niedziela, 3 kwietnia 2016

Prognozować czy korzystać z przypadku?

Na jednej ze stron na temat inwestowania natknąłem się rekomendację książki "Czarny Łabędź" Nassima Taleba. W skrócie, określilbym tą książkę jako studium niedoszacowania wpływu przypadku jako elementu który zmienia nasz świat.

O naturze planowania i prognozowania

Tak jak w krajach centralnego planowania próbowano ujarzmić przyrodę na korzyść człowiekowi, zmieniano bieg rzek, budowano gigantyczne tamy, tak teraz ciągle pracuje się nad modelami prognozowania, z wiarą że będą one w stanie nakreślić przyszłość.

Niestety, wiedza jaką zdobywają progności, ma mniejsze przełożenie na trafność prognoz niż się powszechnie sądzi. Z tego też powodu, społeczeństwa za bardzo polegają na prognozach, To z kolei przyczynia się do marszu w obranym kierunku, z pominięciem później pojawiających się faktów, które często dowodzą nietrafności prognozy.

Dla korzyści wizerunkowych i politycznych, winę za nietrafione prognozy są zrzucane na siły wyższe lub oponentów, podczas gdy korzyści z trafionych prognoz są przypisywane ich autorom bez uwzględnienia roli przypadku.

Coś w tym temacie może powiedzieć każdy, komu coś poszło nie po myśli, ale ostatecznie skończyło się szczęśliwie oraz ci, którzy zrobili wszystko jak planowali ale ostatecznie nie osiągnęli wyniku. Zakładamy pewien scenariusz, planujemy działania, a ostatecznie i tak często wynik jest z wysiłkiem luźniej powiązany niż byśmy chcieli.

Można dojść do wniosku, że planowanie jest szkodliwe zamiast bycia użytecznym. Można też odrzucić bezużyteczność planowania bo jak nie planujemy to nie mamy poczucia wykonywania kolejnych etapów zbliżających do celu.

Myślę, że nie tyle planowanie i prognozowanie jest bezużyteczne, ile szkodliwe jest bezwzględne trzymanie się początkowych założeń. Równie niebezpieczne jest przypisywanie sobie zasług za wypełnioną prognozę i ukończny plan. W szczerym dialogu wewnętrznym warto zdawać sobie sprawę, że nasz sukces bywa w większej mierze dziełem przypadku niż planowanych początkowo wysiłków.

Mniej ryzykowne założenia 

Podczas lektury, zastanawiałem się jak może ona pomóc mi w planowaniu finansów. W jednym z rozdziałów była mowa o zbytniej pewności siebie. Ekonomiści i planiści stawiają równie nietrafne prognozy gospodarcze jak zwykli zjadacze cheba.

Dzieje się tak dlatego, że mając dyplomy i doświadczenie,są bardziej pewni siebie, stawiają bardzo precyzyjne prognozy co przekłada się na ich większą chybialność. Dodatkowo ich prognozy są do siebie bardzo zbliżone co sprawia że wszystkie się deaktualizują po nagłej zmianie na rynku.

Zwykły zjadacz cheba, świadomy swoich ograniczeń, nie stawia precyzyjnych ani śmiałych prognoz, przez co unika ryzyka jakie generuje podążanie za prognozą przez manowce.

Dlatego jeśli chcemy bardziej przygotować się na przyszłość i cokolwiek zaplanować, warto w swoich założeniach, zamiast określać konkretną liczbę (scenariusz wydarzeń), podawać możliwie najszerszy przedział i uwzględnić więcej scenariuszy.

Przykładowo, cena mieszkania o metrażu X w miescie Y w standardzie Z za 5 lat wyniesie od 150 tys zł do 250 tys zł, w czasie gdy obecnie wynosi 200 tys zł. Zakładamy scenariusz stabilizacji ceny, wyraźnego spadku i wzrostu zamiast patrzeć we wsteczne lusterko i przekładać na przyszłość trendy z przeszłości.

Przypadek sposobem na sukces

Drugi bardzo istotny i potencjalnie intratny sposób na odnalezienie się w nieprzewidywalności, to przekuwanie przypadkowo pojawiających się szans na korzyści. Wiele przełomowych wynalazków zostało odkrytych przez przypadek, podczas poszukiwania czegoś zupełnie innego. Takie zbiegi okoliczności mogą całkowicie zmienić nasze życie.

W pracy spotykam co miesiąc takie sytuacje. Podążając na "autoplocie" comiesięcznego scenariusza działań, trafiam na trudności skłaniające mnie albo do zarzucenia jakiegoś pomysłu, albo na szukanie kreatywnego rozwiązania. Czasem kreatywna droga przynosi spore korzysci. Czasem tracimy czas, nie wiedząc czy doświadczenie przebytej próby się przyda w przyszłości.

Są osoby i firmy, które doceniają rolę przypadku. Doceniają "dziwaczne" pomysły licząc że ich część przełoży się na ponadprzeciętne korzyści. Sami mając tylko 24 osobogodziny na dobę, unikamy eksperymentowania.

Mam wrażenie, że takim sposobem życia, ograniczamy w długim terminie swoje możliwości. Od czasu do czasu pojawiają się bowiem okazje, by przy minimalnym ryzyku, kupić sobie szansę na dużą korzyść, czego Wam i sobie życzę.

sobota, 26 marca 2016

Wielkanocny nowy początek

Święta to często dni wolne na odpoczynek, konsumpcję i rozrywkę. Na tym się niestety kończy. W grafiku dnia codziennego brakuje czasu na sen a co dopiero na refleksję. Nasze plany, kiedyś ustalone, bardziej lub mniej skrupulatnie realizowane, plus codzienna rutyna, to tyle z życia.

Pamiętam jak dobre kilka lat temu jako student dyskutujący przy piwku z współlokatorami powiedziałem, że wymiana refleksji jest czymś, co bardzo lubię. Pewnie dlatego powstał ten blog :)

Zapraszam Was do wymiany refleksji, na jakikolwiek temat, z okazji Wielkanocy i z każdej okazji. Może być o nowym początku, moze być o czegoś końcu bo aby coś się zaczęło coś się czasem musi skończyć. Ważne by refleksję ująć w pozytywny sposób. Wierzę bowiem, że z każdego doświadczenia można coś dobrego wycisnąć.

Na koniec coś na poprawę humoru...




niedziela, 13 marca 2016

Tablet Lenovo Tab2 za 0 zł do bezpłatnej karty kredytowej Citibanku - hit oferta z polecenia powraca!

Jesienią informowałem Was o możliwości założenia z polecenia karty kredytowej Citibanku i otrzymania 400 zł na czysto za regularne używanie darmowej karty kredytowej. Teraz nadchodzi kolejny hit, możliwe że nawet bardziej atrakcyjny niż poprzednio.

Startuje nowa edycja programu poleceń kart Citibanku!

Do wzięcia jest tablet Lenovo Tab2 A7-30, który organizator wycenia na 449 zł (recenzja tabletu tutaj). By nagrodę otrzymać, w skrócie trzeba z polecenia złożyć wniosek o kartę, otrzymać ją i w pierwszym pełnym miesiącu jej posiadania zapłacić 1000 zł przy jej użyciu.

Na końcu wpisu podaję adres email na który możesz wysłać wiadomość bym zgłosił Cię jako osobę poleconą.

Jest to typowa transakcja win-win jako że polecający otrzymuje 300 zł a polecony tablet jak poniżej o wartości ok. 400 zł. Warunki są umiarkowane i po otrzymaniu tabletu kartę bez zobowiązań można zamknąć - wystarczy umowę o kartę utrzymywać przez 45 dni od zawarcia.


Tak jak poprzednio sugeruję wybór karty Simplicity, którą uważam za najlepszą dla większości osób. Poniżej największe plusy jakie widzę jako jej użytkownik od roku:

  • bezwarunkowy brak opłaty miesięcznej i rocznej za posiadanie i użytkowanie karty - podczas gdy w innych bankach są opłaty lub trzeba z karty dużo korzystać by nie płacić
  • możliwość odroczenia płatności za wydatki opłacone kartą o do 50 dni - tu podobnie jak w innych bankach okres bezodsetkowy wynosi do 50 dni
  • płatności rachunków i opłat mieszkaniowych wchodza w 50-dniowy okres bezodsetkowy - są traktowane jak płatności kartą w sklepach i można tu także skorzystać z darmowago kredytu. Przelewy te definiujemy przez infolinię po założeniu karty. To unikalna funkcjonalność kart Citi
  • Citirabaty a więc zniżki za płatności w wybranych sklepach partnerskich (z tego korzystam rzadko bo w większości są to drogie i luksusowe sieci) 



Poniżej warunki do spełnienia aby otrzymać tablet Lenovo (spisane z regulaminu promocji):

  • nie miało się karty w Citibanku począwszy od 1 stycznia 2014 roku
  • nie posiada się wcześniej złożonego wniosku o kartę Citi w trakcie rozpatrywania
  • dostarczy się dokument dochodowy na podstawie którego bank dokona pozytywnej weryfikacji
  • zawrze się umowę o kartę i nie odstąpi przez 45 dni
  • dokona się transakcji bezgotówkowych za 1000 zł w pierwszym pełnym miesiącu posiadania karty - nie wchodzą w to przelewy i transakcje które później cofnięto (zwroty w sklepach)
  • zaloguje przynajmniej raz do bankowości internetowej Citibanku - łatwe do spełnienia, w końcu tam będziemy sprawdzać saldo ile już wydaliśmy :)
  • wyrazenie zgody na przekazanie informacji polecającemu że kartę założyliśmy - na podstawie czego on także dostanie nagrodę ;)
Z ostatniego wpisu z września skorzystało kilkoro Czytelników których teraz pozdrawiam :) Polecajcie kartę swoim znajomym, niech zgarniają tablety i korzystają z bezpłatnego narzędzia odraczania płatności jakim jest karta kredytowa Simplicity!

Jeśli chcesz założyć bezpłatną kartę z polecenia i zgarnąć Tablet Lenovo Tab2, napisz na mój adres email zjfirewall (małpka) gmail (kropka) com a zgłoszę Cię ze swojego polecenia. Twoje dane jakie będą potrzebne do zgłoszenia to imię, nazwisko, nr telefonu kontaktowego i adres email. Na ten adres możesz także zadawać pytania na które jako użytkownik karty chętnie odpowiem.

Oferta obowiązuje od 18 lutego 2016 r. do 18 maja 2016 r. Im szybciej się uwiniemy, tym szbciej otrzymamy nagrodę!




czwartek, 3 marca 2016

Tanie akcje na GPW - więcej dywidend, wezwań i skupów. Kiedy będzie kolejna hossa?

Przez ostatnie 5 lat polska giełda nie rozpieszczała inwestorów, porównując do parkietów Europy Zachodniej czy USA. Patrząc na wzrost PKB Polski, Niemiec czy USA, nie widać przyczyn, wskutek których odnotowano aż takie rozbieżności.

W ostatnich 5 latach USA znacznie wyżej, polska na minusie

Znajdziemy je patrząc na sentyment inwestorów (szacunki perspektyw) do tzw. rynków wschodzących do których nadal zalicza się Polskę, w porównaniu do sentymentu do rynków rozwiniętych i dolara. W ten sposób odkryjemy, że główną przyczyną słabości polskiego rynku są zjawiska globalne.

Giełda niemiecka (+40%) także lepiej niż polska (na minusie)

Wszystkiego nie należy zrzucać na siły wyższe, jak to czynią politycy gdy im nie idzie. Niestety partie sprawujące rządy w Polsce bardziej skupiały się na utrzymywaniu władzy niż reformowaniu gospodarki czy zmniejszaniu faktycznego zadłużenia kraju.

Zdemontowano Otwarte Fundusze Emerytalne, będące jednymi z głównych kupujących na GPW. Bezpardonowe, niekorzystne dla pozostałych inwestorów interwencje rządu w spółkach gdzie najwięcej akcji ma Skarb Państwa, zniszczyły wartość dla drobnych akcjonariuszy. Doprowadziło to do wycofania się wielu inwestorów zagranicznych i krajowych z polskiej giełdy.

Dobre spóki coraz częściej płacą wysokie dywidendy (stopa 5-10%), znacznie powyżej lokat bankowych. Ogłaszają skupy akcji by wspierać biezące notowania i budować wartość dla zostajacych ze spółką akcjonariuszy. Ma to rekompensować niskie wyceny giełdowe.

Część dominujących inwestorów ogłasza wezwania i wykupuje firmy z rynku. Dzieje się tak, gdy pozostali inwestorzy potrzebują gotówki, lub gdy spółka potrzebuje gotówki a aktualni inwestorzy nie mogą jej pozyskać.

Warto dodać, że tylko na najlepsze firmy ogłaszane są wezwania, takie w których obecny zarząd ma dobry plan rozwoju, albo takie które zagospodarowały rosnący segment rynku. 

Niektórzy łączą wzrost ilości wezwań z uklepywaniem dna na polskiej giełdze, po czym miałaby nastąpić hossa. Obawiam się, że plany polityków przeszkodzą temu i nasz rynek stać co najwyżej na mini hossę, taką jaka wystąpiła jesienią 2013 roku. 

Szacuję że rząd, jaki by nie był, za kilka lat dokona ostatecznego rozbioru OFE, czego widmo nie pozwoli akcjom się mocniej wybić. Kiedy rozbiór nastąpi, jeszcze mocniej spadną obroty a wskaźniki  wyceny co najmniej na kilka kolejnych lat pozostaną na niskich poziomach.

Dlatego jeśli inwestujesz w fundusze polskich akcji długoterminowo, zastanów się czy to ma sens. Jeśli posiadasz akcje polskich wybranych spółkek bezposrednio, nie miej wyjątkowo wygórowanych oczekiwań co do ceny po jakiej warto sprzedać akcje w wezwaniu bo wysokiej ceny możesz nie doczekać.

Wyjątkiem mogą być spółki i fundusze inwestujące w firmy eksportowe. Jeśli tak jak szacuję, rosnące zadłużenie kraju będzie połączone ze słabnącą złotówką, firmy te będą we względnie korzystnej sytuacji.

Odpowiadając na tytułowe pytanie, kiedy będzie kolejna hossa? Prawdziwej hossy ze świecą można szukać. To, czego się spodziewam to marazm, przeplatany silniejszymi odbiciami kiedy rynek przereaguje ze spadkami albo przekona się do "światła w tunelu".

wtorek, 2 lutego 2016

Bankowe obligacje podporządkowane na Catalyst - wzrost zmienności

W ostatnich miesiącach wyraźnie spadły ceny obligacji bankowych notowanych na rynku Catalyst. Przyczyny faktyczne i domniemane wymieniam poniżej w kolejności moim zdaniem od najbardziej do najmniej istotnych.

  • Spadek stóp procentowych - presja na wyniki finansowe banków zarabiających głównie na odsetkach
  • Upadek SK Banku - kontrola KNF wykazała nieprawidłowości przy udzielaniu kredytów i słabe ich zabezpieczenie. Skutkiem wykazanie w sprawozdaniu ujemnych kapitałów własnych, utrata płynności i upadek banku. Właściciele obligacji podporządkowanych nie mają co liczyć na spłatę bo skala strat banku pochłonęła także wartość obligacji.
  • Powyższy przypadek cieniem położył się na notowaniach obligacji innych banków spółdzielczych - są to spółki nie notowane na GPW, udostępniające dane finansowe tylko 2 razy w roku i to dość okrojone. Zachwianie zaufania szybko przełożyło się na spadek cen obligacji.
  • Wprowadzenie podatku bankowego płaconego od aktywów oznacza dodatkowe koszty względnie stałe, które obniżą rentowność banków a tym samym oznaczają wzrost ryzyka dla osób lokujących w ich obligacje
  • Plany przewalutowania kredytów w CHF na PLN po kursie niekorzystnym dla banków - banki które udzielały kredytów CHF mogą odnotować istotne straty, zwiększając ryzyko posiadaczy obligacji.
  • Osiągnięcie dna cyklu przez inflację - oczekiwany jej wzrost powoduje wzrost marż w nowych emisjach obligacji i spadek cen papierów wcześniej wyemitowanych z niższymi marżami
  • Zmniejszenie rentowności sektora bankowego to utrudnienie pozyskiwanie kapitału z emisji akcji (mocno spadły ceny akcji) jak i nowych emisji obligacji.

Spośród notowanych instrumentów moją uwagę zwróciły 2 podmioty o istotnym udziale w rynku. Są to Bank Polskiej Spółdzielczości (BPS) i Getin Noble Bank (GNB). Obligacje obu podmiotów zanotowały istotne spadki wartości w ostatnich miesiącach, choć ich sytuacja znacząco się różni.



BPS publikujący dane raz na 6 miesięcy, wg stanu na koniec czerwca 2015 r. wykazuje wskaźnik wypłacalności na poziomie TIER 1 - 4,7% a uwzględniając obligacje podporządkowane (TIER 2) wskaźnik rośnie do 7,7%. Jest to istotnie poniżej wymagań KNF.

Akcjonariusze banku - lokalne banki spółdzielcze, okresowo dokapitalizowują bank ale ten regularnie wykazuje straty na na udzielonych pożyczkach nie spłacanych wg harmonogramu, przez co poziom wypłacalności zamiast rosnąć - spada. Pozostaje nadzieja, że bilans banku jest już dobrze wyczyszczony i nie będzie kolejnych negatywnych zaskoczeń.

Instytucja nie jest notowana na GPW a akcjonariusze tez nie dysponują istotnymi nadwyżkami kapitałów by dopłacać do BPS.



Z drugiej strony jest Getin Noble Bank. Instytucja ta, wielokrotnie większa od BPS, co roku wykazuje zysk netto skali kilkuset mln zł. W swoim portfelu posiada jednak portfel kredytów walutowych, które obciążają bank ryzykiem przewalutowania. Z racji swej wielkości będzie podlegać pod płacenie podatku bankowego, który skonsumuje większość zysków instytucji, utrudniając rozwiązanie problemu przewalutowania.

Dużym plusem w porównaniu GNB do BPS są dwukrotnie wyższe kapitały, wg stanu na koniec  września 2015 r. spełniające wymogi KNF. Wynoszą one dla wskaźnika TIER 1 - 10% a ze wskaźnikiem TIER 2 ( z obligacjami podporządkowanymi) - 13,4%. W odróżnieniu od BPS, wskaźnik ten w skali ostatniego roku rośnie.

Sytuację GNB może polepszyć wejście w program naprawczy, co sprawiłoby że bank nie będzie musiał płacić podatku bankowego szacowanego na ponad 200 mln zł rocznie. Otrzymałby czas na wzrost wskaźnika wypłacalności poprzez sprzedaż i sekurytyzację części aktywów. Druga opcja zapewniejąca wzrost wskaźnika to emisja akcji, lecz uwzględniając ich niskie ceny, główny właściciel  Leszek Czarnecki traktuje emisję jako plan B.

Podsumowując, szczególnie w ostatnich kilku miesiącach rynek obligacji bankowych jest postrzegany jako bardziej ryzykowny. Instrumenty instytucji z problemami faktycznymi i potencjalnymi są znacznie niżej notowane a średnioroczne rentowności do wykupu bywają dwucyfrowe.

Jest to środowisko, w którym niedoświadczony inwestor może łatwo stracić pieniądze, czy to przez wybór emitenta co nie spłaci obligacji czy przez wybór papierów które sprzeda taniej niż kupił, wystraszony spadkiem ceny i w obawie o stratę całości zainwestowanych środków.

Na zamieszaniu i większej zmienności zarobią głównie wprawieni inwestorzy, odpowiednio kalkulujący stosunek zysku do ryzyka,  potrafiący z obligacji danego emitenta wyjść jeśli rentowność przestanie być adekwatna do ryzyka. Dlatego jeśli nie posiadamy obligacji bankowych ani doświadczenia na rynku, bardziej opłaci się omjać przecenione walory.

niedziela, 17 stycznia 2016

Zagrożenia płynące z obniżki ratingu Polski

W piątek agencja ratingowa Standard&Poor's obniżyła rating Polski. Upraszczając, uznała że wskutek nowych podatków i wydatków może dojść do zachwiania stabilnością budżetową. Przez zmiany polityczne zwiększające kontrolę rządu nad innymi organami i konstytucyjnymi instytucjami państwa, zwiększa się ryzyko inwestowania w polskie obligacje.

Obniżka ratingu kraju przez S&P, podobnie jak obniżka perspektyw przykładowej spółki w analizie znanego biura maklerskiego, przekłada się na wycofanie pieniędzy przez ostrożnych inwestorów i opierających się głównie na ratingach/analizach zewnętrznych - bez względu na to, ile w analizie się zmaterializuje.

Działa to podobnie jak z podróżą w niebezpieczne rejony. Możliwe że nic się danej osobie nie stanie, ale można też zostać pobitym bądź okradzionym, przez co ostożne osoby unikają takich miejsc.

Pierwsze skutki już widać a kolejne pojawią się w przyszłych tygodniach i miesiącach. Negatywne trendy się nasilą jeśli inne agencje ratingowe postąpią podobnie. Do tego perspektywa wydanej oceny jest negatywna, co w tym przypadku oznacza, że zdaniem S&P istnieje prawdopobieństwo przynajmniej 1:3, że rating zostanie ponownie obniżony.

Skokowe osłabienie złotówki do euro

Poniżej w skrocie najbardziej poważne konsekwencje obniżki ratingu:
  • osłabienie złotówki do innych walut, co przekłada się na wzrost cen surowców, komponentów zamawianych z zagranicy, dóbr końcowych, co spowoduje wzrost inflacji
  • wzrost oprocentowania obligacji emitowanych przez Skarb Państwa w celu finansowania zaciągniętych długów - wzrost kosztów to wzrost deficytu, co napędza dalszy wzrost oprocentowania obligacji
  • wzrost wyceny zadłużenia emitowanego w walutach obcych - pomimo chęci większej niezależności względem Unii Europejskiej, polski rząd po wyborach dalej emitował obligacje w euro. Wzrost kursu to więcej kapitału i odsetek do spłaty
  • obniżka ratingu to forma nacisku i pokazania powiązań gospodarczych - Europa Zachodnia i USA finansując polski dług, oczekują postępowania im przychylnego i systemu wartości jaki u siebie uznają za właściwy
  • w krajach o wysokim koszcie obsługi zadłużenia, ewentualne korzyści dla eksporterów z osłabiającej się waluty, nie równoważą strat na wyższych kosztach obsługi długu i wyższej inflacji
  • osłabienie złotówki do franka szwajcarskiego pociągnie za sobą wzrost niewypłacalności klientów jak i dotkliwe straty dla banków. Tykająca nierozbrojona bomba może dać o sobie znać.
Skokowe osłabienie złotówki do franka szwajcarskiego

Wszystkie te zagrożenia są ze sobą powiązane i wzrost jednego przekłada się na wzrost drugiego. Oznacza to, że suma ryzyk może rosnąć gwałtownie i objawiać się skokowo, tak jak skokowe było piątkowe osłabienie złotówki.