfela podam w całości w zestawieniu listopadowym (koszty kredytu ujmę w jednostkowej cenie nabycia akcji PGE).

Pogląd na przyszłość

Największe ryzyko dla portfela w listopadzie to moim zdaniem spadek kursu LC Corp i Ganta po wcześniejszych wzrostach, oraz ujemny wynik na emisji PGE (nie pokrycie kosztów kredytu).

Do największych szans zaliczam pozytywne zachowanie kursu Noble Banku, który znajduje się tuż nad silnym wsparciem. W mniejszym stopniu liczę na dalszą zwyżkę Ganta i LC Corp.

Certyfikaty nieruchomości i akcje Nordei są na tyle mało płynne, że w krótkim terminie 1-6 miesięcy prawdopodobna jest stagnacja. W przypadku utrwalenia ożywienia na giełdzie, myślę, że jest szansa na wykonanie scenariusza wzrostowego z celem cenowym jak w tabeli.