środa, 26 sierpnia 2009

Wycena Noble po fuzji z Getin Bankiem

Rosnące wykupienie rynku i nagrzane wskaźniki na wielu spółkach, skłoniły mnie do zabezpieczenia się przed korektą. Jako że w tej chwili nie mam środków na kontrakty na spadek indeksu WIG20 a korekta nie będzie na mnie czekać, zdecydowałem się zredukować zaangażowanie w akcjach.

Dzisiaj analizowałem przede wszystkim te walory, które ostatnio wzrosły najmocniej i dlatego są najbardziej na korektę narażone.

Największe zaangażowanie miałem w Noble Banku. Noble wzrósł od początku sierpnia o 35% (!) z poziomu 4,29 zł do 5,80 zł. Akcje kupowałem w czerwcu po średnio 3,81 zł a więc zysk wynosił ok. 52% po odliczeniu prowizji. Wykres poniżej.


Parytet wymiany

Za jedną akcję Getin Banku, Getin Holding dostanie 2,85 akcji Noble. Poniżej na podstawie zestawienia wskaźników zorientujecie się, jak złodziejski jest to parytet.

Wartość księgowa Noble Banku po II kwartale 2009 to 704 mln PLN. Wartość księgowa Getin Banku na koniec 2008 roku (najnowszy raport dostępny na stronie banku) to 1 936 mln PLN. Proporcja kapitałów własnych to zatem 1:2,75 co sugeruje taki właśnie parytet.

Zyski Getin Banku w roku 2008 to 360 mln PLN a Noble Banku za ostatnie 4 kwartały kończąc na II kwartale 2009 to 160 mln PLN a więc proporcja to 1:2,25. Bazując na tych danych, parytet wymiany powinien więc wynosić pomiędzy 1:2,25 a 1:2,75. Średnia wyciągnięta z tych liczb daje parytet 1:2,5.

Noble jest jednak mniejszym bankiem, który dodatkowo działa w niszy rynkowej obsługując klientów zamożnych i moim zdaniem należy się mu za to premia. Dlatego sprawiedliwy parytet powinien wynosić nawet bliżej 2 niż 2,5. Niestety Getin Holding, który jest prawie wyłącznym akcjonariuszem Getin Banku, życzy sobie taki parytet aby dostać jak najwięcej akcji. Stratni na tym są jak często bywa, akcjonariusze mniejszościowi za którymi nie ma kto się wstawić.

Wycena akcji Getin Noble Banku (po fuzji )

Dodajemy zyski Noble Banku za ostatnie 4 kwartały (160 mln PLN) do zysków Getin Banku za rok 2008 (360 mln), razem mamy 520 mln zysku. Sumujemy wartość księgową Noble (704 mln) i Getin banku (1 936 mln) co razem daje 2 640 mln PLN. Ilość akcji Noble to 215 mln a dla Getin Banku 739 mln, razem 954 mln akcji.

Obecnie Noble Bank ma następujące wskaźniki na akcję:
wartość księgowa na akcję: 3,26 zł
zysk na akcję: 0,74 zł

Po fuzji Getin Noble Bank będzie miał w przybliżeniu następujące wskaźniki na akcję:
wartość księgowa na akcję: 2,76 zł (spadek o 15%)
zysk na akcję: 0,54 zł (spadek o 27%)

Gdyby zamiast parytetu pro-Getin-Holdingowego zastosowano parytet zysków 1:2,25, wówczas wskaźniki dla akcji Noble po fuzji wynosiłyby:
wartość księgowa na akcję: 3,30 zł (wzrost o 1%)
zysk na akcję: 0,65 zł (spadek o 12%)

Przed fuzją wyceniałem jedną akcję Noble na 11,78 zł, bazując na 15-krotności średniorocznych zysków. Po opublikowaniu raportu za II kwartał, moja wycena akcji wyniosła 11,10 zł.

Symulacja wyceny po fuzji, opierająca się na tym samym modelu, daje cenę akcji 8,18 zł (spadek o 27%). Te 27% jest właśnie wyjmowane z kieszeni akcjonariuszy mniejszościowych Noble Banku a wkładane w kieszeń Getin Holdingu, którego głównym akcjonariuszem jest wiadomo kto.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Jak inwestowałem wg "magicznej formuły" nawet o tym nie wiedząc

Dzisiaj w ramach wyszukiwania ciekawych spółek, przeprowadziłem analizę rynku podobną do tej, jaką wykonywał Joel Greenblatt, autor "Małej książeczki (...)", do swojej magicznej formuły. Magiczną formułę inwestycyjną opisywałem w poprzednim poście.

Efektem jest wyszukanie 42 spółek notowanych na GPW, które wykazują się rentownością kapitałów własnych powyżej 10% a wskaźnik Cena / Zysk jest mniejszy niż 10. Co ciekawe, na liście tej, znajduje się już kilka spółek, których akcje posiadam. Są to: Mercor, Noble Bank, Nordea Bank Polska, Triton (razem 55% wartości portfela).

Nordea to spółka, o której wcześniej nie pisałem ze względu na niską płynność na GPW (w obrocie jest niecały 1% papierów spółki). Jest notowana na 2 fixingach, tzn. że handel odbywa się dwa razy dziennie o 11:15 i 15:00. Więcej szczegółów o obrocie na 2 fixingach tutaj. Mimo to uzbierałem akcji na 10,6% udziału w portfelu.

Analizując wykres spółki, osiągane zyski i wartość księgową na akcję, ustaliłem obecną cenę godziwą na ok. 32 zł, podczas gdy dzisiaj można było kupić akcje po 20,10 zł.

Powyższy wykres to porównanie zachowania kursu spółki do indeksu WIG. Moje wnioski:

1. Kurs spółki reaguje na zmianę koniunktury na GPW ale korelacja jest niestabilna w czasie. Nordea potrafi "przespać" nawet rok wzrostów, by następnie nadrobić zaległości w ciągu kilku miesięcy.

2. Od ok. 6 miesięcy kurs Nordei nie reaguje na poprawę koniunktury na GPW a "rozstrzał" pomiędzy kursem Nordei a indeksu WIG jest bliski 5-letniego maksimum (czerwone strzałki).

Teraz połączmy te fakty:
  • niedowartościowanie fundamentalne kursu Nordei daje potencjał wzrostu ok. 60%
  • "zapóźnienie" Nordei we wzrostach szerokiego rynku jest na poziomie 50%
  • następuje wyczerpanie potencjału spadkowego poprzez stabilizację w pobliżu 5-letniej linii wsparcia na 18-19 zł.
Wszystko to oznacza, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla Nordei przy dobrym sentymencie na GPW, jest 1-6 miesięcy stagnacji a następnie nadrabianie wzrostów aż do osiągnięcia 30-40 zł za akcje. W razie pogorszenia koniuntkury, kurs Nordei powinien pozostać w rejonach 18-20 zł za akcje.

piątek, 21 sierpnia 2009

"Magiczna formuła"?!


W weekend przeczytałem "Małą Książeczkę, która podbija rynek" Joela Greenblatta (dziękuję Paweł za książeczkę).

Oprócz masy przyjemnych w czytaniu głupotek które głównie wypełniały jej objętość, zawarta też była tzw. magiczna formuła. Dzięki niej, autor na próbie spółek o kapitalizacji od 50 mln USD, przeprowadzanej na firmach notowanych na amerykańskich giełdach, osiągnął w okresie 17-letnim bardzo dobry wynik inwestycyjny ok. 15-25% zysku w skali roku średnio przez wszystkie te lata.


Formuła polega w skrócie na wyborze spółek:

1. Najtańszych pod względem zysku za ostatnie 12-miesięcy. Autor brał pod uwagę wskaźnik Cena/Zysku EBIT (Zysk przed kosztami odsetek i opodatkowaniem, ang. Earning Before Interest and Tax) zamiast popularnego Cena/Zysku Netto.

Zdaniem Greenblatta EBIT w lepszym stopniu oddaje wartość generowanych przez firmę zysków.

2. O najwyższej zyskowności / rentowności kapitałów własnych. Autor dzielił zysk EBIT przez wielkość kapitałów własnych. Podobnie, zdaniem autora, EBIT czyli bez efektu odsetek i podatków, pozwala lepiej ustalić, jak firma wykorzystuje posiadane kapitały.

Greenblatt segregował notowane spółki, tak aby te z najwyższą rentownością i najwyższym EBIT w stosunku do ceny akcji, znajdowaly się na górze tabeli. Następnie wybieral 20-30 z nich z najlepszym stosunkiem obu wskaźników ( jak najbardziej tanie i wysoko rentowne).

Dalej należało regularnie (co roku) zmieniać skład portfela zamieniając spółki, jeśli uaktualnione zestawienie zawierało inne wskazania.

Wybrane statystyki:
  • Portfel generował 15-25% zysku średniorocznie zależnie od modyfikacji
  • Najdłuższy okres oczekiwania na zyski to 3 lata
  • Najniższy zysk za okres 3-letni to 11%
  • Najwyższy roczny zysk (+51,7%) w 2003 r.
  • Najwyższa roczna strata (-36,2%) w 2008 r.
  • Średnie wyniki za ostatnie 10 lat (1999-2009): "magiczna formuła" (+11,4%) rocznie, SP500:(-2,2%) rocznie
Pomimo mojego dość sceptycznego tonu w poście, myślę że książeczka jest jak najbardziej warta przeczytania. Zrobienie tego zajmie jedno popołudnie a może wnieść coś pozytywnego do Waszej strategii. Wbrew temu co pisze autor, nie wierzę jednak, że jakakolwiek książka sama w sobie może zaoferować gotowy i uniwersalny przepis na sukces.

Link do strony, gdzie możecie dowiedzieć się więcej o wynikach "magicznej formuły" i samej formule.


Największa strata 2009 roku

W czwartek po ogłoszeniu przez Energy Information Administration EIA, że zapasy gazu wzrosły kolejny tydzień z rzędu, cena gazu przebiła poziom 3 USD, spadając nawet do poniżej 2,80 USD. Zrealizował się mój stop loss na poziomie 2,989 USD (wykres poniżej).


Oto wyniki inwestycji w gaz ziemny:
  • Pierwszy zakup - 3,369, sprzedaż - 3,737, zysk 11%, sprzedaż przed rolowaniem serii.
  • Drugi zakup - 3,864 po rolowaniu serii (oszczędzenia na swapach miesięcznych), sprzedaż po 2,989 na stop loss'ie, strata 23%.

Całkowity wynik z inwestycji w gaz, to strata 15% wielkości pozycji i prawie 5% całego posiadanego kapitału.

Teraz rozważam ryzyko tego rynku, pod kątem bardzo dużych różnic w cenach między miesięcznymi kontraktami. Ponowne wejście - tylko jeśli cena kontraktu kolejnej serii spadnie do 2,989 USD i odkupię bez ryzyka ponownego spadku do tych samych poziomów cenowych co w poprzedniej serii.

W międzyczasie rozważam przeznaczenie pozostałych jeszcze z depozytu z kontraktu środków na zakup akcji spółek z GPW.

Wcześniej, aby zabezpieczyć płynność, sprzedałem 1/3 posiadanych akcji Mercora po ok. 23,90 zł. Razem gotówka stanowi ok. 10% wartości portfela czyli można zająć jedną nową pozycję.


środa, 19 sierpnia 2009

Jak jeden walor przesądza o stanie portfela

Na podsumowanie miesiąca jest zdecydowanie za wcześnie, lecz pozwolę sobie wstępnie opisać sytuację, jaka się wyłania już dziś.

Główne walory wzrostowe od początku sierpnia to do tej pory Noble Bank (zysk niezrealizowany 18,9%), Mercor (zysk niezrealizowany 6,2%), TP SA (zysk zrealizowany średnio 12%).

Największa strata wynika ze spadku cen gazu ziemnego (Natgas) od początku miesiąca o 16,6%.

Bez gazu wynik miesięczny to do tej pory +6% a z gazem -5,7%. Oznacza to, że spadek cen gazu zniszczył pozytywne wyniki tego miesiąca, jak i większość z poprzedniego.

Nie pisałbym o tym, gdybym miał przekonanie o prawdopodobnym odrobieniu strat.

Specyfika inwestycji w gaz ziemny polega na comiesięcznym rolowaniu kontraktów na NYMEX i punktach swapowych między kontraktami. Kiedy wchodziłem na rynek, punkty swapowe, czyli różnice między notowaniami najbliższej i kolejnej serii miesięcznej, wynosiły ok. 4% ceny czyli ok. 150 punktów co i tak jest dużo.

Obecnie (tabela powyżej) punkty swapowe między serią wrześniową a październikową wynoszą 373 czyli 12% ceny kontraktu a między serią wrześniową a listopadową 867 punktów(25%!).

Co to oznacza dla mnie jako inwestora w gaz ziemny?

To, że po rolowaniu będę miał cenę 3,40 czy 4,30 na której nic nie zyskam bo przesunięcie swapowe nie przynosi zysku z różnicy cen. Co gorsza, po wygaśnięciu najbliższej serii, ceny w kolejnej mogą się osunąć z powrotem do poziomów tej wygasającej. W takich spadkach będę już finansowo w pełni uczestniczył.

Jak można to zobrazować na przykładzie?

Kupujemy kontrakt na gaz z serii wrześniowej po cenie z notowań 3 USD. Przed wygaśnięciem rolujemy na kolejną serię październikową, której kurs wynosi 3,40. Cena spada ponownie do 3 USD. Następnie po miesiącu rolujemy na kolejną serię listopadową, której kurs to 3,70. Po miesiącu cena rośnie do 4 USD i zastanawiamy się czy dalej rolować.

Teraz spójrzmy na te 3 transakcje przez pryzmat zysków i strat. Kupujemy po 3 USD a po 2 miesiącach mamy cenę 4 USD, ale:
- dochodzi nam 0,4 i 0,7 USD punktów swapowych z rolowań
- cena nabycia z punktami swapowymi wynosi 4,10 a cena końcowa to 4 USD czyli jednak mamy stratę 2,5% przy cenach gazu, które są na koniec wyższe o prawie 30%.

Media mogą trąbić o wzroście cen gazu, ale średnioterminowi inwestorzy w kontrakty mają straty. Tak samo jak sądzę wygląda sytuacja przy inwestowaniu w fundusze kupujące kontrakty, które też przecież muszą je rolować.

Przy tak dużej różnicy między cenami najbliższych serii kontraktów, nie zarabiamy a nawet tracimy na gazie.

Tymczasem płacimy spread transakcyjny przy wejściu 20 punktów, oraz codziennie punkty swapowe wynikające z utrzymywania pozycji, które w skali roku wynoszą ok. 5% wartości pozycji.

Codzienne punkty swapowe można wyeliminować, kupując kontrakty na NYMEX np. u zagranicznego brokera (np. Saxo Bank) a nie CFD w XTB ale swapów wynikających z rolowań kontraktów nie wyeliminujemy.

Co zamierzam zrobić z otwartą pozycją na gazie ziemnym? Ustawiłem stop lossa na 2,989 USD. Jeśli się zrealizuje, otworzę ponownie pozycję, jeśli po wygaśnięciu serii wrześniowej, cena w serii październikowej spadnie do tego samego poziomu, tak bym nie stracił na punktach swapowych.

W międzyczasie szukam innego produktu, którego konstrukcja umożliwi mi zarabianie na wzrostach cen gazu. Jeśli go nie odnajdę, niestety na dłużej pożegnam się z tym rynkiem.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Problemy z gazem ziemnym na NYMEX




Pomimo bardzo niskich historycznie cen gazu, spadły one w najbliższej serii kontraktów na NYMEX w ciągu ostatnich 2 tygodni o kolejne 20% z ok. 4 USD do nawet 3,112 USD za kontrakt na 10.000 Btu.

Szukając przyczyn takiego zjawiska, natrafiłem na kilka artykułów z prasy amerykańskiej o gazie ziemnym i funduszach ETF inwestujących w kontrakty na gaz:

Time To Dump UNG? (www.indexuniverse.com) - o funduszu ETF United States Gas Fund UNG notowanym obecnie nawet 11% powyżej wartości z wyceny aktywów, podczas gdy normalnie kurs notowań powinien być równy tej wartości.

Autor podaje, że nie należy płacić premii za jednostki funduszu i że w przyszłości wycena zrówna się wartością aktywów, możliwe że poprzez spadek ceny jednostek a nie wzrostu aktywów.

Jednocześnie autor pozytywnie wyraża się o możliwości wzrostu cen samego gazu na NYMEX, zachęcając jednak do kupowania kontraktów samodzielnie a nie płacąc 11% premii w ETF.

Uważam, że przyczyną tak dużego popytu na jednostki tego ETF jest fakt, że jednak znaczna część inwestorów zauważa ogromny potencjał wzrostu cen gazu i chce w nim uczestniczyć ale nie chce się angażować w kupowanie kontraktów, pilnowanie rolowań i uzupełnianie depozytów. Premia w wycenach tego ETF moim zdaniem zniknie, ale wskutek wzrostu cen gazu do ok. 3,50 USD a nie spadku cen jednostek ETF.

Things looking ugly for the UNG (Financial Times blog)
- również o funduszu UNG, tym razem więcej szczegółów na temat zaangażowania UNG na rynku kontraktów na gaz, które wynosi obecnie ok. 30 % (kontroluje prawie 1/3 rynku).

Zdaniem autorki, jeśli amerykańskie władze nie zezwolą UNG na emisję nowych certyfikatów funduszu, to cena jednostki "eksploduje" ze względu na ogromny popyt, wynosząc premię znacznie wyżej niż obecne 11%. Zgoda na emisję certyfikatów może przyczynić się do powrotu cen gazu w okolice 4 USD.

Natgas, literally under pressure (Financial Times blog) - ta sama autorka podaje przyczyny spadku cen gazu ziemnego na NYMEX, cytując analityków Merill Lynch:

"Niekonwencjonalne metody produkcji gazu ziemnego w USA, zmieniły zasady gry. Zasady ekonomii wymusiły zwiększenie produkcji z łupków gazonośnych, która to nadal rośnie. Producenci informują o początkowych sukcesach, zmniejszając ilość miejsc wydobycia a z najbardziej produktywnych osiągając poziom kosztów na poziomie zaledwie 1,5$/MMBtu.

Z naszych szacunków wynika, że w wielu miejscach, nawet przy obecnych cenach gazu, osiągalny jest zysk na poziomie ponad 20% biorąc pod uwagę ceny NYMEX do 2010 roku włącznie.

Poważne przeciążenie magazynów gazu może wpłynąć w niektórych rejonach na znaczne spadki cen. W rezultacie, niższe ceny gotówkowe gazu, mogą w negatywny sposób wpłynąć na ceny kontraktów na giełdzie NYMEX i spowodować dalsze zmniejszanie produkcji."


Powyższe opinie pokazują doskonale, jak wielka niepewność towarzyszy niskim cenom gazu. Często w takich sytuacjach, wielu inwestorów, także dużych, obawia się wchodzić na rynek ze względu na ryzyko dalszego spadku (nawet do zera?).

Możliwe też, że wiele instytucji gra na spadki kontraktów na gaz, czyli utrzymując i powiększając krótką pozycję, faktycznie powoduje spadki cen. Gdy jednak sytuacja się poprawi i gaz wyjdzie ponad poziom 4 USD, zacznie się awaryjne zamykanie krótkich pozycji na gazie, co spowoduje dalszy wzrost, wspierany zapewne przez już lepsze dane fundamentalne (dalsze ograniczanie wydobycia, spadek zapasów, zwiększanie zużycia, etc.), wchodzenie innych graczy na rynek gazu i lepsze prognozy ogłaszane przez już obkupione w gaz instytucje (Merill Lynch?).

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Jak głębokie spadki na GPW?

To trudne pytanie. Jeśli ktoś naprawdę zna odpowiedź (tworzy rynek?), to utrzyma ją w tajemnicy i pewnie na tym zarobi. W tak komfortowej sytuacji mogą znaleźć się duże fundusze, które odpowiednio potęgują skalę spadków na GPW w porównaniu do reszty świata (jak teraz zarabiają na spadkach) lub nasilać skalę wzrostów (jak to było w ostatnich tygodniach lipca i zarabiali na wzrostach). Dzięki odpowiedniej strategii i "głębokim kieszeniom", tacy gracze powinny syto wyjść z większości giełdowych opresji.

Co z tego wynika dla nas, "szarych" inwestorów? Otóż to, że jeśli niewłaściwie zbadamy kierunek intencji dużych graczy, cała reszta naszej strategii może w krótkim i średnim terminie przynieść spore, straty, do odrabiania nawet przez lata. Z hossy mogą nam zostać tylko ochłapy zysków.

Jaka jest dla nas recepta na sukces?

Nie będzie to coś co można zawrzeć w kilku słowach do końca, ale jest kilka reguł pomocnych w konstruowaniu portfela mniej podatnego na średnio i krótkoterminowe spekulacyjne wahania cen na giełdach:

1. Można wybrać defensywne spółki, na których jest mniejsze zainteresowanie kapitału krótkoterminowego, np. do niedawna TP SA.

2. Dobierać generalnie spółki spoza indeksu WIG20, który poprzez kontrakty FW20, jest narzędziem do zarabiania (i wywoływania spekulacyjnych wahań) dla międzynarodowych funduszy.

3. Szukać spółek, które w ostatnich miesiącach nie wykazały znaczących wzrostów kursu. Przez to są mniej narażone na spadki (realizacja zysków) i mają mały udział w akcjonariacie kapitału spekulacyjnego.

Teraz wyłoni się nam grupa dobrych i złych fundamentalnie spółek, drogich i tanich o niewielkich wahaniach kursów w ostatnim czasie (kilku tygodniach/miesiącach). Teraz z tego grona, np. na podstawie wskaźników C/Z, C/WK i naszych prognoz, wybieramy spółki nudnawe ale ze sporym potencjałem wzrostu.

Edit:
Sprzedałem pozostały pakiet kontraktów na akcje TP SA po średnio 16,10 zł w obawie przed utratą płynności (brak możliwości uzupełnienia depozytu w razie spadku kontraktów poniżej 16 zł). Jest to wywołane spadkiem cen gazu z 4 USD do 3,20 USD, gdzie wcześniej skierowałem wszelkie wolne środki na uzupełnienie depozytu.

Średnioterminowo jestem pozytywnie nastawiony do akcji TP SA i uważam, że poziom 18 zł jest realny nawet w perspektywie kilku miesięcy. W razie utrzymania kursu ok. 16 zł,lub niżej, będę rozważał odkupienie kontraktów.

piątek, 14 sierpnia 2009

Czy już inkasować zyski z giełdy?

Temat korekty szerszego rynku pobrzmiewa na giełdach co jakiś czas a zwłaszcza gdy indeksy dochodzą do szczytów i mają trudności z ich przebiciem. Od początku miesiąca też jest taka sytuacja na WIG20:
Czerwoną literką S zaznaczyłem poziom, przy którym można sprzedawać akcje/kontrakty a zielonym - przy którym można je odkupić/zamknąć pozycję.

Również sygnały techniczne zaznaczone na czerwono (MACD i RSI) sugerują pozbywanie się akcji.

Ostatnio mam szczęście do przegapiania odpałów kursu niedługo po sprzedaży akcji (patrz Polnord sprzedany po 35, dziś po 50 zł, Plaza sprzedana po 4 zł dziś po 6 zł). Dlatego w mniejszym stopniu będę bronił się przed korektami sprzedając akcje a w większym otwieraniem kontraktów na spadki.

Stres a lewar

Po otwarciu pozycji na kontraktach TP SA znacząco wzrósł mój lewar, do ponad 150% kapitałów portfela. Pomimo że pozycja na Tepsie była i nadal jest zyskowna, źle psychicznie odbierałem(am) takie zlewarowanie, być może dlatego że nie jestem do niego przyzwyczajony i mam za mało gotówki na ewentualne uzupełnianie depozytu. Zauważyłem, że z tego powodu, kursy zlewarowanego gazu jak i Tepsy obserwuję z większą nerwowością i niecierpliwością.

Pomimo tego nie zamknąłem pozycji na gazie ani na Tepsie aż do dzisiaj.

Zmiany w portfelu

Dzisiaj zmniejszyłem pozycję na Tepsie o 40% przy kursie średnio 16,55 zł, notując zysk 14% w 6 dni. Co do reszty pozycji decyzję podejmę później. Długoterminowo jestem optymistą co do TP SA i uważam poziom 18 zł za realny. Teraz jednak, z racji świeżych wzrostów, jest ona bardziej podatna na korektę na szerokim rynku.

Za uzyskane środki zająłem krótką pozycję na kontraktach na WIG20 przy kursie 2160. Pokrywa ona pozycję na akcjach w Noble Banku. W przypadku spadków Noble wskutek pogorszenia sentymentu na giełdach, zarobię na kontrakcie. Powoli skupuję akcje pewnej mało płynnej spółki. Poziom planowanego zaangażowania zwiększam do maks. 10% jako że wykazuje ona zbyt duży potencjał wzrostu bym miał się ograniczać do 5%.

Edit 16:10 - Zamknąłem krótką pozycję na FW20 po 2090 pkt, inkasując 70 pkt zysku. Ze względu na spadek kursu TPSA, będę potrzebował więcej gotówki na ewentualne uzupełnienie depozytu.

wtorek, 11 sierpnia 2009

Jak modyfikować strategię?

Kilka dni temu pisałem o strategii Kupuj plotki - sprzedawaj fakty i nabyłem kontrakty na akcje TP SA.

"Plotka" ma się zrealizować dzisiaj, lecz kurs jaki uznawałem za docelowy (16 zł), został już przebity i to przy wyraźnym wzroście obrotów w ciągu ostatnich sesji. Dlatego mam podstawy sądzić, że obecnie aktualny jest kolejny poziom docelowy dla wzrostów a mianowicie 18 zł. Oto jak prezentuje się wykres:


Korzystna informacja fundamentalna, która może się pojawić, ma szanse wynieść kurs TP nawet w okolice 18 zł, choć oczywiście nie od razu. W takim scenariuszu, myślę że bezpieczna będzie sprzedaż akcji, które będą rozgrzane wzrostami do czerwoności.

Należy też pamiętać, że w czerwcu skorygowano kurs TP o dywidendę, przez co spadł on o 1,50 zł. Gdyby dywidenda nie została odjęta, kurs teraz wynosiłby już 16,50 zł + 1,50 zł = 18 zł. Przy poziomie 18 zł, kurs będzie porównywalny do 19,50 zł sprzed odjęcia dywidendy.

Pomimo tego, w dalszym horyzoncie czasowym 3-12 miesięcy, możliwe będą wzrosty kursu do 20-21 zł ale z prawdopodobną korektą do 16-17 zł i długotrwałym poruszaniem się w przedziale 17-19 zł. Zależy to jednak od kondycji WIG20.

Jest też spore ryzyko, że informacja nie spełni oczekiwań rynku lub że wiele osób od razu zrealizuje zysk, przez co korekta (16 zł) wystąpi wcześniej. Dlatego wchodzenie przy obecnej cenie jest obarczone większym ryzykiem. Wskazane jest poczekać na ewentualną korektę do 16 zł.

Po co inwestować?

Realny cel inwestowania zależy po pierwsze od punktu wyjścia czyli tego, co mamy. Po drugie, od zdolności/umiejętności inwestowania. Po trzecie, od naszych ambicji/marzeń. To wszystko składa się na prawdopodobieństwo sukcesu.

Nasz cel jest też funkcją czasu, tzn. do celu inwestowania musimy dobrać ile lat możemy poświęcić na jego osiągnięcie. Im dłuższa linia czasu, tym większe prawdopodobieństwo, że cel zostanie zrealizowany.

Czasem narzucamy sobie nierealne terminy realizacji by się zmotywować. W życiu zawodowym może mieć to pozytywne efekty, tzn. popchnie nas do działania, rzuci na nieznane wody, umożliwi zdobycie nowych doświadczeń i wejście w nowe kręgi towarzyskie.

W inwestowaniu, takie podejście może się skończyć utratą większości kapitału i później poświęcanie wielu lat na odrabianie strat. Zdarzenia, których realizację obstawiamy naszym kapitałem, winny być najbardziej prawdopodobne, winny być często powrotem do normalności, tak jeśli ceny mają spaść do normalnych jak i wzrosnąć do tego poziomu. Wtedy inkasujemy zysk i jeśli anomalie ulegną odwróceniu, zmieniamy też naszą ekspozycję z kupna na krótką sprzedaż i odwrotnie. Inwestycje absolutnie nie mogą być "pójściem na żywioł" w nieznane.

Wracając do celu inwestowania, jest to coś indywidualnego i nie sposób tego porównać z celami innych osób czy kapitałami innych osób. Najważniejsze byśmy sami byli zadowoleni z wyników i ponoszonego ryzyka.

Tak więc nie inwestowałbym z przewodnim celem "by pobić indeks" ale by zrealizować swoje marzenia finansowe w określonym, realnym horyzoncie czasowym przy określonym poziomie ryzyka.

czwartek, 6 sierpnia 2009

Kupuj plotki - sprzedawaj fakty

Na czym gramy?

TP SA należy do spółek, które obserwuję. Stabilny biznes telekomunikacyjny, choć powoli eroduje, zapewni akcjonariuszom zyski przez jeszcze wiele lat.

Co mi się jeszcze podoba w TP SA to fakt, ze kurs jest niewiele skorelowany z WIG20, czyli TP SA może spadać jak i rosnąć pod prąd. Z tego powodu, w okresie "napięcia przedkorektowego" akcje tej spółki prezentują się ciekawie.

Pod jakie info gramy?

Ostatnio wzmogły się obawy o to, jak długo TP SA pozostanie zyskowna. Moim zdaniem obecne słabsze wyniki za I i II kwartał to częściowo zagranie pod UKE (Urząd Komunikacji Elektronicznej) tak aby złagodzić proces wypychania TP z monopolu i zmniejszyć nakazane przez UKE nakłady inwestycyjne.

Możliwe, że ostateczne porozumienie w tej sprawie zostanie osiągnięte już 11 sierpnia i UKE ulży TP. To jest to info, pod które będzie rozgrywka.

Jak wygląda sytuacja techniczna?

Oto jak prezentuje się wykres kursu TP SA:


Kurs blisko 5-letniego minimum na 14 zł (wsparcie). Najbliższe opory na 15 zł i 16 zł.

Jako że mam mało gotówki, wczoraj kupiłem zamiast akcji kontrakty na TP SA serii wrześniowej (FTPSU09). Średnia cena zakupu to 14,50 zł. Wielkość pozycji jest duża bo 25% wielkości portfela. Jest to uwarunkowane niewielką zmiennością kursu TP SA czyli też mniejszym ryzykiem spadku.

Moim zdaniem jest bardzo realny wzrost na 15 lub 16 zł czyli zysk 3% lub 10%. Mogą wystąpić czasowe spadki do 14 zł.

Pozycję będę zamykał po zrealizowaniu się informacji 11 sierpnia.

Z ostatniej chwili!

Dziś rano pojawiło się info w gazecie "Parkiet", jakoby do porozumienia mogło nie dojść ze względu na niedokończone rozmowy TP z innymi operatorami. Prezes TP jednak uważa, że twarda pozycja w negocjacjach do ostatniego momentu, prezentowana przez operatorów jak Netia, jest częścią jej strategii negocjacyjnej i ostatecznie nie przeszkodzi porozumieniu.

Wczoraj wieczorem pojawiła się też rekomendacja kupna akcji TP SA od DI BRE Banku z kursem docelowym 19,40 zł.

środa, 5 sierpnia 2009

Czy da się uniknąć błędnych decyzji?

W inwestowaniu jak w życiu - czasem sobie zadajemy pytanie, czy lepszy gołąbek na dachu czy wróbel w garści. Na takie pytanie przyszło mi odpowiedzieć wczoraj, kiedy sprzedałem akcje Polnordu po 35 zł. Wcześniej akcje te kupowałem po ok. 30 zł, sprzedałem po 36 i odkupiłem po 35. Kiedy jednak zobaczyłem to:

postanowiłem sprzedać po 35 by chronić już zarobione ok. 17%. Ryzyko powrotu do punktu wyjścia czyli 30 zł było bowiem moim zdaniem spore.

Tymczasem zanotowaliśmy mocne odbicie a wcześniejsze spadki do 34 zł i niżej okazały się fałszywe.

Wydaje mi się, że poprawnie zanalizowałem sytuację a jednak przegapiłem okazję na wzrost ok. 10% w dwa dni.

W tej sytuacji zastosowałem znaną sobie strategię, czyli przeskoczyłem na inny walor, który zdaje się być w podobnej sytuacji technicznej co Polnord przed wybiciem - jest to spółka Mercor, zajmująca się produkcją i montażem zabezpieczeń przeciwpożarowych:


Na wykresie zaznaczyłem moment, w którym kupiłem akcje (średnia cena 22,12 zł) oraz opory kursu i wynikające z nich poziomy docelowe w przypadku odbicia.

Z kwestii fundamentalnych na plus przemawia niski C/Z = 7, dobre wyniki finansowe za I kwartał 2009, skupowanie akcji przez prezesa, praktycznie brak wzrostów od dna bessy, oraz obecność w akcjonariacie funduszy ING.

Na minus zaliczę dość wysoki wskaźnik zadłużenia do aktywów (53%), niska płynność, wysoki wskaźnik C/WK=1,3.

O Mercorze pisałem już tutaj.

A teraz odpowiedź na tytułowe pytanie: nie da się uniknąć błędnych decyzji. Można jednak zmniejszyć ilość błędów i wyciągnąć z nich wnioski.

Gaz ziemny - paliwo ekologiczne

Czym jest gaz ziemny?

Gaz ziemny jest jednym z trzech głównych kopalin energetycznych, obok ropy naftowej i węgla. To czym, zwykło się nazywać gazem, różni się jednak znacznie między sobą. Dla przykładu, gaz tankowany do samochodów (LPG) zawiera inne proporcje składników, niż ten, którym ogrzewamy dom (np. gaz zaazotowany). LPG to gaz skroplony, zawierający standardowo ok. 60% propanu i 40% butanu. Gaz używany w domach, np. do ogrzewania, to gaz w postaci lotnej, zawierający do nawet 27% azotu i tylko 71% metanolu, plus dwutlenek węgla i inne zanieczyszczenia - do 1%. Skład gazu jest więc modyfikowany przez człowieka, zależnie od pożądanych właściwości i przechowywany w różnych stanach skupienia.

Naturalny skład gazu ziemnego to przede wszystkim metan (70-90%), etan, propan, butan (razem do 20%) i dwutlenek węgla (do 8%). Inne, rzadsze gazy, mogą stanowić do 10% składu.

Gaz jest po wydobyciu wstępnie oczyszczany z pary wodnej, drobinek piasku i siarkowodoru. Można też oddzielać poszczególne gazy palne od siebie, np. propan czy butan. Dalej gaz jest transportowany przez sieć rurociągów z miejsc wydobycia lub przeładunku, do miejsc dalszego przeładunku lub zużycia.

Gaz ziemny można mierzyć objętościowo: w metrach sześciennych lub stopach sześciennych, jakie zajmuje przy standardowym ciśnieniu przechowywania i zależnie od systemu metrycznego danego kraju. Jako źródło energii, gaz jest mierzony w tzw. Btu (ang. British thermal units czyli brytyjskie jednostki termiczne). 1 Btu to ilość gazu, potrzebna do podgrzania 1 funta wody (ok. 454 ml) o 1 stopień Fahrenheita.

1 Btu jest zatem bardzo niewielką jednostką. Dlatego w celach sprzedaży, gaz jest ujmowany w jednostki rzędu równowartość 100 tys. Btu co jest odpowiednikiem ok. 97 stóp sześciennych gazu.

Historia wykorzystania przez człowieka

W początkowym okresie formowania cywilizacji, człowiek nie wiedział czym jest i jak można zastosować gaz ziemny. Na przykład w okresie przed naszą erą, w miejscach gdzie gaz wydostawał się na powierzchnię i płonął, budowano świątynie i czczono, jak uważano, wydobywający się nieustannie z głębi ziemi ogień. Gaz mógł też być przyczyną kataklizmów, kiedy wskutek trzęsienia ziemi, wydobywał się razem z dwutlenkiem węgla na powierzchnie i powodował śmierć przez masowe uduszenie ludzi i zwierząt.

Gaz w sposób masowy i komercyjny, pierwszy raz wykorzystała Wielka Brytania, kiedy około 1795 roku rozpoczęto stosowanie go do oświetlania domów i ulic. Był to jednak gaz produkowany z węgla a nie naturalny gaz ziemny. W połowie XIX wieku w USA, rozpoczęto tworzyć szyby do wydobywania gazu spod powierzchni. Wówczas wykorzystywane złoża znajdowały się często zaledwie kilkadziesiąt metrów pod powierzchnią.

Barierą, jaką w tamtych czasach napotkało upowszechnienie gazu, był brak odpowiedniej sieci gazociągów i technologii ich budowy, które mogłyby transportować ten surowiec na znaczne odległości. Problem ten, nie został na większą skalę rozwiązany, aż do lat '60 XX wieku, kiedy to rozpoczęto budowę sytemu gazociągów pokrywającego USA czy łączącego złoża gazu z głębi Rosji i kraje Europy Środkowej i Wschodniej. Gazociągi są rozbudowywane po dziś dzień, jako że złoża gazu są dobrą alternatywą dla węgla czy ropy naftowej.

Zasoby gazu ziemnego

Na świecie, wbrew dość powszechnym przekonaniom, istnieje obfitość zasobów gazu. Gaz, podobnie jak inne surowce kopalne, odnawia jednak swoje zasoby bardzo powoli i trwa to nawet miliony lat. Dlatego wskutek eksploatacji, rzeczywistych zasobów gazu ubywa.

Jako że surowiec ten został na tak masową skalę zastosowany później niż węgiel czy ropa, jego zasoby o opłacalnym wydobyciu są nadal spore. Wg danych z 2006 roku, na świecie istnieją zbadane zasoby 185 bilionów metrów sześciennych gazu, z czego 30% znajduje się w Rosji, 15% w Iranie a 9% w Katarze. Inne kraje posiadające znaczne złoża gazu to pozostałe państwa leżące nad Zatoką Perską, w północnej części Afryki, Ameryki Południowej oraz USA.

Zużycie gazu na świecie w 2008 r. wyniosło ok. 3 bln metrów sześciennych. Oznacza to, że zakładając stabilne zużycie, odkrytych zasobów gazu wystarczy na jeszcze 61 lat. Co roku odkrywane są jednak nowe złoża gazu, które nietylko pokrywają zużycie danego roku, ale także zwiększają wielkość jeszcze nie wydobytych złóż.

Dla przykładu, w roku 2001 światowe zbadane zasoby, były szacowane na 154 mld m3. Przez siedem lat, do 2008 roku, zużyto łącznie 19,2 mld m3 gazu a mimo to szacowane zasoby na koniec 2008 roku zwiększyły się o 31 mld m3. Oznacza to, że tempo odkrywania nowych złóż, jest dwukrotnie wyższe, niż poziom corocznego zużycia. Tak więc można szacować, że przez 61 lat faktycznie gazu będzie pod dostatkiem. Pozostaje tu jednak problem progu opłacalności eksploatacji oraz braku stabilności politycznej w regionach, gdzie złoża są największe.

Współczesne wykorzystanie gazu ziemnego

Według danych z 2005 roku, 80-90% konsumowanej na świecie energii, pochodziła ze spalania paliw kopalnych, 23% tej energii - ze spalania gazu ziemnego.

Do najbardziej "energożernych" światowych sektorów, należy szeroko pojęty przemysł i rolnictwo (37% zużycia), transport (20%), gospodarstwa domowe (11%), inne zużycia (5%) oraz koszty przesyłu i produkcji energii (27%).

Na podstawie danych Energy Information Administration (EIA) z 2007 r. a dotyczących USA, gaz ziemny jest wykorzystywany głównie do produkcji energii elektrycznej (30% zużycia), 34% jest używane w przemyśle, rolnictwie i transporcie, 20% w gospodarstwach domowych jako źródło ciepła i przy przygotowywaniu posiłków, 13% konsumuje sektor handlowy. Gaz jest zatem wykorzystywany we wszystkich, najbardziej energochłonnych sektorach i to w proporcjach podobnych do konsumpcji sektorów.

Co to oznacza dla gazu? Prawdopodobnie to, że gaz będzie jeszcze długo potrzebny dla gospodarki. Nawet jeśli zmieni się trend, np. gaz nie będzie wykorzystywany jako paliwo do samochodów, to z pewnością będzie można nadwyżkę wykorzystać w elektrowniach, ciepłowniach czy gospodarstwach domowych.

Gaz, ropa, węgiel a środowisko naturalne

Gaz ziemny, przy produkcji tej samej ilości energii, emituje do atmosfery o 30% mniej dwutlenku węgla niż ropa i 44% mniej niż węgiel. Podobnie emituje ok. 4,5-raza mniej związków azotu, wielokrotnie mniej pyłów, związków siarki i nie emituje rtęci (węgiel i ropa emitują śladowe ilości).

Patrząc w przeszłość, widzimy coraz większą aktywność krajów na polu ochrony środowiska. Zwiększane są nakłady na badania i inwestycje w celu ograniczania emisji zwłaszcza dwutlenku węgla. Dlatego gaz ziemny, ze swoimi korzystnymi właściwościami, jest z pewnością surowcem ze świetlaną przyszłością.

Czy zainwestować (i kiedy)?

Ceny gazu ziemnego na nowojorskiej giełdzie NYMEX spadły od szczytu w czerwcu 2008 z ponad 13 USD do poniżej 4 USD obecnie za 100.000 Btu. Podobna skala spadków dotyczyła ceny baryłki ropy naftowej. Jednak podczas gdy ceny ropy wzrosły od grudniowych dołków o blisko 100%, wzrost cen gazu w tym okresie to tylko ok. 20%. W ten sposób rozszerzyło się niedowartościowanie gazu. Przy obecnych cenach, energia wytworzona ze spalania gazu jest bowiem ok. 3-krotnie tańsza niż wytworzona z ropy. Rynek prędzej czy później powinien zwrócić uwagę na to niedowartościowanie.

Jak zainwestować?

Na polskiej giełdzie niestety nie ma możliwości inwestować w gaz ziemny. Można natomiast znaleźć polskiego brokera, który udostępni nam odpowiednie instrumenty z giełd Europy Zachodniej czy USA.

Takim dealerem jest np. X-Trade Brokers (XTB), w którego ofercie znajdziemy instrument CFD (Contract For Difference), naśladujący ruchem cenowym kontrakty na gaz ziemny z nowojorskiej giełdy NYMEX. Jeden kontrakt na gaz opiewa na ok. 115.000 USD (zależnie od aktualnego kursu gazu). Poprzez XTB, możemy kupić np. 1/20 tego kontraktu i wpłacając depozyt na zaledwie 3% tej 1/20. Oznacza to, że minimalna pozycja opiewa na ok. 17.000 PLN a minimalny depozyt to ok. 500 PLN. Próg "wejścia" został więc znacznie zmniejszony.

Rachunek jest prowadzony bezpłatnie a opłatą dla brokera jest spread czyli różnica między pozycją kupna i sprzedaży. Wynosi on ok. 0,7% wartości transakcji (przy obecnych cenach) .

Opłatą są też punkty swapowe, tzn. opłata naliczana codziennie zależnie od okresu utrzymywania pozycji i wielkości pozycji. W przypadku utrzymywania pozycji na gaz przez miesiąc, punkty swapowe stanowiłyby ok. 0,4% wartości pozycji. Co miesiąc następuje też rolowanie na kontrakt kolejnej serii miesięcznej i tutaj też z reguły występują punkty swapowe, lecz ich ilość nie jest z góry znana a zależy od różnic w cenach kontraktów.

Edycja 17 sierpnia 2010. Dodaję zaktualizowany wykres cen gazu od 2001 roku:



wtorek, 4 sierpnia 2009

Podsumowanie blogowania - lipiec 2009

Blogi w lipcu zanotowały 3.994 wyświetleń plus 465 wyświetleń w kanałach RSS, razem 4.459 co oznacza wzrost o niecałe 5% w porównaniu z czerwcem. W czerwcu dynamika wyniosła 60% więc mamy wzrost wyświetleń ale znaczne spowolnienie tempa wzrostu:


Przychody z reklam Google AdSense wzrosły miesiąc do miesiąca o 22% do $15,43 . Miesiąc wcześniej dynamika wzrostu wyniosła 69%:


Udział ilości kliknięć w reklamy do wyświetleń stron (tzw. CTR) wyniósł 1,39% i jest to już drugi z rzędu spadek o 20% miesiąc do miesiąca. Oznacza to, że jest coraz więcej osób, które czytają bloga, ale nie korzystają z reklam:



Sytuację ratuje wzrost średniej stawki za klik w reklamę o prawie 46% do $0,25. Przyczyną takiej sytuacji jest prawdopodobnie wzrost ilości kliknięć w reklamy firm zagranicznych, które generalnie lepiej płacą.

W lipcu pisałem wiele o gazie ziemnym i rachunkach forex do pochodnych na gaz ziemny, stąd prawdopodobnie większa ilość takich reklam i kliknięć.

Wnioski

Blog wyczerpuje powoli moim zdaniem swoją dynamikę oglądalności. Zmiany miesiąc do miesiąca będą prawdopodobnie już jednocyfrowe wzrostowe lub spadkowe. Aby pobudzić bloga, będzie konieczna modyfikacja treści (poszerzenie, pogłębienie) i wyglądu/funkcjonalności.

Plany

Blog jest narzędziem do prezentacji mojej strategii i poglądów, które się zmieniają tylko w ten sposób aby wyjść na korzyść inwestowaniu. Dlatego będę dążył do popularyzacji bloga wśród inwestorów i osób które nie inwestują ale chcą zgłębić tą tematykę.

Aby tego dokonać, należy zwrócić się do czytelników innych blogów o inwestowaniu i for dyskusyjnych o tematyce inwestycyjnej.

Na blogu miałem pisać też o lokatach, kontach itp. Najlepsze konto z dzienną kapitalizacją - Eurobank. Najlepsza lokata - w Open Finance (Noble Bank) albo w Getin Banku. Najlepsze i najtańsze konto - eKonto w mBanku. Tyle w temacie. Jeśli ktoś potrzebuje więcej info, można zapytać na czacie po prawej stronie bloga.

Od czasu do czasu będę publikował na tematy powiązane, tzn. oszczędzanie, inwestowanie w nieruchomości, być może numizmatyka monet srebrnych i złotych. Wszystko zależy od tego, czy mam "wenę twórczą" lub czy widzę w danym rynku niedowartościowanie i wynikający z tego potencjał dla zysku.

Dziękuję Czytelnikom za zainteresowanie i zapraszam po więcej.

Wszelkie opinie i wnioski można zgłaszać na chacie.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Podsumowanie portfela - lipiec 2009

Lipiec to generalnie miesiąc wzrostów na giełdach. Na początku miesiąca ilość akcji w portfelu abecadlo.info miała mniejszościowy udział a na giełdzie trwały spadki. Od połowy miesiąca ten udział zwiększył się co generalnie zbiegło się z początkiem wzrostów. Na koniec lipca skład portfela prezentuje się następująco:

Wartość portfela wzrosła w porównaniu z 30 czerwca o 10,1% co jest moim zdaniem dobrym wynikiem. W lipcu dopłat niestety nie było ze względu na wydatki remontowo-budowlane, które "zjadły" bieżące nadwyżki i także moją poduszkę finansową. Dlatego w kolejnych miesiącach będę ją odbudowywał a na dopłaty można liczyć mam nadzieję pod koniec roku.

W zestawieniu tym pod sumą wartości składników portfela, widzimy też sumę ekspozycji portfela, która wynosi 125%. Wynika to z tego, że gaz ziemny jest kupiony przy 3% depozycie więc jest lewarowany. Generalnie można powiedzieć, że wynik inwestycyjny portfela jest teraz wzmacniany lewarem o 1/4 na plus lub minus, zależnie od dalszego kierunku ceny gazu.

Do lewarowania nie liczyłem krótkich pozycji na kontraktach WIG20 jako że pełnią one funkcję zabezpieczającą.

Poniżej prezentuję dodatkowo skład portfela w formie diagramu kołowego:


Na diagramie 125% ekspozycji potraktowano jako 100%, stąd udziały procentowe się zmniejszyły. Teraz widzimy jednak dokładniej, co będzie wpływało na wycenę portfela w przyszłości.

W obu zestawieniach ukryto jedną pozycję 1,1% wartości portfela, która dotyczy akcji mało płynnej spółki. Zostanie ona ujawniona po skupieniu do ok. 5%.

Zdecydowałem się zrezygnować z przedstawiania wyniku portfela względem WIGu, WIG20 czy innych indeksów co miesiąc. Uważam, że wpływałoby to negatywnie na moje decyzje inwestycyjne w dłuższym terminie. Dlatego takie zestawienie będę prezentował raz w roku.

Plany na przyszłość

Wraz ze wzrostem portfela, dążę do zwiększenie dywersyfikacji, tak aby chronić dotychczasowy dorobek. Rozumiem jednak, że aby portfel rósł, potrzebuje kilku sporych pozycji, które dobrze rokują na przyszłość i które mogą być tzw. inwestycjami timingowymi ale po perspektywicznej stronie rynku.

Takie inwestycje to obecnie gaz ziemny, Polnord, Triton - walory o dynamicznych zmianach kursu a niedowartościowane fundamentalnie, co pozwala na pewne zajęcie długiej pozycji, czy to będzie krótki horyzont czy długi.

Inwestycje w spółki Czarneckiego (LCC, Noble) i PGF traktuję bardziej długoterminowo, ale dopuszczam aktywne zarządzanie pozycją, tak by "przeskoczyć" niektóre korekty kursu.

W przypadku certyfikatów nieruchomości, z racji niskiej płynności i marazmu kursów, po prostu będę utrzymywał te pozycje aż ceny giełdowe osiągną zakładane wartości godziwe.

Podsumowując, będę w najbliższym czasie stosował strategię z 3-4 dużymi pozycjami po 10-15% portfela (nie licząc gazu) i 2-5 małymi po ok. 2-7%. Małe pozycje są nastawione mniej timingowo i wymagają mniejszej uwagi. Większe pozycje będą kontrolowane codziennie. Dzięki temu dywersyfikacja będzie dla mnie spełniała zadanie a jednocześnie nie obciąży mojego czasu przeznaczonego na operacje inwestycyjne.