czwartek, 30 lipca 2009

Co z tą korektą?


USA a WIG20


W tym tygodniu analitycy, jak i zwykli gracze, coraz częściej mówią o możliwości korekty lipcowych wzrostów na GPW, zwłaszcza na WIG20. Tymczasem korekta, jak dotąd, przebiega tylko w ograniczonym zakresie bo po wzroście z 1758 do 2133, spadek do 2012 to moim zdaniem mało.

Przyczyną wzrostów jak i spadków na naszej giełdzie jest prawie zawsze zachowanie giełd zagranicznych ze szczególnym uwzględnieniem USA. Amerykańskie indeksy utrzymują się tymczasem w okolicach niedawno ustanowionych szczytów.

Paliwem do wzrostów w USA były do tej pory lepsze od oczekiwań wyniki amerykańskich spółek za II kwartał. Sezon publikacji niedługo dobiega końca i pojawia się niepewność, skąd wziąć paliwo pod dalsze wzrosty. Trend boczny przy obecnych poziomach indeksów wydaje mi się mało prawdopodobny więc zakładam odbicie do szczytu 2130 pkt lub pogłębienie korekty albo najpierw pierwsze a później drugie.

Akcje a surowce

Prawdopodobieństwo spadków na akcjach zdaje się potwierdzać zachowanie rynku surowców wrażliwych na poprawę koniunktury. Ceny ropy naftowej i miedzi spadają od trzech dni, znosząc już 25-40% wzrostu mierzonego od lipcowych dołków.

Potencjalny zasięg spadków

Co to oznacza dla GPW? Prawdopodobnie to, że w przypadku spadków na świecie, Polska giełda poleci w dół i to dość mocno. Bariera spadków na 2042 pkt z czerwcowych szczytów WIG20 wydaje się niestosowna, jako że wczoraj została przebita. Dlatego prawdopodobny jest głębszy spadek, nawet do 1900 pkt, gdzie znajduje się górne ograniczenie zakresu konsolidacji z maja i przełomu czerwca/lipca (wykres poniżej).


Zmiany w portfelu

Wczoraj sprzedałem akcje Polnordu po 35,96 zł. które kupiłem 16 lipca po 30,35 zł, odnotowując zysk ok. 18%. Sprzedałem też połowę posiadanych certyfikatów SECUSIFIZ po ok. 390 zł / sztuka. W przypadku Polnordu, mam zamiar odkupić akcje niżej, kiedy pogłębi się korekta na szerokim rynku.

Kupiłem niewielki pakiet akcji mało płynnej spółki. Jej nazwę podam, jak skupię planowaną ilość akcji. Widzę duże niedowartosciowanie wzgędem obecnej ceny i jestem gotów na długoterminowe trzymanie walorów.

Na gazie ziemnym niestety nastąpiło zniesienie wcześniejszych wzrostów. Wskutek tego, cały miesiąc na gazie zamknę około zera (a było ok. 11% zysku).

wtorek, 28 lipca 2009

Czy na wzrostowym rynku jest sens grać na spadki?

Uważam, że grać na spadki czysto spekulacyjnie i bez zabezpieczenia jest niebezpiecznie. Nie wiadomo bowiem, jak wysoko rozgrzany rynek może zajść i czy nie zamkniemy stratnej pozycji na samym szczycie, tak jak banki rozliczały firmom opcje walutowe przy najwyższych poziomach EURPLN 4,7-4,8.

Czy można inaczej wykorzystać kontrakty?

Tak, można zabezpieczyć nimi pozycję w akcjach, które mogą w czasie korekty spadać wraz z indeksem.


Załóżmy, że mamy akcje skorelowane dodatnio z WIG20, tzn że np. na 1 procent wzrostu WIG20 przypada średnio 1 procent wzrostu na naszej spółce i odwrotnie. Nasze spółki podobnie jak WIG20 wzrosły do poziomów z lokalnych szczytów. Zastanawiamy się nad sprzedażą akcji.

Korzystna sprzedaż portfela akcji np. 4-5 spółek to jednak spore zadanie logistyczne. Później też trzeba będzie prawdopodobnie te akcje odkupić. Do tego wierzymy, że w razie wzrostów szerokiego rynku, może się którejś spółce trafić wzrostowy "odpał" rzędu 10-15% w tydzień. Co wtedy zrobić, gdy chcemy zachować dotychczasowe zyski i zarobić na ewentualnym odpale?

W takiej sytuacji można sprzedać kontrakty na główny indeks. Jest to łatwiejsze niż opróżnić portfel z wielu rodzajów akcji a później szukać możliwości odkupienia. To, ile kontraktów sprzedamy, zależy od tego jaka jest wartość akcji jaką chcemy zabezpieczyć i jaka jest korelacja z indeksem. Jeśli jest to 1:1 można zabezpieczyć prawie cały portfel. Ja jednak nie zabezpieczam więcej jak 2/3.

W przypadku wzrostu na szerokim rynku, mamy dalsze zyski na naszych akcjach a stratę na kontraktach. W przypadku korekty, ceny naszych akcji spadają a zarabiamy na kontrakcie na spadek WIG20. Jeśli którejś spółce zdarzy się odpał ponad indeks, zarobimy na niej proporcjonalnie więcej niż wyniesie strata na kontrakcie.

Tak więc tworzymy coś na kształt produktu strukturyzowanego, w którym gwarantujemy sobie zachowanie dotychczasowego zysku z szansą na zysk w przyszłości, jeśli wybraliśmy spółki lepsze niż średnia indeksowa.

Studium przypadku

21 lipca godz. 9:00 sprzedałem kontrakty na WIG20 po 2000 pkt. Od tego czasu moja strata na kontraktach wyniosła ok. 5%. W tym samym czasie jak indeks WIG20 wzrósł do 2000 pkt, wzrosły również akcje moich portfelowych spółek: LC Corp do 1,31 zł, Noble Bank do 4,05 zł, Polnord do 33 zł.

Do dzisiaj, równolegle ze stratą 5% na indeksie, wzrost na LC Corp wyniósł 6%, na Noble Bank 3,7% a na Polnordzie 9%. Średni wzrost wyniósł 6,2%.


Powyższe wykresy wskazują, że korelacja istnieje, ale uwidacznia się w perspektywie kilku-kilkunastu sesji a nie jednej czy dwóch. Dlatego zabeznieczenie pozycji będzie skuteczne tylko jeśli jest stosowane w okresie, powiedzmy co najmniej 1-2 tygodni.

Natomiast moim błędem w tym przykładzie, było złożenie zlecenia sprzedaży kontraktów przy kursie indeksu 2000 pkt zamiast przy poprzednim szczycie, czyli ok. 2040 pkt. Efekt zabezpieczenia również by wystąpił w podobnym zakresie a strata na kontraktach byłaby o 2% mniejsza.

Podsumowując, stosowanie kontraktów na sprzedaż indeksu ma sens jako zabezpieczenie pozycji w akcjach, ale tylko w ramach dobrze przemyślanej strategii.

piątek, 24 lipca 2009

Jak zarobić na anomaliach rynkowych? Przykład ropy i gazu

Inwestując, często szukamy anomalii, które chcemy wykorzystać do zarobienia pieniędzy. Na przykład, obserwujemy historyczne stosunki cen akcji, indeksów, lub surowców do siebie. Jeśli kursy dwóch podobnych walorów "rozjeżdżają się" w przeciwnych kierunkach, stoi za tym zmiana sytuacji fundamentalnej tych spółek lub po prostu mamy do czynienia z anomalią. Po pewnym czasie, kurs spółki gwałtownie drożejącej może wyhamować a taniejącej - może nadrobić zaległości we wzrostach.

Tak właśnie tworzone są strategie arbitrażowe - np. zakładające kupno tańszych i sprzedaż droższych walorów z tej samej grupy. Jest wtedy szansa, że zarobimy po obu stronach rynku, lub przynajmniej straty po jednej stronie zostaną zrekompensowane przez zyski po drugiej z nawiązką będącą zyskiem z arbitrażu.

Z kształtowaniem takiej anomalii mamy obecnie do czynienia na rynku gazu ziemnego w porównaniu do rynku ropy naftowej. Oba te surowce posiadają swoje wartości energetyczne i można porównać ilość gazu lub ropy potrzebną do wyprodukowania danej ilości energii.


Powyższy wykres ilustruje porównawczo zmiany ceny energii uzyskiwanej z gazu, ropy naftowej i węgla. Średnio za ostatnie 6 lat, cena energii uzyskiwana z gazu, była 2 razy tańsza niż uzyskiwana z ropy naftowej a energia z gazu, była 3 razy droższa niż uzyskiwana z węgla. Zależności te mogły nawet istnieć przez dłużej niż 6 lat wstecz, ale jest to maksymalny zakres z zestawień, jakimi dysponuję.

Przez ostatnie pół roku, relacja ceny energii możliwej do uzyskania z gazu do wytworzonej z ropy zmieniła się z 2:1 do 3:1 i do energii z węgla z 1:3 do 1:2. Oznacza to, że gaz "potaniał" o ok. 33% względem ropy i 33% względem węgla, w porównaniu do wieloletnich trendów.

Przyczyn tak dużych zmian cenowych należy upatrywać w niskiej elastyczności firm gazowych i zdolności do szybkiego dostosowania podaży do obniżonego popytu. Wskutek kryzysu, spadło bowiem zapotrzebowanie gospodarki na gaz ziemny.

Podobnie spadło zapotrzebowanie na ropę, ale rynek tego surowca dyskontuje już cenowo zbliżające się ożywienie gospodarcze, podczas gdy rynek gazu tkwi w miejscu.

Co należy sprawdzić inwestując z wykorzystaniem anomalii?

Uważam, że należy jak najwięcej dowiedzieć się o rynkach na których anomalie występują. W tym przypadku będą to rynki ropy i gazu.

Rynek ropy naftowej jest teraz w moim przekonaniu dużo bardziej spekulacyjny niż rynek gazu i dlatego nastąpiło zdyskontowanie poprawy gospodarczej. Gaz ziemny tworzy rynek bardziej konserwatywny, na którym znaczny wzrost cen nastąpi dopiero, kiedy faktycznie rozpocznie się poprawa gospodarcza, albo kiedy firmy gazowe zdołają odpowiednio zmniejszyć wydobycie.

Dlatego myślę, że należy oszacować, kiedy obecne tendencje popytu-podaży mają szansę się zmienić i odpowiednio dopasować strategie. Sądzę, że są na to duże szanse w najbliższych miesiącach. Na wzrost cen gazu wpłynie odbicie gospodarki światowej prawdopodobnie już w III kwartale 2009. Drugim czynnikiem, jest spadek wydobycia i drastyczne zmniejszenie ilości prowadzonych odwiertów gazu ziemnego (wykres poniżej).


Zmiany w portfelu

Wczoraj odkupiłem przy kursie 3,864 wcześniej zamkniętą pozycję na gazie ziemnym. Wynik w porównaniu ze strategią "kup i trzymaj" wyniósł plus 0,031 czyli zyskałem 0,8%.

Jest to wynik uzasadniający dalsze doskonalenie strategii aktywnego zarządzania pozycją zamiast po prostu trzymanie otwartej pozycji przez wiele miesięcy czy lat. Wynik jest jednak słaby, jeśli weźmiemy pod uwagę wynik optymalny. Optymalnie, w ciągu ostatnich dwóch dni, mogłem sprzedać gaz 3% wyżej niż to zrobiłem i odkupić 4% niżej jak to zrobiłem. W sumie mój wynik mógł wynieść nie +0,8% a ok. 8%.

Natomiast w najgorszym wypadku, mogłem odsprzedać gaz 3% poniżej faktycznej sprzedaży i odkupić 4% powyżej ceny odkupienia. Mój obecny wynik jest więc w połowie drogi między najgorszą a najlepszą z możliwych opcji.

Na pogorszenie wyniku moim zdaniem główny wpływ miały wczorajsze popołudniowe anomalia zachowań cen ropy względem gazu. W tym samym czasie co ropa podrożała o ok. 3% z 67 do 69 USD, gaz spadł ok. 4% z 4 do ok. 3,84 USD. Nie oczekiwałem więc dalszego, tak gwałtownego spadku cen gazu do 3,70 i uznałem, że zakup po 3,864 jest dobrym rozwiązaniem.

czwartek, 23 lipca 2009

"Kup i trzymaj" czy system aktywnego zarządzania pozycją?

Czasem jako inwestor mam mieszane wnioski dotyczące aktywnego działania na rynku, tzn. szukania przesileń, kupowania / sprzedawania tych samych akcji w kilkutygodniowych-kilkumiesięcznych odstępach.

Celem takich działań jest zarobić więcej, niż wynika ze strategii "kup i trzymaj". Co jednak, jeśli patrząc na historię transakcji, po prostu trzymając dane akcje zarobilibyśmy więcej? Czy oznacza to, że nasza strategia się nie sprawdza czy może się "jeszcze" nie sprawdza albo "teraz" nie sprawdza?
Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, może równie ciężko jak ocenić w którą stronę pójdą indeksy giełdowe.

Na pewno jednak, rezygnując ze strategii aktywnego inwestowania, pozbawiamy się szansy na dodatkowy zarobek w przyszłości, kiedy możliwe, że nasze strategie pozwolą na roczne zyski ponad roczne zmiany kursów spółek, w które inwestujemy.

Strategia aktywnego inwestowania pozwala zainkasować wytworzony zysk i dodać go niejako do puli "zysk już zrealizowany" zamiast "zysk, który jest naliczony ale może zniknąć jak kurs się zmieni". W ten sposób uwrażliwiam się na dalsze zmiany kursu bo dana pozycja nie ma już bufora.

Zamykanie pozycji w takiej sytuacji, wymusza też na mnie podjęcie dodatkowej analizy, czy warto wracać na dany rynek lub czy warto to zrobić teraz. Jeśli ponownie otwieram pozycję, jestem jej równie pewien, jak tej zajętej poprzednio. To pomaga mi utrzymać pozycję wystarczająco długo przy okazji kolejnych wzrostów, lub ewentualnie zamknąć, jak widzę stratę porównując do ostatniej ceny zakupu.

Każde wyście z rynku, to też zabezpieczenie dotychczasowego stanu posiadania. Przypominamy sobie, że te pieniądze, to realna gotówka, którą można przelać i wypłacić na realne wydatki. Dlatego musimy te pieniądze szanować, nie wdawać się w bardzo ryzykowne i wątpliwe strategie, szanować nasz zysk i kapitał.

Często może podpowiedzieć nam życie, którą strategię lepiej stosować. Jeśli mamy mało czasu w ciągu dnia na inwestowanie, albo są dłuższe okresy, kiedy w ogóle nie możemy się tym zajmować, wtedy pozostaje nam strategia "kup i trzymaj". Nie nauczymy się wtedy, jak rozwijać system aktywnego średnio i krótkoterminowego zarządzania pozycją, ale też na tym nie stracimy, jeśli nasze walory wyjdą bez szwanku z nieciekawej sytuacji technicznej a cena będzie dalej rosła. Taki inwestor czas może poświęcić na długoterminowe analizy np. po pracy i poszukiwanie nowych, dodatkowych celów dla swoich strategii z zakładaną niską transakcyjnością .

Podsumowując nie widzę łatwej i jednoznacznej odpowiedzi na tytułowe pytanie. Każda pozycja, walutowa, w akcjach, kontraktach czy surowcach, jest inna i niektóre lepiej "kupić i trzymać" a inne aktywnie zarządzać. To, do której kategorii zakwalifikujemy nasze walory, może też zależeć od:
  • naszej fundamentalnej wyceny danej pozycji, tzn. czy cena nie osiągnęła już wartości z wyceny. Jeśli tak jest, a kurs nie chce dalej rosnąć lub zbliża się do oporu, może warto sprzedać oczekując odkupienia niżej?
  • skali ostatnich wzrostów i bliskości oporów - jeśli kurs rósł nagle, możliwe że część osób będzie chciała wkrótce zrealizować zyski. Jeśli kurs przestaje rosnąć, to pierwszy znak że korekta jest prawdopodobna. Wtedy sprzedajemy i obserwujemy walor. Już 3-5% niżej to często dobry poziom do odkupienia walorów, jeśli widzimy w nich duży potencjał.
  • historii kursu, tzn. głębokości spadków korekcyjnych po większych wzrostach i generalnie procentowego zakresu wahań kursu w czasie. Im mniejsze wahania, tym mniej się opłaca ryzykować i wychodzić z danego rynku, bo możliwe że będziemy mogli na niego wrócić tylko po wyższej a nie po niższej cenie.
Jak już pewnie zauważyliście, sam stosuję głównie strategię aktywnego zarządzania pozycją i wychodzi mi to z mieszanym skutkiem. Jest sporo sytuacji, w których dzięki temu zarobiem i też straciłem możliwość dalszego zarobku. Niektóre pozycje, jak te w certyfikatach neiruchomości, po prostu trzymam i nie zmieniam, bo wahania kursu są bardzo małe i też nie ma jeszcze zysków, które możnaby realizować.

Inne, jak akcje deweloperów z portfela, Noble Banku, PGF, są potencjalnymi spółkami do strategii aktywnego zarządzania. Teraz kursy tych spółek są jednak daleko od silnych oporów a niedowartościowanie fundamentalne jest duże więc nie mam mocnych powodów do sprzedaży. Kiedy jednak kursy dojda pod opory i nie będą przez kilka sesji w stanie ich przebić, powstanie dylemat, czy sprzedać by odkupić taniej, czy trzymać i licząc na przebicie oporów, ryzykować cofnięcie kursu i ponowne odrabianie? To jest właśnie to pytanie, o to, czy jestem w stanie dobrze ocenić i zareagować na sytuację.

Zmiany w portfelu

Dzisiaj zamknąłem pozycję na gazie ziemnym przy kursie 3.737 z zyskiem procentowym prawie 11%. Jako że pozycja ta stanowiła prawie 38% wartości portfela, ma ona największy dotychczas wpływ na wynik miesięczny.

Przyczyzną zamknięcia pozycji, była moja niepewność, jak kurs gazu zareaguje na rolowanie kontraktów 22 lipca. Przez większość miesiąca, kurs gazu spadał, by odbić na 8 dni przed rolowaniem. Uznałem więc, że jest ryzyko, iż po rolowaniu kurs znów się zacznie osuwać.

Sytuacja z rolowaniem jest taka, że następuje co miesiąc a różnice w cenach kolejnej serii kontraktów są spore, nawet 10%. Bezpośrednio przed rolowaniem, różnica też może być duża i tym razem wynosiła około 4% ceny.

Oznacza to, żę przykładowo mając otwartą pozycję na Natgas w dacie rolowania z ceną 3,50 i ceną kontraktu kolejnej serii na 3,65, o te 0,15 wzrosnie następnego dnia kurs ale nie będzie ten wzrost naszym zyskiem. To będzie pusty wzrost kursu wynikający z różnicy cen notowań kontraktów z różnym miesiącem wygasania. Dla mnie taka różnica oznacza ryzyko, że ceny mogą po zrolowaniu spaść do ceny "starych" kontraktów, czyli na tym przykładzie 3,50 i w ten sposób zanotowałbym stratę 4%. Zamknięcie pozycji było więc jak sądze uzasadnione, a niedługo się okaże, czy było opłacalne. Opłacalne będzie, jeśli pozycję odtworzę po kursie nie wyższym, niż cena sprzedaży plus różnica wynikająca z rolowania plus spread.

wtorek, 21 lipca 2009

Deweloperzy nadal tani a giełda rośnie

Dzisiaj obserwujemy dalsze wzrosty na GPW, zwłaszcza wśród spółek WIG20. Z jednej strony jest szansa na kontynuację wzrostów i wyraźne przebicie szczytu na WIG20, np. dojście do 2100 pkt. Z drugiej - rośnie prawdopodobieństwo nawet znacznej korekty tych wzrostów, np. do 1900 pkt, gdzie znajduje się poważne wsparcie (wykres poniżej).


W takiej sytuacji zdecydowałem się nie pozostawać biernym i wykorzystałem pozostającą jeszcze w portfelu gotówkę na otwarcie pozycji na kontraktach (co opisałem we wcześniejszym poście). Zabezpieczyłem w ten sposób portfel, przynajmniej częściowo, przed obsunięciem wartości wskutek możliwej korekty szerokiego rynku.

Zawarłem też drugą transakcję - kupna akcji spółki Triton Development po 3,29 zł / sztuka. Deweloper ten jest notowany z bardzo niskim wskaźnikiem C/WK=0,5 i posiada niski wskaźnik zadłużenia do aktywów ok. 25%. C/WK jest podobny jak dla Polnordu, ale zadłuzenie jest w stosunku do aktywów o ok. połowę niższe. Triton zanotował też wysoki zysk za zeszły rok, który nie jest jednak w najbliższym czasie do powtórzenia.

Najważniejsze jest to, że obecne wyniki ( I kwartał 2009) są dodatnie a spółka jest w stanie przetrwać do okresu poprawy koniunktury. Możliwe że pierwsze pozytywne sygnały zobaczymy już w wynikach sprzedaży mieszkań za II kwartał a kurs zareaguje pozytywnie, jak to było w przypadku LC Corp.


Patrząc na wykres kursu Tritona (powyżej) widzimy, że w scenariuszu wzrostowym, mogą być problemy z pokonaniem bariery 4,50 zł za akcję. Tymczasem poważne wsparcie kursu znajdziemy na linii 2,80 zł. Przy pozytywnym scenariuszu, spadki nie powinny przejść przez barierę 3,20 zł oraz może nastąpić wzrostowe wyjście górą z kształtującego się spadkowego klina.


Obecnie saldo gotówki w portfelu wynosi około 10-12% z czego całość jest potrzebna w celu zabezpieczenia otwartych pozycji na kontraktach Wig20 i na gazie ziemnym. Ewentualne dalsze zakupy akcji będą więc związane zamykaniem innych pozycji.

Sprzedaję kontrakty na WIG20

Wczoraj wieczorem postanowiłem a dzisiaj rano sprzedałem kontrakty na WIG20 po kursie 2000 punktów. Celem sprzedaży jest oczywiście zarobienie na korekcie ostatnich wzrostów WIG20. Drugim celem jest zabezpieczenie pozycji na akcjach posiadanych w portfelu spółek: LC Corp, Noble Bank, Polnord, które mogą okazać się się wrażliwe na spadki WIG20.


Jeśli natomiast WIG20 pójdzie dalej w górę, moje spółki również powinny iść w górę i strata na kontraktach zostanie przynajmniej częściowo pokryta zyskami z akcji.

W optymistycznym scenariuszu, spółki z portfela utrzymają swoje obecne kursy a skoryguje się tylko WIG20, wówczas saldo portfela byłoby dodatnie. Teraz jednak pragnę głównie zachować dotychczasowe wzrosty portfela, tak aby lipiec, podobnie jak inne dotychczas miesiące, zamknąć na wyraźnym plusie.

sobota, 18 lipca 2009

Inwestycja w upadek Łotwy

Łotwa, jak można było wiele razy w ostatnich miesiącach usłyszeć lub przeczytać w mediach, boryka się z poważnymi problemami finansowymi.

Przyczyną tych problemów jest załamanie rynku wewnętrznego oraz eksportu. Nie będzie to odkrycie jeśli napiszę, że jedną z głównych przyczyn załamania, jest powiązanie lokalnej waluty - Łata, z Euro oraz generalnie ryzykowna polityka ekonomiczna władz.

Polityka ta stworzyła sytuację, w której w kraju o wysokiej inflacji, nawet dwucyfrowej, można było uzyskać niskooprocentowany kredyt w obcej walucie. Na dodatek, ryzyko kursowe pokrywało do tego czasu państwo - przecież widełki wahań kursowych były przez państwo ustalane.

Kiedy w latach 2004-2007 gospodarka łotewska rosła po 6-10% rocznie, inflacja wynosiła około 10% rocznie a zarobki rosły także w dwucyfrowym tempie. Było to istne eldorado zakupów - kupujesz na kredyt w Euro oprocentowany 2 razy mniej niż inflacja na Łotwie a do tego za rok prawdopodobnie Twoje zarobki będą wyższe w Łatach o 10-20% czyli 10-20% także w Euro. Kto by nie kupował w takich warunkach?!

Poniżej zmiana PKB Łotwy rocznie [%]:



Eldorado się skończyło w 2008 roku, kiedy wraz ze światowym kryzysem gospodarczym, skończyło się kredytowanie konsumpcji i inwestycji na Łotwie a pieniądz zaczął wypływać z kraju, w obawie przed załamaniem gospodarki. Balon spekulacyjny na nieruchomościach, kredytach, pensjach, został przebity. Ceny nieruchomości spadają, podobnie pensje, rośnie bezrobocie. Tylko kurs waluty - łata, pozostaje stabilny ze względu na urzędowe ustalanie.

Ostatnio słychać opinie, że kurs ten będzie urzędowo obniżony, by wzmocnić eksport Łotwy, zwiększyć jej konkurencyjność międzynarodową. Z drugiej strony jest to problem dla wielu posiadaczy kredytów w obcych walutach w tym kraju, z których wielu może zbankrutować. W krótkim terminie gospodarka zareaguje negatywnie na osłabienie łata, które się tej walucie absolutnie należy. W długim terminie, dzięki odrodzeniu eksportu, kraj stopniowo może się dźwigać po upadku.

Moim zdaniem takie osłabienie jest niezbędne. Pytanie natomiast czy i kiedy nastąpi.

Inwestorowi warto rozważyć otwarcie pozycji na rynku walutowym (forex) na osłabienie łata versus głównych walut a zwłaszcza EURo. Perspektywa wzrostu kursu łata jest znikoma a więc pozostaje stagnacja, lub mniejsze czy większe osłabienie.

Niestety nie znalazłem wśród polskich brokerów takiego, który obsługuje pary walutowe łata do złotego, euro czy dolara. Jeśli znacie takie miejsce to zapraszam do skomentowania bloga i podzielenia się informacją.

piątek, 17 lipca 2009

Zniżki dla Inwestorów

Wczoraj otrzymałem pocztą moją pierwszą kartę członkowską Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych o numerze 4046/2009. Dla osób niewtajemniczonych wyjaśniam, że jest to organizacja zrzeszająca osoby zainteresowane inwestowaniem, głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i na rynku New Connect.

Głównym bodźcem, który skłonił mnie do członkostwa nie był prestiż organizacji ani darmowy kwartalnik "Akcjonariusz" a zniżki, jakie wprowadziły głównie biura maklerskie i księgarnie we współpracy z SII. Do korzystania ze zniżek, potrzebne jest okazanie karty członkowskiej.

Obecnie posiadam dwa rachunki maklerskie, które "łapią" się na zniżki:

- rachunek w Domu Inwestycyjnym Bre Banku, gdzie mam obniżoną stawkę dla internetowego handlu akcjami z 0,39% do 0,35%, dla rynku kontraktów na indeksy z 9 zł do 8,50 zł i zniesienie opłaty za utrzymanie rachunku, które normalnie kosztuje 50 zł.

- rachunek w Alior Banku, gdzie prowizja za handel akcjami przez internet jest zmniejszona z 0,38% do 0,29%, dla kontraktów na indeks z 9 na 7 zł, dla kontraktów na akcje - 3 zł i na waluty - 1 zł. Prowadzenie rachunku jest bezpłatne.

Oprócz tego dzięki członkostwu otrzymujemy zniżki na rachunki maklerskie w DM Banku Ochrony Środowiska i KBC Securities, zniżki na książki w księgarniach PWN, Wigpress, na szkolenia, na sprzęt Dell'a, na usługi doradztwa prawnego i inne. Pełna lista zniżek znajduje się tutaj.

Członkostwo w SII niestety nie jest darmowe. Opłata roczna dla osób poniżej 26 lat wynosi 60 zł a dla pozostałych - 90 zł. Więcej informacji o opłacie członkowskiej znajdziecie tutaj.

czwartek, 16 lipca 2009

Jaki scenariusz dla giełdy?

Konsekwentnie w inwestycjach trzymam się scenariusza, w którym giełdy po korektach wchodzą w dalszą fazę wzrostu. Z tego powodu staram się sprzedawać akcje, kiedy w krótkim terminie wzrosty zdają się wyczerpywać a odkupić akcje w trakcie lub po korekcie.

Taka strategia nie zawsze się udaje w czystej postaci, jako że nasze poziomy sprzedania i odkupienia bywają nieskuteczne. Tak było z akcjami Lotosu, na których ustawiłem zlecenie kupna po 18,36 zł, podczas gdy Lotos spadł tylko do 18,50 zł. Dzisiaj Lotos jest po prawie 22 zł, czyli tak niewiele zabrakło do tak dużego zysku w tak krótkim czasie (wzrosty trwają dopiero czwarty dzień).

Wracając do strategii, w takiej sytuacji jak wyżej, szukam innych spółek, o podobnym niedowartościowaniu i ciekawej sytuacji kursu, które zapewnią korzystny stosunek zysku do ryzyka.

Dlatego dzisiaj zamiast Lotosu, do portfela wszedł Polnord. Cena zakupu to 30,35 zł za sztukę a udział w portfelu to około 15%. Kurs akcji tej spółki jest nadal w fazie korekty wzrostów, która jednak zdaje się wygasać. Są to moim zdaniem bardzo dobre warunki do wejścia. Jest bowiem szansa, że kurs wybije mocno w górę. Poniżej wykres Polnordu:

Pod względem fundamentalnym, opisywałem pokrótce Polnord na blogu tutaj.

środa, 15 lipca 2009

Więcej certyfikatów BPHFIZ Sektora Nieruchomości

Dzisiaj zrealizowało się oczekujące od ponad tygodnia zlecenie kupna certyfikatów nieruchomości BPH FIZ, cena ok. 69 zł/sztuka. W ten sposób wykorzystałem środki, które odpoczywały na IKE w DM BZ WBK po sprzedaży akcji Plaza Centers.

Poniżej 12-miesięczny wykres kursu (przedziały tygodniowe).


Certyfikaty będę trzymał aż do dojścia kursu do wartości z wyceny aktywów netto (obecnie 125 zł na certyfikat) lub do wykupu czyli maksymalnie 3-5 lat. Potencjał wzrostu to obecnie ponad 70%. Jako że większość certyfikatów kupiłem na rachunek IKE a do emerytury mam jeszcze ponad 30 lat, 5-letni horyzont inwestycji jest dla mnie jak najbardziej ok.

Po takiej sesji na GPW jak dzisiejsza, dobitnie widać że certyfikaty sąw krótkim terminie mało skorelowane z rynkiem. Poczas gdy indeksy wzrosły ponad 2%, ceny certyfikatów spadły o 0,5-1%. Wcześniej na spadkowym rynku od połowy czerwca, certyfikaty świetnie zachowywały swoją cenę. W dłuższym terminie certyfikaty powinny jednak rosnąć do swojej fundamentalnej wartości. Może to być wzrost stopniowy przez kilka lat a może też nagłe wybicie i osiągnięcie kursu z wyceny w tydzień. Tak czy inaczej kótkoterminowa spekulacja na tym walorze jest mało opłacalna bo ceny obecnie zmieniają się nieznacznie.

Plany na najbliższe dni

W horyzoncie 2-3 miesięcy, bardziej prawdopodobne jest, że indeksy wrócą do lipcowych minimów (ok. 1790 na WIG20) niż że rozpoczyna się już dalsza hossa po korekcie. Trzymam kupione już akcje (LC Corp, Noble Bank, PGF), certyfikaty i pozycję na gazie.

Gotówka czeka na spadki by odkupić niżej akcje Lotosu, Plazy Centers lub ING Banku. Możliwe też, że znajdę inne ciekawe spółki o dużym potencjale wzrostu i małym ryzyku spadku. W horyzoncie 3-6 miesięcy zakładam bowiem powrót wzrostów, prawdopodobnie ponad poziomy z czerwcowych szczytów.

wtorek, 14 lipca 2009

Dokupujemy gazu

Z punktu widzenia analizy fundamentalnej, jeśli kurs aktywa, które jest niedowartościowane cenowo, spada jeszcze niżej, jest to okazja dokupienia.

Dlatego wczoraj powiększyłem posiadaną pozycję w gazie. Średnia cena zakupu to teraz 3,369, uwzględniając spread. Ekspozycja portfela na gaz ziemny wynosi ok. 38%, czyli znacznie powyżej zakładanego progu ekspozycji 15%. Moim zdaniem gaz jest na tyle tani że można ulokować w nim wiecej niż 15%. Jest to sytuacja inna niż ze spółką, która może zbankrutować a akcje stać się bezwartościowe.

Gaz długoterminowo bedzie w cenie a cena średnia gazu z ostatnich lat jest zdecydowanie powyżej obecnej. Daje to bardzo wysoki margines bezpieczeństwa, że za maksymalnie parę lat, zamknę inwestycję z wysokim zyskiem a przynajmniej bez straty. Jako że depozyt na otwarcie transakcji kupna wynosi tylko 3% wartosći zlecenia, nie blokuję reszty środków, które mogą częściowo pracować na lokatach w Eurobanku a częsciowo w akcjach spółek z GPW.

Poniżej obecny 6-miesięczny kurs gazu, przedziały 4-godzinne. Ostatnie 5 kresek to niedawne dodatkowe obsunięcie kursu. Poziomo linie ograniczające trendu:

Dodatkowo wykres 18-miesięczny:


Technicznie uważam, że bliskość wieloletnich minimów cenowych, które służą jako wsparcie, zwiększa atrakcyjność otwarcia pozycji. W razie spadków stop loss może bowiem być dość blisko więc strata mniejsza a potencjał wzrostu ogromny. Największe ryzyko dotyczy obsunięcia kursu do ok. 3,10 gdzie powinno być odbicie. Nieco niżej można umieścić stop loss.

Uzupełniając dane z wcześniejszego postu, na stronie naturalgas.org, znalazłem serię bardzo ciekawych danych dotyczących zmian popytu, podaży i cen gazu. Poniżej wykres cen gazu w dostawie 'spot' w latach 2001-2009:

Jak widzicie, ceny gazu są wyjątkowo podatne na fluktuacje. Surowiec ten jest bowiem mało elastyczny cenowo, tzn. jeśli nagle rośnie popyt to podaż dostosowuje się powoli. Jak nagle spada popyt, podaż spada powoli. Dlatego teraz są tak niskie ceny gazu, bo podaż jeszcze nie skończyła się dostosowywać do mniejszego popytu (jest nadpodaż).

Z wykresu wynika też, że nie pierwszy raz cena gazu rosła o kilkaset procent by później spaść do punktu wyjścia. Ostatni raz ceny nominalnie podobne do obecnych odnotowano na przełomie 2002/2003 roku. Odejmując od tego inflację, ceny są prawdopodobnie w sytuacji jak w dołku z 2002 roku gdzie wynosiły $ 2-3 za kontrakt na 1 tys. stóp sześciennych gazu. Od tamtych lat ceny innych surowców energetycznych, jak ropa, wzrosły zdecydowanie bardziej więc jest tu spory potencjał dla gazu.

Poniżej jeszcze jeden wykres, tym razem 18-miesięczne porównanie cen 'spot' gazu do cen ropy naftowej i węgla.


Można zauważyć ogromne obecne anomalia, tzn. we wcześniejszych latach ceny gazu i ropy były zsynchronizowane a od początku 2009 roku, ceny ropy odbiły podczas gdy gaz nadal taniał. W przyszłości moim zdaniem ceny znów się zejdą, co korzystnie wpłynie na notowania gazu. Można też powiedzieć że nie warto kupować ropę bo jej ceny mogą się znacznie gorzej zachować niż gazu.

Popyt

Moim zdaniem w nadchodzących latach, najmocniej na ceny gazu będą wpływały czynniki popytu fundamentalnego, które mogą swobodnie doprowadzić gaz na poziomy 6-8$ a powyżej można szacować że któregoś roku zdarzy się klęska żywiołowa typu huragan w Zatoce Meksykańskiej, która uniemożliwi wydobywanie gazu przez jakiś czas i pozwoli cenom skoczyć do 10-12 USD. Źródłem popytu fundamentalnego będą gospodarstwa domowe ogrzewane gazem, elektrownie, ciepłownie, oraz fabryki nawozów sztucznych i inne wykorzystujące gaz.

Do szybkiej realizacji wzrostowego scenariusza sprzyjać też będą obawy inwestorów o inflację w gospodarce światowej oraz generalne ożywienie fundamentalne i spekulacyjne na rynkach surowców. Zakładając, że rynki surowców będą szeroko wykorzystywane do obrony przed inflacją, szykuje się spory popyt i możliwy jest bardzo duży, gwałtowny ruch w górę. Ciężko powiedzieć kiedy on nastąpi. Myślę jednak że w perspektywie roku, ceny wrócą do poziomu 5-6 USD.

P.S. O gazie ziemnym pisałem wcześniej tutaj.

poniedziałek, 13 lipca 2009

Zakup certyfikatów SECUS I FIZ

Pod koniec zeszłego tygodnia do portfela inwestycyjnego wrócił, tym razem mniejszy pakiet certyfikatów strukturyzowanych SECUS I FIZ (Fundusz Inwestycyjny Zamknięty) po średniej cenie 384 zł za certyfikat. Dla przypomnienia, fundusz ten lokuje pieniądze w akcje spółek nienotowanych na GPW z zamiarem odsprzedania z zyskiem innym funduszom lub poprzez upublicznienie na GPW. Oto wykres kursu:

SECUS jako zarządca nie ma u mnie dobrej opinii ze względu na wysokie pobierane prowizje za zarządzanie, do tego nieczyste zagrania w kontrolowanych przez SECUS spółkach. Certyfikaty kupiłem głównie spekulacyjnie, gdyż po ostatnich spadkach kursu i redukcji wyceny, jest istotny potencjał do odbicia.

Jeszcze na koniec marca 2009, SECUS wyceniał aktywa netto na jeden certyfikat na 1229 zł, podczas gdy na koniec czerwca wycena spadła do 772 zł. Moim zdaniem tak znaczący spadek wyceny jest skutkiem wcześniejszego zawyżenia faktycznej wartości posiadanych przez fundusz aktywów. Zwracał na to uwagę Puls Biznesu i zwróciła też Komisja Nadzoru Finansowego. Jeden z artykułów można znaleźć tutaj.

Dlaczego wkładam pieniądze w tak "badziewny" fundusz? Liczę że po dynamicznych spadkach kursu certyfikatu z 700 zł do poniżej 400 zł nadejdzie odbicie. Sam wstępnie wyceniam aktywa netto funduszu na ok. 500 zł na certyfikat i liczę na odbicie kursu w kierunku tej ceny. Przy cenie zakupu 384 zł, mam 30% margines bezpieczeństwa czy też inaczej nazywając, potencjał wzrostu. Certyfikaty stanowią 3% wartosci mojego portfela więc ewentualne straty nie będą tak bolały.

niedziela, 12 lipca 2009

"Od pucybuta do milionera" - Student bez grosza

Postem tym rozpoczynam cykl poświęcony wzbogaceniu się od podstaw. W miarę upływu czasu, będę dodawał kolejne wpisy, by powstało całe drzewko możliwości, co zrobić w określonej sytuacji życiowej aby stopniowo wyjść z nieciekawej finansowo pozycji. Drzewko umieszczę w bocznej kolumnie bloga jako rodzaj poradnika.

Poradnik to wyniki moich przemyśleń. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, zapraszam do komentowania. Jeśli ktoś zaprzecza sensowności podanego przez mnie przykładu, niech poda własne konstruktywne rozwiązanie. Dobre przykłady wzbogacą poradnik.

Przykład pierwszy - jak student bez grosza zdobywa doświadczenie i pieniądze

Dzisiaj zakładam, że jesteś studentem, który otrzymuje od rodziców skromne środki pokrywające zakwaterowanie i wyżywienie. Ewentualnie otrzymujesz stypendium socjalne, które ułatwia sfinansowanie książek, dojazdów i drobnych wydatków na małe przyjemności jak bilet do kina raz na pół roku czy wyjście co jakiś czas na piwo i pizzę do tańszego lokalu by nie popaść w skrajne przygnębienie. Teraz musisz codziennie oszczędzać raczej nie po to, by wytworzyć kapitał, a by się po prostu utrzymać do kolejnej wpłaty od rodziców czy wpływu stypendium. Jesteś całkowicie zależny finansowo od innych i musisz z nimi dobrze żyć by nie zostać na lodzie.

W tej sytuacji nie posiadasz możliwości zgromadzenia środków do puli bogactwa. Niestety ale nawet będąc biednemu trzeba jednak w miarę regularnie odkładać trochę pieniędzy na nagły wypadek losowy (np. chorobę, nagły wyjazd do rodziców, opóźnienie wpłaty stypendium), na wyjazd zagraniczny do pracy, czy np. na wyrobienie prawa jazdy, które ułatwi później znalezienie pracy.

Jest ciężko, ale należy oszczędzać jeśli chcemy by pewnego dnia było lepiej a nie jeszcze ciężej. Pamiętaj jednak, że teraz nie mając większego kapitału, odkładasz po to by stworzyć fundusz bezpieczeństwa a nie ryzykować na rynku walutowym czy na giełdzie. Będąc goły i bez inwestycyjnego doświadczenia, możesz nie być w stanie podejmować dobrych decyzji bo będą one zbyt emocjonalne. Każde stracone 50 zł będzie bardzo bolało a zyskane wpędzi Cię w hurraoptymizm, który osłabi Twoją czujność.

Nawyki oszczędzania, które teraz nabierzesz, pozwolą Tobie przetrwać najgorsze finansowo sytuacje w przyszłym życiu. Zaczynasz bowiem z jednej z trudniejszych sytuacji jakie mogą Cię spotkać w naszym kraju.

W Twojej sytuacji uważam, że należy zwrócić szczególną uwagę na:

1. Edukację na studiach - najbezpieczniej będzie jeśli się na nich utrzymasz. Dzięki temu zabezpieczysz przychód ze stypendium socjalnego i przychód od rodziców. Drugi krok to uczyć się jak najlepiej - im lepsze wyniki, tym większa szansa na stypendium naukowe i być może jakaś skromna premia od zadowolonych choć niezamożnych rodziców.

Jeśli otrzymasz stypendium naukowe, Twoje poważne problemy finansowe w przyszłym roku się skończą i możesz być w stanie oszczędzić znaczną część stypendium. Możesz też wyrobić za te pieniądze prawo jazdy.

2. Podjęcie pracy tymczasowej lub sezonowej. Zakładając, że na Twoim kierunku mniej niż 10% osób ma stypendia, jest to niezwykle trudne zadanie by je uzyskać. Podjęcie pracy może być jedynym wyjściem by poprawić swój los materialny.

Są dwa rodzaje prac, jakie możesz podjąć: praca tymczasowa - podejmujesz ją w trakcje roku studiów, spędzając po 0-20 godzin tygodniowo zarabiając przeważnie jakąś płaską stawkę za godzinę. Jest to dobry sposób na zarobienie, jeśli jesteś w stanie bardzo dobrze zarządzać swoim czasem a praca nie pogarsza wyników w nauce. Jeśli wyniki w nauce pogarszają się nieznacznie, postaraj się to wyrównać. Jeśli pogarszają się mocno i zdarza Ci się przez to oblewać egzaminy, musisz niestety pożegnać się z pracą a wziąć ostro do nauki. Znam bowiem wiele przypadków, kiedy ktoś po rozpoczęciu pracy tymczasowej wyleciał ze studiów i jego sytuacja finansowa stała się jeszcze gorsza jak był niepracującym studentem. Kończą się bowiem pieniądze ze stypendium i od rodziców a dochodzą wydatki bo tracisz zniżki studenckie.

Jeśli z jakichś powodów nie możesz lub nie chcesz pracować w trakcie studiów, czas poświęć na poprawę wyników naukowych i zdobycie stypendium. Postaraj się też zdać egzaminy sesji letniej jak najwcześniej, najlepiej do końca maja. Dzięki temu wygospodarujesz 4-4,5 miesiąca wolnego, kiedy możesz podjąć pracę sezonową (wakacyjną). Są trzy rodzaje takich prac:

a) praca za darmo typu praktyka - jeśli jesteś biedny, myślę, że powinieneś szukać pracy płatnej, jako że teraz pieniądze się przydadzą bardziej niż często wątpliwe doświadczenie z praktyki.

b) praca w kraju - jeśli w Twojej rodzinnej miejscowości lub tam gdzie studiujesz, jest możliwość pracy sezonowej, warto to przemyśleć. Najlepiej jeśli taka praca choć trochę wiąże się ze studiami. Jeśli nie, zwracaj uwagę głównie na to, ile z takiej pracy jesteś w stanie miesięcznie wyciągnąć po odjęciu miesięcznych kosztów utrzymania.

Taka praca jest dobrym rozwiązaniem, jeśli nie posiadasz jeszcze funduszu awaryjnego, nie stać Cię teraz na wyjazd zagraniczny a nikt z rodziny nie może pożyczyć Ci pieniędzy na taki wyjazd. Po prostu postaraj się pracować dużo i wydajnie, ucz się pracować mądrze by być w pracy szybszym i dokładniejszym od innych. Szef przeważnie to dostrzeże, da Ci więcej godzin i być może zaproponuje pracę w kolejnym sezonie, może nawet za lepszą stawkę. Pamiętaj, że teraz zdobywasz cenne kontakty i doświadczenia, rozpoczynając tym samym budowanie finansowej niezależności (niezależność od rodziców i stypendium).

c) praca zagranicą - jest to moim zdaniem generalnie najlepsza forma dorabiania podczas studiów. Pracując przeważnie w Europie Zachodniej/USA, zarabiasz kilka razy więcej miesięcznie i oszczędzasz kilka razy więcej niż pracując w Polsce. Im bardziej jesteś oszczędny i pracowity, tym różnica większa. Do tego szkolisz się w użyciu języków obcych. Wyrabiasz kontakty i doświadczenia życiowe, które pomogą Ci z impetem przejść przez trudniejszy okres.

Do takiego wyjazdu powinieneś być wyposażony finansowo w kilka tysięcy PLN, przeliczone na lokalną walutę, plus koszty biletu, zależnie gdzie i jak się udajesz. Powinieneś mieć dość środków, by pozostając w miejscu docelowym bez pracy utrzymać się przez miesiąc i być ewentualnie w stanie wrócić za swoje pieniądze do kraju w razie niepowodzenia.

Twoje szanse na sukces w wyjeździe zagranicznym zależą od:
- determinacji
- znajomości języka angielskiego lub innego znanego w kraju docelowym
- zdolności do przełamywania barier światopoglądowych, kulturowych, generalnie zdolności przystosowania się
- umiejętności nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi którzy mogą być w stanie Tobie pomóc a Ty im
- jeśli korzystasz z programu kojarzenia pracowników z pracodawcami, Twój sukces zależy też od rzetelności firmy pośredniczącej i wybranego pracodawcy, którego często nie możesz opuścić w trakcie pobytu zagranicą.

Jeśli skutecznie przejdziesz przez etap pracy w kraju lub zagranicą, staraj się jeszcze w trakcie wakacji planować wyjazd w kolejnym roku. Utrzymuj przede wszystkim bardzo dobre relacje z pracodawcą i współpracownikami z którymi dobrze się rozumiałeś. Dzięki temu w kolejnym roku masz szanse zmniejszyć koszty dojazdu i zakwaterowania (wspólne podróże z kolegami i wspólne mieszkanie) oraz zwiększyć zarobki, komfort pracy, jakość i przydatność doświadczeń zawodowych (ogólnie lepsza praca).

W trakcie pobytu i pracy pamiętaj o swoim głównym celu - oszczędzenie pieniędzy, zdobycie doświadczenia i kontaktów. Bądź ostrożny i nie wchodź w podejrzane interesy ani nie zawieraj podejrzanych znajomości. Bądź sceptyczny, unikaj ryzyka ale nie zwlekaj z podjęciem decyzji, które są konieczne. Działaj zdecydowanie bo czas działa na korzyść aktywnych i niekorzyść biernych.

Po kilku takich wyjazdach, na koniec studiów będziesz miał doświadczenia zawodowe, ciekawsze wrażenia ze studiów (nie marnowałeś czasu i nie brakowało Ci pieniędzy), kontakty z pracodawcami i znajomych współpracowników. Powinieneś też mieć uzbieraną pewną kwotę pieniędzy, która bardzo przyda się po zakończeniu studiów.

W miarę, jak będą rosły Twoje zasoby finansowe, powinno też rosnąć zainteresowanie lokowaniem rezerw i inwestowaniem kapitału. Na początek musisz nauczyć się rozpoznawać swoje potrzeby finansowe, wyszukiwać najlepsze konta i lokaty. Posiadane konta powinny być bezpłatne a lokaty z okresem zapadania nie dłuższym niż rok. Nie wiesz bowiem jeszcze na co się Twoje pieniądze mogą przydać lub plany mogą się zmienić. Szukaj lokat o najlepszym oprocentowaniu w swojej klasie zapadalności. Nawet jeśli kwota różnicy w odsetkach nie powala, wyrób sobie dobry nawyk by zawsze porównywać oferty i wybierać najlepsze.

W kolejnym wpisie cyklu "Od pucybuta do milionera" podam informacje, jak można zagospodarowywać nadwyżki finansowe studenta, o przeznaczeniu jako rezerwy finansowe lub jako eksperymentalna pula inwestycyjna.

środa, 8 lipca 2009

Wakacje z gazem

W kilku ostatnich postach wspominałem, że otwieram rachunek w X-Trade Brokers aby za ich pośrednictwem zainwestować w instrumenty pochodne oparte o notowania gazu ziemnego na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku.

Niedawno ostatecznie uruchomiłem rachunek i wpłaciłem pierwszą kwotę. Dzisiaj natomiast zawarłem pierwszą transakcję na gaz ziemny - kupno Natgas (ang. natural gas) po kursie 3,397 USD. Kwota wpłacona na rachunek XTB odpowiada jedynie ułamkowi wartości transakcji. Depozyt zabezpieczający wynosi bowiem tylko 3% wartości lota (kontraktu).

W/w fakt przenosi portfel abecadlo.info w inny wymiar - wymiar lewarowania. Oznacza to, że efekty działań będą przynosić spotęgowane efekty, błędy będą kosztowały więcej a poprawne decyzje przyspieszą wzrost portfela.

Scenariusz pozytywny

Inwestycja w gaz ziemny, motywowana jest jak najbardziej długoterminowymi przesłankami fundamentalnymi przemawiającymi za wzrostem notowań gazu. Oceniam, że jego notowania w przypadku odbicia w gospodarce realnej, mogą bez większych problemów wzrosnąć około 2 razy do 7 USD za jednostkę. Poniżej zamieszczam 2 wykresy, które mogą poruszyć nieco wyobraźnią Czytelników.

Na powyższym wykresie dziennym widać, że od szczytów sprzed roku, cena gazu w kontraktach 1-miesięcznych na NYMEX spadła o ok. 75% a o ok. 20% od szczytów z odbicia ceny zanotowanego w czerwcu. Obecnie cena "szoruje po dnie" z kwietnia 2009.

Na drugim wykresie (tym razem tygodniowym) widać, że cena również szoruje po dnie i to 5,5-letnim. Z jednej strony widać tu, że ceny poruszały się w wieloletnim zakresie 4,7-14 USD a w grudniu 2008 wyłamały się z tego zakresu w kierunku obecnych poziomów cenowych.

Oznacza to, że technicznie w długim terminie możliwe są wzrosty notowań gazu w kierunku 4,7 USD, gdzie napotkają poważny opór. Sprzedaż przed oporem przyniesie ok. 40% zysku. Jego przełamanie będzie oznaczało powrót cen do "normalności" co może być tożsame z uznaniem przez inwestorów, że gospodarka światowa wyszła z kryzysu.

Następnie w razie rozwoju hossy na rynkach akcji i surowców, prawdopodobne jest w ciągu kilku lat osiągniecie szczytów z 2005 czy 2008 roku ok. 13-14 USD. Oznacza to ok. 380-400% potencjału wzrostu.

Spójrzmy jeszcze na jedną kwestię - jak inwestorzy oceniają perspektywy kształtowania ceny gazu w przyszłości. Poniżej fragment tabeli z cenami gazu na NYMEX z dalszymi miesiącami rozliczenia dostawy:

W kolumnie "Most Recent Settle" widzimy, jakie poziomy cenowe są rozważana w przyszłości. Obecnie zasada jest taka, że im dalszy termin rozliczenia tym cena znacząco wyższa. Jest to układ charakterystyczny dla okresów silnego niedowartościowania cen po mocnych spadkach, gdzie inwestorzy zakładają rychłe odbicie. Kontrakty w dalszych latach rozliczenia 2011-2020 ustalane są przy poziomach 7-8 USD, gdzie następuje stabilizacja cen.

Dlatego moim zdaniem pomiędzy tymi 6 dolarami w kontraktach na rok 2010 a 8 USD za dalsze lata, znajduje się właściwa długoterminowo cena gazu, przy której można realizować zysk.

Scenariusz negatywny

Teraz czas na 'stress testa' dla gazu, czyli rozważenie rozwoju negatywnego scenariusza. Jako że ceny znajdują się w okolicy dna na poziomie 3,15 USD, można poniżej tej ceny (np. 3,09 USD) ustawić tzw. stop lossa. Jeśli ten poziom zostanie przełamany, z technicznego punktu widzenia nie widać kolejnych wsparć dla kursu i techniczni gracze powinni sprzedawać gaz powodując prawdopodobne obsuwanie kursu.

Z fundamentalnego punktu widzenia, każde spadki poniżej obecnej ceny tylko zwiększają niedowartościowanie i przełożą się na większe wzrosty cen w przyszłości. Im bardziej cena absurdalna, tym większa szansa na gwaltowne odbicie. Nie wiadomo jednak w przypadku spadków na jakim poziomie ceny się zatrzymają i zaczną odbijać. Naraża to nas na długoterminowe i silne wahania wartości portfela. Sam nie ustawiłem stop lossa dla kontraktu i czekam na rozwój wydarzeń.

Jako że poprzez XTB kupujemy instrument oparty na kontraktach na NATGAS z NYMEX a nie same kontrakty, nie jestem pewien czy nie wystąpią pewne odstępstwa w notowaniach. Także co miesiąc należy rolować instrument na kolejny miesiąc a w XTB regulować depozytem różnicę w cenach pomiędzy kolejnymi seriami kontraktów. Przekonam się o tej procedurze na własnej skórze na koniec lipca i jeśli odnotuję coś wartego uwagi, na pewno o tym napiszę.

Cechy gazu i jednostka notowań

Gaz ziemny jest w Polsce sprzedawany na metry sześcienne a w USA na stopy sześcienne. Inna jednostka miernicza opiera się na wartości energii zawartej w gazie. 1 milion brytyjskiej jednostki termicznej (mmBtu), bo o niej mowa, odpowiada energii cieplnej zawartej w 1 tys stóp sześciennych gazu.

Pojedynczy kontrakt Natgas na NYMEX jest wystawiany na 10 tys mmBtu a prezentowana cena 3,39USD dotyczy 1 mmBtu. Na platformach rynków zagranicznych jest jednak możliwość zakupu gazu za ułamki lota, np. 0,10- 0,30 x 10.000 mmBtu. W XTB najniższa wartość zakupu to 0,05 lota co odpowiada depozytowi przy obecnej cenie gazu w kwocie ok. 500 zł.

Jako ciekawostkę umieszczam link do artykułu z Gazety Prawnej związanego z tematyką gazu ziemnego z europejskiej perspektywy.

wtorek, 7 lipca 2009

Czerwcowe podsumowanie blogowania

Oprócz statystyk portfela inwestycyjnego, co miesiąc staram się publikować statystyki prowadzonych blogów. Tutaj, w blogosferze, również działam w kierunku utrzymania trendu wzrostowego.

Blogi w czerwcu zanotowały 4.255 wyświetleń, wzrost o 60% w porównaniu z 2.656 w maju.


Naliczone przychody z reklam AdSense wyniosły w czerwcu $ 12,64 co oznacza wzrost o 69% z $ 7,49 zanotowanych w maju.


Stawka CTR (click through rate) określająca ilość kliknięć w reklamy w stosunku do ilości wyświetleń wyniosła 1,74% co oznacza spadek o 20% w stosunku do 2,18% w maju.


Średnia naliczona stawka za kliknięcie w reklamę wyniosła $ 0,17 w porównaniu do $ 0,13 w maju. Wg opinii internautów, najdroższe są klikniecia w reklamy instytucji zagranicznych a najtańsze od mniej znanych firm regionalnych.

Na powyższe wyniki blogów myślę, że wpłynęła większa aktywność pisarska (na blogu abecadlo.info w czerwcu zamiesciłem 19 postów w porównaniu do 16 postów w maju).

Druga kwestia to zmiany wprowadzone na blogach, jak dodanie opcji subskrypcji postów, udostępnienie komentarzy dla internautów anonimowych, zamieszczenie czatu i zmiany graficzne, które mogą ułatwiać czytanie i przeglądanie.

Trwałe wzrosty cieżko osiągnąć dzięki ilości, bo zewsząd jesteśmy bombardowani rozmaitymi informacjami. Dlatego najtrwalsze wzrosty tak na giełdzie jak i w blogosferze pochodzą z wysokiej jakości.

Nieustannie szukam ciekawych opcji inwestycyjnych do portfela i sposobów na ulepszenie blogów. Winno się to przełożyć na rosnące ich statystyki i satysfakcję z wykonanej pracy, która jest dla mnie przyjemnością.

Tematy blogów

Tematyka blogów jest taka, która przede wszystkim mnie interesuje i mogę, jak sądzę, coś ciekawego o tym napisać. Są to wszelkiego rodzaju kwestie od zarabiania przez oszczędzanie do inwestowania czyli to co można nazwać dbaniem o finanse osobiste.

Niektóre tematy są szeroko i nieustannie opisywane na blogach innych autorów, dlatego obecnie nie podejmuję ich. Dotyczy to zwłaszcza oszczędzania, czyli aby regularnie odkładać część dochodów w celu stworzenia puli zapewniającej bezpieczeństwo finansowe a w dalszej kolejności pulę inwestycyjną, która pomnożona doprowadzi do bogactwa.

Łatwo znaleźć przydatne informacje nt oszczędzania w internecie. Dla Czytelnika pozostaje przede wszystkim zmienić nawyki, przełamać się i zacząć oszczędzać od teraz. Taka przemiana musi nastąpić od wewnątrz i tysiące przeczytanych stron na tysiącu blogów mogą nic nie zmienić, jeśli nie ma woli działania. Dotyczy to zresztą wszystkich płaszczyzn życia.

Ten sam temat różne osoby potrafią mniej lub bardziej ciekawie opisać, dlatego pewnego dnia napiszę o oszczędzaniu, starając się zrobić to jak najciekawiej.

Dziękuję Czytelnikom za aktywność, zapraszam do komentowania, czatowania, składania sugestii inwestycyjnych i bloggowych.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Wyniki portfela - czerwiec 2009

W ostatnich 2 tygodniach ze względu na urlop moja aktywność blogowa się obniżyła. Aktywność inwestycyjna również spadła, lecz mniej.

Poniżej skład portfela na koniec czerwca 2009:


Wyniki

Czerwiec był miesiącem konsolidacji i dezinwestycji. Wyprzedałem bez zamiaru odkupienia mniejsze pakiety akcji a większe sprzedałem jako realizacja zysków przed zapowiadanymi korekcyjnymi spadkami.

Wartość portfela wzrosła w stosunku do końca maja o 6,2% z czego 1,3% do dopłaty kapitału. Miesięczny zysk z inwestycji to zatem 4,9%. Od początku roku portfel wzrósł o 94,1% z czego 81,3% to zysk z inwestycji.

Fundusze nieruchomości

Na koniec miesiąca fundusze BPH FIZ Sektora Nieruchomości i ARKA Fundusz Rynku Nieruchomości doniosły o znacznych spadkach wycen aktywów netto, odpowiednio o 12% i 4%. Spadki te były już w cenach i nie przełożyły się na dłużej na ceny certyfikatów na GPW.

Przyczyną spadków wycen był wzrost tzw. stóp kapitalizacji, czyli stosunku czynszu najmu do wartości nieruchomości. Jeśli na rynku stopy kapitalizacji rosną, należy obniżyć wycenę posiadanych nieruchomości wg stóp rynkowych.

W najbliższych miesiącach są możliwe dalsze wzrosty stóp kapitalizacji, wskutek spadku stawek czynszy i spadku cen transakcyjnych nieruchomości. Wydaje się, że ceny certyfikatów na GPW zawierają już taki scenariusz i utrzymają się na obecnych poziomach. Wyceny nieruchomości z portfeli funduszy mogą jeszcze spaść, moim zdaniem o 5-10% czemu nie należy się dziwić i podejmować nagłych kroków.

Zanim dyskonta znikną z cen certyfikatów i zanotujemy 60-70% zyski, może minąć kilka lat i trzeba być na to psychicznie i finansowo przygotowanym.

Inwestycje

Pod koniec miesiąca odkupiłem nieco niżej akcje Noble Banku (średnia cena zakupu - 3,81 zł), który moim zdaniem posiada bardzo wysoki potencjał wzrostu kursu ze względu na silną pozycję fundamentalną.



Wielkość pozycji w gotówce na koniec miesiąca, prawie 57% to wartość tymczasowa i już spadła. Na początku lipca odkupiłem bowiem akcje LC Corp po 1,25 zł / akcję. Obecnie (6 lipca) stanowią one 13% wartości portfela, gotówka to 43% portfela.

Plany

Na niedawno otwartym rachunku w X-Trade Brokers mam zamiar otworzyć pozycję na gaz ziemny (Natgas) z ekspozycją około 15% wartości portfela i szukać innych ciekawych instrumentów z ich platformy.

Na rachunkach GPW zachowałem część gotówki z ustawionym zleceniem zakupu akcji Lotosu po ok. 18 zł. Reszta gotówki pracuje na rachunku 6,06% netto w Eurobanku i czeka na ostateczną aktywację rachunku w XTB.

Priorytetem dla portfela jest z jednej strony nie dopuścić do jednorazowych znacznych obsunięć wartości, a z drugiej strony wykorzystać nadarzajace się okazje.

Gra na spadki?

Wcześniej pisałem nt możliwości grania pod spadki na kontraktach indeksowym FW20 i akcyjnym FKGH. Spadki nadeszły i to mocne. Z perspektywy obecnych cen i oddalenia od szczytów cenowych, dalsza gra w tą stronę niesie już większe ryzyko.

Jest jednak możliwe, że WIG20 zanotuje dalsze obsuwanie wartości. Sprzyjają temu niskie obroty i nastrój wyczekiwania wśród kupujących. Mój scenariusz bazowy na najbliższe miesiace to wahania WIG20 między 1650 a 1850 pkt. Oznacza to, że dalsze zwiększanie udziału akcji w portfelu może się odbywać, ale tylko po niskich cenach, bliskich tegorocznym minimom.