czwartek, 23 lipca 2009

"Kup i trzymaj" czy system aktywnego zarządzania pozycją?

Czasem jako inwestor mam mieszane wnioski dotyczące aktywnego działania na rynku, tzn. szukania przesileń, kupowania / sprzedawania tych samych akcji w kilkutygodniowych-kilkumiesięcznych odstępach.

Celem takich działań jest zarobić więcej, niż wynika ze strategii "kup i trzymaj". Co jednak, jeśli patrząc na historię transakcji, po prostu trzymając dane akcje zarobilibyśmy więcej? Czy oznacza to, że nasza strategia się nie sprawdza czy może się "jeszcze" nie sprawdza albo "teraz" nie sprawdza?
Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, może równie ciężko jak ocenić w którą stronę pójdą indeksy giełdowe.

Na pewno jednak, rezygnując ze strategii aktywnego inwestowania, pozbawiamy się szansy na dodatkowy zarobek w przyszłości, kiedy możliwe, że nasze strategie pozwolą na roczne zyski ponad roczne zmiany kursów spółek, w które inwestujemy.

Strategia aktywnego inwestowania pozwala zainkasować wytworzony zysk i dodać go niejako do puli "zysk już zrealizowany" zamiast "zysk, który jest naliczony ale może zniknąć jak kurs się zmieni". W ten sposób uwrażliwiam się na dalsze zmiany kursu bo dana pozycja nie ma już bufora.

Zamykanie pozycji w takiej sytuacji, wymusza też na mnie podjęcie dodatkowej analizy, czy warto wracać na dany rynek lub czy warto to zrobić teraz. Jeśli ponownie otwieram pozycję, jestem jej równie pewien, jak tej zajętej poprzednio. To pomaga mi utrzymać pozycję wystarczająco długo przy okazji kolejnych wzrostów, lub ewentualnie zamknąć, jak widzę stratę porównując do ostatniej ceny zakupu.

Każde wyście z rynku, to też zabezpieczenie dotychczasowego stanu posiadania. Przypominamy sobie, że te pieniądze, to realna gotówka, którą można przelać i wypłacić na realne wydatki. Dlatego musimy te pieniądze szanować, nie wdawać się w bardzo ryzykowne i wątpliwe strategie, szanować nasz zysk i kapitał.

Często może podpowiedzieć nam życie, którą strategię lepiej stosować. Jeśli mamy mało czasu w ciągu dnia na inwestowanie, albo są dłuższe okresy, kiedy w ogóle nie możemy się tym zajmować, wtedy pozostaje nam strategia "kup i trzymaj". Nie nauczymy się wtedy, jak rozwijać system aktywnego średnio i krótkoterminowego zarządzania pozycją, ale też na tym nie stracimy, jeśli nasze walory wyjdą bez szwanku z nieciekawej sytuacji technicznej a cena będzie dalej rosła. Taki inwestor czas może poświęcić na długoterminowe analizy np. po pracy i poszukiwanie nowych, dodatkowych celów dla swoich strategii z zakładaną niską transakcyjnością .

Podsumowując nie widzę łatwej i jednoznacznej odpowiedzi na tytułowe pytanie. Każda pozycja, walutowa, w akcjach, kontraktach czy surowcach, jest inna i niektóre lepiej "kupić i trzymać" a inne aktywnie zarządzać. To, do której kategorii zakwalifikujemy nasze walory, może też zależeć od:
  • naszej fundamentalnej wyceny danej pozycji, tzn. czy cena nie osiągnęła już wartości z wyceny. Jeśli tak jest, a kurs nie chce dalej rosnąć lub zbliża się do oporu, może warto sprzedać oczekując odkupienia niżej?
  • skali ostatnich wzrostów i bliskości oporów - jeśli kurs rósł nagle, możliwe że część osób będzie chciała wkrótce zrealizować zyski. Jeśli kurs przestaje rosnąć, to pierwszy znak że korekta jest prawdopodobna. Wtedy sprzedajemy i obserwujemy walor. Już 3-5% niżej to często dobry poziom do odkupienia walorów, jeśli widzimy w nich duży potencjał.
  • historii kursu, tzn. głębokości spadków korekcyjnych po większych wzrostach i generalnie procentowego zakresu wahań kursu w czasie. Im mniejsze wahania, tym mniej się opłaca ryzykować i wychodzić z danego rynku, bo możliwe że będziemy mogli na niego wrócić tylko po wyższej a nie po niższej cenie.
Jak już pewnie zauważyliście, sam stosuję głównie strategię aktywnego zarządzania pozycją i wychodzi mi to z mieszanym skutkiem. Jest sporo sytuacji, w których dzięki temu zarobiem i też straciłem możliwość dalszego zarobku. Niektóre pozycje, jak te w certyfikatach neiruchomości, po prostu trzymam i nie zmieniam, bo wahania kursu są bardzo małe i też nie ma jeszcze zysków, które możnaby realizować.

Inne, jak akcje deweloperów z portfela, Noble Banku, PGF, są potencjalnymi spółkami do strategii aktywnego zarządzania. Teraz kursy tych spółek są jednak daleko od silnych oporów a niedowartościowanie fundamentalne jest duże więc nie mam mocnych powodów do sprzedaży. Kiedy jednak kursy dojda pod opory i nie będą przez kilka sesji w stanie ich przebić, powstanie dylemat, czy sprzedać by odkupić taniej, czy trzymać i licząc na przebicie oporów, ryzykować cofnięcie kursu i ponowne odrabianie? To jest właśnie to pytanie, o to, czy jestem w stanie dobrze ocenić i zareagować na sytuację.

Zmiany w portfelu

Dzisiaj zamknąłem pozycję na gazie ziemnym przy kursie 3.737 z zyskiem procentowym prawie 11%. Jako że pozycja ta stanowiła prawie 38% wartości portfela, ma ona największy dotychczas wpływ na wynik miesięczny.

Przyczyzną zamknięcia pozycji, była moja niepewność, jak kurs gazu zareaguje na rolowanie kontraktów 22 lipca. Przez większość miesiąca, kurs gazu spadał, by odbić na 8 dni przed rolowaniem. Uznałem więc, że jest ryzyko, iż po rolowaniu kurs znów się zacznie osuwać.

Sytuacja z rolowaniem jest taka, że następuje co miesiąc a różnice w cenach kolejnej serii kontraktów są spore, nawet 10%. Bezpośrednio przed rolowaniem, różnica też może być duża i tym razem wynosiła około 4% ceny.

Oznacza to, żę przykładowo mając otwartą pozycję na Natgas w dacie rolowania z ceną 3,50 i ceną kontraktu kolejnej serii na 3,65, o te 0,15 wzrosnie następnego dnia kurs ale nie będzie ten wzrost naszym zyskiem. To będzie pusty wzrost kursu wynikający z różnicy cen notowań kontraktów z różnym miesiącem wygasania. Dla mnie taka różnica oznacza ryzyko, że ceny mogą po zrolowaniu spaść do ceny "starych" kontraktów, czyli na tym przykładzie 3,50 i w ten sposób zanotowałbym stratę 4%. Zamknięcie pozycji było więc jak sądze uzasadnione, a niedługo się okaże, czy było opłacalne. Opłacalne będzie, jeśli pozycję odtworzę po kursie nie wyższym, niż cena sprzedaży plus różnica wynikająca z rolowania plus spread.

3 komentarze:

  1. Czas pokaże ci wyraźnie co robiłeś źle ,co można ulepszyć,czy lepsze jest aktywne czy kup i trzymaj.Doświadczenie wszystko zweryfikuje.
    Przy małych kwotach jest łatwo aktywnie zarządzać kapitałem,ale przy dużych nie ma tak łatwo i tam sprawdza się kup i trzymaj.
    Aktywne zarządzanie pozwala zwiększać wyniki w stosunku do mało aktywnej metody,ale ograniczeniem tutaj jest rozmiar kapitału.
    Z kontraktami zawsze jest odwieczny problem z rolowaniami,przewidzeniem dobrego kierunku,możliwą stratą wiekszą niż stan rachunku itp...

    Stachu

    OdpowiedzUsuń
  2. @Stachu

    jak inwestuje w jakiś instrument, to przede wszystkim szukam znacznego niedowartościowania. Często kiedy sprzedaję by odkupić, to niedowartościowanie długoterminowo się jeszcze nie wyczerpało.

    Czuję wtedy presję, że kurs może mi odjechać, czyli w sumie zgodnie z moimi długoterminowymi przewidywaniami.

    OdpowiedzUsuń
  3. metoda kup i trzymaj jest efektywniejsza. Aktywne inwestowanie powoduje, że niektórzy potrafią zostawić kilka procent prowizji w biurze maklerskim. Jeśli uda się przy tym zarobić, to OK. Problem jednak polega na tym, że zdecydowana większość ( aktywnych ) zamyka zyskowne pozycje, a zostaje z tymi, które przynoszą straty. Czasem tylko wychodzi z niewielka stratą. Zazwyczaj czeka by wyjść na swoje. Nie wiem, co prawda, jak taka taktyka sprawdza się na instrumentach pochodnych, gdyż raczej nie operuję na tych rynkach. Na nieruchawym rynku akcji ciężko jest zarobić w ten sposób, jeśli wszystko się zbilansuje i doda prowizje. Wiem to z doświadczenia i obserwacji. Na stabilnym rynku metoda kup i trzymaj nie przynosi zysków, ale też nie generuje strat. Jest to jednak psychicznie męczące, gdy nic się nie dzieje, a poza tym trzeba nieustannie monitorować rynek, czy nie podąży w dół i koniecznie zamknąć pozycję, jeśli tak się dzieje. Na rosnącym rynku bez dwóch zdań metoda kup i trzymaj jest lepsza. można wtedy zarobić kilkadziesiąt procent ( jak nie więcej, he, he ) czego aktywny inwestor nie jest w stanie uzyskać. Mówię cały czas o akcjach. Zamknie on pozycję z kilku lub kilkunastoprocentowym zyskiem, po czym będzie czekać na korektę i... oglądać wzrosty z zewnątrz. Ciężko jest wtedy wejść na rynek.
    Poza tym przy małych kwotach trudno jest inwestować aktywnie, bo przecież wszystkiego w jeden papier się nie "wali". kupuje się kilka rodzajów akcji i płaci się wyższe prowizje niż Ci, co dysponują większą gotówką. Z kolei dużą kwotę trudno jest zainwestować od razu w mało płynny walor bez wywoływania wzrostu kursu. Trzeba mieć też na uwadze to, że później mogą być problemy z wyjściem z rynku. Duży inwestor raczej będzie wchodzić stopniowo, dywersyfikować ryzyko, a tym samym raczej bliższa mu będzie strategia kup i trzymaj. Tylko na płynnych walorach może pobawić się w spekulanta. Duży raczej będzie czekać na niedowartościowanie rynku, a kiedy już zainwestuje raczej nie zadowoli się ułamkowym zyskiem.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL