poniedziałek, 28 grudnia 2009

Przegląd informacji ze spółek portfelowych

Przyszły Getin Noble Bank rozwija się poprzez przejęcia mniejszych podmiotów: podpisano umowę kupna GMAC Bank, kredytującego zakupy nowych i używanych samochodów. Obecnie trwają negocjacje kupna niemieckiego WestLB, specjalizującego się w obsłudze klientów korporacyjnych. (bankier.pl: 1, 2)

"Noble Bank jako grupa jest innowacyjna, jeżeli chodzi o tworzenie nowych rozwiązań, nowych produktów. Po fuzji w Getin Banku produktami zajmą się te same osoby, które tworzą je w tej chwili w grupie Noble Banku. Na pewno będzie więc dużo nowych, ciekawych rozwiązań. Zarząd pracuje obecnie nad strategią na Nowy Rok i kilka następnych lat. Zostanie ona przedstawiona rynkowi 11 stycznia 2010" - z wywiadu z prezesem Noble Banku. (bankier.pl: 1)

PGF rozszerza sieć detaliczną aptek poprzez kupowanie placówek, jak i zrzeszanie aptek niezależnych pod jedną marką. Konkurencja nie pozostaje w tyle. Firmy szukają sposobów na zwiększanie marży poprzez świadczenie aptekom usług księgowych, np. PGF, czy poprzez sprzedaż leków bez recepty pod własną marką, np. Torfarm. (parkiet.com: 1)

Polnord dzięki pozyskanym środkom z emisji akcji i sprzedaży powierzchni biurowej w Rosji, pozyskał finansowanie niezbędne do uruchomienia kolejnych projektów deweloperskich. Wskutek wpływu w/w działań, DI BRE wycenia akcje na 46,80 zł w 12-miesięcznej perspektywie docelowej. Wyniki III kwartału 2009 były bardzo dobre, lecz jednorazowe. Stąd nie powinny już mieć wpływu na zmianę kursu. (DI BRE: 1)

środa, 23 grudnia 2009

Perspektywy polskiego rynku akcyjnego w roku 2010

Początkowo miałem zamiar opisać perspektywy wszystkich aktywów, w które rozważam inwestycje w roku 2010, lecz być może nie byłbym w stanie zmieścić się w rozsądnej długości posta.

W 2009 roku najwięcej zarobiłem na akcjach. Ba, prawie wszystko to zysk na akcjach a waluty (zwłaszcza EURRON), towary (gaz ziemny) i opcje zaczęły urozmaicać inwestycje dopiero pod koniec tego roku.

Stąd zadaję sobie do tej chwili pytanie, co w następnym roku będzie w stanie pociągnąć moje inwestycje tak do góry, bym wyraźnie pobił wyniki lokat bankowych, osiągając minimum 10% realnej stopy zwrotu po opodatkowaniu.

Prawdopodobieństwo osiągnięcia takiego wyniku tylko na polskich akcjach wynosi moim zdaniem poniżej 50%.

Dlaczego tak uważam? Oto kilka powodów:

1) rok 2010, jeśli nie pogorszy się znacząco giełdowa koniunktura, powinien przynieść wysyp debiutów polskich firm, gdzie udziałowcem jest Skarb Państwa. Mam tu na myśli spółki energetyczne, PZU, wyjście z niektórych spółek chemicznych, może Polkomtel (operator Plus GSM; akcje ma PGE, PKN Orlen i KGHM), sprzedaż pozostałych resztówek (TP SA), zmniejszenie zaangażowania w KGHM i Lotosie. Wszystko to daje kilka, jeśli nie kilkanaście miliardów złotych, za które nabyte zostałyby prawdopodobnie inne akcje z GPW a które trafią do Skarbu Państwa na finansowanie deficytu.

2) kolejne IPO średnich i drobnych spółek, którym nadal będą dokuczały trudności w uzyskaniu kredytu na rozwój lub finansowanie obecnej działalności. Dla nich emisja akcji i wejście na giełdę może być najlepszym źródłem pieniędzy.

3) z racji rosnącego zadłużenia i wzrostu deficytu, Skarb Państwa będzie emitował większe ilości obligacji, głównie na rynek krajowy. ING szacuje, że może to być 0,5-1,0 mld PLN dodatkowej podaży obligacji miesięcznie (!). Wzrost wolumenów emisji powinien wystąpić także w innych krajach (finansowanie wydatków na walkę z kryzysem, które poniesiono w tym roku).

4) skutkiem punktu 3) jak i ożywienia w gospodarce (już w większości zdyskontowane w obecnych cenach akcji) będzie wzrost faktycznych stóp procentowych (WIBOR, EURIBOR, LIBOR) w drugiej połowie roku, co przełoży się na wzrost kosztów kredytowych firm oraz wzrost oprocentowania lokat i obligacji. Premia za ryzyko, jakie jest ponoszone przy inwestycji w spółki, istotnie spadnie co powinno co najmniej blokować możliwość dalszego wzrostu cen akcji wyrażonych w PLN.


Jestem jeszcze przywiązany do rynku akcji jako że głównie z nim mam doświadczenia i z niektórymi spółkami nadal wiążę nadzieje. Mam tu na myśli Noble Bank, PGF, Polnord i Nordea Bank. To warunkuje moją strategię dla polskich akcji, która wygląda następująco:

1) unikam zwiększania ekspozycji na polskich akcjach. Pozwalam rosnąć temu, co mam w portfelu i przy poziomach cenowych nie większych jak 20-30% powyżej obecnych, zamierzam realizować zyski. Obecnie w akcjach mam około 55% portfela.

2) przy realizacji zysków lub reinwestycji w akcje, będę większą wagę przykładał do zdolności spółki do generowania gotówki (np. obecny i prognozowany Cena/Zysk), podczas gdy w obecnym roku patrzyłem po połowie na niską wycenę do wartości księgowej (C/WK) oraz na generowanie zysku (C/Z). Jest to spowodowane tym, że uznaję obecny trend niewielkiego ożywienia za niezdolny do trwalszego przyspieszania, co znaczy że jeśli jakaś firma nie jest w stanie generować zysków teraz, po przejściu głównej fali kryzysu, to nie będzie w stanie tego zrobić w następnym roku a skutkiem tego będzie brak wzrostu kursu a nawet spadek.

3) posiadaną ekspozycję na polskich akcjach będę używał jako zabezpieczenie strategii opcyjnych, zwłaszcza "short call" na miedź i Wig20, które to instrumenty są w średnim terminie mocno skorelowane z cenami akcji.

4) około 18% pozostawiam w certyfikatach funduszy nieruchomości BPH i ARKA, oczekując jeszcze ok. 30% wzrostu kursu by zbliżyć się do wartości aktywów netto na certyfikat.

5) pozostałe niecałe 30% pozostawiam rynkowi walutowemu, towarów i opcji (te tematy będę jeszcze opisywał). Około 30% w instrumentach pochodnych, będzie dawać portfelowi duży potencjalny lewar i wyniki będą generowane w większości tutaj. W razie braku pomysłów te środki będą częściowo na lokacie krótkoterminowej.

Podsumowując, zakładam uelastycznienie portfela by umożliwić zarabianie na stagnacji i na spadkach poprzez  pochodne ale jednocześnie wziąć udział we wzrostach kursu wybranych akcji.

piątek, 18 grudnia 2009

Copper czyli opcje po raz drugi


Copper - miedź. Opcje - coś dla dobrze kalkulujących ryzyko.

Łącząc te pary, mamy dobrze zarabiające opcje na miedź. Miedź jest towarem wykazującym wysoką zmienność cen, podobnie jak ropa naftowa czy gaz ziemny.

Jakie w związku z tym mamy sytuacje warte wykorzystania? W okresie wysokiej zmienności cen mamy drogie opcje. W okresie niskiej zmienności cen mamy tanie opcje.

Jeszcze kilka tygodni temu dominowała silna zmienność i silny trend wzrostowy, który w około rok wyniósł miedź z poziomu ok. 3000 do ok. 7000 dolarów za tonę.

Grudzień natomiast okazał się okresem zdominowanym przez trend przypominający boczny oraz przez zmienność mniejszą niż typowa dla miedzi.

Wniosek z tego taki, że zbliża się  czas sytuacji, w których warto kupować opcje pod możliwe wybicie cen w górę lub w dół. Na ten temat - strategii "long straddle", pisał już Bartek (warto zaglądać).

Travel in time

Przenosimy się do początku grudnia A.D. 2009. "W co by tu zainwestować" - myślę sobie. "Mam już akcje niejako zabezpieczone przed korektą sprzedanymi opcjami na Wig20... ale przydałoby się podrasować wynik". Jak pomyślałem, tak zrobiłem i zastosowałem podobną strategię jak na opcjach na Wig20.

Wykorzystałem dostępne mi dane na temat rynku miedzi, które wskazywały na możliwe wyczerpywanie się trendu wzrostowego. Sprzedałem opcje call na miedź, czyli założyłem, że miedź (podobnie jak Wig20) nie będzie w grudniu mocno rosła.

W pewnym sensie ta opcja była "naga" tzn. jeśliby cena miedzi wystrzeliła w górę, poniósłbym dużą stratę. Liczyłem jednak, że wysoka cena wykonania opcji zamortyzuje ewentualne dalsze umiarkowane wzrosty.

Poniżej dane sprzedanej przeze mnie opcji call:


Obstawiłem 4 grudnia, że do 11 grudnia miedź nie podrożeje więcej, jak do 7300 USD za tonę. 4 grudnia w chwili wystawienia miedź była po ok. 7070 USD za tonę. 11 grudnia opcja wygasła przy cenie 6845 USD czyli z zachowaniem całej premii. Tego samego dnia wystawiłem kolejną opcję na miedź. Poniżej dane w sumie trzech transakcji:

 

Nową opcję sprzedałem na dłużej. 11 grudnia cena miedzi wynosiła max 6885 USD za tonę więc nie było możliwości uzyskanie wysokiej ceny za opcję z terminem wykonania za tydzień i ceną wykonania 7300. Dlatego zdecydowałem się sprzedać opcję z dalszym terminem wykonania - 31 grudnia. Cena opcji była wystarczająco wysoka  - 129 punktów.

Wykres oddaje tysiąc słów więc spójrzmy na miedź i naniesione dane o naszej otwartej opcji:


Jak teraz ktoś z Was spróbuje sprzedać opcję, okaże się że cena będzie dużo niższa. To dlatego, że kalkulacja cenowa uwzględniła okres niższej zmienności.

Back to today

Czekam na wygaśnięcie otwartych opcji do końca grudnia a od stycznia być może long straddle czyli postawienie na ponowny wzrost zmienności na miedzi? Moim faworytem są  spadki.

P.S. Mam prawo zmienić faworyta w każdej chwili ;)

czwartek, 17 grudnia 2009

Opcje czyli ciekawy sposób na zarabianie na rynku byka, niedźwiedzia i w trendzie bocznym

O opcjach napisano już niejedną książkę i niejeden artykuł. Ten wpis będzie tylko wprowadzeniem do rynku opcji, jakie są mi znane i jakie uznaję w tej chwili za interesujące.

Przydatną i dość obszerna definicję tego instrumentu finansowego znajdziemy np. na Wikipedii tutaj.

Opcje które sam stosuję, są oferowane przez platformę opcyjną brokera X-Trade Brokers, o którym już zapewne znaczna część z Was słyszała. Oferuje on rachunek forex - do handlu instrumentami na wahania cen walut, towarów, wybranych akcji i indeksów akcyjnych, rachunek maklerski - do handlu walorami z GPW w Warszawie i właśnie wspomniany rachunek opcyjny. Screen główny platformy do opcji wygląda tak:


Spośród rodzajów opcji dostępnych na tym rachunku, wybrałem opcje typu "Vanilla", czyli najbardziej standardowe.

Załóżmy, że interesujemy się polską giełdą a zwłaszcza największymi spółkami - z indeksu WIG20. Na ten indeks są oferowane opcje. Można zarobić na spadkach indeksu, wzrostach, jak i podczas konsolidacji / trendu bocznego - wszystko zależy od sprawdzalności naszej strategii w rzeczywistości.

Są właściwie cztery rodzaje pozycji, jakie możemy zająć na opcjach na WIG20 (generalnie na wszystkich instrumentach):
- short put - sprzedajemy opcję sprzedaży
- long call - kupujemy opcję kupna
- long put - kupujemy opcję sprzedaży
- short call - sprzedajemy opcję kupna

By to zobrazować, weźmy przykład w postaci mojej pierwszej pozycji na rynku opcji - jak na screenie poniżej:



Opcja ta jest rodzaju short call. Oznacza to, że sprzedałem (short) komuś opcję na kupno (call) indeksu po danej cenie wykonania w wybranym przeze mnie dniu wykonania. Mój maksymalny zysk jest z góry znany i jest nim premia opcyjna - w tym przypadku 91 punktów co jest równowartością 910 zł.

Słyszeliście o filmie "Młodzi gniewni"? Pamiętam dobrze, jak nauczycielka (Michelle Pfeiffer) wystawiała uczniom na start najwyższe oceny a następnie musieli je "tylko" utrzymać do końca roku. Podobnie jest z wystawianiem opcji. Z chwilą sprzedaży, otrzymujemy całą premię opcyjną, która jest naszym maksymalnym osiągalnym zyskiem na tej opcji a naszym celem jest utrzymanie jak największej jego części. Najlepiej jeśli opcja wygaśnie sama z ceną 0 zł w dniu wygaśnięcia czyli utrzymamy całą premię.

Potencjalne zyski i straty na tej opcji pokazuje ten wykres:



Jeśli sprzedajemy opcję / wystawiamy opcję, nasze zyski są ograniczone i wynoszą tyle, ile wynosi premia opcyjna. Natomiast strata jest teoretycznie nieograniczona.

Przy tej opcji 1 grudnia założyłem, że na koniec miesiąca WIG20 będzie nie wyżej jak na 2410  punktów. Jeśli tak się stanie, zachowam całą premię 91 punktów (910 zł). Jeśli indeks będzie wyżej, np. na 2420, będę musiał zwrócić 10 punktów (100 zł). W ten sposób przy WIG20 na 2501 punktów wyjdę na zero. Każdy punkt powyżej  2501 będę musiał pokryć swoją stratą.

Nie ma natomiast znaczenia, czy indeks zamknie miesiąc na poziomie 2300 czy 2410 punktów - tak długo, jak jest nie większy jak 2410, zachowuję całą premię.

Dlaczego zdecydowałem się na taką opcję jako pierwszą transakcję? 1 grudnia posiadałem większość portfela ulokowaną w akcje z GPW. Obawiałem się grudniowej korekty a jednocześnie nie chciałem sprzedawać akcji bo tak naprawdę nie wiadomo jak zachowa się giełda. Akcje nie są jeszcze drogie jak w latach 2006/2007, ale już nie tak niedowartościowane jak w I połowie 2009 r.

Zdecydowałem się wziąć premię opcyjną i tym samym pokryć z niej część strat w razie ewentualnej korekty. Jednocześnie poniosłem ryzyko, że jeśli rynek mocno ruszy w grudniu do góry, może w dniu wygaśnięcia opcji być powyżej 2500 punktów i wtedy odnotuję na opcji stratę. Założyłem jednak, że jeśli WIG20 przekroczy 2500, moje wybrane akcje też powinny wzrosnąć proporcjonalnie i tym samym zrównoważyć stratę na opcji.

Podsumowując, wziąłem tą opcję za instrument stabilizujący wartość portfela w grudniu w razie korekty z szansą na niewielki zysk w razie trendu bocznego na giełdzie.

W tym wpisie to wszystko, w kolejnym opiszę transakcje, jakie zawierałem na rynku miedzi (copper).

P.S. Nie otrzymuję jakiegokolwiek wynagrodzenia od X-Trade Brokers za opisywanie / popularyzację ich oferty. Posiadam tam natomiast rachunek inwestycyjny.

Zmiany w portfelu

Przy okazji informuję o zamknięciu pozycji na kontraktach terminowych na TP SA. Seria FTPSZ09 wygasa już w piątek. Pozycję zamknąłem po średnio 16,49 czyli 0,02  straty na każdym kontrakcie kupowanym po 16,01 plus koszt prowizji w obie strony. W sumie strata jest minimalna i wynosi 0,4% wartości pozycji.

Na kontraktach na WIG20 wygasającej serii grudniowej, jest moim zdaniem widoczne zaniżanie wartości w miarę jak zbliżamy się do ostatniego dnia notowań.  Jeśli tak jest, TP SA należąca do WIG20,  też ma małe szanse na wzrosty i nie ma sensu utrzymywać długiej pozycji w wygasających kontraktach.

W średnim terminie jestem do TP SA nastawiony prowzrostowo i jeśli tylko cena z kolejnej serii kontraktów (marcowej FTPSH10) spadnie poniżej 16,50 to pomyślę nad otwarciem pozycji.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Wymiana walut bez prowizji czyli jak skorzystałem z Walutomatu

Kilka dni temu na przyblogowym czacie pisałem, że testuję Walutomat na własnej skórze.

Oto jakie kroki podjąłem by cieszyć się z korzystnego kursu wymiany (kurs średni a nie z widełek jak w banku czy zwykłym kantorze):

1. Walutomat przyjmuje wpłaty walutowe i w PLN na konta w 3 bankach: BZ WBK, PKO BP i Pekao S.A. Aby cieszyć się brakiem opłat transferowych i szybkością przelewów, po prostu trzeba mieć konto w jednym z tych banków.

Jako że miałem już bezpłatne 'Konto<30' w BZ WBK, zdecydowałem się właśnie tam otworzyć dodatkowe konta walutowe, z których będę dokonywał przelewów. Wszystkie te konta są bezpłatne (bezpłatne prowadzenie, wpłaty, przelewy w ramach BZ WBK).

2. Otwarcie konta w funtach brytyjskich GBP w BZ WBK zajęło mi jakieś 5 minut. W placówce nie było kolejki i idzie to szybciej, jak się już posiada konto podstawowe. Od razu wpłaciłem symbolicznego "piątaka" GBP by przetestować obieg pieniądza w Walutomacie. Wpłata 10 grudnia około godziny 12:20.


Wspomniane 5 funtów pojawiło się na Walutomacie około godziny 13:05 (czyli po 45 minutach). Dostałem sms-a powiadamiającego, oraz potwierdzenie na e-mail:


 

3. Poniższa i kolejne operacje to już zlecenia w ramach rachunku na Walutomacie. Złożyłem zlecenie zamiany 5 GBP na PLN. U dołu wyświetla się informacyjnie obecny kurs średni. Jeśliby wymiana była natychmiastowa to byłaby po tym kursie.


4.  Zlecenie będzie aktywne przez 7 dni. W tym czasie można anulować zlecenie. Kurs wymiany będzie taki, jaka jest stawka średnia w momencie jak będzie przeciwstawne zlecenie do naszego. W moim przypadku oczekiwałem na kogoś, kto chce kupić GBP za złotówki.




5. Na realizację zlecenia przyszło mi poczekać 1,5 dnia roboczego bo zlecenie wykonało się 14 grudnia - w poniedziałek rano.


6. Ostatni już krok to wypłata wymienionych złotówek na konto w BZ WBK.


Dla osób, które zastanawiają się na ile przelewane pieniądze są bezpieczne, mam jeszcze ten zrzut ekranu:



Każda ważniejsza operacja w Walutomacie, jak przelew czy dodanie konta własnego, musi być potwierdzona hasłem sms. Do tego dochodzą  sms-y i e-maile powiadamiające o wpłatach środków.

Teraz określmy skalę osiągniętej korzyści wskutek takiej wymiany waluty. W Toruniu 10 grudnia można było dostać w kantorze za 1 GBP 4,46 zł. W tym czasie Walutomat wskazywał na kurs średni 4,5815 czyli 12 groszy (ok. 2,5%) różnicy na każdym funcie. Przy kwocie 100 funtów daje to dodatkowe 12 zł zysku a przy 1000 funtów jest to już 120 zł.

Zwłaszcza osoby, które dokonują regularnych wymian waluty powinny moim zdaniem zastanowić się nad taką korzyścią. Część osób wyjeżdża do pracy zagranicę i przywozi walutę lub przesyła rodzinie. Inni wyjeżdżając do pracy potrzebują waluty na start lub po prostu jadą turystycznie i chcą mieć dewizy ze sobą w momencie wyjazdu. Na tym rynku cały czas zarabiają banki i kantory. W Toruniu widełki na funcie GBP wynoszą ok. 30 groszy, na EUR i dolarze ok. 15-20 groszy. Ktoś wreszcie dostrzegł, że na tym rynku potrzeba realnej konkurencji i Walutomat jest tu moim zdaniem ciekawą alternatywą.

P.S. Walutomat działa na zasadzie kantoru. Posiada nawet fizycznie kantor w Poznaniu. Strona Walutomat.pl jest coś jakby przedstawicielstwem tego kantoru w internecie. Portal nie pobiera opłat za wymianę walut. Jak przypuszczam, mogą pojawić się takie opłaty w dalszej przyszłości bo przecież po to powstał by na siebie zarabiać jak każdy biznes (chyba że będzie żył z reklam?). Nawet jeśli opłaty albo jakieś wąskie widełki się pojawią, sądzę że będzie to i tak dużo korzystniejsza wymiana niż w tradycyjnym kantorze albo w banku. Więcej informacji o Walutomacie znajdziecie na samym portalu.

P.S.2. Jestem zapisany do programu partnerskiego Walutomatu. Jeśli przez jeden z umieszczonych w tym wpisie linków lub przez kliknięcie w banner na blogu założysz tam profil i dokonasz wymiany to właściciel bloga otrzyma skromne wynagrodzenie :)

Edit 25.10.2010:
Walutomat wprowadził prowizję od wykonanych zleceń wymiany w wysokości 0,2% wartości transakcji. Przykładowo jeśli wymiana franka na złotego jest po kursie 3,00 zł, z prowizją będzie to 3,006 zł (0,006 zł to prowizja). Jest to więc na tyle mało, że i tak bardzo opłaca się korzystać w porównaniu do kantorów czy banków.

środa, 9 grudnia 2009

Podsumowanie blogowania - listopad 2009

W listopadzie nastąpiła zupełna stagnacja jeśli chodzi o działalność blogotwórczą. Jest to skutek po części mojego lenistwa pisarskiego ale i spadku transakcyjności portfela. Im mniej wykonuję transakcji tym mniej mam do opisywania. Także z racji że zwiększa się ilość subskrybentów, których przynajmniej część nie chce codziennie otrzymywać ode mnie wiadomości a jedynie okresowo, to nie palę się do częstego dodawania wpisów. Koncentruje się na modelu maksimum 2-3 tygodniowo ale za to konkretnych i poruszających kilka kwestii.

Też myślę, że po okresie wzmożonego inwestowania przez większą część roku, teraz w naturalny sposób tęsknię za odpoczynkiem (skupienie się na znanych już instrumentach i ograniczenie obrotów).

Wskutek wyżej wymienionych powodów, znacząco spadła ilość wyświetleń blogów, zwłaszcza w kanałach RSS:


Miesiąc do miesiąca spadek jest spory i z pewnością zaburza ogólny trend wzrostowy, którego jednak utrzymanie jest dla mnie ważne. Dlatego będę walczył o lepszy wynik w grudniu. Może to być trudne ze względu na blogowy marazm świąteczny, ale zobaczymy.

W przypadku wyświetleń poszczególnych blogów mamy pewne anomalium:


Generalnej tendencji spadkowej oparł się blog mojeike. To sygnał, że warto go rozwijać. Ofertę kont maklerskich o IKE niedawno poszerzył DM BOŚ i warto będzie tej propozycji się przyjrzeć (wkrótce post na w/w blogu).

W kwestii przychodów z AdSense, miesiąc listopad zamknął się całkiem dobrze, w kontekście spadku ilości wyświetleń stron blogów o 1/4. Google naliczyło mi ok. 25 euro, czyli prawie tyle samo co w październiku. Doszło do znacznego wzrostu CTR (klikalności w reklamy) przy utrzymaniu podobnej wysokości stawki za klik.


Jak widzicie dane prezentuję już w EURO a nie w USD. Doszło do zmiany waluty, w której naliczane są przychody. Jako że jeszcze nie wypłaciłem ani centa od Google, całość przeliczono mi na nową walutę a ja odpowiednio zmieniłem ją na wykresie by zachować porównywalność przychodów. Z tego, co wyliczyłem, kurs przeliczenia to średnio ok. 1 EUR = 1,44 USD.

Na koniec tej części wpisa, dziękuję wszystkim Czytelnikom, zapraszam do regularnych odwiedzin na blogu. W okresie, kiedy nie publikuję, cały czas jestem aktywny na blogowym czacie. Tam znajdziecie informacje o bieżących rozważaniach i transakcjach, które później opisuję w kolejnym wpisie (tak jak teraz poniżej). Jak macie pytania możecie je tam umieszczać, lub pod postami jeśli pytania są związane tematycznie.

Grudniowe transakcje

1) Zamknąłem "lokatę" w EURRON w piątek 4 grudnia. Przypada to mniej więcej w 2-miesięcznicę jej otwarcia. Kurs otwarcia to 4,2770, przez 2 miesiące nazbierałem ok. 550 pkt swapowych. Kurs zamknięcia lokaty to 4,2096. Oznacza to, że w sumie zgarnąłem ok. 1.220 pkt zysku (prawie 3% od wartości pozycji, która stanowiła ponad 80% portfela). Przyczyna zamknięcia to możliwe osłabienie RONa po podaniu wyniku wyborów prezydenckich (sugestia Bartka). Przed wyborami RON się umacniał (nadzieje inwestorów na poprawę sytuacji politycznej w tym kraju) a po wyborach się osłabia jako że wybory w krótkim okresie niewiele zmieniły i inwestorzy to zrozumieli (taka hipoteza). Jak lej (EURRON) osłabi się do ok. 4,26-27 to możliwe że otworzę ponownie pozycję na umocnienie i zarabianie na swapach.

2) Także 4 grudnia zamknąłem długą pozycję na kontratach na TP SA. Kupione po 16 zł a sprzedane po 17 zł czyli 6% zysku w 11 dni, kapitalizacja pozycji wynosiła 25% wartości portfela. Kontrakty odkupię jeśli się zbliżą do 16,50  i ponownie odsprzedam około 17-17,20.

3) Przez platformę XTB Option Trader sprzedałem kilka opcji call (wzrostowych) na indeks WIG20 i na miedź (copper), daty rozliczenia dla WIG20 to 31 grudnia a dla miedzi to już w ten piątek (11 grudnia).  Inwestycja opcyjna ma niejako zabezpieczać przed korektą na giełdach bo jak giełdy spadają to  cena sprzedanych opcji wyniesie nawet 0 zł, czyli dla sprzedającego wykonają się z pełnym zyskiem. Temat opcji jest bardzo szeroki i z pewnością zasługuje na pełnowartościowy, oddzielny wpis.

Pierwszy tydzień miesiąca przyniósł odbicie kursów listopadowych spadkowiczy (Noble, PGF) i wzrosty Nordei, co w sumie ze zrealizowanymi zyskami i obecnie dodatnią wyceną opcji przekłada się na prawie 7% wzrost wartości portfela w ostatnie 9 dni.

Dalsze (mam nadzieję że ciekawe i korzystne) informacje wkrótce.

wtorek, 1 grudnia 2009

Podsumowanie inwestowania - listopad 2009


Inwestycje w listopadzie - ocena

Listopad rozpoczął się dla mnie debiutem Polskiej Grupy Energetycznej, jak się okazało nieudanym bo nie wygenerował zysku ponad koszty kredytu. Akcje sprzedałem na zamknięciu pierwszej sesji po 25,99 zł i tyle też mniej więcej wynosiła cena nabycia akcji (23 zł) plus koszty kredytowe i podatek od zysku (razem ok. 3 zł na akcję). Przyczyna braku zysku to przede wszystkim ogromna redukcja zapisów dla drobnych inwestorów. Nieuczciwości przy przydziale akcji to także moim zdaniem przyczyna ograniczonego wzrostu kursu na debiucie. Prawdopodobnie ci, którzy dostali akcje bez redukcji, byli źródłem dużej podaży - realizowali szybki zysk.

Zrealizowałem zyski na LC Corp (po 1,69 zł) i Gancie (po 24,22 zł), nieco przedwcześnie jako że kursy przez kilka dni jeszcze rosły i utrzymywały się ponad ceną sprzedaży. Przyczyną zamykania pozycji były moje obawy przed korektą a wskaźnik RSI na tych spółkach był wtedy dość wysoko (w trakcie korekty spółki z wcześniej wysokim RSI często przewodzą spadkom). Obecnie ceny tych akcji znajdują się w pobliżu kursów sprzedaży (1,70 zł zł dla LC Corp i 24,60 zł dla Ganta) czyli mogę odkupić bez znacznej straty na kursie.

Próbowałem też sił sprzedając kontrakty na Wig20 przy szczytach na poziomie 2430 punktów. Pozycję zamknąłem kilka dni później bo wbrew moim oczekiwaniom został przebity szczyt na Wig20 do ok. 2450 pkt. Jak się okazało, po przebiciu szczytu korekta była znacznie mocniejsza niż się spodziewałem (przeciwnie, liczyłem się z "ryzykiem" dalszych wzrostów), uszczknąłem na spadkach 6 pkt zysku podczas gdy mogłem 100-150 pkt. Teraz celuję z "szortami" w poziom 2450 pkt.

Za pieniądze ze sprzedaży akcji deweloperów kupiłem po niecałe 44 zł akcje PGF przed publikacją jak zakładałem dobrych wyników za III kwartał 2009. 1/5 akcji sprzedałem w dniu po publikacji wyników i cenie 47 zł by następnie odkupić po 45 zł. Niestety dobre wyniki (ale pochodzące z zysków jednorazowych) nie wpłynęły na zakończenie trwającej już wcześniej korekty na PGF. Kurs na koniec miesiąca balansował w okolicach 37 zł co oznacza dla mnie stratę ok. 15% kwoty inwestycji i spadek ok. 25% od szczytu z października na poziomie ok. 50 zł. W tym przypadku ewidentnie krótkoterminowa spekulacja wyszłaby mi lepiej (sprzedaż całości po wynikach po 47 zł) a mogłem przynajmniej sprzedać więcej akcji i ustawić się niżej ze zleceniem ich odkupienia, np. na 40 zł. Moim zdaniem dobre i już nie z zysków jednorazowych będą wyniki PGF w obecnym i następnym kwartale. Dlatego kurs 50 zł może w tym okresie powrócić.

Kolejny główny spadkowicz to Noble Bank. Spadek kursu w listopadzie o prawie 12% to skutek moim zdaniem słabych wyników Getin Banku, z którym przyjdzie się Noblowi wkrótce połączyć. Sam Noble pod względem zyskowności i pozycji na rynku umacnia się niesamowicie i bez fuzji prawdopodobnie cena akcji wynosiłaby obecnie co najmniej 6 zł. W tej chwili strata na Noble sięga niecałych 18% z tym że nie liczę wcześniejszych zysków jakie osiągnąłem kupując Noble po 3,80 zł i sprzedając po 5,80 zł  (liczę stratę od ceny ostatniego odkupienie akcji ok średnio 5,38 zł). Trzymam Noble Bank bo fuzja z Getin Bankiem (niekorzystna moim zdaniem dla Noble ze względu na parytet wymiany akcji) jest już prawdopodobnie w cenach a rok 2010 powinien przynieść poprawę zysku Getin Banku i tym samym wzrost kursu już połączonego Getin Noble Banku.

W listopadzie wróciłem też do kiedyś sprzedanych akcji Polnordu i zbudowałem pozycję po cenie 35,70 zł. Akcje kupiłem pod koniec mocno wzrostowej sesji (prawie "panika zakupów") i mogłem w ciągu 2-3 dni zrealizować kilka % zysku. Czekałem na więcej bo i na więcej spółka zasługuje przy tej cenie. Niestety przyszła korekta która zniosła całe wzrosty i kurs wrócił do przedziału 34-35 zł. Informacje płynące ze spółki, w tym raporty finansowe, są jak najbardziej pozytywne (planowane inwestycje, być może zbycie części gruntów pod drogi) a cena akcji niska więc będę trzymał oczekując mocnych wzrostów przy moim zdaniem ograniczonym ryzyku spadków.


Na dużego plusa zasługują pozycje z portfela nacechowane niską płynnością, tzn. certyfikaty nieruchomości ARKA FRN i BPH FIZ SN, których ceny wzrosły o 8,3% i 8,5% oraz akcje Nordea Banku, na których zarobiłem 9,3%. W kolejnych kwartałach spodziewam się stopniowego dalszego wzrostu kursów jako że certyfikaty są notowane nadal mocno poniżej wartości aktywów netto a akcje Nordei poniżej wycen średniej dla spółek w sektorze bankowym.

Osiągnąłem też pokaźny zysk na "lokacie w lejach" czyli krótkiej pozycji na parze walutowej EURRON. Zysk pochodzi po pierwsze z umocnienie leja (z 4,3222 do 4,2773) a po drugie z dodatnich swapów naliczonych wskutek różnic w stopach procentowych pomiędzy strefą euro a Rumunią. Tutaj spodziewam się dalszego powolnego umacniania leja do euro oraz naliczania dodatnich swapów, choć być może już niższych, ze względu na spadek krótkoterminowych stóp procentowych w Rumunii.

Pod koniec miesiąca kupiłem też kontrakty na TP SA po 16 zł licząc na podciągnięcie kursu do końca roku do nawet 18 zł. Głównie dlatego wybrałem kontrakty, ponieważ nie posiadałem dość  gotówki na akcje a chciałem zbudować sporą pozycję (20-25% w portfelu). Rozstrzygnięcie tej inwestycji przyjdzie do 18 grudnia jako że kontrakty są serii zimowej (zostaną rozliczone).

Zyski (wiele średniej wielkości zysków) i straty (dwie duże na Noble i PGF) prawie zbilansowały się, wskutek czego wzrost wartości portfela na koniec miesiąca to 1,1%, z czego 0,1% to niewielka wpłata. W trakcie miesiąca wynik kształtował się między 0% a +3%.

Poniżej umieszczam tabelę z wykazem trzymanych i zamkniętych (szare tło) pozycji.

W grudniu, jeśli będzie wzrostowy, pradowopodobnie dokonam sprzedaży części akcji, oraz bliżej przyjrzę się opcjom oferowanym przez X-Trade Brokers na indeks Wig20 i na ceny miedzi. Głównym założeniem jest to, że przy WIG20 na 2500 pkt czy miedzi na 7000 USD za tonę, w horyzoncie kilkumiesięcznym jest więcej ryzyk korekty spadkowej niż szans na dalsze wzrosty.

sobota, 21 listopada 2009

Inwestowanie w złoto - fakty i mity

Do napisania artykułu skłoniła mnie tocząca się dyskusja pod wpisem na blogu Trystero. Dotyczyła ona wartości złota w czasie i przy zmiennych warunkach ekonomicznych, zwłaszcza w kontekście zwiększenia ilości pieniądza w gospodarce i wzrostu zadłużenia państw.

Poniższe zestawienie "faktów i mitów" może mieć charakter dyskusyjny.

Mit: Cena złota zawsze będzie rosła.
Fakt: Cena złota wyrażona w walutach (np. PLN) w długim okresie rośnie a jest to związane głównie ze spadkiem wartości waluty a nie siłą złota jako takiego. Złoto może tracić wartość względem ropy albo innych surowców, których ceny wzrosną szybciej.

Mit: Cena złota rośnie szybciej kiedy rośnie inflacja czyli złoto daje zabezpieczenie majątku przed inflacją i w czasie poważnego kryzysu.
Fakt: Cena złota w okresie kryzysu lub wysokiej inflacji może się znacząco zmieniać, np.: raz szybko rosnąć w początkowej fazie kryzysu (ucieczka od pieniądza papierowego) by w zaawansowanej fazie spadać (sprzedaż złota w celu finansowania egzystencji, korekta wcześniejszych wzrostów) i ulegać stabilizacji pod koniec kryzysu (uzupełnianie rezerw złotem kiedy sytuacja się poprawia, zmniejszenie podaży od osób zmuszonych do sprzedawania). Wszystko to sprawia, że złoto jest w czasach kryzysu surowcem bardzo spekulacyjnym i kupno kruszcu nie oznacza pewnego zarobku bo liczy się też moment zakupu i wartość względem innych towarów w momencie sprzedaży.

Mit: Należy trzymać w złocie około 10-15% oszczędności.
Fakt: W złocie można trzymać tyle środków, ile jesteśmy gotowi zainwestować na bardzo długi okres, nawet dłuższy niż fundusze akcyjne. Trendy wzrostowe lub spadkowe mogą trwać ponad 10 lat a okres inwestycyjny powinien zawierać w sobie co najmniej jeden pełen cykl, tak byśmy wchodząc bliżej szczytu, doczekali kolejnego i mogli wyjść z zyskiem, zakładając że szczyty cen będą położone coraz wyżej. W tym kontekście kupno złota na np. 1-3 lata można traktować tylko jako krótkoterminową spekulację.

Mit: Obecne ceny złota nie mają podstaw  fundamentalnych a rynek złota to jedna wielka spekulacja. Złoto nie kreuje wartości tak jak obligacje czy akcje. Ludzie kupują złoto tylko ze względów emocjonalnych i przez wzgląd na historyczny wzrost cen, który może się nie powtórzyć.
Fakt: Wartość złota jest w tej chwili trudna do ustalenia, bo coraz większą część rynku przejmują fundusze inwestujące w złoto dla swoich klientów, którzy chcą po prostu trzymać złoto. Także wzrasta zainteresowanie złotem w bankach centralnych krajów rozwijających się i posiadających duże rezerwy walutowe (Chiny, Rosja). Fundamentalna wartość złota jest najbliższa tej, jaką gotów jest zaoferować rynek jubilerski i  producenci stosujący złoto np. w elektronice.

Mit: Złoto jest negatywnie skorelowane z giełdami, tak że jeśli giełdy spają, cena złota rośnie i to pomaga utrzymać stabilną wartość naszych inwestycji.
Fakt: Powyżej opisana zależność miała rację bytu w przeszłości, kiedy dolar był silną walutą a USA miało o wiele niższe zadłużenie i wyższe stopy procentowe. Obecnie, kiedy rośnie apetyt na ryzyko, rosną giełdy i jednocześnie osłabia się dolar (pieniądze wypływają do bardziej ryzykownych inwestycji w innych walutach). Spadek wartości dolara pociąga za sobą wzrost cen surowców i towarów wyrażonych w dolarach, jak metale szlachetne (złoto, srebro), przemysłowe czy surowce energetyczne (ropa naftowa). Podsumowując, kiedy rosną giełdy, rośnie i cena złota a jak giełdy spadają, ceny złota też spadają choć na mniejszą skalę.

W powyższych przykładach chcę dać do zrozumienia, że istnieją opinie, powtarzane jak pacierz przez różnych doradców. Te opinie są uogólnieniami, czyli zawierają pewną ideę "w pigułce" a w rzeczywistości prawda jest bardziej złożona. Rynek nie będzie reagował jak automat i my też nie powinniśmy reagować jak automaty. Złoto może być ważnym elementem dywersyfikacji portfela inwestycyjnego ale nie dla każdego i nie po każdej cenie. Dlatego dla osób nastawionych bardzo długoterminowo do złota, rozwiązaniem może być stopniowa  a nie jednorazowa jego akumulacja, tak aby nie ryzykować kupna wszystkiego blisko szczytu cen.

Od kilku miesięcy jestem właścicielem błyszczącej sztabki Aurum i od tego czasu coraz bardziej interesuję się tym rynkiem. Myślałem nawet nad jej sprzedażą po osiągnięciu już pewnej dodatniej stopy zwrotu i zainwestowaniem na GPW, lecz nie czuję pośpiechu. Sztabki nie uwzględniam w portfelu, którego zmiany publikuję na blogu.

Posiadanie złota może dawać też więcej satysfakcji niż np. pakiet akcji czy zapis obligacji na rachunku inwestycyjnym. Przede wszystkim możemy co jakiś czas oglądać naszą inwestycję i się nią cieszyć. Osoby nie posiadające złota mogą nie wiedzieć, że jest takie zjawisko emocjonalne, bo sam o tym przekonałem się dopiero kilka miesięcy temu.

Wcześniej pisałem o złocie tutaj.

czwartek, 19 listopada 2009

Giełda przez zielone okulary

Aby odpowiedzieć na pytanie, jak mocno mogą jeszcze urosnąć nasze pieniądze na GPW w tym cyklu, postanowiłem  określić maksymalne poziomy docelowe dla głównych spółek z naszej giełdy (indeks WIG20) w okresie do 12 miesięcy. Takiej długości są przeważnie okresy przy cenach docelowych z prognoz analityków.

Na tej podstawie oceniłem potencjalny maksymalny zysk i przy jakiej wartości indeksu należy najpóźniej wycofać się z rynku, oczekując mocniejszej przeceny czy bessy. Moim zdaniem można oczekiwać, że kiedy najbardziej optymistyczne prognozy się sprawdzą, długoterminowi inwestorzy uznają akcje za przewartościowane i zaczną systematycznie wycofywać się z rynku lub zrobią to przy pierwszych mocniejszych spadkach, niosących znamiona zakończenia trendu wzrostowego.

W celu wykonania wyliczeń, najpierw zapoznałem się z obecnym składem indeksu WIG20 po ostatniej rewizji...


 ... a następnie sprawdziłem kursy docelowe z wszystkich dostępnych prognoz analityków dla cen akcji  tych spółek  (źródło: bankier.pl). Z prognoz dot. spółki, wybrałem tą z najbardziej optymistyczną ceną docelową.

Oto jakie potencjały wzrostu dla poszczególnych spółek i indeksu WIG20 otrzymałem:



Z tego zestawienia wynika, że w scenariuszu mocno wzrostowym, na który liczą inwestorzy posiadający i chcący sprzedać akcje z zyskiem, to poziom WIG20 ok. 2.900 pkt jest spełnieniem marzeń na najbliższy rok a może i dłużej.

Od poziomu indeksu z 30.10.2009 mieliśmy na tej podstawie potencjał wzrostu niecałe 28%. Do  ostatnio odnotowanego nowego szczytu z 16.11.2009, indeks wzrósł już o prawie 7% do 2429 punktów a pozostały do realizacji potencjał wzrostu to 20%.

Teraz łącząc powyższą prognozę z inną, o której poniżej, na wykresie zasięg wzrostów może wyglądać tak:


Myślę więc, że pod względem potencjału dalszych zysków z giełdy, znadujemy się gdzieś na jesieni 2005 (porównując do ostatniej hossy) przy czym zakończenie wzrostów może nastąpić późną wiosną 2010 (analogicznie do korekty z maja 2006), z tą różnicą, że po maju 2010 wejdziemy w bessę. Brak fazy nr 3 (wykres) w dużej mierze opieram na argumentach z wykonanej przez Michała Stopkę analizy fundamentalnej, którą możecie przeczytać tutaj.

Zapraszam do komentowania.

Zmiany w portfelu

16.11.209 wykonałem kilka transakcji na akcjach i kontraktach.

1) sprzedałem część posiadanych akcji PGF po 47 zł a następnie odkupiłem po 45 zł (3% zysku po prowizji). Akcje PGF dalej trzymam, czekając na powrót co najmniej do rejonów 50 zł by trwale upłynnić cały lub część pakietu.

2) kupiłem akcje Polnordu po 35,70 zł, które stanowią teraz ok. 14% portfela. Liczę, że w średnim terminie cena 40 zł a nawet 50 zł jest realna.

3) sprzedałem kontrakty na WIG20 w okolicach poprzedniego szczytu na 2430 pkt licząc na odbicie od tego poziomu lub konsolidację. Jako że jednak poziom ten wyraźnie przebito, (2454 pkt), dzisiaj w trakcie korekty zamknąłem pozycję po 2424 pkt, notując minimalny zysk.

Poziom gotówki w portfelu, możliwej do dysponowania, spadł wskutek poczynionych zakupów do kilku procent. Po dzisiejszej kalkulacji, zmiana wartości portfela od początku listopada wyniosła +4%. Celem na drugą połowę miesiąca jest przede wszystkim utrzymać ten wynik.

czwartek, 12 listopada 2009

Oczekiwania a realia czyli wyniki ankiety nt. perspektyw poszczególnych branż GPW

Niedawno dobiegła końca ankieta o najbardziej perspektywicznych, zdaniem Czytelników, branżach GPW. W ciągu ok. miesiąca oddano 72 głosy. Każda osoba mogla zaznaczyć maks. 3 typy a oto ich procentowy rozkład:




Od początku ankiety (20 września) do teraz (10 listopada), indeksy zanotowały następujące zmiany wartości:


Z tego zestawienia można wysnuć wniosek, że Czytelnicy bloga najwięcej ostatnio zarobili (mogli zarobić) na akcjach banków, spółkach związanych z paliwami i deweloperką, co było zgodne z ich oczekiwaniami, a stracili na spółkach budowlanych, informatycznych i spożywczych, pomimo wysokich oczekiwań.

Oczywiście są to zmiany indeksów i wybierając akcje poszczególnych spółek można było doświadczyć nawet znacznych różnic. Zwłaszcza wśród banków widać duży rozdźwięk pomiędzy wysokimi wzrostami na dużych instytucjach z WIG20 a kontynuacją korekty na mniejszych bankach, spoza tego indeksu.

W trakcie sprawdzania zmian indeksów do tej ankiety, zauważyłem przy okazji, że to WIG20 obecnie ciągnie w górę cały rynek i sentyment na giełdzie. Wśród mniejszych i średnich spółek nadal trwa stagnacja lub niewielkie wzrosty, z nielicznymi wyjątkami. Wzrosty na spółkach z portfela (i pewnie niejednego czytelnika) jak LC Corp, Gant, niech nie zaciemniają obrazu rynku, na którym widać dywergencję między większymi a mniejszymi spółkami, którą moim zdaniem trzeba analizować bo na pewno coś oznacza. Może to być syndrom słabości szerszego rynku w krótkim i średnim okresie.

Zmiany w portfelu

2 listopada sprzedałem posiadane akcje Ganta po 24,22 zł, co oznacza realizację zysku 21% liczonego od zakupu akcji 25 września (38 dni). Jak się okazało, sprzedaż była przedwczesna bo obecnie akcje kosztują 26 zł (7% więcej). Do sprzedaży skłoniła mnie niepewna sytuacja na giełdach (ryzyko kontynuacji korekty) i konieczność spłacenia z czegoś zadłużenia na karcie kredytowej (jeszcze w okresie bez odsetek), które zaciągnąłem na zakup akcji PGE.

5 listopada sprzedałem wszystkie akcje LC Corp po 1,69 zł, co oznacza realizację zysku 11% liczonego od nabycia akcji w dniach 13-20 października (okres inwestycji 23 dni). Do sprzedaży skłoniła mnie również niepewna sytuacja na giełdach zachodnich a w czasowym odbiciu widziałem okazję do sprzedaży. Zakładałem jeszcze jeden spadek cen przed  trwalszym wzrostem powyżej 1,70 zł, który jednak nastąpił wcześniej. Obecnie akcje kosztują ok. 1,90 zł czyli ok. 12% powyżej ceny sprzedaży.

6 listopada sprzedałem wszystkie kupione podczas emisje akcje PGE na zamknięciu sesji po 25,99 zł. W trakcje sesji miałem wystawione zlecenie sprzedaży po 27 zł, jednak kurs doszedł do 26,75 zł i po południu zaczął się obsuwać do 26 zł. Sprzedaż jest zgodna ze strategią wejścia w tą inwestycję, czyli sprzedaży na pierwszej sesji notowań. Zysk na debiucie 13% jest mniej więcej równy kosztom kredytu (jak wyliczyłem  dokładnie, było to 10,5% kosztów kredytowych )i 2,6% przyszłego podatku od zysku na kupnie-sprzedaży. Inwestycję tą kwalifikuję jako ciekawe doświadczenie, jednak bez wyniku w postaci zysku.

W krótkim okresie uważam, że akcje spółek takich jak LC Corp czy Gant mogą dalej rosnąć, lecz obecne kursy znajdują się niewiele poniżej ważnych oporów i realizacja zysków w krótkim terminie też może być dobrym krokiem.

Za gotówkę ze sprzedaży akcji, oprócz spłaty zobowiązań, nabyłem 18% pakiet akcji PGF po średnio 43,84 zł, licząc na odbicie po jak sądzę dobrych wynikach za III kwartał 2009.

Po zmianach, posiadam ok. 20% w wolnych środkach, których większości, jak znam siebie, raczej nie ulokuję w Eurobanku.

Część gotówki przelałem też na rachunek opcyjny w X-Trade Brokers z intencją sprzedawania opcji na WIG20 i być może na miedź ale o tym w oddzielnym wpisie wkrótce.

Tematy powiązane:
Lewar na PGE a podatki
Rozbieżność między zmianami kursów dużych i małych spółek a emisje akcji PGE i PKO

poniedziałek, 9 listopada 2009

Lekcja PGE czyli pamiętaj o detalach

Przepraszam tych z Was, którzy są znużeni tematem PGE ale sądzę, że pożyteczne będzie podsumowanie tej emisji i piątkowego debiutu na giełdzie. Po lekcji w szkole,  uczeń otrzymuje pracę domową by utrwalić wiedzę i ćwiczyć umysł. Giełda to szkoła a głębsze przemyślenie/przekalkulowanie inwestycji to praca domowa.

Kto zarobił...

Czym był debiut PGE? Na pewno była to udana próba zdobycia środków na łatanie budżetu i na część inwestycji energetycznych jakie poczyni PGE. Na zdarzeniu tym zarobiły biura maklerskie i banki, udzielające kredytów. Zarobiła też giełda i pośrednio wszystkie instytucje, które korzystają na wzroście rynku kapitałowego.

Kto jeszcze zarobił? Zarobił urząd skarbowy na podatku od zysku ze sprzedaży akcji przez drobnych inwestorów. Zarobili inwestorzy instytucjonalni, którzy mieli mniejszą redukcję (ok. 75%) i preferencyjni inwestorzy, którzy wkradli się w łaski duetu UniCredit / Goldman Sachs otrzymując akcje bez redukcji zapisów.

... a kto nie zarobił

Czy kogoś pominąłem? Przypadkowo pominąłem zapewne wiele podmiotów, ale inwestorów indywidualnych ominąłem celowo. Dlaczego? Dlatego, bo zysk jaki osiągnęli inwestorzy zapisujący się za środki własne, był zbliżony do odsetek jakie otrzymaliby od zaangażowanej kwoty np. na lokacie w Eurobanku. Wszystko wskutek wysokiej redukcji zapisów.

Ci, którzy posiłkowali się kredytem, wyszli około zera, tzn. stracili ewentualne odsetki od wkładu własnego, np. z Eurobanku.

To wszystko jest w miarę jasne. Inwestorzy indywidualni mieli nie stracić, wziąć udział w ofercie i przyczynić się do jej popularności. Raz na tym zarobią a raz nie zarobią. Czasem na tym tracą.

Dlaczego inwestorzy indywidualni tym razem nie zarobili? Moim zdaniem głównie ze względu na:
1) niewielki przydział dodatkowy akcji w transzy indywidualnej
2) zbyt duże nagłośnienie oferty, zwłaszcza oferowanego przez banki i biura maklerskie lewarowania zapisów

Ciekawe, czy gdyby od razu inwestorom indywidualnym przydzielono np. 20% akcji, lewary byłyby tak popularne? Myślę, że mniej. Wtedy redukcja mogłaby faktycznie wyjść dużo niższa, np. w okolicach 90%. Wtedy każdy inwestor indywidualny mógłby zarobić, zakładając cenę debiutu 26 zł.

Uderzenie Skarbówki czyli niespodzianka na deser

Przyznaję, że przed emisją PGE nie zagłębiałem się w przepisach podatkowych nt. czy odsetki od kredytu pod IPO można uznać za koszt nabycia akcji czy nie. Kiedy w biurze maklerskim DI BRE zapytałem czy koszty kredytu mogę wliczyć w koszty nabycia akcji, odpowiedziano mi że tak, tylko że muszę to zrobić samodzielnie bo oni nie dodają tego do PIT 8 C. Dowiedziałem się też, że zaświadczenie o kosztach kredytu kosztuje 50 zł (sporo).

W weekend na blogu APP Funds znalazłem link, który odsyłał do dyskusji o kwalifikacji kosztów kredytu pod emisję jako zaliczalnych lub niezaliczalnych do kosztów nabycia akcji. Od tej kwalifikacji zależało, czy podatek od 13% zysku brutto na sprzedaży PGE muszę zapłacić przed czy po dodaniu kosztów kredytu.

Jeśli po, to przy kosztach kredytu ok. 11% ceny emisyjnej, płacę podatek: (13%-11%)*0,19=0,38% czyli zostaje mi zysk ok. 1,6%.

Natomiast jeśli najpierw odejmiemy podatek 13%*0,19=2,47% to zostanie nam nie zysk a strata: 13%-2,47%-11%= -0,53%.

By sprawdzić, czy koszty kredytu można czy nie można doliczyć, należy sięgnąć po najnowszą znowelizowaną wersję ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Tutaj mamy gotowca - artykuł z zasobów Wydawnictwa Gofin z maja 2009, w którym jest szczegółowo ta sprawa wyjaśniona. Dostęp jest płatny (3,66 zł).

W skrócie można to ująć tak: koszty kredytu uznajemy jako koszt inwestycji, tylko w tej części, w jakiej wykorzystaliśmy go na faktyczny zakup akcji. Jeśli mieliśmy wkład własny 10.000 PLN i kredyt 100.000 PLN, akcje dostaliśmy za 3.500 PLN, to kredytu nie wykorzystaliśmy bezpośrednio na zakup akcji i nie jest on naszym kosztem.

Tak więc zanim zapłacisz za wydanie zaświadczenia o poniesionych kosztach kredytowych, zapytaj swojego "doradcę" w biurze maklerskim, co wie na temat kwalifikacji podatkowej tych kosztów i nie daj się bezsensownie skroić na dodatkową prowizję.

Wnioski

1) Nie wszystko złoto, co się świeci.
2) Na wszystkim można stracić, natomiast praktycznie nie da się na wszystkim zarobić.
3) To Ty, inwestorze, ponosisz ryzyko i za nie płacisz (często z góry) a przy zarabianiu jesteś na końcu łańcucha pokarmowego.
4) Dbaj o detale. To wzmocni Twoją czujność i dzięki temu poprawisz wynik inwestycyjny.
5) Przeszłe inwestycje, udane i nieudane, traktuj wyłącznie jako bazę edukacyjną na przyszłość. Nie podchodź do tego emocjonalnie.
6) Nie ufaj innym. Inni nie zapłacą za Twoje błędy, nawet jeśli kierowałeś się ich opinią.

środa, 4 listopada 2009

Podsumowanie blogowania - październik 2009

Październik to miesiąc znacznych wzrostów popularności blogów. Ilość wyświetleń w sumie wyniosła 13.762 czyli o 108% więcej (!) niż we wrześniu. Z tego 73% wygenerowały strony blogów a 27% ich kanały RSS. Poniżej wykres, jak zmieniała się ta wielkość w czasie:


Tak prezentuje się popularność poszczególnych blogów:


Czytałem regulamin Google AdSense i nie znalazłem tam informacji, czy można udostępniać CTR stron i stawki za klik czy przeciwnie, lecz jest klauzula poufności części danych. Jest też napisane, ze można udostępniać przychody brutto z AdSense. Dlatego ograniczę się do publikacji sumy przychodów brutto w poszczególnych miesiącach by nie narażać się na ewentualne naruszenie umowy:


Jak widzimy, zmiana miesięczna jest dodatnia i wyższa niż w poprzednim miesiącu. Efekt coraz wyższej bazy nie wpływa dotąd na dynamikę rozwoju i oby tak dalej.

Ilość statystyk, jakie mogę zamieszczać jest duża, lecz nie chcę niepotrzebnie wydłużać posta. Napiszcie proszę w komentarzach, co chcielibyście bym umieścił w kolejnym zestawieniu miesięcznym a postaram się temu sprostać.

Co do tematyki postów, dostrzegam duże zapotrzebowanie na bardziej szczegółowe informacje o spółkach z wykorzystaniem narzędzi analizy fundamentalnej. Postaram się umieszczać więcej tego typu informacji, w miarę jak doskonalę swoje metody analityczne.

Dziękuję wszystkim odwiedzającym i zapraszam do komentowania.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Podsumowanie inwestowania - październik 2009

Październik to dla mnie miesiąc korekt po wcześniejszych wzrostach na najważniejszych aktywach z portfela. Dotyczyły one Noble Banku, Nordei, oraz certyfikatów zamkniętego funduszu nieruchomości ARKA FRN 1.

W przypadku LC Corp sprzedanego 22 września po 1,75 zł, nastąpił spadek w październiku do nawet 1,50 zł za akcję. Przy zejściu cen do poziomu 1,50-1,56 zł, rozpocząłem odkupowanie akcji za środki ze wcześniejszej sprzedaży oraz za dodatkowe wolne środki, tak że udział spółki w portfelu wyniósł ok. 20% a średnia cena nabycia za sztukę 1,52 zł.

Prócz tego część wolnych środków wydałem na dokupienie akcji Noble Banku po 5,21 zł.

Lej rumuński a euro

2 października otworzyłem, jak to nazwałem "lokatę w lejach", czyli otworzyłem krótką pozycję na parze walutowej EURRON w X-Trade Brokers, licząc na zarabianie na swapach walutowych oraz na umocnieniu leja do euro.

W październiku wycena pozycji EURRON wskazywała na niewielką stratę. Wynikała ona po pierwsze z osłabienia leja do euro a po drugie ze spreadu użytego przy wycenie pozycji 31.10.2009 r a było to 250 punków. Gdyby nie spread, pozycja byłaby na niewielkim plusie bo swapy były wyższe niż samo osłabienie kursu. Jako że efekt spreadu ująłem już w tym miesiącu, w następnym liczę na wycenę pozycji wyraźnie powyżej zera w wyniku doliczania swapów.

Zestawienie

Poniżej zestawienie trzymanych (białe tło), nowych (żółte tło nazwy) oraz zamkniętych (szare tło) pozycji z października:


Na wzrost wartości portfela w tym okresie o 1,6% przyczynił się głównie zysk na akcjach Ganta (+ 20%) oraz zwyżka na LC Corp pod koniec miesiąca (wzrost od ceny nabycia o 8,7%), które zrównoważyły z nawiązką wszelkie ujemne wyceny. Dlatego w sumie portfel wzrósł o 1,6% na koniec października w porównaniu ze stanem na koniec września.

Emisja akcji PGE

Bardzo ważnym zdarzeniem w minionym miesiącu były zapisy na akcje Polskiej Grupy Energetycznej. o której pisałem kilka razy (1, 2, 3, 4). Mając wolnych środków w portfelu tylko ok. 1,6% (ze sprzedaży akcji Prospera po 8,24 zł), nie było sensu podejmować takiego działania tylko za wolne środki. Dlatego posiłkowałem się zadłużeniem na karcie kredytowej (przy spłacie do 3 grudnia - bez oprocentowania) oraz kredytem pod emisję w DI BRE pod zastaw akcji LC Corp, Noble Banku i Ganta. W sumie byłem w stanie zapisać się za kwotę  ok. 6-krotnie przewyższającą wartość portfela.

Koszt kredytu wyniesie ok. 2-2,5% wartości środków z portfela, więc przy zmianie kursu na debiucie PGE o 0%, wartość portfela spadnie o 2,5%. Zysk szacowałem na ok. 1 - 2 krotność kosztów kredytu przy niewielkim ryzyku poniesienia straty. Niestety wskutek wysokiej redukcji zapisów (liczyłem na 90-94% a wyszło 96,5%), dobrze będzie jak pokryję koszty i wyjdę na niewielki plus. Planowany  godziwy zysk 2,5% wartości portfela osiągnę przy wzroście kursu PGE o 22% czyli jest to mniej realne.

Efekt emisji PGE na wartość portfela podam w całości w zestawieniu listopadowym (koszty kredytu ujmę w jednostkowej cenie nabycia akcji PGE).

Pogląd na przyszłość

Największe ryzyko dla portfela w listopadzie to moim zdaniem spadek kursu LC Corp i Ganta po wcześniejszych wzrostach, oraz ujemny wynik na emisji PGE (nie pokrycie kosztów kredytu).

Do największych szans zaliczam pozytywne zachowanie kursu Noble Banku, który znajduje się tuż nad silnym wsparciem. W mniejszym stopniu liczę na dalszą zwyżkę Ganta i LC Corp.

Certyfikaty nieruchomości i akcje Nordei są na tyle mało płynne, że w krótkim terminie 1-6 miesięcy prawdopodobna jest stagnacja. W przypadku utrwalenia ożywienia na giełdzie, myślę, że jest szansa na wykonanie scenariusza wzrostowego z celem cenowym jak w tabeli.

poniedziałek, 26 października 2009

Wpływ emisji akcji PKO BP i PGE na rynek małych i średnich spółek

Dwie największe emisje tego roku na rynku akcji w Polsce, zbiegły się w drugiej połowie października. Pierwsza dotyczy akcji nowej emisji PKO BP z prawem poboru. Zapisy przyjmowano od 7 do 20 października.

Zapisy na przydział akcji Polskiej Grupy Energetycznej w transzy inwestorów indywidualnych trwają od 13 do 27 października, a dla instytucji od 28 do 30 października.

O ile inwestorzy instytucjonalni mogli być przygotowani gotówkowo do tych emisji i posiadać znaczne środki dużo wcześniej, o tyle inwestorzy indywidualni prawdopodobnie częściej musieli sprzedawać już notowane akcje, by mieć środki na zapis. Skala ta mogła mieć wystarczający zakres, by doprowadzić do obniżki indeksów złożonych ze spółek, na których inwestorzy indywidualni generują więcej obrotu.

Takim indeksem jest sWIG80 a więc złożony z 80 spółek o kapitalizacji i obrotach mniejszych niż WIG20 i mWig40. sWig80 jest też mało zależny od przepływów środków z zagranicy a bardziej od napływu od inwestorów indywidualnych i polskich funduszy inwestycyjnych TFI i OFE.

Poniżej wykres indeksu sWIG80 (kolor czarny) na tle WIG20 (jasny brąz). Na wykresie zaznaczono okres, kiedy moim zdaniem emisje akcji PGE i PKO mogły mieć największy wpływ na indeksy, tzn. w trakcie od rozpoczęcia przyjmowania zapisów na akcje, do zakończenia zapisów (PKO BP) lub 3 dni przed zakończeniem (PGE).

kliknij na wykres by powiększyć












Okres 3 dni przed zakończeniem zapisów w przypadku PGE uznałem za bardziej sensowny, jako że należy sprzedać akcje 3 dni przed planowanym zapisem, tak aby mieć rozliczone środki na rachunku maklerskim i móc złożyć zapis.

Jak widać na obrazku, w okresie od początku października następowały wzrosty indeksu WIG20 przy spadku sWIG80. W tym samym czasie trwały zapisy na akcje PKO BP i PGE. 20 października minął ostatni dzień sprzedaży akcji celem przeznaczenia środków na zakup papierów PGE.

Po tym dniu następuje w ciągu 2 sesji zmiana krótkoterminowego trendu na sWIG80 -23 października przebicie linii trendu spadkowego na sesji z luką wzrostową i długą białą świecą.

Na wykresie 3-miesięcznym widzimy jeszcze, że indeks sWIG80 rósł dynamiczniej niż WIG20. To dotyczyło okresu sierpień - wrzesień. W październiku zachowywał się znaczniej gorzej, moim zdaniem wskutek opisanych emisji.

O ile środki z zapisów na PKO BP nie wrócą na rynek, o tyle w przypadku PGE redukcja w transzy indywidualnej z pewnością przekroczy 90% i znaczna część pieniędzy wróci na GPW. Dlatego moim zdaniem w najbliższych tygodniach jest prawdopodobne, że wskutek wygaśnięcia podaży i napływu nowych środków, mniejsze spółki nadrobią zaległości we wzrostach do WIG20.

Jeśli powyższe wyjaśnienia mają sens, przyda się kilka informacji z harmonogramu emisji PGE:
30 października / 2 listopada 2009 - przydział akcji i zwrot nadpłaconych środków, wskutek redukcji zapisów
5 listopada 2009 - możliwy debiut PGE na GPW

Od dzisiaj do przydziału akcji PGE powinniśmy obserwować przede wszystkim mniejszą podaż akcji mniejszych spółek i mniejsze obroty. Po przydziale akcji PGE, obroty powinny wzrosnąć, co moim zdaniem powinno spowodować wzrosty kursów.

Takiemu scenariuszowi powinna sprzyjać stabilizacja lub wzrosty na indeksach światowych.

Powyższe informacje są moją prywatną interpretacją i nie mogą być traktowane jako rekomendacja w rozumieniu polskiego prawa.

piątek, 23 października 2009

Jaka redukcja zapisów na akcje PGE?

Wczoraj przez media obiegła informacja o wielkości puli kredytowej, jaka została udzielona na emisję akcji PGE dla inwestorów indywidualnych - jest to ok. 10 mld zł i nie jest to wielkość ostateczna. Wnioski kredytowe w większości biur można składać dziś do 12:00. Link do artykułu tutaj.

Pula akcji dla inwestorów indywidualnych przy kursie akcji 23 zł, wyniesie ok. 600 mln zł z oferty IPO wartości prawdopodobnie ok. 6 mld. Przy puli kredytów na akcje w wysokości 10 mld, prawdopodobny wkład własny to ok. 1-2 mld. Oznacza to, że przy stanie na wczoraj, redukcja sięgała ok. 95%.

Dodajmy do tego kredyty udzielone dziś do 12:00 i środki własne, za które będą zapisy do 27 października Może to być pula np. dodatkowych 6 mld zł, co będzie oznaczało zapisy łącznie na ok. 18 mld zł a przy takiej kwocie, redukcja wyniesie ok. 97%.

Jedynym czynnikiem, który jest szansa, że zmieni sytuację, jest przydział dodatkowej puli akcji dla inwestorów indywidualnych. Jeśli pula zostanie zwiększona z 10 do 20%, redukcja ma szansę wynieść ok. 94%.

Teraz zróbmy dwie kalkulacje, jakie będą koszty kredytu 1:10 przy redukcji 97% i 94%, dla kwoty wkładu własnego 10.000 zł i kredytu 100.000 zł, prowizja 0,3%, oprocentowanie 5,54% (WIBOR 1M + 2%), przydział akcji 2 listopada. Jest to kredyt na warunkach DI BRE a więc moim zdaniem jedna z najtańszych ofert.


Przy redukcji 97%:


W powyższym wariancie, otrzymamy akcje za 3.300 zł a koszty kredytowe i prowizja przy sprzedaży wyniosą nas 405,57 zł. Aby wyjść na zero, akcje trzeba sprzedać 12,29% powyżej ceny zakupu. Przy kupnie po 23 zł, kurs "break even" to zatem 25,83 zł.


Przy redukcji 94%:


Powyższy wariant opiera się na założeniu, że pula dla inwestorów indywidualnych zostanie zwiększona dwukrotnie. W takiej sytuacji możemy otrzymać akcje za ok. 6.600 zł przy kosztach kredytu 418,44 zł. Aby "wyjść na zero", wzrost kursu będzie musiał wynieść 6,34% a więc ok. 2 razy mniej niż w poprzedniej kalkulacji. Cena sprzedaży akcji przy zwrocie kosztów nabycia to 24,46 zł.

Podsumowując, redukcja będzie bardzo wysoka i nawet jeśli pula przyznawanych inwestorom indywidualnym akcji będzie zwiększona dwukrotnie, redukcja i tak przekroczy 90%.

Jeśli pula akcji pozostanie niezmieniona, prawdopodobnie osoby kredytujące zakup wyjdą na debiucie "na zero" albo ze stratą. Dlatego moim zdaniem, aby debiut był sukcesem dla większości a nie tylko dla emitenta i banków, pula ta wzrośnie ok. 2 razy.

Pamiętajmy, że Skarb Państwa ma jeszcze do sprzedania co najmniej kilka pakietów akcji dużych spółek i w tej chwili zależy mu na pozytywnych wrażeniach inwestorów indywidualnych, tak aby wzięli udział w kolejnych emisjach. Nic bowiem tak nie przyciąga uwagi, jak wrażenie, że na danej inwestycji nie można stracić.

Zmiany w portfelu

Wczoraj odwiedziłem Dom Inwestycyjny BRE Banku i zawarłem umowę w sprawie kredytu na akcje PGE. Jako że nie posiadam gotówki, nawet na wkład własny, wykorzystałem opcję zapisu pod zastaw papierów wartosciowych (Noble Bank, Gant, LC Corp) i przelałem limit z karty kredytowej. Wszystko skredytowałem 1:10. W sumie kredyt przekracza ok. 6 razy wartość mojego portfela inwestycyjnego. Jeśli na debiucie cena  akcji PGE nie wzrośnie w ogóle, będzie oznaczało to stratę ok. 2% wartości portfela na kosztach kredytu. Mój zysk zacznie się, jeśli przy redukcji 97% wzrost na debiucie przekroczy ok. 13% lub przy redukcji 94%, wzrost przekroczy 6,5%.

Uważam, że scenariusz bazowy to redukcja ok. 94% z przydziałem dodatkowej puli akcji i wzrost na debiucie ok. 15%. W takim scenariuszu mój zysk wyniesie ok. 2,5% wartości portfela inwestycyjnego. Wskaźnik zysk / strata jest moim zdaniem niezbyt interesujący i decyzję o wejściu w tą inwestycję długo rozważałem. Zadecydowało przekonanie, że Skarb Państwa jednak da zarobić inwestorom indywidualnym by zwiększyć szanse sukcesu planowanych kolejnych emisji akcji i nie stracić wyborców.

wtorek, 20 października 2009

Linki tygodnia: PKB Polski za III kwartał 2009 nawet +3 %?

Dzisiaj zamieszczam zestawienie linków do moim zdaniem najciekawszych artykułów związanych z finansami  osobistymi i gospodarką z  polskiego internetu. Podobnie czyni Tadas Viskanta, autor bloga "Abnormal Returns" z linkami anglojęzycznymi. Jeśli pomysł się przyjmie, postaram się go kontynuować.


PKB Polski porusza się w tą samą stronę co produkcja przemysłowa. Wczorajsze dane o produkcji za wrzesień skłaniają do refleksji. Silny wzrost produkcji kwartał do kwartału, prawdopodobnie kilkuprocentowy wzrost konsumpcji i 9,1% wzrost produkcji budowlanej mogą przełożyć się na wzrost PKB Polski w III kwartale 2009 o 2-3% w skali roku. (Analiza Fundamentalna)

Jesteśmy w okresie zwiększonej zmienności cen akcji. Jeśli analiza się sprawdzi rosnące amplitudy będziemy obserwować jeszcze przez 9 lat. W latach 2012-2017 może wystąpić hossa inflacyjna na rynkach finansowych.  (Blog Wojciecha Białka)

Wysoki wzrost gospodarczy Łotwy, Litwy i Estonii w znacznej części był stymulowany sztywnym kursem lokalnych walut do Euro. Niepohamowana polityka kredytowa i deficyt budżetowy, spowodowały że kraje te przechodzą obecnie bardzo poważne kłopoty finansowe, w tym dwucyfrowe spadki PKB i zagrożenie dewaluacją do euro. To przy wysokim zadłużeniu obywateli  w tej walucie nie będzie ani łatwe do przeprowadzenia ani przyjemne. (dwa grosze)

Przez jeden dzień w miesiącu zrezygnuj z wydawania pieniędzy. Korzyści będą nie tylko finansowe, oszczędzamy też nasz czas i ćwiczymy samodyscyplinę. Uwaga: założeniem jest kupować jak najmniej a nie kupować na zapas. (Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...)

Inwestowanie według dobrego, wypracowanego systemu, daje skuteczność znacznie powyżej 50%. Oznacza to, że nie można być pewnym wyniku kolejnej transakcji, lecz w dłuższym terminie i przy większej liczbie operacji, powinniśmy osiągnąć założone cele inwestycyjne (Kuźnia Sukcesu)

By systematycznie osiągać przyzwoite wyniki inwestycyjne, konieczna jest kontrola emocji i psychologii jednostki - siebie. Recenzja książki Alexandra Eldera "Zawód - inwestor giełdowy" i nietylko. (Inwestycje Giełdowe)

Dla zainteresowanych ofertą emisji akcji przez PGE, oto ostatnie linki na ten temat z mojego bloga: co myślę i inwestycji w akcje PGE i porównanie kredytów na emisję akcji PGE.

poniedziałek, 19 października 2009

Porównanie kredytów na emisję akcji PGE

Dziś przedstawię porównanie ofert biur maklerskich / banków w zakresie kredytowania zapisu na akcje Polskiej Grupy Energetycznej. Nie mam zamiaru kupować akcji na kredyt, tylko zrównoważyć wpływ redukcji zapisów, która w transzy indywidualnej może wynieść ok. 90%. Temat emisji akcji PGE opisywałem też tutaj.

Poprzednio zakładałem, że redukcja może wynieść ok. 80-90%, lecz skala używania lewara i zainteresowanie inwestorów skłaniają do podniesienia szacunków do górnej granicy tych widełek. Ważny jest także fakt, że dla inwestorów indywidualnych przeznaczone jest jedynie 10% ilości przyznawanych akcji.

Przy emisji papierów za 5 mld, oznacza to, że do inwestorów indywidualnych trafią akcje za 500 mln zł. By spowodować redukcję 90%, zapisy muszą wynieść ok. 5 mld zł co nie jest kwotą trudną do osiągnięcia.

Poniżej zestawienie ofert kredytowych biur maklerskich, w których można zapisać się na akcje PGE. Instytucji tych jest znacznie więcej.

Aby zobaczyć całe zestawienie należy kliknąć na tabelę:


Powyższe zestawienie jest jedynie poglądowe. Mogłem w nim popełnić błędy a oferta od czasu zbierania danych mogła się zmienić. Przed podjęciem decyzji o zapisie i kredycie, należy osobiście sprawdzić ofertę danej instytucji.

Tutaj znajduje się kalkulator debiutu giełdowego, na którym można wyliczyć stopę zwrotu przy założeniu określonych parametrów kredytu pod emisję i założonej stopy redukcji zapisów.

Sam skłaniam się do oferty Domu Inwestycyjnego BRE Banku, gdzie mam rachunek i jak wynika z zestawienia, jest chyba najlepsza oferta kredytowa, tak dla drobnych jak i większych inwestorów.

Poniżej wklejam wyliczenie z kalkulatora Bankier.pl, z przykładowym zwrotem z inwestycji przy założeniu kredytu na warunkach DI BRE, wkład własny 5.000 zł, kredyt 50.000 zł i sprzedaż od razu na debiucie. Założyłem wzrost ceny na poziomie 10% i redukcję zapisów 90%. Koszty kredytu to ok. 4,75% czyli cena musi przekroczyć ten pułap by wyjść na zero:
 

Do kosztów kredytowania należy dodać 50 zł opłaty za blokadę rachunku. Blokada oznacza, że zanim nie spłacimy kredytu, nie możemy wypłacać środków z rachunku. Jak widać przy powyższej symulacji, opłata ta to aż 1/6 prognozowanego zysku. Należy więc ostrożnie podejść do oferty bo wszystkie koszty są gwarantowane, natomiast stopa zwrotu (cena debiutu) nie jest.

Zestawienie jest bardzo dużym uproszczeniem. Jeśli znajdziecie inne ciekawe oferty kredytowe, zapraszam do dzielenia się wiedzą w komentarzach.

Zmiany w portfelu

Sprzedałem dziś akcje Ganta po 23,19 zł. Papiery trzymałem 24 dni a zysk z inwestycji wyniósł 15% po odliczeniu prowizji maklerskiej. Pozbyłem się też walorów Prospera ze stratą 0,3%, uwzględniając prowizję. Zebrane środki trzymam w pogotowiu. Jeśli zdecyduję się zapisać na akcje PGE to na pewno gotówkę wykorzystam w całości.