poniedziałek, 18 maja 2009

Analizy, analizy i jeszcze raz analizy

W wolnym czasie lubię analizować portfel inwestycyjny GPW. Dla jego składników spisałem ostatnio takie wskaźniki, jak:
  1. Cena godziwa i potencjał wzrostu kursu każdego waloru przy dojściu do ceny godziwej). Potencjał i cenę ustalam poprzez analizę wskaźników spółki - historycznej wielkości Cena/Zysk i Cena/Wartość Księgowa oraz przyzwoite na tle sektora wskaźniki dla rentowności (wysoka), zadłużenia (niskie) i płynności finansowej (wysoka).
  2. Prawdopodobny czas dojścia do ceny godziwej (w latach), określam analizując przeszłe wyniki finansowe, historię kursu za ostatnie lata i prognozy na najbliższe lata. Obecnie czas dojścia do ceny godziwej dla wszystkich walorów to wg moich obliczeń około 1,5 roku. Ten wskaźnik przypomina mi, na kiedy muszę mieć znalezione nowe inwestycje, gdzie ulokuję kapitał.
  3. Średni potencjał wzrostu ( wyciągnięty jako średnia z walorów w portfelu). Walory z potencjałem wzrostu poniżej średniej należy zastąpić innymi, o wyższym potencjale lub o podobnym potencjale wzrostu ale o niższym ryzyku spadku.
Na tej podstawie wybieram walory, które zawierają moim zdaniem największy potencjał zysku i jednocześnie takie, które cechują się największym bezpieczeństwem, odzwierciedlanym przez siłę wewnętrzną danej spółki: zdolność przetrwania, zachowania majątku i generowania zysku.

Potencjał wzrostu jest przez to zależny od wyceny rynkowej, oraz siły wewnętrznej. Dlatego spółka, aby znaleźć się i zostać w portfelu, powinna być:
  • bardzo dobrze zarządzana,
  • o wysokiej rentowności,
  • o zabezpieczonej płynności,
  • zdolna do szybkiego "rozwinięcia skrzydeł" w okresie prosperity,
  • tania na tle sektora, posiadanych przymiotów i przywar
Na rynku są spółki, które z różnych powodów wyceniane są podobnie do sektora mimo że są to lepsze spółki, lub wyceniane są poniżej sektora, mimo że są to równie dobre spółki.

To dyskonto jest naszym sojusznikiem i zwiększa ono potencjalny zysk oraz zmniejsza długoterminowo ryzyko straty.

Jest szansa, że spółki wybrane w ten sposób, będą z czasem zamiast z dyskontem, notowane w stosunku do rynku z premią. Kiedy wystąpi wystarczająco wysoka premia, np. 10-20%, należy zainkasować zysk.

Zamiast wystąpienia premii na tle sektora, sygnałem do wyjścia z inwestycji jest oczywiście przekroczenie ceny docelowej, która tylko pośrednio jest zależna od istnienia premii. Jeśli cały sektor staje się przewartościowany, wtedy sprzedajemy akcje ewentualnie bez premii w stosunku do innych podmiotów z sektora.

Przykład spółki, która nagrodziła cierpliwych inwestorów to BRE Bank. Przez lata była nisko wyceniana na tle sektora bankowego ze względu na niską rentowność. Poźniej, gdy rentowność wzrosła, dyskonto znikło a nawet spółka zaczęła być notowana z premią. W tym samym czasie trwała hossa na GPW, przez co cały sektor bankowy był wyceniany bardzo wysoko. Sumując, był to idealny czas na sprzedanie walorów BRE Banku z kilkusetprocentowym zyskiem, osiągniętym na przestrzeni kilku lat. Po realizacji zysku, należało długo omijać akcje BRE Banku, najlepiej aż do rozpoczęcia kolejnego pełnego cyklu w gospodarce.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze niecenzuralne, nie odnoszące się do posta, pisane tylko w celach marketingowych i z użyciem opcji Anonimowy - będą usuwane.

W celu komentowania bez logowania, wybierz opcję Nazwa/adres URL