czwartek, 1 grudnia 2016

Zbiór szacunków gospodarczych na rok 2017

Witajcie po przerwie.

Pod koniec roku staram się formułować założenia na przyszłość by zaplanować alokację portfela. O tym jest ten wpis. Wiecznych optymistów ostrzegam, że większość stawianych tez nie nastraja pozytywnie. Podzieliłem założenia na dwie grupy: krótkoterminowe ( mogą się spełnić do 6-12 miesięcy) i długoterminowe (perspektywa 2-5 lat). Założenia dotyczą tak Polski jak i świata, o ile ma to wpływ na nasz kraj.

Założenia krótkoterminowe (do 6-12 miesięcy)

  • pod koniec roku sezonowo umocni się złotówka o kilka procent - mówi się że to rząd sprzedaje waluty by podbić złotówkę i wykazać w statystykach niższy dług do PKB; będzie to dobry moment by obkupić się w USD, CHF czy EUR
  • około 15 stycznia (rocznica uwolnienia kursu franka) rząd przedstawi szczegóły ustawy spreadowej i narzędzia nacisku na banki by dobrowolnie przewalutowały kredyty - zapowiedzi spowodują osłabienie złotówki
  • sektor bankowy przetrzyma ustawę spreadową, ale nasili się przejmowanie rynku przez banki "złotówkowe" od "frankowych", kilka banków może zrobić emisję akcji by uzupełnić kapitały
  • dynamika PKB i zarobków będzie spadać - spowolnienie PKB w Polsce i regulacje zachęcające do zarabiania w szarej strefie zrobią swoje (500+, nowe zasady kwoty wolnej od podatku)
  • w Europie nadal gospodarczo słabo, banki nie rozwiążą swoich problemów z dnia na dzień, może wyskoczyć jakiś większy problem z obligacjami państw mocno zadłużonych czy z bankami z dużym udziałem straconych kredytów
Założenia długoterminowe (do 2-5 lat)
  • po spowolnieniu przełomu 2016-2017, polska gospodarka przyspieszy w latach 2018-2020 dzięki inwestycjom z nowej perspektywy UE; niestety będzie to ostatni hojny dla Polski budżet i ostatni okres dobrej koniunktury; następnie oczekuję recesji i miałkiego odbicia z dynamiką PKB -2% do 2% rocznie przez okres nawet 4-6 lat.
  • złotówka generalnie będzie słaba porównując do kursów dzisiaj, bardziej opłaci się trzymać waluty w skarpecie niż złotówki na lokacie
  • sektor bankowy wytrzyma problemy gospodarcze, dalej będzie postępowac konsolidacja rynku, zostanie zniesiony albo obniżony podatek bankowy by pobudzić akcję kredytową 
  • w długim terminie dobrą inwestycją okażą się spółki eksportowe - beneficjenci osłabienia złotówki i spowolnienia wzrostu płac
  • rząd dojdzie do konstytucyjnej bariery dla emisji długu - po dwóch kadencjach lub w trakcie drugiej PIS straci władzę - skutek dziury budżetowej, podnoszenia podatków i niewypałów lat poprzednich; do władzy dojdzie jakiś klon PO/Nowoczesnej pod hasłami obniżki podatków i walki z szarą strefą 

Wiele z tych założeń jest przedłużeniem tego, co z polską gospodarką dzieje się przez ostatnie 5-10 lat. W każdym cyklu wzrost PKB mamy coraz niższy i dołek PKB jest coraz niżej. Do tego rośnie zadłużenie gospodarstw jak i państwa, rosną wydatki socjalne. Wszystko to jest jak bomba która z czasem rozsadzi budżet i dopiero gdy dojdzie do wielkiego BUM (recesja, wzrost bezrobocia, upadki firm i gospodarstw, mocne osłabienie PLN), ludzie pójdą do rozum do głowy i po hard resecie jakieś reforny będą wprowadzane.

Jak można się zabezpieczać przed negatywnymi skutkami w/w zjawisk?

  • trzymać oszczędności w walutach obcych a jeśli w złotówkach to w obligacjach korporacyjnych dających 5-6% by zrekompensować osłabienie PLN
  • pracować w dobrych spółkach eksportowych lub z nimi powiązanych
  • nie trzymać większych kwot w banku na lokacie bo pieniądze te realnie stracą na wartości
  • budować bufor na gorsze czasy - za 10-15 lat możemy doświadczyć gospodarczo tego, co teraz ma Hiszpania, Portugalia czy Włochy a więc wysokie bezrobocie, problemy w sektorze bankowym, stagnacja
Zapraszam do komentowania jak widzicie przyszłość - może wywiąże się ciekawa dyskusja? :)

niedziela, 25 września 2016

"Worek bez dna"

W potocznym znaczeniu "worek bez dna" to luka w budżecie, np. domowym, która zasysa całe środki pieniężne (ale i czasowe) jakie generujemy, bez względu na to, ile zarabiamy i ile "oszczędzamy" na innych wydatkach. 

Przeważnie ta dziura w budżecie nie jest dla nas do prostego załatania. Jej przyczyną bywa kosztowne leczenie, uzależnienie kogoś z bliskich np. od alkoholu, nieporadny życiowo/chory członek rodziny ciągle oczekujący/wymagający pomocy. 

Niemniej warto się zastanowić nad konsekwencjami obecnego stanu rzeczy. Bez środków na rozwój siebie, rodziny czy na zwykły relaks, nie zadbamy o nasze zdrowie i możliwe że ciągle będziemy jak w ślepej uliczce jeśli chodzi o katalog priorytetów i perspektywy.

Jakkolwiek każda decyzja będzie trudna, przynajmniej część sytuacji kwalifikuje się do podjęcia działań. Poniżej kilka rzeczy, które możesz zrobić.

  1. Zidentyfikuj co jest Twoim "workiem bez dna".
  2. Zastanów się, czy sam możesz ograniczyć lub uciąć straty przez zmianę podejścia, nawyków, prioryterów oraz jakie będą korzyści i koszty tej zmiany.
  3. Zastanów się co tracisz teraz i co stracisz w długim okresie nie rozwiązując problemu. Dodaj to do potencjalnych korzyści podjęcia działań. Niech to stanie się Twoim motywatorem.
  4. Pomyśl czy będzie trzeba zaangażować bliskich, jakie będą z tego możliwe rezultaty.
  5. Ustal zakres i plan działania w określonych ramach czasowych.
  6. Wykonaj plan wprowadzając kiedy trzeba niezbędne poprawki.
Osoby, które znajdują się w problematycznej sytuacji, z pewnością ciągle myślą jak z niej wyjść, czasem nie widząc rozwiązania które jednak istnieje. Presja często nie wpływa motywująco a wręcz pomniejsza możliwości rozumowania. Warto takim osobom pomagać i jeśli mamy taką okazję, czasem podsunąć kilka sensownych sugestii osoby niezaangażowanej emocjonalnie.

Nawet jeśli nie zmienimy istniejącego układu, to może choć trochę poprawimy sytuację, np. wyłuskując coś z budżetu na coś bardzo istotnego, zanim reszta środków wyląduje w wymienionym worku bez dna.

piątek, 23 września 2016

Inwestowanie a polityka

Inwestowanie uważam za trudną pracę, polegającą na unikaniu sytuacji zbędnego ryzyka i wykorzystywaniu pojawiających się szans. Najlepiej takich, w których korzystamy z niuansów i niedoskonałości rynku. Dzięki nim osiągamy lepszy wynik przy ryzyku charakterystycznym dla mniej rentownych inwestycji.

Przy tak dobranej definicji, należy zdiagnozować sytuacje wzrostu ryzyka politycznego zanim zrobią to inni i relokować kapitał. Podobnie przy spadku ryzyka należy ponownie rebilansować portfel aktywów.

Polityka i gospodarka są ze sobą ściśle związane. Politycznie ustalane jest prawo regulujące działanie przedsiębiorstw. Ustalany jest koszt pieniądza, apetyt na ryzyko w bankach, itp. Mówi się, że tego wpływu polityki na gospodarkę jest z biegiem czasu coraz więcej. Trudno mi z tym polemizować bo nie prowadziłem na ten temat badań, natomiast chociażby z lekcji i zajęć historii wiem, że ten wpływ cały czas or zarania dziejów był istotny. Globalizacja sprawia jednak, że gospodarcze efekty zmian politycznych są szybciej widoczne na całym świecie.

Piszę to wszystko w kontekście wypowiedzi ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego o pozyskaniu w ciągu kilku lat ok. 10 mld zł z dodatkowego podatku ze spółek energetycznych. Mimo, że Skarb Państwa posiada często mniej niż 50% akcji, dzięki specjalnym prawom cały czas kieruje wieloma dużymi spółkami które zostały sprywatyzowane przez giełdę. Zarządza majątkiem nie podług korzyści wszystkich akcjonariuszy, ale podług własnej korzyści - łatania budżetu przez wzrost podatków. Takie zachowanie robione przez dominującego akcjonariusza prywatnego, pewnie zakończyłoby się sprawą sądową a dla rządzącej partii uchodzi bezkarnie.

Wnioski z powyższego są takie: unikaj spółek powiązanych ze Skarbem Państwa bo nie będziesz równo traktowany a Twoje pieniądze pójdą na wydatki rządowe a nie na przyszłość Twoją i Twojej rodziny tak jak miałeś w planie.

Prawie wszystkie spółki notowane na GPW a powiązane z rządem mocno przez ostatnie półtora roku straciły na wartości. Dla trzymających akcje trudno doradzić czy nie jest za późno na wyjście z inwestycji bo może przyjdzie odbicie. Dla zastanawiających się nad kupnem, warto kilka razy przemyśleć, czy warte jest to ryzyka i stresu że rząd znów coś odwali.

Na razie jako dobra metoda lokowania kapitału sprawdza się Catalyst. Przy ostrożnym doborze emitentów, można uzyskiwać odsetki rzędu 5-6% brutto rocznie i wydaje się to aktualnie najlepszym kompromisem między zyskiem, ryzykiem, płynnością i czasochłonnością obsługi inwestycji.

Ne widzę wielkich perspektyw dla polskiego rynku akcyjnego GPW jako całości jeśli nie poprawi się klimat inwestycyjny i podejście państwa do inwestorów mniejszościowych.

czwartek, 28 lipca 2016

Inwestowanie w akcje a ochrona przed inflacją

W okołogiełdowych analizach rynkowych pojawia się teza, że inwestycja w akcje pozwala zabezpieczyć oszczędności przed inflacją. Opiera się to na założeniu, że aktywa spółek, podlegają wzrostowi w rytm inflacji, oraz że pociągną za sobą wzrost cen akcji. Podobnie za inflacją mają podążyć przychody i zyski spółek, adekwatnie rosnąc.

Wzrost cen paliw jest jednym z silniejszych czynników inflacjogennych

Nie jest to założenie nieprawdziwe, ale też nie można powiedzieć, że inflacja bezpośrednio przekłada się na ceny akcji.

Jak wiemy, wartość inflacji w danym kraju i okresie jest ustalana przez odpowiedni urząd na podstawie umownej metodologii opierającej się na statystyce. Tymczasem dla każdego z nas faktyczna inflacja jest inna, zależnie od tego, co i gdzie kupujemy.

Podobnie jest z ochroną przed inflacją przez posiadanie akcji. Jeśli wzrost kosztów wytworzenia dóbr spółki A jest łatwo przerzucić na klientów i inflacja może być źródłem dodatkowego zysku danej firmy, to takie spółki będą rosły. Do takich spółek zaliczyłbym PKN Orlen a do produktów paliwo.

Jeśli natomiast wzrost kosztów przerzucany będzie mozolnie i tylko częściowo, to akcje mogą mocno tracić - zyski spółki w okresie wzrostu cen będą bowiem spadać. Do tego grona zaliczyłbym np. akcje PGNiG a produkt gaz ziemny, którego cena jest regulowana a każda zmiana taryfy zatwierdzana przez urząd, co jest czasochłonne.

Podane wyżej rozumowanie nie będzie stałe - prawo może się zmienić. Ceny paliw rząd może również objąć regulacją tak jak ceny gazu mogą być uwolnione z czasem i swobodnie ustalane przez każdego dostawcę.

Powyższe przykłady pokazują, że nie wiemy, czy inflacja przełoży się na wzrost kursów posiadanych przez nas spółek czy na ich spadek. W przypadku bardzo szerokiej dywersyfikacji indeksowej, z pewnym przełożeniem indeks może za inflacją podążać. Nadal to jednak trudno przewidzieć bo wiele zależy jakie sektory w danym indeksie dominują.

Nie wiedząc, wzrost cen czego będzie się nasilał i napędzał inflację (żywności, paliw, prądu, walut obcych) i nie wiedząc jakie za ileś lat będą regulacje danego rynku, nie wiemy jak nasz portfel akcyjny zareaguje na inflację.

Oprócz akcji przed inflacją mogą także chronić obligacje korporacyjne o zmiennym kuponie. Gdy rośnie inflacja, są podnoszone stopy procentowe a to powoduje wyższe odsetki od obligacji. Myślę że ten mechanizm jest bardziej pewny niż akcje.

Akcje natomiast warto analizować i włączać do portfela po odpowiednim przeliczeniu szans i zagrożeń na przyszłość, tych inflacyjnych jak i deflacyjnych. Nie warto włączać akcji do portfela bez upewnienia się, że dana spółka nie padnie ofiarą innych zagrożeń jak np. niekorzystne posunięcia właścicielskie, przegrywanie z konkurencją czy nowe regulacje obniżające zyskowność - te kwestie mają często większy wpływ na notowania niż zmiana cen towarów i usług w gospodarce.

środa, 20 lipca 2016

Reset systemu finansowego - jak się zabezpieczyć

Reset systemu finansowego czyli utrata oszczędności przez upadek banków lub hiperinflację, to zagrożenie materializujące się rzadko, ale niszczące masowo życiowy dorobek.

Gdy mowa jest o resecie systemu bankowego, oznacza to, że teoretycznie najbardziej defensywni oszczędzający na lokatach mogą stracić w równym stopniu jak np. posiadacze akcji (bessa).

Wydaje się, że w takim układzie najlepiej większe oszczędności wkładać w nieruchomości, złoto,  pewniejsze niż złotówka waluty obce - tu utraty całości lub prawie całości kapitału być nie powinno.

Złoto specyficzne

Można całość ulokować w złoto, tylko że zanim do upadku systemu dojdzie, może minąć 20-30 lat. W tym okresie przychodów z odsetek nie będzie. Wzrost wartości rynkowej złota może też się nie objawić jako że znane są przypadki wieloletniego trendu spadkowego cen.

Zakup fizycznego złota to też koszty transakcyjne i prowizyjne. W kilkuletnim terminie inwestycji, takie koszty mogą skonsumować ewentualny zysk lub powiększyć ewentualną stratę.

Nieruchomości - mieszkania, lokale, itp. - potrzebne zacięcie biznesowe

Tu inwestycja jest bardziej prowadzeniem dodatkowego biznesu niż formą prostej lokaty. Są osoby, które zlecają prowadzenie najmu firmom zewnętrznym, przy czym oddają za to bywa że i sporą część przychodów. Do tego koszty okresowych odświeżeń i remontów znacznie skoczą jeśli nie wykonujemy ich choć częściowo samodzielnie.

Nie mamy też pewności, czy firma nam pomagająca nie wypowie umowy przy problemach z lokatorem, kiedy realizacja umowy zajmie dużo czasu i kontrakt przestanie się jej opłacać.

W razie poważnego kryzysu, problemy z wpłatami od najemców mogą się nasilić a my zamiast dochodu będziemy mieli konieczność dopłacania do kosztów stałych. Podobnie podatki - rząd w kryzysie może znacząco podnieść daniny od nieruchomości. Właściciele nie mogą od takiego podatku uciec z majątkiem zagranicę, nie można nieruchomości szybko spieniężyć ani schować.

Grunty dla długoterminowców

Lepiej jest z gruntami rolnymi. Tu podatki są znacznie niższe. Do tego każdy rząd jak dotąd dba by opodatkowanie rolników było umiarkowane. Także wynajem może być mniej problematyczny, choć także przynoszący mniejszą stopę zwrotu.

Lokata w długim terminie ryzykowna

Zakładając że reset systemu przychodzi regularnie a lokaty płacą stosunkowo najmniej, lokata w długim terminie to mało opłacalna forma trzymania dorobku życia.

Sprawdzi się jako bufor płynnościowy. Pomoże także w okresie przejściowym, np. zanim na grunt czy sztabkę złota uzbieramy, gdy szukamy dobrej oferty sprzedaży.

Waluty obce z umiarem

Są dobrą klasą na specyficzne okresy, kiedy spodziewany się osłabienia waluty lokalnej. Co do zasady nie warto długookresowo trzymać w najbezpieczniejszych walutach większości środków, bo najbezpieczniejsze waluty są z reguły słabo (obecnie zerowo) oprocentowane.

Dlatego są klasą trochę zbliżoną do złota i trochę do funduszu płynnościowego bo mogą pełnić obie funkcje.

Obecnie uznawane za najbardziej pewne są frank szwajcarski. dolar amerykański, euro i funt brytyjski. W długim terminie, niestety wszystkie tracą na wartości nabywczej.

Obligacje korporacyjne lepsze ale nie na zawsze

Pomimo wyższego ryzyka niż na lokatach, dzięki rozsądnemu doborowi emitentów i okresu do wykupu, można wyjść znacznie lepiej niż na lokacie w banku. Długi okres zapadalności i ryzykowne papiery to z kolei sposób na porażkę prędzej czy później.

Podsumowanie

Gdy w gospodarce rosną zagrożenia a system finansowy się chwieje, warto skupić się na najbardziej defensywnych klasach, np. nieruchomościach rolnych i złocie.

W zdrowej gospodarce, akcje, obligacje korporacyjne i budynki / lokale pod wynajem są odpowiednimi klasami aktywów. Sekret to zdać sobie sprawę w jakiej fazie rynku jesteśmy zanim zrobi to większość.

Dlatego wielu inwestorów zamiast całość majątku trzymać w jednej klasie aktywów, stosuje szeroką dywersyfikację. nawet gdy się pomyli co do fazy cyklu, straty nie będą tak dotkliwe.

P.S. Zdaje sobie sprawę że artykuł jest dużym uproszczeniem a życie jest pełne niespodzianek. Dlatego jeśli masz inny sposób zabezpieczania się przez resetem, napisz o tym w komentarzu. Niech inni z tej wiedzy też skorzystają :)

poniedziałek, 4 lipca 2016

Zapowiedzi likwidacji OFE a oszczędności na IKE/IKZE

W weekend prezes PIS poruszył temat "...co zrobić z pieniędzmi zgromadzonymi w OFE, bo one tracą na wartości. One mogą się przydać do przedsięwzięć..." Już w poniedziałek rano wicepremier Morawiecki rozwinął temat, przedstawiając ogólne założenia tzw. Planu Budowy Kapitału.

W skrócie, w całym planie chodzi o to, aby rząd mógł przejąć środki pozostałe w OFE. Częściowo na bieżące potrzeby. Częściowo aby posiłkując się nimi, przeprowadzać większe inwestycje w branżach które potrzebują kapitału, np. w energetyce, może i górnictwie, drogówce.

Oprócz przejęcia środków, Morawieckiemu chodzi o stworzenie mechanizmów pobudzania odkładania pieniędzy przez obywateli i pracodawców, czyli o stały strumień pieniędzy, które będą inwestowane w polską gospodarkę. 

Co jest bardzo ważne, wnioskuję, że chodzi o inwestowanie w przedsięwzięcia zaplanowane przez rząd z powodów gospodarczych, społecznych, politycznych itp. a nie w dowolne inwestycje wybrane przez odkładających. Co ciekawe, nie wiadomo, na ile będą to dla obywateli oszczędności a na ile de facto podatki.

Ma także nastąpić uproszczenie III filara (IKE i IKZE) oraz wprowadzenie innych zachęt podatkowych do długoterminowego oszczędzania, np. poprzez niższą stawkę podatku od zysków kapitałowych przy trzymaniu danego instrumentu ponad np. 1 rok.

Moim zdaniem

OFE to łakomy kąsek do rządowej konsumpcji. Zbierane przez 15 lat środki, w połowie zabrane 2 lata temu i w 2 lata wydane. Teraz czas na dokładkę - zabranie reszty. 

Likwidacja OFE to dalsza zła wiadomość dla GPW. Będzie dalej dochodzić do wycofywania się OFE z mniejszych spółek w kierunku większych, bardziej płynnych. Na większych spółkach, wzrostów z powodu przetasowania też nie ma co się spodziewać. Spadkowa presja może trwać przez kilka lat - później podaż po OFE się zacznie kończyć a tanie akcje zaczną podbierać inwestorzy zagraniczni i polscy np. TFI, inwestorzy branżowi i private equity.

Wstrzymałbym się z wpłatami na IKE/IKZE zanim nie będą znane nowe warunki. Może będą bardziej korzystne, a może mniej, zależnie od zmian, dostosujemy moment wpłaty lub ewentualnej likwidacji konta.

Z wpłatami nie muszą się wstrzymywać osoby które już nabyły prawa emerytalne, Tu jest możliwość szybkiej likwidacji konta bez płacenia podatku.