Pod koniec września między Bartkiem a mną nawiązała się dyskusja o potencjalnych celach inwestycyjnych na październik jak i w dłuższych horyzoncie. Wtedy dowiedziałem się, że jednym ze składników portfela Bartka jest krótka pozycja na EURRON czyli euro do leja rumuńskiego. Normalnie otwierając krótką pozycję stawiamy na umocnienie waluty wymienionej w parze jako druga, czyli w tym wypadku leja. Tutaj jednak doszedł drugi czynnik ale najpierw coś o fundamentach...
Nie interesowałem się wcześniej specjalnie perspektywami Rumunii, byłem też przekonany że mają poważne problemy gospodarcze (spadek PKB, inflacja, bezrobocie, osłabienie waluty itp.). Ze względu na to, że nominalnie jeden lej to mniej więcej tyle co złotówka, dość łatwo jest porównać wykres złotówki do euro i leja do euro. Oto jak prezentuje się to na wykresie:
Szczyty osłabienia leja i złotówki przypadają na styczeń 2009. Wtedy za euro trzeba było dać 4,90 zł i 4,33 leja. Od tamtego czasu złotówka umocniła się o ok. 15-20% do ok. 4,25 obecnie, podczas gdy lej zmienił kurs do teraz może o 1% i płacimy za euro 4,27 leja.
Za wiele z tej stabilizacji leja odpowiada polityka władz Rumunii, które interweniowały w celu powstrzymania przed dalszym osłabieniem wcześniej i mocniej niż polskie władze. Teraz natomiast starają się utrzymać kurs w miarę stabilnym, najlepiej w bardzo powolnym trendzie do umacniania. To pomagałoby walczyć z inflacją a jednocześnie sprzyjało eksporterom i poziomowi zatrudnienia w proeksportowej części gospodarki.
Jak wyglądają obecne wskaźniki Rumunii? Nie powalają swą doskonałością, ale są dalekie od problemów, z jakimi zmagają się kraje nadbałtyckie czy np. Ukraina albo Islandia. Lokalny rynek wewnętrzny składający się z 22 milionów konsumentów i członkostwo w UE zadziałały stabilizująco. Sprzedaż detaliczna spadła w sierpniu rok do roku o 13%, inflacja wynosi obecnie ok. 6,6% rok do roku, bezrobocie 6,6%. PKB spadł dość mocno bo r/r po II kwartale 2009 zmalał o 8,7%. W tym czasie w Polsce odnotowaliśmy skromny wzrost o ok. 1%. Rumuni za to mają dużo niższe bezrobocie, które w Polsce wynosi ok. 11%.
Na następny rok ekonomiści zakładają, że nastąpi stabilizacja PKB Rumunii na obecnym poziomie, z możliwością przyjemnego zaskoczenia na plus. Bezrobocie ma powoli rosnąć a inflacja utrzymywać się na mniej więcej obecnym poziomie. Moim zdaniem zapowiada się więc generalnie stabilizacja z możliwym zaskoczeniem na plus. Rynek wiele po Rumunii nie oczekuje co też widać po kursie leja do euro w porównaniu do kursu złotego do euro.
W takich warunkach można postawić tezę, że lej się do euro nie powinien osłabiać a powoli umacniać, z możliwym przyjemnym zaskoczeniem ( dla posiadaczy lejów) jak proces umacniania przebiegnie szybciej.
O czym nie napisałem na początku? O dysproporcji w stopach procentowych między Rumunią a strefą euro. Europejski Bank Centralny utrzymuje główną stopę na poziomie 1%, podczas gdy Narodowy Bank Rumunii na poziomie 8,5%. Stopy oprocentowania pieniądza w transakcjach międzybankowych (EURIBOR) dla okresu 1 miesiąca wynoszą obecnie dla euro ok. 0,43%. W tym samym czasie dla leja (ROBOR) dla okresu 1 miesiąca wynoszą 10,36%.
Skąd taka dysproporcja? Po pierwsze, inflacja cen konsumpcyjnych na koniec lipca 2009 w strefie euro wyniosła rok do roku -0,7% a więc był spadek cen. W tym czasie w Rumunii rok do roku zanotowano inflację 6,6%. Usprawiedliwia to różnicę w oficjalnych stopach procentowych na poziomie 7%. Na to nakłada się zaufanie do euro i brak zaufania do leja, co oznacza że inwestorzy oczekują jeszcze wyższego oprocentowania by ulokować środki w Rumunii.
Czy zachęcam do otwarcia lokaty w lejach albo zniechęcam? Ani jedno ani drugie. Wskazuję na to, że moim zdaniem zakup lejów a jednocześnie sprzedaż euro, mogą być ciekawą inwestycją w stosunku do ponoszonego ryzyka.
Mnie do niej ostatecznie przekonał fakt, wysokiego oprocentowania lokaty w lejach, co pozwala częściowo zamortyzować jego ewentualne osłabienie.
Jaki instrument i gdzie wybrałem by zainwestować? Wykorzystałem posiadany rachunek forex w X-Trade Brokers. Tam otworzyłem pozycję na parze EURRON, sprzedając tą parę. Teraz zarabiam na umocnieniu leja lub tracę na osłabieniu. Po drugie dostaję tzw. punkty swapowe, które wynikają głównie z różnicy w oprocentowaniu depozytów w pierwszej walucie a tym w drugiej. Otrzymywanie punktów swapowych nie jest bezpośrednio związane z kursem.
Przy obecnej wielkości punktów swapowych, zyskam na tej pozycji coś około 7% rocznie z samych punktów. Jeśli lej osłabi się o 7%, wyjdę na zero i to jest mój bufor bezpieczeństwa przy długoterminowym trzymaniu pozycji.
Żeby otworzyć pozycję, musiałem mieć depozyt w wysokości 1% jej wartości. Uznałem jednak, że lepiej mieć na rachunku więcej, na możliwe wahania kursu i dlatego utrzymuję depozyt ok. 5%, bym nie musiał w sytuacji podbramkowej nagle robić przelewu do XTB. Oznacza to także, że wykorzystuję bezpłatny lewar 1:20 a ewentualne inne środki gotówkowe mogę trzymać np. na koncie oszczędnościowym na 5,3% w Eurobanku.
Pozycję otworzyłem 2 października przy kursie 1 EUR = 4,2705. Do tego doliczono mi 100 punktów spreadu, czyli zyski liczą mi się od kursu 4,2805. W ciągu około 11 dni punkty swapowe powinny pokryć mi spread i dalej będą na plus.
Temat inwestycyjny jest jak sądzę ciekawy, ale raczej dla inwestorów, którzy mają doświadczenie na rynkach kapitałowych, w tym na rynku forex. Nie jest to bowiem ani lokata w tradycyjnym znaczeniu a tym bardziej nie bankowa.


10 komentarze, dodaj opinię: